Runda I – Pogrom TF-62 Nie da się ukryć że samo lądowanie było sporym zaskoczeniem dla sztabu Japońskiego, jednak minęło to dosyć szybko gdyż już następnego dnia sztab 8 Floty opracował śmiały plan kontrataku. Plan został zatwierdzony przez sztab w Tokio, a realizatorem planu komandora Kami został sam dowódca 8 Floty admirał Mikawa. W skład zespołu wysłanego wchodziły następujące okręty: Ciężki krążownik ,,Chokai``( typ Takao, 15000 tyś ton 10x203mm, 8wt) flagowy okręt Mikawy ciężki krążownik Chokai 2 ciężkie krążowniki -,,Furutaka``, ,,Kako`` ( typ Furutaka 10300 ton, 6x203mm, 8 wt) 2 ciężkie krążowniki - ,,Aoba``, ,,Kinugasa``( typ Aoba 11000 ton, 6x203mm, 8 wt Do tego dochodziły dwa lekkie krążowniki(,,Yubari ``, Tenryu) oraz jeden niszczyciel   Gdy okręty Mikawy opuściły bazę 7.08.42, Amerykanie w tym czasie w dalszym ciągu prowadzili wyładunek oddziałów i sprzętu z jednostek transportowych Zespół desantowy był osłanianych bezpośrednio przez okręty TF 62. Wieczorem 7 sierpnia do amerykanów dotarły pierwsze meldunki o wykrytym w cieśninie St. George przez pilotów amerykańskich bombowców zespole Japońskim, dzień później S-38 potwierdził to swoimi meldunkami. W ciągu dnia, 8 sierpnia Japończycy zostali zauważeni kolejno przez trzy australijskie samoloty rozpoznawcze. Jednak sztab kontradmirała Turnera doszedł do wniosku, na podstawie błędnego meldunku identyfikującego w zespole japońskim także transportowce wodnosamolotów, że przeciwnik przeprowadzi atak lotniczy następnego dnia rano a nie uderzenie okrętów.  W obawie, przed atakiem na cenne lotniskowce wiceadmirał Fletcher wycofał TF 61 na południe, podając jako przyczynę konieczność uzupełnienia paliwa. HMAS Canaberra Niszczyciele „Blue” i „Ralph Talbot” prowadziły patrol radarowy w północno-zachodnim wejściu do cieśniny pomiędzy Guadalcanalem a Florydą, mając punkt zwrotny na trawersie niewielkiej wysepki Savo. Krążowniki „Australia”, „Canberra” i „Chicago” w osłonie niszczycieli „Bagley” i „Patterson” patrolowały sektor na południe od Savo, poruszając się na linii z południowego wschodu na północny zachód i zmieniając co godzinę kurs na przeciwny. Trzy pozostałe krążowniki(„Vincennes”, „Astoria” i „Quincy”) z niszczycielami „Helm” i „Wilson” znajdowały się na północ od Savo, poruszając się po linii kwadratu, skręcając co pół godziny w prawo. „Hobart” i „San Juan” z niszczycielami „Monssen” i „Buchanan” znajdowały się po wschodniej stronie cieśniny, pozostałe niszczyciele stanowiły bezpośrednią osłonę transportowców kotwiczących u brzegów Guadalcanalu i Tulagi. Po godzinie 20.30 kontradmirał Crutchley został wezwany na naradę sztabową do kontradmirała Turnera. Popłynął tam na pokładzie swego flagowego krążownika „Australia”, przekazując dowodzenie zespołem południowym dowódcy „Chicago”, komandorowi Howardowi D. Bode.  Zespołem północnym dowodził komandor Frederick Riefkohl z „Vincennes”. Narada sztabowa skończyła się około północy, po czym admirał Crutchley powrócił na „Australię”. Jego decyzja o pozostaniu blisko desantu wyeliminowała jego okręt z gry, ale jak czas pokazał i uratowała. Ogólnie Task Force 62 do odparcia ataku mógł wystawić: 1 Australijski ciężkie krążowniki( HMAS Cannabera - typ Kent 10500 ton 8x203mm 4 Amerykańskie ciężkie krążowniki( USS Chicago, USS Quincy, USS Vincennes, USS Astoria – 1 typ Chicago 9500 ton 9x203 mm, pozostałe typ New Orlean podobna wyporność i artyleria główna 1 Australijski lekki krążownik ( HMAS Hobart typ Leander ok 9000 wyporności i 8x152mm) 1 Amerykański lekki krążownik (USS San Juan - typ Atlanta 8400 ton, 16x127mm Co ciekawe żaden z czterech amerykańskich ciężkich krążowników nie posiadał wyrzutni torpedowych Do tego dochodziło 9 niszczycieli Admirał Mikawa tymczasem przeczekawszy godziny południowe u brzegów wyspy Bougainville i wstępnym rozpoznaniu sił i pozycji przeciwnika przy pomocy wodnosamolotów rozpoznawczych, około 15.30 wydał rozkaz wypłynięcia w kierunku Guadalcanal. Trzy godziny później okręty przyjęły szyk bojowy: jako pierwszy płynął flagowy „Chōkai”; za nim krążowniki ciężkie 6. dywizjonu dowodzonego przez kontradmirała Aritomo Goto: „Aoba”, „Kako”, „Furutaka” i „Kinugasa”; na końcu szyku szły lekkie „Tenryū” i „Yūbari” oraz niszczyciel „Yūnagi”. admirał Mikawa, dowódca 8 Floty Około 23.00 z trzech okrętów wystartowały wodnosamoloty rozpoznawcze, które miały za zadanie sprawdzić pozycje jednostek przeciwnika i oświetlić je przy pomocy zrzucanych na spadochronach flar.  Samoloty mimo zlokalizowania zostały przez aliantów zlekceważone Noc z 8 na 9 sierpnia była bezksiężycowa, a różnice w widoczności były dość spore od 3 do 10 mil. W szkwałach spadając do 400–500 metrów. Załogi alianckich krążowników, mimo ciągłego pogotowia zaczynały być przemęczone, co powodowało że dowódcy starali się obsady luzować. Koło godziny 0:30 9.08 admirał Mikawa, zbliżający się z dużą szybkością od zachodu, otrzymał meldunek od pilota wodnosamolotu rozpoznawczego, określający pozycję jednej z grup amerykańskich krążowników. Kilka minut później jego zespół wpłynął w szyku torowym w przesmyk oddzielający Guadalcanal od wyspy Savo, mając tą ostatnią po lewej burcie. Przepłynęli przy tym w pobliżu patrolującego niszczyciela dozoru radarowego USS „Blue”, zmniejszając jednocześnie prędkość do 20 węzłów. Wkrótce wymanewrowali, również niespostrzeżeni, drugi z dozorujących niszczycieli, „Ralph Talbot”. Radary alianckich okrętów na akwenie wokół Guadalcanalu, pełnym wysepek powodujących odbicia echa, okazały się bezużyteczne( przy całej kampanii na Wyspach Salomona było to dosyć powszechny problem). Mniej więcej koło godziny 1:10 japońskie okręty przepłynęły w pobliżu uszkodzonego we wcześniejszych nalotach niszczyciela „Jarvis”. Dowódca „Furutaki” wydał rozkaz wystrzelenia w jego kierunku salwy czterech, jak się okazało, niecelnych torped. Także tutaj amerykańscy marynarze nie zauważyli przeciwnika. Około 25 minut później Japończycy natknęli się w odległości 4,5 km na południowy zespół patrolujących alianckich okrętów, w składzie dwóch ciężkich krążowników („Chicago” i „Canberra”) i dwóch niszczycieli („Bagley” i „Patterson”). Japończycy, wciąż niedostrzeżeni, wystrzelili torpedy, które okazały się też jednak niecelne. Około 1.40 wodnosamoloty z krążowników zrzuciły flary, oświetlając alianckie jednostki, po czym krążowniki 8. Floty otworzyły ogień. Artylerzyści każdego z nich otrzymali swobodę wyboru celów. Japońskie okręty zostały w końcu dostrzeżone z płynącego po lewej burcie HMAS „Canberry” niszczyciela „Patterson”. Dowódca niszczyciela, komandor podporucznik Frank R. Walker, rozkazał nadać przez radiostację taktyczną sygnał ostrzegawczy, o obcych okrętach wpływających na akwen, po czym zwiększył prędkość i otworzył doń ogień. Na australijskim krążowniku „Canberra” także zauważono przeciwnika i jego dowódca wydał rozkaz odpowiedzenia ogniem. W chwili gdy załoga przemęczona dotychczasowymi 48h ciągłego pogotowia starała się zwrócić działa w stronę nieprzyjacielskiego szyku, okręt otrzymał w krótkim czasie kilka trafień, które zniszczyły pomost bojowy, zabijając lub ciężko raniąc niemal całą jego obsadę (komandor Getting, ciężko ranny zmarł po kilku dniach na pokładzie statku szpitalnego), rozbiły wyrzutnie torpedowe i zniszczyły obie kotłownie. Spowodowało to natychmiastowe wyłączenie zasilania wszystkich mechanizmów, w tym wież artyleryjskich. W ciągu trzech minut ostrzału „Canberra” została trafiona około 30 razy, z bliskiej odległości pociskami kalibru 203mm. sytuacja przed bitwą   Krążownik Australijski całkiem prawdopodobne że nawet nie zdążył odpowiedzieć( zdania są podzielone). Napływająca do kadłuba woda spowodowała pogłębiający się przechył na prawą burtę i powolne tonięcie okrętu, uszkodzone generatory uniemożliwiały skuteczną akcję ratunkową. W tym czasie jedyny niszczyciel „Yūnagi”, który miał za zadanie pozostawać koło Savo i osłaniać tyły japońskiego zespołu, przez około 5 minut walił jak w worek w uszkodzonego poprzednio „Jarvisa”. Idący koło ,,Canberra``„Patterson” został ostrzelany przez lekkie krążowniki „Yūbari” i „Tenryū”. Pociski trafiły jedną z rufowych wież artylerii, wywołując pożar w zasobniku amunicji( na szczęście w porę ugaszono pożar). Zginęło trzech marynarzy, siedmiu dalszych uznano za zaginionych, 13 dalszych odniosło rany.Amerykańscy artylerzyści na niszczycielu uzyskali z kolei trafienia na krążowniku „Kinugasa”, który doznał niewielkich uszkodzeń, oraz na „Yūbari”, wzniecając pożar. Z niszczyciela USS„Bagley” wystrzelono salwę czterech torped, które jednak przy dużej różnicy prędkości nie miały szans trafić japońskich okrętów (nie jest jednak wykluczone że te torpedy przypieczętowały los „Canberra”). Japoński zespół podążał dalej, natykając się na płynący w pewnej odległości za „Canberrą” krążownik „Chicago”.  W początkowej fazie starcia jego dowódca nie mógł zorientować się w sytuacji i zlokalizować przeciwnika. Wymanewrował kilka zauważonych torped, ale o 1.47 szczęście się mu skończyło gdyż trafienie torpedą urwało część dziobu na krążowniku USA( gdyby druga z torped po trafieniu w śródokręcie detonowała, to raczej by tego nie wytrzymał). Ciężko uszkodzony okręt, ostrzelany dodatkowo przez japońskie krążowniki, starał się kontynuować bój, jednak jego ogień był chaotyczny i niecelny do zauważonego w świetle reflektorów ostatnich w szyku okrętów, lecz japoński zespół już wówczas odpłynął na północ. Zaskoczony i nie do końca zorientowany w tym co się dzieje dowódca USS „Chicago”, komandor Bode, popełnił kardynalny błąd, nie alarmując o ataku okrętów grupy północnej TF-62. Trzy  krążowniki typu New Orleans patrolowały północną część cieśniny pomiędzy wyspami Savo a Floridą, nie zdając sobie sprawy z wydarzeń dotychczasowych. Na okrętach słyszano w oddali odgłosy wystrzałów i wybuchy podwodne, ale wzięto je za strzelanie artylerii przeciwlotniczej, bombardowanie celów lądowych bądź wybuchy bomb głębinowych spowodowany polowaniem na ew. Japońskie okręty podwodne. Tymczasem siły Mikawy zbliżające się od południa rozdzieliły się na dwie kolumny: z szyku wyszedł „Furutaka” i podążające za nim lekkie krążowniki, tworząc w ten sposób dwie płynące równolegle kolumny O 1.48 z „Chōkai” wystrzelono w kierunku amerykańskiego zespołu salwę torpedową, po czym okręt flagowy Mikawy wykonał ostry zwrot w lewo odchodząc kontrkursem.  O 1.50 japońskie krążowniki oświetliły przeciwnika silnymi reflektorami przeciwlotniczymi. Spowodowało to całkowite zaskoczenie na okrętach US Navy. Jako pierwsi oddali salwę artylerzyści z„Kako”, w kierunku prowadzącego szyk amerykański USS „Vincennes”. oświetlony USS Quincy Jego dowódca, komandor Riefkohl, wziął początkowo nadpływającego przeciwnika za własne okręty, ale po ich pierwszej, niecelnej salwie polecił otworzyć ogień. Trzecia salwa japońska nakryła amerykański krążownik, powodując spore zniszczenia i zapalając wodnosamoloty w hangarze na śródokręciu. W ten sposób amerykańska jednostka stał się doskonale widocznym celem. Jego działa nadal strzelały mimo uszkodzeń, korzystając z zasilania awaryjnego. Flagowy „Chōkai” obrał za cel „Astorię”, zamykającą szyk amerykański. Pełniący służbę na pomoście oficer wachtowy natychmiast ogłosił alarm bojowy i nakazał otwarcie ognia. Po pierwszej salwie został on jednak wstrzymany przez dowódcę okrętu, komandora Greenmana, który też dał się zmylić, że ostrzeliwuje własne jednostki. W tym czasie artyleria „Chōkai” oddała trzy kolejne salwy, które obramowały „Astorię”, a pociski piątej salwy okazały się celne. Także i tutaj zapłonęły wodnosamoloty na śródokręciu oraz łodzie ratunkowe, spowodowało to analogiczną sytuację jak na ,,Vincennes``, okręt stał się widoczną pochodnią. Krążownik „Aoba”, a wkrótce także „Furutaka”, „Yūbari” i „Tenryū”, skierowały swoje reflektory na idący w środku szyku USS „Quincy”. Załoga amerykańskiego krążownika nie była przygotowana do natychmiastowego podjęcia walki, z drugiej strony japońscy artylerzyści wstrzelili się szybko w „Quincy” Krążownik zaczął otrzymywać kolejne trafienia, między innymi w rufową wieżę artyleryjską oraz stacjonujące na katapultach wodnosamoloty. Pożar benzyny lotniczej do wodnosamolotów dodatkowo oświetlił okręt, powodując że stał się jeszcze łatwiejszym celem. Amerykańskie okręty, pomimo ciężkich uszkodzeń, usiłowały walczyć dalej, a przede wszystkim nie dopuścić przeciwnika do niemal bezbronnych transportowców. W tym celu „Vincennes” wykonał gwałtowny zwrot w lewo, co powtórzyły pozostałe dwa krążowniki. Japońskie okręty otrzymały kilka trafień, ale spowodowane przez nie szkody były znikome. Same zaś były systematycznie bombardowane przez nieprzyjaciela. Do 2.00 niemal cała artyleria „Astorii” została wyłączona z boju. Około 5 minut później na lewej burcie „Quincy” eksplodowały dwie torpedy wystrzelone z „Tenryū”, powodując zalanie kotłowni nr. 4. atak na siły południowe Ogarnięty pożarami i szybko nabierający wodę krążownik był wciąż ostrzeliwany przez okręty przeciwnika. Pomimo tego artylerzystom udało się oddać jeszcze jedną (zaledwie trzecią w ciągu całego starcia salwę w kierunku flagowego „Chōkai”. Trzy pociski trafiły jeden z nich zniszczył kabinę operacyjną za pomostem bojowym, zabijając jej obsadę. Wielkie szczęście było po stronie Mikawy, Gdyby te pociski trafiły w pomost to dowódca japoński mógłby wtedy zginąć Ogółem pociski z USS „Quincy” zabiły lub raniły około 40 członków załogi japońskiego krążownika. Po kilku minutach kolejne pociski, z „Aoba”, trafiły w pomost dowodzenia amerykańskiego krążownika, zabijając większość jego obsady, w tym komandora Moore'a. „Quincy” pozbawiony możliwości ratunku zaczął tonąć. Około 2:40, po eksplozji wewnętrznej, przewrócił się do góry dnem i poszedł na dno. atak na siły północne Oświetlony ponownie japońskimi reflektorami „Vincennes” stał się celem skoncentrowanego ognia  wszystkich japońskich krążowników. Rozbity pociskami stał się płonącym wrakiem i zatonął około 3:00. Japończycy odchodząc jeszcze uszkodzili niszczyciel USS ,,Ralph Talbot``. Jeszcze przed zatonięciem ,,Vincennesa`` Mikawa podjął decyzję o wycofaniu się do bazy macierzystej na Rabaul Po bitwie  alianci chcieli ratować te okręty które wskazywały możliwość, ale okazało się że i ,,Astoria`` i ,,Canberry`` się do tego nie nadają. Niszczyciele podjęły ponad 1200 rozbitków w większości rannych. Ogólne straty w ludziach sięgnęły po stronie amerykańsko-australijskiej około 1100 zabitych, flota Cesarstwa nie straciła nawet 100 ludzi. Nocna bitwa pod Savo była jednym z najistotniejszych starć w historii połączonej floty. Wykazała ona lepsze wyszkolenie marynarzy japońskiej floty, którzy zdeklasowali siły aliantów w tym starciu. Dodatkowo dało o sobie znać rozproszenie jednostek sprzymierzonych, które w sposób bezpośredni przyczyniło się do poniesionej klęski. Zastosowana taktyka klasycznej artyleryjskiej nocnej bitwy morskiej przyniosła efekty w postaci zatopienia czterech ciężkich krążowników oraz uszkodzenia dwóch mniejszych okrętów. Jednak cel główny w postaci zniszczenia transportowców nie został osiągnięty. GEORGE F. ELLIOTT jeden z transportowców którym się upiekło w noc z 8 ,a 9.08.42 Z perspektywy czasu nie można mieć do tego pretensji, fakt nie wiedział gdzie są lotniskowce, i mógł się obawiać ataku z powietrza. Jednak z drugiej strony czym miał atakować te transportowce skoro wrócił praktycznie z wyzerowanymi magazynami amunicji. Mógł zaryzykować co może by przyniosło zatopienie kilku transportowców, ale o brzasku z całym impetem rzuciło by się na niego lotnictwo.  Tutaj też jedna kwesta jest sporna dlaczego użyto tylko jednego niszczyciela( w bazie miał 4). Atak takiego zespołu z zaskoczenia ( główne siły wiązały by krążowniki dalej)mógł by wywołać więcej korzyści i skumulować straty wśród transportowców( przykład amerykańskie czterofajkowce pod Balikpapnem) Tego się pewnie nie dowiemy. Z drugiej strony też dowódcy okrętu podwodnego S-38 trzeba by zadać pytanie, czego nie atakował wykrytego zespołu.