Jump to content
Forum Shutdown 28/7/2023 Read more... ×
You need to play a total of 50 battles to post in this section.
WG_Lumberjack

Okręty podwodne - dyskusja, opinie, feedback.

1,815 comments in this topic

Recommended Posts

Players
1,084 posts
101 battles

Ciekawy błąd na mapie "Linia Tektoniczna"

 

przy próbie nawrotu przy kapie C miedzy wyspami niemalże obróciło mi okręt Graf Spee prawie do góry stępką, zwykle takie coś się dzieje jak zniszczą okręt i sie obraca do góry dnem - mogłem sobie pooglądać dno Grafa :-)

 

 

20211222_204116_PGSC506-Admiral-Graf-Spee_17_NA_fault_line.wowsreplay

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
101 posts
2,445 battles
19.12.2021 o 01:13, siestrzewitg napisał:

... Wam ... i Panie (ostatnio Pań nie słychać tutaj, ani widać) ...

image.gif

Jesteśmy, jesteśmy tylko czytanie, śmianie się i zastanawianie ograbiają nas z chęci pisania :Smile-_tongue:

Do tego lokalizacja nasza "pod krzywą" ... :fish_happy:

  • Boring 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
[PL_RP]
Players
170 posts
13,728 battles

Wargaming ma choinkę kapitana, a tu mamy trzy choinki Siestrzewita, jedna inside i dwie outside chałupy. Może nie takie super, jak ta kapitańska i na razie  bez prezentów, ale za to własne :cap_like:.

 

Życzę wszystkim, zarówno podzielającym moje zdanie, jak i oponentom w kwestii okrętów podwodnych, a Paniom szczególnie i z osobna :Smile_trollface: zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, samych zwycięskich bitew, tysiąca okrętów w porcie i Wargemingu, który spełnia wszelkie Wasze życzenia.

                                       :Smile_great:

 

 

 

 

A do naszej gorącej dyskusji wrócimy po Świętach. Był gorący czas w robocie, teraz jest gorący i jedyny taki w roku czas w domu. Trzeba się zająć rodziną, choinkami, rybami, sernikami i struclami, czego wszystkim również życzę i gorąco zalecam. :Smile_trollface:.

                                                                                                                                                                                                          :Smile_honoring:

  • Cool 2
  • Funny 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
[-PGS-]
Players
1,048 posts
14,624 battles
On 12/24/2021 at 3:09 AM, siestrzewitg said:

A do naszej gorącej dyskusji wrócimy po Świętach

ale inni jak chcą to mogą rozmawiać czy robimy przerwe aż machniesz chusteczką? 

  • Cool 1
  • Funny 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
[PL_RP]
Players
170 posts
13,728 battles
27.12.2021 o 11:57, kmkris1410 napisał:

ale inni jak chcą to mogą rozmawiać czy robimy przerwe aż machniesz chusteczką? 

Machnąłem właśnie chusteczką , zatem zaczynamy:Smile_trollface:. (joke)
 

Share this post


Link to post
Share on other sites
[PL_RP]
Players
170 posts
13,728 battles

Król jest nagi, czyli przydługie wywody Siestrzewita.

 

Tym razem krótko na pewno nie będzie, wielu tego nie przeczyta, bo za długie, a poza tym Siestrzewit się nie zna i pisze same bzdury. No trudno. Pozostałych, którzy są ciekawi co tym razem mam do powiedzenia zapraszam do lekturki.

Czytałem tekst trzy razy i go skracałem, na ile potrafiłem, bardziej nie umiem, zbyt wiele myśli, spostrzeżeń i uwag ciśnie mi się na klawiat. Wyczerpałem ich tylko część, a i tak jest tego dużo za dużo, zdaję sobie z tego sprawę.  

 

O dyskusji na forum.

 

Na każdą zaczepkę personalną i złosliwostkę można odpowiedzieć podobnie, to naprawdę żaden problem dla każdego z nas:

Np.  na "Mądrej głowie dość po słowie".

można odpowiedzieć np. tak: "Tylko wcześniej trzeba coś mądrego usłyszeć".

 

"Chłopie gadasz głupoty."

np. tak:

"Ty też niezgorsze"

 

na "Chłopie, nie kompromituj się"

np. tak: "Wszyscy się tu beznadziejnie kompromitujemy, bo kto to widział, żeby dorośli ludzie bawili się animowanymi okręcikami i do tego jeszcze kłócili się zajadle i bezpardonowo o to, jak mają być animowane. Moi znajomi patrzą na mnie z uśmiechem, gdy tłumaczę się im z mojej słabostki i próbuję ją nieco nobilitować mówiąc, że to naprawdę fajna gra, z której można się dowiedzieć dużo o II Wojnie Światowej z filmów dewelopera i wypowiedzi ludzi z wiedzą na forum. Nie zaprzeczają, nie potwierdzają, po prostu uśmiechają się wielce wymownym uśmiechem."

 

Na np: "bawię się świetnie czytając twoje posty"

"Cóż, ja raz po przeczytaniu Twojego spadłem ze stołka ze śmiechu, pociągnąłem kabel ratując się odruchowo przed upadkiem i przewróciłem monitor. Dobrze, że monitor ocalał, ale nie rób mi tego więcej, ok?".

 

Na: "Odkryłeś dobrodziejstwa internetu i szalejesz na forach"

Zakładałem ludziom internet w czasach, gdy ty pytałeś: "Tato, co to jest intelnet", mimo, że nie wiem kim jesteś, może jesteś starszy ode mnie, może jesteś szefem działu IT w dużej firmie, który grywa w WOWS dla relaksu, ale co szkodzi napisać cokolwiek, czym uda się choć trochę dopiec?


Itd. itp., nie chcę tego ciągnąć, bo to nie ma sensu. Staram się nie odpowiadać na tego typu "argumenty" i nie będę. To ten jedyny raz w kwestii wyjaśnienia, że każdy potrafi wpadać na równie "błyskotliwe" riposty, których celem jest jedynie zjadliwe "dowalenie" oponentowi. Jeżeli kogoś uraziłem nimi w tej chwili, to przepraszam, jeżeli ktoś koniecznie musi mi na nie odpowiedzieć, proszę bardzo, ale ja nie będę. Albo jesteśmy na porządnym forum o grze, albo w maglu. Ja staram się być na forum, a pyskówki typu: jesteś głupi, a ty głupszy mnie nie interesują i bawią średnio.

 

Z kolei żarty, jak najbardziej, na forum o grze, czyli o rozrywce, są wskazane i ja żartuję często, jak choćby, gdy opowiadam o zatopieniu suba Clavelandem i komentuję ze śmiechem: "Można? Można". Jakbym dokonał wielkiego wyczynu. Nie dokonałem, po prostu suby na ten moment bardzo łatwo się zatapia, o czym będę jeszcze pisał za chwilę, a to miał być tylko żart, który nikogo nie obraża, tymczasem takie moje wstawki zawsze odbierane są bardzo serio i mam wtedy również mocne i cięte riposty, zatem teraz przy żartach będę pisał w nawiasach (żart) lub (joke), aby ktoś tam nie musiał się niepotrzebnie napinać.


O tym komu wolno się wypowiadać na temat gry, a komu nie, czyli o popularnym tutaj efekcie EDK.

 

Przez dwa lata siedziałem raczej cicho, grałem, uczyłem się, czytałem czasem forum, jak czegoś nie ogarniałem za bardzo, nie do końca rozumiałem, albo chciałem wiedzieć przed dokonaniem wyboru. Dziś uważam, że po tych dwóch latach spędzonych w w WOWS z kilkumiesięczną przerwą, ale to nieistotne, jestem pełnoprawnym członkiem społeczności gry i mam prawo do wypowiadania się na temat tego, co mi się w niej podoba, a co nie z punktu widzenia przeciętnego gracza, pomidora.
Dlaczego? Ponieważ, bo:

- Nie pracujemy w NASA i nie dyskutujemy na temat tego jak posadzić sondę na Marsie, bo wówczas zgoda, ten co ma małe pojęcie o przedmiocie dyskusji raczej nie powinien się odzywać ze zrozumiałych względów. Znam wyjątki, jak choćby wprowadzenie kolorów na wyjściach komputerów i na wtyczkach sprzętów, ułatwiających podłączenie głośników, słuchawek, mikrofonu,  wprowadzone w wyniku sugestii kompletnych laików, a dokładnie żon inżynierów pracujących w dużej firmie produkującej komputery osobiste, czyli pecety, która już, niestety, nie istnieje, ale to tylko taka ciekawostka, mało istotna. Mówimy o rozrywce i subiektywnych odczuciach satysfakcji z niej lub braku. Nie znam żadnej księgi zasad, która stanowi, że coś jest dopuszczalne w takich a takich grach, coś w innych a coś w ogóle. Jeżeli jest inaczej, proszę mnie naprostować. 
- Podobnie jest w przypadku filmów. Czy większość ludzi obchodzi zdanie krytyki na temat danego tytułu? Co z tego, że profesjonalna krytyka, która zna historię kina, widziała o wiele więcej filmów, "widzi" w nich  więcej, niż przeciętny widz zjedzie dany tytuł, jeżeli masowo będzie oglądany? Czy dystrybutor wycofa go z kin?
- Inna rozrywka, muzyka. Co z tego, że wyrafinowany meloman będzie się krzywił na "haratanie" w struny gitary elektrycznej w punck rocku przez muzyka, który ledwo gitarę ogrania, czy też będzie  "wymiotował" na pierwsze dźwięki "Oczu zielonych" znanego discopolowca. Zaznaczam, że niczego nie ujmuję Zenkowi Martyniukowi - stworzył hit, który uwielbiają masy, sam uważam, że disco polo na imprezę taneczną nadaje się znakomicie, a na co dzień słucham innej muzyki, ale co z tego. Bo cóż z tego, że tenże koneser będzie udowadniał, jak wielkim osiągnięciem w muzyce był aleatoryzm, który stosował np. nasz wybitny kompozytor Witold Lutosławski?  Fan Zenka Martyniuka i disco polo nie będzie wiedział o czym w ogóle do niego się mówi i pójdzie na kolejny koncert swojej ulubionej muzyki. Ile osób przyjdzie na koncert muzyki Lutosławskiego? Ile osób przyjdzie na koncert Zenka Martyniuka? Wyobraźmy sobie teraz, że wyrafinowany meloman, o słuchu niemal absolutnym z grupą innych melomanów, podobnych sobie, zacznie postulować, aby zakazać muzyki disco polo, popu, techno, rocka i wszelkich innych jej odmian, jednym słowem wszelkiej muzyki popularnej, bo kala ona uszy wyrafinowanych słuchaczy?
Dlaczego zatem w grach, które są podobną rozrywką i to raczej masową, nie dla wybrańców, ja, pewnie dicopolofan w tej dziedzinie, a co najwyżej pop-rock-fan mam ulegać terrorowi tzw. dobrych graczy, którzy chcą nakazywać mi w co mi wolno grać, a w co nie i jak mam grać, a jak nie? Dlaczego nie wolno mi ślizgać się na łyżwach na ślizgawce wzdłuż i wszerz lodowiska, w poprzek i na ukos, skoro mam taką ochotę, bo oni koniecznie chcą mi zrobić lodowy tor wyścigowy i każą mi jeździć tylko na wprost i to na tylko przez nich dopuszczonych do użytku łyżwach? No i bawimy się tylko w zabawę kto pierwszy na mecie, a jakże!
Szanowni dobrzy gracze i zapatrzeni w nich naśladowcy. Rozumiem Wasz punkt widzenia  i szanuję, podziwiam Wasz kunszt, Wasze umiejętności, ale ja chcę posłuchać sobie disco polo, ja chcę obejrzeć sobie głupkowatą komedię i się z niej pośmiać, chcę poślizgać się na ślizgawce i pojeździć na turystycznym rowerku, a także chcę pobawić się grą na swój sposób, a nie ścigać się w niej na Waszych zasadach i warunkach. Jak pogodzić ten wyraźny konflikt? Mam małą propozycję we fragmencie "O trybach gry". Może głupią, a może ma ona sens?    
 


O tym co jest nudne.

 

Jest to kwestia absolutnie indywidualna i tak naprawdę dla mnie jeden z sensowniejszych argumentów za lub przeciw jakimkolwiek okrętom w grze, czy za lub przeciw nowym mechanikom, mapom, grafice itd., itp. Nie przekonam nikogo, że okręt jest fajny, chociaż ja bawię się na nim świetnie i na odwrót, mnie także nikt nie przekona do czegoś, co jest dla mnie śmiertelne nudne, chociaż dla innych jest rewelacyjną zabawą. Gra nie powinna być nudna dla większości graczy, jeżeli popełnia ten błąd, umiera. Także jeżeli OP będą dla większości nudne, WG zrezygnuje z nich na pewno, nie ma się o co martwić. Ja będę wówczas niepocieszony, ale nic z tym nie zrobię, nie będę wyzywał na forum, że WG popełniło straszliwy błąd, wycofując je z rozgrywek, bo to nie będzie miało żadnego sensu. Mogę jedynie powiedzieć co dla mnie jest nudne: powtarzalność. Jeżeli widzę setny okręt różniący się niuansami od wielu poprzednich, zaczynam się śmiertelnie nudzić. Chyba nie tylko ja. Widzę wyraźną taką tendencję wśród youtuberów, których opisy i recenzje sprzed dwóch, trzech lat tryskały entuzjazmem, a teraz coraz częściej wyczuwa się znużenie, a kolejne okręty, niekoniecznie podwodne, są poddawane coraz ostrzejszej krytyce. Ja lubię różnorodność, nowości i eksperyment. Wszystko to mi Wargaming zapewnia, jak na razie, dlatego jeszcze tu jestem. Gra, w której są dopuszczone do rozgrywek tylko trzy klasy okrętów, bo według purystów zapatrzonych w mityczny balans tylko im wolno być, dawno by mnie znudziła i bym tu sobie na forum nie strzępił języka, poszukałbym sobie innej gry. 

 

O tym dlaczego suby są mi niezbędne w grze i dlaczego mnie bawią: 

 

- gra inspirowana II Woną Światową bez okrętów podwodnych, to jak opowieść o podboju kosmosu z pominięciem łazików księżycowych i marsjańskich. Nie da się udawać, że ich nie było, albo że miały nieistotne znaczenie na scenie wojennego teatru. Dlatego zawsze marzyłem o tym, aby były w grze, tylko wydawało mi się, że dla twórców gry jest to zbyt trudne do zrobienia i dlatego ich nie ma. Poza tym zawsze fascynowały mnie opowieści i filmy związane z przeżyciami marynarzy pływających na okrętach podwodnych w czasie IIWŚ. To właśnie z gry dowiedziałem się o Seehundach, co jest dla mnie również wartością samą w sobie.

 

- gra okrętem podwodnym nie polega tylko na ping ping i torpy, ping ping i torpy - tak się wiele nie ugra i jest to rzeczywiście dość nudne. Np. pracuję nad powtarzalnością takiego manewru, który udał mi się na razie tylko jeden jedyny raz, niestety, a jest genialny: gdy widzę dd-ka, nie uciekam przed nim i nie kryję się, płynę ostro ku niemu pod wodą, wynurzam się tuż przed jego dziobem i pakuję w niego wszystkie torpedy jakie mam, po czym zanurzam się z powrotem, aby uniknąć ostrzału z innych wrogich okrętów oraz aby uciec przed nalotami. Wygląda to z boku, jakby rzeczywiście jakiś potwór z głębin pożerał okręt. Kapitan pancernika, który płynął obok niemal bił mi pokłony po tym manewrze. Emocje przy tym miałem takie, jak gdy wpływałem dd-kiem  w dym wroga i nie wiedziałem co za chwilę się wydarzy, czy storpię, albo rozstrzelam przeciwnika, gdy go w końcu w tym dymie dojrzę, czy on mnie. 

 

-Zawsze tak było, a po nerfach torped jest jeszcze łatwiej ominąć torpedy przeciwnika na subie. Zatem walka sub vs sub jest bardzo emocjonująca, bo czasy, gdy torpiłem kompletne lebiegi się skończyły i teraz się trzeba dużo bardziej postarać, aby trafić przeciwnika i jeszcze uniknąć nalotów z innych okrętów. Krążymy wokół siebie, jak wściekłe tygrysy, pingujemy, wysyłamy torpedy i zaraz uciekamy przed wrogimi samolotami - napięcie i emocje są niczego sobie.

 

-zdecydowanie lepiej, niż ping i torpy jest puszczać torpedy magnetyczne i pingować tuż przed trafieniem nimi we wrogi okręt, dla wzmocnienia ich siły rażenia, co jest ciekawszą, mniej nudną i zdecydowanie skuteczniejszą zagrywką. Kapitan atakowanego pancernika widzi je dopiero, gdy są blisko, nie jest ostrzegany pingami, co się święci - atak podobny jest do tego z dd-ka z niewidki. Torpedy akustyczne puszczane z daleka są łatwo omijane dzisiaj nawet przez pancerniki, a do tego zadają małe obrażenia.

 

- wciąż gram słabo subami i to mnie nakręca, aby znaleźć sposób na leszą grę. Gdy osiągnę pułap, który mnie jako tako zadowoli, pewnie będą stały w porcie, bo mnie robienie statystyk nie interesuje.

 

- czy gra innym okrętami jest naprawdę aż taka fasynująca? Stać za wyspą i strzelać z Seattle, Clavelanda, czy Wrocestera to takie fascynujące? Stać w dymie Minotaurem, Neptunem, czy Perthem  i "pukać" do pancernika z pepancków to wzbudza jakieś emocje? Pływać Hallandem czy Shimakaze w odpowiedniej odległości, aby nie być  wykrytym i puszczać torpy - no ile można to robić? Palić Thundererem, albo stać dziobem do przeciwnika i walić w niego z potężnych dział Yamato za setnym razem robi się także bezdennie nudne. Wielu się ze mną zapewne nie zgodzi, ale nie przekona mnie, bo dla mnie jest to, po dwóch latach grania, nudne. Dlatego oczekuję wciąż nowości i oprócz subów oraz włoskich pancerników przymierzam się do ciężkich niemieckich niszczycieli typu Elbing, bo to jest znowu coś nowego, a przez to ciekawego w grze.


Myślę, że WG podziela mój sposób patrzenia na grę, stąd ciągłe nowe pomysły, ciągłe aktualizacje, cóż, wiadomo, że wówczas nie wszystkie pomysły mogą okazać się trafione i zadowolą graczy, zgadzam się, są robione naprędce i mogą zawierać niepożądane błędy i działania niezgodne z zamierzeniami.  Jak będzie ostatecznie z OP, zobaczymy. Nie my o tym zdecydujemy, tylko krzywa Gaussa, czyli większość przeciętnych graczy i ich satysfakcja z grania nimi oraz dane statystyczne, które określą, czy są suby overpoverewd, czy nie. Nutką optymizmu niech będzie to, że zdanie dobrych graczy też jest brane pod uwagę, ale jako jeden z czynników mających wpływ na ostateczny kształt gry, nie decydujący i to chyba tak dobrych graczy i ich naśladowców rozsierdza. 

 

- gdy suby będą, możesz nimi nie grać, skoro Cię nudzą, gdy ich nie będzie, ja, ich fan, nie będę miał żadnego wyboru.

 

O statystykach gracza

 

Gram, aby się dobrze bawić, nie aby zwyciężać. Źle mówię. Oczywiście, że chcę zwyciężać, ale nie jest to moim priorytetem. Mnie bardziej bawi dochodzenie do celu, niż sam cel. W życiu realnym też tę prawdę o sobie dawno odkryłem. Tak już mam - gdy króliczek ucieka, fajnie jest go gonić, gdy się go już ma w łapach, okazuje się nie aż taki interesujący, jakim był wtedy, gdy uciekał. Kiedyś goniłem, dość krótki na szczęście czas, za samochodami, fajnie jest mieć dobry wóz, no nie?. Miałem niezłe, nie Maybachy i Tesle, aż taki zamożny nie jestem, ale naprawdę niezłe - ludzie, gdy dojeżdżałem im do tylnych zderzaków, sami ustępowali z drogi, bez mrugania światłami. Szybko stwierdziłem, że to głupia zabawka dla dorosłych i naciąganie na kasę. One nie są tego warte! Jeżeli ktoś nie miał ekstra wozu, a marzy o tym, niech mi uwierzy na słowo! Dziś kupuję wozy przeciętne, lekko używane, raczej dobrych marek. Jeżdżę kolejną przeciętną Toyotą, bo jest nie do zdarcia, a po mieście jeżdżę autem żony - rewelacyjną na miasto małą bombonierką C1 z super nagłośnieniem w środku, kamerą cofania i niezłym zrywem, wynikającym nie z mocy silnika, tylko lekkości auta.  Mówię wam, tylko małe, zwinne i zrywne auta z dobrym audio w środku i koniecznie kamerą cofania do parkowania na miasto. Wszystkie krowiaste jeepowate, czy śmieszne a la jeepowate tzw. miejskie suvy, które udają tylko prawdziwe suvy, a są ich namiastką wpisującą się w durnowatą modę, jednym słowem wszystkie te pretensjonalne auta zostają w tyle. O parkowaniu nie wspomnę - wszędzie się zmieści, a na zatłoczonych miejskich ulicach czuje się jak ryba w wodzie. Wracając do rozprawy o grze. Gdy na danym okręcie obrywam regularnie po łapach, nakręca mnie to, aby poprawić nim swoją grę, a gdy już jestem nim niemalże co bitwę w pierwszej trójce, zaczyna stać w porcie, a wyciągany jest, gdy chcę szybko zrobić jakąś misję, jak tę z Noworosyjskiem lub gdy dziesiąta z rzędu przegrana zaczyna mnie nieco irytować, chociaż już potrafiłem i po piętnastej przegranej uparcie grać jakimś okrętem - przegrane rozjuszają mnie, jak byka podrażniają piki torreadora. Gdy nowe okręty "ogram" i się zaczynają mi nudzić, czekam na to co WG wymyśli nowego. Przy takim podejściu do gry nigdy nie będzie się miało dobrych statystyk, a o nich, powiem szczerze, dowiedziałem się z tego wątku na forum, bo dla większości tutaj są one arcyważne. Zajrzałem do swoich - no rzeczywiście są nędzne. Myślę, że mistrzem nie jestem, ale mimo wszystko nieco lepszym graczem, niż one na to wskazują. Ale jest mi to obojętne, mogę być pomidorem na forum, nawet ta rola mi pasuje, bo ktoś pomidory w grze też musi reprezentować, a nie każdy ma cywilną odwagę do bycia pomidorem się przyznać. Wszyscy marzą o byciu mistrzami. Ja nie. Aby być mistrzem, trzeba, jak w każdej dziedzinie, naprawdę ostrego treningu - nie zamienię swojego życia w realu na mistrza WOWS, mimo, że grać, niestety, lubię i suby lubię, dlatego te elaboraty na forum, dlatego walka o to co w grze lubię.


O balansie

 

Balans, który marzy się tu wielu jest balansem, jak ktoś tu z forumowiczów był łaskaw określić, milordów, którzy chcą, aby każdy okręt był równoważny każdemu innemu. Mnie wystarczy balans polegający na tym, że na 100 bitew żaden z okrętów nie wybija się na czoło i nie ma zdecydowanej przewagi nad innymi okrętami. Chyba takie podejście stosuje też WG, zbierając dane z gry. Na ten moment suby wyróżniają się na 100 bitew, czy nawet 1000 bitew raczej na minus, to znaczy okazują się słabsze od innych okrętów. Ich potencjalna moc nie ma znaczenia, bo jej w grze w ogóle nie widać! Tak, w pojedynczych bitwach może się zdarzyć, że ktoś zdrowo oberwie od suba, nie zmienia to jednak statystyk całości rozgrywek. W pojedynczej bitwie można oberwać zdrowo od niemal każdego okrętu i na wielu można uzyskać ponadprzeciętne wyniki o czym świadczy wiele filmów na YT, nie będę wklejał linków, bo chyba wszyscy rozumiemy, o czym piszę. Również i na subie jakiś gracz uzyska ponadprzeciętny wyniki. Większość jednak, w tym i ja, uzyskuje słabe.  


O niewidoczności subów

 

Gdy pływam Hallandem też jestem przez większość gry niewidoczny, czasem całą grę. To typowy torpedowiec i  z innym torpedowcem typu Shimakaze może się strzelać z pozytywnym skutkiem, z innymi, posiadającymi mocniejsze działa z szybszym przeładowaniem nie ma to sensu. Czemu nikt nie wyzywa na Hallanda? Chociaż zdarzyło mi się... Ktoś swego czasu za taką grę ostro mnie zaatakował, wyzwał wulgarnie i stwierdził, że nie zasłużyłem na wygraną. Ponieważ jestem raczej miłym gościem, wytłumaczyłem mu grzecznie, bez wyzwisk, jak ja gram Hallandem i dlaczego przegrał ze swoim jednym zatopieniem na Iowa, a ja ze swoją drużyną wygrałem, zatapiając na Hallandzie trzy okręty w tej bitwie, wszystkie torpedami, bez oddania jednego strzału, nawet Gearinga z 3,5 km, kiedy to byłem widoczny dla wroga tylko przez chwilkę.

 

O filmie

 

Film znam, widziałem go już, jest sprzed dwóch miesięcy i pokazuje walkę na subie sprzed aktualizacji oraz w warunkach słabych kontrataków. Jest już nieco nieaktualny, to raz. Dwa, zamiast wklejać w kółko te same filmy, wsiądź sam na okręt podwodny, zastosuj pokazane na filmie tricki i sam zobacz, jak one ci się sprawdzają. Gracze coraz lepiej ogarniają kontry, które nie polegają na walce jeden na jeden, lecz na zmasowanym ataku wszelkich okrętów, które są w stanie dosięgnąć suba, gdy tylko on się na chwilę pojawi. Dlatego dłuższe jego pojawianie się byłoby nonsensem, bo wówczas nie miałby żadnych szans. Nawet, gdy za chwilę zniknie, wszyscy już wiedzą, gdzie on mniej więcej jest i stosują kolejne kontrataki - naloty, płyną w jego kierunku i szukają. Tak, można uniknąć nalotu, sam to robię. Tak, można wypingować okręt w dymie i go trafić oraz zatopić, oczywiście, tak walczy sub, to jego broń, innej nie ma, ale coraz częściej gracze przewidują doskonale kierunek twojej ucieczki i coraz skuteczniej wymijają twoje torpedy. Na filmie tylko trzy razy Balao było atakowane z samolotu i to były pojedyncze naloty, nie zmasowane z kilku okrętów. Najbardziej rozbawiła mnie krytyka ataku sub vs sub na filmie, jak niby łatwo zatopić wroga z suba. No moment, na drugim subie dobry gracz na pewno nie pozwoli trafić w siebie torpedami z suba, gwarantuje to, bo jako gracz pomidorowy, robię to regularnie. Spotkanie sub vs sub dwóch dobrych graczy będzie krótkie, bo trzeba uciekać zaraz przed nalotami samolotów i nieskuteczne dla obydwu, bo każdy z nich wyminie wraże torpedy.


O tym co widzę na filmach i czytam na forach, a co sam widzę w grze 

 

 Ja mam odwagę pokazywać swoje filmy ze swoich doświadczeń pomidora, nie podpieram się jakimś autorytetem. Co z tego, że dobry gracz ma takie, a nie inne doświadczenia, skoro ja w swoich bitwach tego w ogóle nie dostrzegam? Swego czasu widziałem film znanego polskiego youtubera, którego lubię oglądać i wiele się od niego nauczyłem, a który powiedział, że Francesco Caracciolo jest najsłabszym okrętem w linii włoskich pancerników. No nie! Sprawdziłem i nie zgadzam się zupełnie, a na dowód mogę podesłać masę filmów z YT, na których ludzie pokazali, jak osiągnęli znakomite wyniki na nim, sam też mam niezgorsze i bywam nim zwykle w pierwszej trójce. I najlepszy gracz czasem może nie mieć racji i się pomylić. FC gram w podobny sposób jak krążownikiem, nie pancernikiem i wówczas pokazuje on zupełnie inne oblicze. Co z tego, że znany dobry gracz, youtuber udowadnia mi, jak potencjalnie groźne są mechaniki z subów, jeżeli ja ani razu się z takim graczem w swoich bitwach nie spotkałem, a wynik osiągnięty przez niego widziałem raz na tym jego filmie i może raz w grze oraz raz na forum? Otóż to właśnie! Mam duże podejrzenia, że na forum nie ma pokazywanych podobnych do tego z filmu wyników, bo nikt ich nie osiąga! Komuś się udało i zaraz je wkleił, a poza tym cisza... Więc o co tu chodzi tak naprawdę? Wszyscy się zachwycają szatami cesarza, a ja, dziecko, widzę, że cesarz jest nagi! Wręcz twierdzę, że suby na ten moment są za słabe i zbyt łatwo są zatapiane w bitwach, nie ważne z czego to wynika, takie są fakty. Po prostu z jakiegoś powodu wielu graczom te okręty się nie podobają, są dla nich nudne i to jest dla mnie jedyny sensowny na ten moment argument przeciwko nim. Jeżeli dla większości będą nudne, jak pisałem, WG odpuści je sobie. Niestety, jak zawsze przy masowej rozrywce, zadecyduje większość, nie puryści. Resztę opowieści o fatalnych mechanikach, które psują rozgrywkę i pozwalają subom na ekstremalne niszczenie lub wyraźne, nienormalne  wspomaganie w niszczeniu przez inne okręty można na tę chwilę wsadzić między bajki. Jest straszny Yeti, którego nikt nie widział. No ale są przecież dwa filmy tych, którzy go widzieli. Tak, są. Co z tego? Idź w góry i poszukaj Yeti sam. Może to Cię przekona.


O trybach gry

 

Myślałem sobie jeszcze nad trybem Konwoju z udziałem subów i sprowadzenia ich tylko do tego trybu i doszedłem do wniosku, że jednak nie byłbym zbyt szczęśliwy. Owszem, pomysł jest fajny, zagrałbym w nim, ale kołchoz, czyli wspólny worek, do którego wpuszczono wszystkie koty i szczury odpowiada mi jednak najbardziej i podoba się mi to, że możemy się w nim tłuc wszelkimi możliwymi okrętami, z wykorzystaniem wszelkich możliwych broni oraz sprzętów.
Zastanawiałem się też zatem nad tym jak pogodzić konflikt, który zawsze będzie istniał pomiędzy bardzo dobrymi graczami, średnimi, i najsłabszymi. Każda z tych grup ma inne spojrzenie na grę, inne doświadczenia, co jest oczywiste. Jednym z pomysłów, który już przedstawiałem jest wprowadzenie możliwości wyłączania z dobierania do gry nielubianych okrętów, ale wówczas ustawienie balansu będzie jeszcze trudniejsze. 
Inną opcją jest wprowadzenie różnych trybów gry: dla słabeuszy i średniaków raz dla hardcorowców. Każdy rządziłby się innymi prawami. Poszedłbym jeszcze krok dalej. W trybie dla hardcorowców, purystów i zaawansowanych koneserów, wprowadziłbym pełną demokrację, czyli możliwość dużego wpływu na grę. Deweloper daje swoje pomysły pod głosowanie i wprowadza te, które uzyskały największą liczbę głosów, a te które zostały ostro skrytykowane przez większość, odrzuca. Gracze mogliby też w tym trybie dawać swoje propozycje zmian, które także poddawane byłyby głosowaniu. Nierealne pomysły byłyby przez developera wyjaśniane, z jakich powodów nie mogą być wprowadzone i nie podlegałyby głosowaniu. Wyniki głosowania byłyby, oczywiście, jawne.

 WG zastanów się nad tym pomysłem, bo upiekłbyś wówczas dwie pieczenie na jednym ogniu. Pierwsza pieczeń: zadowoliłbyś w końcu hardcorowych graczy i ich naśladowców i wyznawców , którzy zawsze będą na coś kręcić nosem. Druga pieczeń: gracze przestaliby skakać deweloperowi do gardła, a kłóciliby się między sobą o to, co jest dobre dla gry, a co złe. Zobaczyliby też, że balansowanie nie jest proste i coś, co wydaje się w teorii i zamyśle dobre, w praktyce nie sprawdza się. Tak byłoby, podług mnie, z wykastrowaniem gry z CV i subów - stałaby się może lepiej zbalansowana w grze jeden okręt na jeden, ale skostniała i nudna, zniechęciłaby szybko wielu graczy, mimo że zadowoliła wąskie grono purystów. W owym postulowanym przeze mnie trybie jeżeli gracze nie chcieliby żadnych zmian, nie byłoby ich. Byłby to tryb, podejrzewam, bardzo niszowy, ale może się mylę?     


O mechanikach

 

Nie dla każdego gracza mechaniki są najważniejsze. Dla niektórych jest to np. opowiadana historia, bo traktują grę jako opowieść. Bardziej tyczy się to gier RPG, nie naszej. Ulubionym grami takich graczy nie są gry szczególnie błyszczące mechaniką.

Dla innych, jak np. dla mnie, ważny jest kontekst gry i jej klimat: swego czasu byłem zafascynowany odmianą gry Mount & Blade pt. "Ogniem i mieczem" oraz jej kontynuacją "Ogniem i mieczem - Dzikie Pola", bo odnosiła się do naszej historii oraz literatury. Czekam z wypiekami na twarzy na "Invincible" firmy Starward Industries, bo ma być oparta mocno na twórczości mojego ulubionego pisarza SF Stanisława Lema. A kultowy Wiedźmin nigdy mnie nie kręcił, nie zagrałem w niego ani razu, choć widziałem na żywo, a także na YT innych, jak grają, no i chylę czoła przed kunsztem grafików oraz programistów z CD Projekt. Uwielbiam intra do kolejnych edycji Wiedźmina - Bagiński to  dla mnie arcymistrz. Cóż z tego, jeżeli, niestety, nie lubię specjalnie fantasy i tego typu klimatów, Sapkowskiego przeczytałem jedną książkę i w zupełności mi to wystarczy. Fantasy ewentualnie w filmach, bardziej dla kinowych efektów, niż opowiadanych historii, ale też nie za dużo. Nie w grach. Do WOWS przyciągnęły mnie okręty wojenne i Druga Wojna Światowa, jak mówi sam Wargaming, wspaniałe wirtualne muzeum tychże, historie opowiadane na filmach, też wiedza o nich prezentowana na forach przez niektórych graczy. Oczywiście, strzelanie się również, to też, jak najbardziej,  bardzo lubię gry strzelankowe, a w WOWS podoba mi się bardzo poziom skomplikowania rozgrywki, w którym trzeba sporo wiedzieć: którym okrętem na jaki okręt warto się rzucić, a przed którym raczej kryć się i uciekać, jaki sprzęt, w jakim momencie użyć - np. radar użyty w niewłaściwym momencie będzie zmarnowany, którymi pociskami kiedy strzelać, którymi jakie okręty można overmnatchować, jednym okrętem bardziej opłaca się atakować w ucieczce, innym zdecydowanie warto pushować, jeszcze innym najlepiej strzelać zza węgła, czyli zza wyspy, z dymu itd. itd,  innym torpedować, to wszystko wiąże się odpowiednim ustawieniem kapitana, jeżeli źle zrozumiemy potencjał okrętu, kapitana ustawimy źle, nie pokaże on nigdy swojej pełnej mocy i możemy być z niego niesłusznie niezadowoleni, jednym słowem naprawdę trzeba trochę pograć, aby to wszystko w miarę opanować, a i tak z powodu ilości okrętów uczestniczących w rozgrywkach i wciąż pojawiających się nowych, nieraz można się pogubić i zrobić głupi błąd w bitwie, w wyniku czego szybko można pójść na dno, zwłaszcza, gdy nie jest się graczem hardcorowym, który gra po kilka godzin dziennie.   
Dla części graczy najważniejsza jest grafika, tekstury, odwzorowanie rzeczywistości, a fabuła, mechaniki, gameplay mniej i gdy ta pierwsza rzecz nie będzie na zadowalającym poziomie, nie będą grać w grę, choćby gameplay i balans były prima sort. Oni śledzą nowinki techniczne w dziale kart graficznych, wydają sporą kasę, aby mieć je jak najlepsze i podniecają się tylko takimi grami, które wykorzystują potencjał tychże zakupionych kart w całej pełni. Fajne hobby, nie powiem, trochę mi szkoda kasy na takie pierdoły, ale rozumiem ich, dla mnie to są pierdoły, a dla nich super rozrywka.  
Dla jeszcze innych, bardzo ważna jest moc jednostki, którą steruje, a tutaj moc okrętu, którym płynie, bo liczy się głównie wynik uzyskany w danej rozgrywce, potencjalna możliwość pokonania nim każdej innej jednostki i ci najbardziej awanturują się właśnie o ów balans okrętów w skali jeden okręt na jeden, tymczasem mnie np. wystarczy zbalansowanie całości rozgrywek, czyli czy na 100 bitew nie okaże się, że jakiś okręt ma zdecydowaną przewagę, czy nie, a nie czy w danej konkretnej grze  samotnie płynąc pancernikiem napatoczyłem się na ogarniętego kapitana na dd-ku, czy okręcie podwodnym, który szybko i nieprzyjemnie posłał mnie na dno, albo płynąc okrętem bez osłony przeciwlotniczej - jak wiemy są i takie okręty w grze - zmasakrował mnie jakiś lotniskowiec; inna sprawa, że był to mój błąd, bo w  bitwie z udziałem lotniskowców oddaliłem się od okrętów posiadających dobrą osłonę przeciwlotniczą. O walce samotnej i drużynowej za chwilę. 
Poza tym pomidorowi jest naprawdę obojętne, czy okręt ma dwie sekundy przeładowania mniej, niż inny, bo i tak lepszy ode niego gracz go zmasakruje, a on tej swojej przewagi nie będzie umiał wykorzystać. Dla najlepszych graczy wszystkie takie niuanse mają podstawowe i priorytetowe znaczenie, bo oni wykorzystają każdą, najdrobniejszą przewagę. Zwłaszcza na turniejach jest to bardzo istotne. 

 

O mechanikach ukrytych 

 

Wszyscy zapewne zauważyli, że po zakupieniu, czy wygrindwaniu nowego okrętu zwykle, może nie zawsze, ale bardzo często pierwsze kilka gier jest bardzo udanych. Potem jakoś dziwnie przestaje być tak dobrze i musimy trochę "ograć" okręt, aby zacząć uzyskiwać z powrotem dobre rezultaty. Podejrzewam, że takich ukrytych mechanik jest więcej, tylko nie potrafię ich dostrzec. Podejrzewam, że nowicjusze dostają jakieś ukryte fory, o których się nigdzie nie pisze. Mają one na celu wzmocnić poczucie zadowolenia z gry. Jesteśmy zdalnie sterowani, jak w Matrixie i choćby dlatego mechaniki nie są w grach dla mnie priorytetem, nie lubię być zdalnie sterowanym ludzikiem i nie będę się awanturował o coś, pod czym jest być może jeszcze coś ukrytego, co ma wzmóc moje zaangażowanie w grę. Niejednym okrętem premium zdecydowanie łatwiej trafić okręt przeciwnika, niż drzewkowym, to też jest wyraźnie zauważalne. Temu samemu służą stocznie, misje itp. eventy, aby zwiększyć ilość godzin, które spędzę w grze. Angażuję się mocno w zdobycie choćby Noworosyjska, choć dziś już w sumie wiem, że okręt, o który toczę tyle bitew jest przeciętniakiem, a jednak tak jesteśmy psychicznie skonstruowani, że ulegamy temu, lubimy gonić króliczka, mieć poczucie, że pokonujemy kolejne trudności, "zdobywamy" coś.  Dlatego nie uczestniczę we wszystkim, co jest oferowane w grze, wybieram sobie i staram się mieć do tego zdrowy stosunek, to znaczy, jeżeli  dam rady zrobić wszystkie misje w jakimś dla mnie do zaakceptowania czasie grania, dobrze, jak będzie to wymagało poświęcenia zbyt wiele czasu, odpuszczam bez żalu.
Nie twierdzę, że tak jest i nie oskarżam o to WG, ale ja, gdybym był deweloperem, "zaszyłbym" w swojej grze algorytm, który delikatnie promuje graczy więcej płacących w grze, aby mieli większą satysfakcję i tym chętniej wpłacali kolejne pieniążki. Różnicy nie zrobiłbym zbyt dużej, aby niepłacących lub mało płacących nie zniechęcać do grania, no i żeby rzecz cała się nie wydała, bo byłaby wówczas oczywista awantura na forach i wielu graczy mogłoby się śmiertelnie obrazić i zrezygnować z gry. W szuterach typu FPS, zatem gdy gramy tylko z komputerem w pierwszej osobie, powszechnie stosuje się podwójne wzmocnienie strzału tuż przed przeładowaniem broni, kilkusekundową nieśmiertelność, gdy mamy ostatnie punkty życia, spowolnienie botów-wrogów, gdy jesteśmy do nich odwróceni plecami, osłaniający atakujących nas wrogów tak naprawdę strzelają ślepakami, a my walczymy na raz z jednym, góra dwoma przeciwnikami; wyskakujący zza węgła bot-wróg zawsze chybia, itp. itd. Zagrywki te mają wzmocnić naszą satysfakcję z gry, gdy wydaje nam się, że dosłownie w ostatnim momencie udało nam się zastrzelić przeciwnika-bota i przeżyć, albo wyskakujący znienacka wróg, który nas nie trafia wprowadza nas tylko do walki z nim, gdy tymczasem w życiu raczej w tym momencie by ją zakończył, a my leżelibyśmy martwi.
Ponieważ wiem już od dawna takie rzeczy, mechaniki nie są dla mnie priorytetem w grach, dostosowuję się do tych, które deweloper oferuje w grze i tyle. Dobre były dla mnie torpedy akustyczne, jeszcze lepsze są akustyczne słabe i mocniejsze magnetyczne, bo zwiększają różnorodność działania podczas gry. Irytujące są ewidentne błędy, jak ten, gdy można było oszukiwać grę i wynurzając się szybko i szybko zanurzając nie tracić w ogóle "powietrza".

 

O lotniskowcach.

 

Cóż, wiemy wszyscy, że w czasie Drugiej Wojny Światowej to lotniskowce okazały się siłą przełamującą na morzach i oceanach, to one spowodowały, że pancerniki zaczęły stawać się bronią mało skuteczną. Zdecydowanie lotnie były zatem, można by rzec, owerpowered ;-). Czy to jest powód, aby nie wprowadzać ich do gry? Dla mnie zdecydowanie nie! Taka wykastrowana z okrętów gra inspirowana II WŚ, w której nie wolno być CV, nie wolno być subom jest bez sensu, szybko znudziłaby mnie i już dawno by mnie tu nie było. Jak grać przeciw nim podług pomidora? Pisałem już, suby, jak i CV powinny być zawsze priorytetowym celem dla każdego gracza. A do tego nikt mi nie powie, że nie miał banana na twarzy, gdy zobaczył nagle w zasięgu swoich dział, czy torped płynący wrogi lotniskowiec. A jeszcze, gdy tenże lotniskowiec był poza zasięgiem dział i torped towarzyszy z drużyny, to czy serce nie skakało z uciechy, że cały tort jest tyko dla nas? Także zadbano o to, aby mieć jednak także satysfakcję z walki z lotniskowcem. Przeciwdziałaniem  dla samolotów z CV są natomiast okręty  z bardzo silną p-lotką, z którymi to samoloty CV nie mają szans. Zadaniem tych okrętów jest osłaniać inne przed atakiem z powietrza. Jeszcze żadna lotnia nie zatopiła mnie na Hallandzie, mimo że nie mam przecież dymu, a dzięki tym, które uparcie mnie atakowały zdobywałem medale za ilość zestrzelonych samolotów. Kłania się walka drużynowa, o czym za chwilę.

 

O walce samotnej i drużynowej


Wydaje mi się, że najbardziej awanturujący się o balans okrętu jeden na jeden w tej grze należą do grona milordów - określenie nie moje, tylko jednego z forumowiczów - i nie do końca chyba rozumieją, albo rozumieją, ale nie przyjmują do wiadomości i mają wylane na intencje twórców, którzy wyraźnie sugerują, choćby różnorodnością wyposażenia okrętów, że jest to jednak gra zespołowa i trzeba współpracować w drużynie, aby wygrać. W bitwach na poziomie sportowym, w jakiś turniejach, nie wyobrażam sobie gry, bez słuchawek i mikrofonu, aby mieć pełną i szybką komunikację z współtowarzyszami celem nieustającego organizowania się i modyfikowania swoich planów - ułomny, powolny czat w takim wypadku będzie zbyt słaby.
Jeżeli lecę samolotami z lotniskowca i napatoczy mi się dd-k, do którego widzę, że ma świetny zasięg krążek lub dwa z mojej drużyny, nie zrzucam swoich pocisków, nie atakuję żadnego okrętu, po prostu spotuję tak długo, aż dd-k nie zostanie zatopiony lub uda mu się wypłynąć z zasięgu ostrzału krążowników, mimo że nie opłaca mi się tego robić jako indywidualnemu graczowi, nie robię w tym czasie damage, pracuję tylko na rzecz drużyny. Podobnie gdy płynę europejskim dd-kiem w kierunku capa i widzę samoloty atakujące  pancerniki z mojej drużyny, często zawracam, aby postrącać samoloty wroga. Nieraz zdarzało mi się osłaniać dymem z dd-ka inny okręt, mimo że indywidualnie słabo mi się to opłacało, bo traciłem dym na rzecz kogoś innego.
Jeżeli ktoś wyspotuje CV lub suba, dla całej drużyny powinien to być cel priorytetowy, tymczasem nawet znany YouTuber, którego cenię i lubię jego filmy, uczę się z nich dużo,  przyznał się w jednym ze swoich  filmików, że zdarza mu się wciąż zapominać wysyłać samoloty z bombami głębinowymi z pancernika w kierunku wrażego suba. Piękno tej gry dla mnie polega zatem także i na tym, że walczę w drużynie, a nie jeden na jeden. 

 

O przewróconej armacie
To porównanie spodobało mi się, bo nie obraża nikogo, a jest bardzo obrazowe, fajne. Zatem, z uwagi na powyższe, co napisałem, będę wciąż stawiał na koła tę przewróconą armatę i próbował z niej strzelać, bo ona mi niezwykle przypadła do gustu i strzela nie aż tak źle, jak wielu sądzi ;-).

  • Cool 4
  • Funny 1
  • Boring 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Weekend Tester
811 posts
995 battles

tl dr

 

Suby bawią S. więc mają być a jak komuś się nie podoba może nimi nie grać.

 

(PIszę S. bo przepisując całość na pewno zrobie jakiś błąd).

  • Cool 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
[PRP]
Players
10 posts
4,521 battles

Zagrać bitwę z subami to jak wdepnąć w psie gówno. (niby nic się nie stało a śmierdzi)

Ma ktoś inne porównanie?

  • Funny 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
[PLO]
Players
1,072 posts
26,061 battles
15 hours ago, siestrzewitg said:

- gdy suby będą, możesz nimi nie grać, skoro Cię nudzą, gdy ich nie będzie, ja, ich fan, nie będę miał żadnego wyboru.

Rozumiem że ja jako przeciwnik nie mogę mieć wyboru - jak będą to mają mi psuć każdą bitwę.

 

Do reszty się nie będę odnosić - nadal nie rozumiesz co dobrym graczom przeszkadza w OP i jakie będzie to miało konsekwencje dla gry.

Jedyna nadzieja że będą grać nimi tylko słabi gracze i wszystko pozostanie mniej więcej tak jak jest. Tylko ilość okrętów na stronę przydałoby się podnieść.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[ISEN]
Moderator
5,315 posts
19,105 battles
5 minutes ago, Trevallen said:

Rozumiem że ja jako przeciwnik nie mogę mieć wyboru - jak będą to mają mi psuć każdą bitwę.

 

Do reszty się nie będę odnosić - nadal nie rozumiesz co dobrym graczom przeszkadza w OP i jakie będzie to miało konsekwencje dla gry.

Jedyna nadzieja że będą grać nimi tylko słabi gracze i wszystko pozostanie mniej więcej tak jak jest. Tylko ilość okrętów na stronę przydałoby się podnieść.

Właściwie to co niby dobrym graczom przeszkadza w OP? Mnie w nich przeszkadza, że są nudne i nie wywierają wpływu na bitwę, a jedyna ich zaleta, że większość graczy się ich po prostu boi zamiast je zatopić.

Zwłaszcza, że one nadal są w testach, a testy w randomach właśnie zostały zawieszone na dwie aktualizacje? Pewnie to samo dobrym graczom przeszkadza co w holenderskich krążkach - są tak przegięte że na nalot zatapiają wrogie okręty. Tyle tylko, że to było w testach i zanim doszło do premiery wiele się zmieniło. Tak samo jak ciągle się coś zmienia w OP. 

  • Cool 2
  • Boring 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
[PL_RP]
Players
170 posts
13,728 battles
10 godzin temu, profes79 napisał:

Suby bawią S. więc mają być a jak komuś się nie podoba może nimi nie grać.

 

24 minuty temu, Trevallen napisał:

Rozumiem że ja jako przeciwnik nie mogę mieć wyboru - jak będą to mają mi psuć każdą bitwę.

Nie, to nie tak. Wiem, że napisałem dużo za dużo i ciężko to wszystko uważnie przeczytać, być może umknęło. Nie ja zdecyduję, czy suby będą, czy nie, zdecyduje większość graczy - jeżeli większość nie będzie nimi grała i będą przez tę większość tylko krytykowane, nie będzie ich, WG prawdopodobnie się z nich wycofa. Ja będę niepocieszony, ale nic z tym nie zrobię i przestanę pisać o nich na forum. Argumentów za subami było więcej, ten, który został przez Was wypunktowany pewnie jest najsłabszy, ale chciałem tylko powiedzieć, że gdy będą, przeciwnicy jakiś wybór będą mieli -  tak, będą przeszkadzać im w rozgrywce w jakiś, dla mnie tajemniczy, ale dla nich wiadomy sposób, ale przynajmniej będą mogli nimi nie grać. Gdy ich nie będzie, ja nawet takiego ułomnego wyboru mieć nie będę.

 

31 minut temu, Trevallen napisał:

Do reszty się nie będę odnosić - nadal nie rozumiesz co dobrym graczom przeszkadza w OP

Spróbuj mi to wytłumaczyć. Wiem, mam zakuty łeb, ale może się uda. Nie jestem dobrym graczem, więc zapewne wszystkiego nie rozumiem. Ale rozumiem tyle, co też napisałem, że doświadczenia i wrażenia z gry dobrych, średnich i słabych graczy zawsze będą inne, dlatego zaproponowałem szczególny tryb gry dla hardcorowców z dużą demokracją i wpływem uczestniczących w nim graczy na grę. Może to rozwiązałoby odwieczny problem?

  • Boring 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
4,056 posts
1 godzinę temu, Dark_Havoc napisał:

Właściwie to co niby dobrym graczom przeszkadza w OP?

Nie jestem dobrym graczem, ale i tak napiszę, co mnie boli, oprócz tego:

1 godzinę temu, Dark_Havoc napisał:

są nudne i nie wywierają wpływu na bitwę,

zwłaszcza po nerfie ich torped.

 

Słaba interakcja z innymi klasami. DDki chyba najbardziej na tym cierpią, mimo, że oryginalnie powinno być odwrotnie.

  • Cool 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
Weekend Tester
811 posts
995 battles

To tak jakbyś powiedział "przeszkadzają ci lotniskowce to nimi nie graj". Oczywiście; można nimi nie grać tylko co z tego? Nadal nie rozumiesz podstawowego problemu, że OP wprowadzą kolejną cegiełkę do rozwalenia balansu a WG pokazuje nie raz i nie dwa, że jak jakiś manago średniego szczebelka poczuje, że od tego zależy jego kariera to wprowadzi nowe rozwiązania nawet po trupach graczy. I niezależnie czy będzie się nimi grać czy nie to i tak trzeba będzie się użerać ze skutkami ich wprowadzenia do gry. Dokładnie to samo w WoT zrobiono wprowadzając kołowce - no można nimi nie grać tylko co to zmieni jak teo g.a i tak pełno lata rozwalając jakikolwiek balans spota? Argumentów historycznych co do bezsensu obecności OP w bitwach morskich powtarzał nie będę bo najwyraźniej szkoda na to czasu, skoro do tej pory nie dotarły. No ale może niektórych bawi ganianie Tirpitzem za subami.

  • Cool 2
  • Boring 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
1,084 posts
101 battles

Chyba zacznę grać subami częściej aby zacząć denerwować TCHÓRZY którzy mnie samego denerwują ale do rzeczy.

 

Zaczynamy grę (ja zwykle BB lub CA) i płynę do przodu - czasem z jakimś ogarniętym DD - i walcząc otwieramy wolne przejście na flance a 2 lub 3 CZERWONE TCHÓRZE uciekają ile wlezie (czasem sie je zatopi). Co z tego skoro reszta mojej drużyny TCHÓRZY już od początku okupuje skraje mapy i nie reagują na prośby o wsparcie. W miedzy czasie CZERWONI ściągają posiłki (przynajmniej 5 - 6) na nas dwóch i dopiero nas topią :-(    bo wcześniej jakoś mniejszymi siłami nie umieli :-)    . Reszta mojej drużyny TCHÓRZY dopiero teraz się rusza bo może jakoś łaskawie zdążą wykorzystać dziurę i zajętego Capa - ale gdzie tam. Tamci CZERWONI TCHÓRZE mając już przewagę ilościową topią ich pojedynczo i wygrywają.

 

Tak więc po kilku takich bitwach jestem tak sfrustrowany, że pakuję się do suba i denerwuje innych swoją obecnością. Co ciekawe system często losuje mnie z teamem wygrywającym i wykorzystującym samo moje istnienie i nawet niewielką pomoc do zwycięstwa.

 

Sam nie lubię subów ale zaczynam je wykorzystywać do odreagowywania na tępotę i tchórzliwość innych, dlatego też głównie gram w koopach bo tam jakoś czarodziejsko nie ma tchórzy tylko sami "bohaterowie" a boty też potrafią często dobrze walczyć i czasem nawet zatopić większość ludzi.

 

 

EDIT :

 

PS: To dostałem dzisiaj za misje STOCZNI z kuferka mikołaja :-)   ,   kolega siestrzewitg znowu będzie niepocieszony  :-)))

 

PS2: po kilku bitwach - nawet fajne toto jest  :-)

 

PS3: fajnie jest patrzeć jak mi karma spada bo mnie TCHÓRZE minusują  :-) , niech się pałują.

 

Zrzut ekranu 2021-12-29 153639.jpg

  • Cool 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
[PL_RP]
Players
170 posts
13,728 battles

No nie! Wargaming! To jest jawna niesprawiedliwość oraz pogwałcenie praw gracza i obywatela! Wszystkim po równo okręt z kufra Mikołaja się należy!  (joke)

 

Niestety, od przedświąt nie gram w ogóle, bo Święta, a teraz znów ogień w robocie :Smile_sad:.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
[PL_RP]
Players
170 posts
13,728 battles

Tak z grubsza i na szybko, bo nie mam czasu tego analizować dokładnie teraz, ale:

 

""

... inne wskaźniki skuteczności bojowej okrętów podwodnych są znacznie gorsze od innych klas ....

 

--

 

Na podstawie wyników testu publicznego 0.11.0 zdaliśmy sobie sprawę, że planowane zmiany nie prowadzą do pożądanego rezultatu – okręty podwodne pozostają niewystarczająco skuteczne w porównaniu z innymi klasami.

"

 

Zgadzam się z tymi wnioskami! Ja widzę w swoich bitwach dokładnie to samo! 

Potwór z głębin, jak Yeti, jest mitem.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
[KLON]
Players
788 posts
5 minut temu, siestrzewitg napisał:

Na podstawie wyników testu publicznego 0.11.0 zdaliśmy sobie sprawę, że planowane zmiany nie prowadzą do pożądanego rezultatu – okręty podwodne pozostają niewystarczająco skuteczne w porównaniu z innymi klasami.

Ciekawe kiedy dojdą ponownie do tego wniosku?

 

Wiem, wiem, to już nie wróci po tym jak władowali kupę kasy w prace nad subami, więc pozostaje nam obserwować niekończący się balans okrętów, które nigdy nie powinny się pojawić w standardowych bitwach.

  • Cool 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
[PL_RP]
Players
170 posts
13,728 battles

Nawet w tym, co z pozoru wydaje się ich najskuteczniejszą bronią, czyli damage ze spota, są gorsze od dedeków.  Dlatego dla mnie na ten moment są w bitwie raczej śmiesznymi okrętami, które łatwo zatopić, a na których tak trudno jest mi zrobić dobry wynik. Statystyki tylko mi to potwierdziły. Jak one mogą przeszkadzać i w czym? Nie wiem.   

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
12,123 posts
62,162 battles
5 minutes ago, siestrzewitg said:

Nawet w tym, co z pozoru wydaje się ich najskuteczniejszą bronią, czyli damage ze spota, są gorsze od dedeków.  Dlatego dla mnie na ten moment są w bitwie raczej śmiesznymi okrętami, które łatwo zatopić, a na których tak trudno jest mi zrobić dobry wynik. Statystyki tylko mi to potwierdziły. Jak one mogą przeszkadzać i w czym? Nie wiem.   

Niedawno bardzo przeszkadzały, teraz in znierfili spotowanie i to dobrze bo DD nie mógł się ustawić na mapie przez nich. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
[PL_RP]
Players
170 posts
13,728 battles

Kolejne ciekawe dane, które pokazują słabość subów:

 

Okręty podwodne mają znacznie większą liczbę bitew bez zadawania uszkodzeń niż inne klasy. Na przykład 32% gier z okrętami podwodnymi nie ma żadnych uszkodzeń, w porównaniu do 13% w przypadku niszczycieli X poziomu.

 

3% gier z krążkami

 

1% bitew z lotniami i pancernikami.

 

 

Jedyne co mnie martwi, a wielu graczy z forum zapewne ucieszy jest to, że podług statystyk popularność subów jest nieco poniżej popularności lotniskowców na niższych tierach, na X porównywalna, także jest nadzieja, a dla mnie dramat (joke), że być może opcja  antysubowa zwycięży. Nie będzie graczy na subach, nie będzie problemu, nie będzie tematu...

 

 

Dążymy do stworzenia maksymalnej różnorodności rozgrywki w World of Warships, a okręty podwodne to ogromna warstwa możliwości.

 

No z ust mi to wyjęli! To dokładnie mój punkt widzenia! Jaka szkoda, że tak wiele osób widzi to inaczej i nie cierpi subów :Smile_sad:.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
194 posts
8,959 battles

Zauważyłem że w koszarach mam po kilku kapitanów na różne OP,  na Balao chyba z 6 na Cachalota chyba z 8 itd. Łącznie jest tych koleżków chyba pod 30. Też tak macie?

Siedzą te Siestrzewity* i mi zapychają koszary;)  Już raz ich w cholerę pozwalniałem ale znowu się pojawili z kolejną turą wypożyczeń...

 

 

*) sorry kolego S. ale wypadasz w każdym temacie o OP jak diabełek z pudełka i mam już odruch Okręt podwodny=Siestrzewitg;)))

  • Cool 1
  • Funny 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
[PLO]
Players
1,072 posts
26,061 battles
36 minutes ago, siestrzewitg said:

Dążymy do stworzenia maksymalnej różnorodności rozgrywki w World of Warships, a okręty podwodne to ogromna warstwa możliwości.

 

No z ust mi to wyjęli! To dokładnie mój punkt widzenia!

Ja poproszę pola minowe, artylerię nadbrzeżną i lądowe wyrzutnie torped. Do tego lotnictwo lądowe i sterowce. Można jeszcze dorzucić deszcz meteorytów.

A jakby czasami się pojawiał kraken i zżerał jakiś losowy okręt to by już było idealnie.

 

  • Funny 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

×