Jump to content
You need to play a total of 50 battles to post in this section.
pikusek

USZKODZENIA PO TWOIM WYKRYCIU - mechanika gry

49 comments in this topic

Recommended Posts

[PL_CU]
[PL_CU]
Beta Tester
22 posts
12,207 battles

Witam,

jest to przestroga dla kapitanów niszczycieli, gdyby w głowie mieli spotowanie dla drużyny i odganianie innych niszczycieli swoją obecnością przed flotą.

Zawsze mi się wydawało, że niszczyciel jest oczami floty, ma za zadanie zajmowanie kapów, wykrywanie wrogich okrętów, torped i trzymanie niszczycieli przeciwnika z dala od własnej floty oraz oczywiście zadawanie uszkodzeń (wszystko to równie ważne). Jednym z elementów, które zawsze sprawdzam po bitwie to ile uszkodzeń zadano po moim wykryciu. Wydawało mi się że 40K to takie minimum, im więcej tym lepiej. Miałem kilka już bitew w których sporo uszkodzeń z mojej obserwacji przeciwnik dostał około 100K, a ja klasyfikowałem się miej więcej w połowie stawki w tabeli po bitwie (wg exp.), trochę mnie to dziwiło. No wiadomo zawsze jakieś torpedy wejdą. Jednak jaka jest mechanika obejmująca  wpływ  uszkodzenia po moim wykryciu, na wynik swojej klasyfikacji po bitwie, przekonałem się ostatnio. Szczerze osłupienie moje było ogromne. Odpowiadając ciekawskim, nie ma żadnego wpływu. Powiem więcej nie jest w ogóle brane pod uwagę.  Zdarzyła mi się bitwa w trybie epicentrum na 10T, nie było konieczności zajmowania od razu centrum i wraz z częścią floty poszliśmy flanką. Ja radośnie z przodu przed flotą, wykrywam wszystko jak leci. Okręty przeciwnika momentalnie są niszczone, a ja patrzę z zadowoleniem na cyferki przy parametrze uszkodzenia po twoim wykryciu. Generalnie, bitwa prawie bez moich uszkodzeń ale za to 197K uszkodzeń po moim wykryciu, czyli dla mnie rewelacja. Myślę zasłużony dla drużyny. Jednak w tabeli końcowej znalazłem się na końcu listy. Wniosek, nie zrobiłem nic w bitwie. Generalnie bot. To nic, że dzięki mnie zatopiono 4 okręty za 197K uszkodzeń, system ocenił że nie zrobiłem nic.

Konkluzja,  niszczyciel służy do zadawania uszkodzeń, nie spotowania. Jest to rola frajerów, którzy chcą być ostatni w tabeli, za zero zasług dla drużyny.

  • Cool 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B-EYE]
Players
324 posts
5,216 battles

Co jest dla Ciebie ważniejsze - to na którym miejscu skończysz bitwę w tabeli, czy to że się przysłużyłeś drużynie w drodze po zwycięstwo? A jeśli drużyna przegra, a Ty będziesz na pierwszym miejscu - będziesz zadowolony?

 

Dobrze grasz spotując, nie zmieniaj tego stylu tylko dlatego że słabiej expem sypnęło. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
465 posts

Nie tylko expem. Kasą rowniez. Jeśli ktoś gra bez premki,  flag czy kamuflazy ekonomicznych, to z punktu widzenia WG jesteś bezuzyteczny, na TX jesteś ostro w plecy. Kilka takich gier i jesteś bankrut. Tu liczy się tylko dmg i nic więcej.

Taka gra jak u założyciela tematu, to szczytny i chwalebny wyczyn ale tylko wówczas jak masz sporo kasy na koncie i zależy Ci wyłącznie na wygranej.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
112 posts
661 battles

Analogicznie można przyjąć, że praktycznie bezwartościowy jest potencjalny dmg.

Np. prawie 1,5M potencjalnego na kruchym Seattle + 50k zadanego (w 80% nabitego na krążkach i ddkach, ale niższych tierów) wystarczyło na niespełna 1100 bazowego xp w wygranej (!) bitwie.

Generalnie mam wrażenie, że gry na mapach z bazami zamiast capów dają znacznie mniej xp niż mapy z capami. Nawet jeśli nic się nie broni ani nie cap'uje to i tak jest więcej xp niż po grze na mapie z bazami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
166 posts
3,614 battles

Dziś MM mnie uroczył niesamowicie...

Rozegrałem całe 5 bitew. 

    Yamato X 4 25%  1 070  72 859 1.25 0.25

    Shimakaze X 1 100%  1 082 33 264   0  0

 

1 "normalna" bitwa na Yamato. Wyrównana do samego końca ~150k/3fragi.

3 pozostałe - absolutna demolka zielonych. Edyn/Moskwa paradujące burtami na 9km - po 2 overpeny (każdy dostał po 3-4 salwy). Bitwy trwały 8-12 minut. 

Jak wziąłem Shimę miałem identyczną sytuację jak założyciel postu. 

Wroga flanka (Conqueror, Republique, Des Moines, GroserK, HIV) jak zobaczyła 15 torped - wszyscy w tył na lewo, odwrót! Chyba czas powrócić na 20km torpedy buahahahahahaaaaa...

Pod sam koniec wsadziłem dwie torpedy w biednego GK...  dmg ze spotu prawie 200k, 2,5capa, dmg zadany jedno wielkie G. Exp - 11xx. 2/3 stawki. Rewelacja. 

Spot, capy - to jest jakiś promil XP... Podejrzewam, że w tych ruskich algorytmach 85+% to zadany demedżyk.

Wyłączyłem w cholerę tą grę. Zostało jeszcze 3tyg premki... Wyczuwam dłuższą przerwę w niedługim czasie.

 

Do fioleta to mi lat świetlnych brakuje, ale to co się wyprawia to ręce opadają... 

  • Cool 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
[ISEN]
Players
133 posts
8,048 battles

Otóż właśnie @pikusek poruszył istotny temat. @dannywu piszesz ( całkiem z resztą słusznie), że dobrze zagrał,  tak powinien grać - bo taka rola deski: spot. Owszem, ale skoro nie przekłada się to na wymierne korzyści dla operatora DD, to każdy będzie robił damage a nie spota. Z resztą jak podeszło do tego samo WG, przyznając emblematy kierowcom niszczarek? Ano właśnie za uzyskany średni dmg na niszczarach 8-10 tieru. Myślę, że WG samo pokazało jak trza grać. DIMEJCZ!!!!11!!! A potem są puacztematy, że deski nie spotują, że BB nie tankują...A po co mają to robić skoro gra nagradza tylko dimejcz...

  • Cool 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
[HOB]
Players
110 posts
3,297 battles

Nie od dziś wiadomo że liczy się kasa ( i exp) a żeby kasę i expa dostać trzeba klepać demedż, zatapiać, kraść fragi, i capować. Cała reszta czynności daje zyski i korzyści tak marginalne, że szkoda czasu na przejmowanie się nimi.  Także spotowanie, obrażenia na twoim spocie, potencjalny demedż czy demedż wytankowany można sobie w żyć wetknąć (jak ktoś lubi).

 

I niestety prawda jest taka że jak mam zakończyć bitwę przegraną  z 200k sreberka na plusie i 1,5 k doświadczenia bo naklepałem demedżu i cośtam zatopiłem lub

zakończyć bitwę wygraną z 100 k sreberka na plusie i 1,1k doświadczenia bo spotowałem/tankowałem/radarowałem itp ...

chyba sami rozumiecie co wybiore/co wybierze spora część graczy bo hasła typu   "to gra zespołowa" "teamplay sie liczy" " myśl o drużynie"  można sobie wsadzić w wiadomą część ... chyba że jest się statsiarzem i ponad wszystko WR musi się zgadzać a za ujemny wynik trzeba winić drużynę lub jej część ... bo przecież nie siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B-EYE]
Players
324 posts
5,216 battles
4 godziny temu, Arralos napisał:

I niestety prawda jest taka że jak mam zakończyć bitwę przegraną  z 200k sreberka na plusie i 1,5 k doświadczenia bo naklepałem demedżu i cośtam zatopiłem lub

zakończyć bitwę wygraną z 100 k sreberka na plusie i 1,1k doświadczenia bo spotowałem/tankowałem/radarowałem itp ...

Rozumiem, racjonalne podejście. Aczkolwiek wydaje mi się, że podany przykład to raczej wyjątek. Generalnie, w większości przypadków zarobisz więcej na wygranej bitwie niż na przegranej. Więc jeśli nawet w 30% przegranych bitew zarobisz trochę więcej niż w wygranych, a w 70% wygranych standardowo - czyli trochę więcej niż w przegranych, to w longrunie bardziej opłaca się grać pod zwycięstwo. Poza tym - grając DDkiem przecież nie zrobisz yolo po dmg, bo zaraz zginiesz i docelowo nie zrobisz tego dmg za wiele. Dobry spot to fundament pod zwycięstwo. Ale mocnym filarem jest też niszczenie wrogich desek - czyli tak naprawdę pozbawianie go spota

 

Chyba najsensowniejszą opcją jest granie tak jak wskazuje dany typ niszczyciela. Czyli poza walką o capy mamy (uwaga - upraszczam):

  • IJN -  spotują, ale walą torpedy tak często jak się da, unikają walki 1:1 
  • USN - spotują, przy sprzyjających okolicznościach polują na inne DDki, gdzie okazja tam torpedy
  • GER - spotują, walą torpedy kiedy się da, przy sprzyjających okolicznościach polują na inne DDki
  • ASIA - z grubsza to co USN 
  • RUS - tu sytuacja się nieco komplikuje, bo spotowanie nimi to inna bajka

Nie podchodźmy do tematu spot albo dmg. Spotujesz, ale przy sprzyjających okolicznościach zadajesz dmg. Każdą deską da się zadać dmg torpedami, szczególnie na wyższych teirach. Natomiast nie ma co się w 100% skupiać na spocie, prewencyjnie nie korzystając z broni. Czyli owszem - spot, ale tam gdzie można to dmg. Nie ma co przeginać e jedną bądź w drugą stronę, bo wtedy nie jesteś dla drużyny wartościowym dodatkiem. 

 

Natomiast ja osobiście wolę zagrać bitwę w której zadałem 0 dmg, ale wiem że to dzięki mojej grze mój team wygrał - cap, spot, straszenie swoją obecnością wrogich okrętów (najlepiej działa na Assashio ;) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
578 posts
7,342 battles

Witam. Wczoraj miałem założyć taki temat po jednej z bitew na Yugumo, ale machnąłem na to ręką.

Co do samej bitwy: dmg niezbyt oszałamiający, bowiem weszły mi dwie torpedy w dwa różne okręty i trochę strzałów- łącznie około 32 tys. Capów nie zajmowałem ani nie broniłem. Z podświetlenia celów wyszło ponad 159 tys. (na pewno mój rekord), więc wpływ na wygraną miałem z całą pewnością. Wynik w tabeli to trzecie miejsce. Od końca. 

  • Cool 2
  • Funny 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Alpha Tester
1,340 posts
9,269 battles

Gra zespołowa? Poleganie na kolegach? To śmieszne, tutaj każdy gra pod siebie, nawet nie pod wygraną.

Ja dobrze wspominam drugiego Battlefielda, i granie medykiem lub wsparciem. Mój osobisty rekord to drugie miejsce w tabeli, z 3 fragami, i ponad 80 punktami, za teamplay. Bieganie z defibrylatorem(te trzy fragi to też zdobyłem za porażenie przeciwnika prądem) czy rozrzucanie paczek z amunicją było naprawdę dobrze punktowane, i wtedy miałeś prawdziwy team play. Tutaj grasz solo, +1 lub +2 przeciwko reszcie, gdzie twoimi najgorszymi wrogami są tzw współgracze z drużyny. Także tego.

  • Cool 5

Share this post


Link to post
Share on other sites
[ISEN]
Players
133 posts
8,048 battles

Otóż to @Elbereth. Teraz też sobie przypomniałem BF i pkt. za robienie tego co powinieneś w zależności od klasy postaci. Wsparcie, zwiad, leczenie, zaopatrzenie. Czy WG to słyszy czyta?

  • Cool 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
166 posts
3,614 battles

Dopóki nie będzie licznika expa obok liczników demejdżyków to dalej nikt nie będzie wiedział "co ma robić, żeby zarobić".

Najlepiej było to zrobione we wspomnianym wcześniej BFie, gdzie za przejęcie punktu/fraga/spota/łotewa na ekranie wyskakiwało +400/+100/+5 itd.

Szczególnie uświadomiłoby to "cele" gry dla wszelkiej maści klikaczy, BBrajanków itd. 

Jest jeszcze druga opcja - w podsumowaniu bitwy na 3 zakładce. Zarobiłeś na bitwie 2000expa z czego za dmg 1500, spot 200, capy 300.

Tylko tu znowu kwestia tego czy osobniki #jatutylkoseklikam tam zaglądają. 

 

A teraz teoria spiskowa.

RNG ma wpływ na naszego expa.

Teoria jest poparta obserwacją. Nie suchymi faktami, danymi, liczbami - bo do tego nie mamy dostępu. 

Ostatnio w 90-95% bitew gram praktycznie samym Yamato - dlatego rzuciło mi się to w oczy. 

Większość bitew wygląda podobnie w aspektach wybierania celów (od najmniejszych), dystansu, zbieranego potencjalnego itd. 

Zauważalnie więcej expa dostaję w bitwach gdzie zrobię powiedzmy 2 fragi, 130k i 5-6 cytadel niż ten sam wynik ale np. z 1 cytadelą. 

Oczywiście tak jak mówiłem - jest to wszystko mierzone "dupohamownią", bo nie ma wglądu w dane gry. 

 

Przykład. Yamato. Salwa burtowa 9 pocisków. Okręt pacjent - Bismarck. 

1 salwa - 1x cyta, 1x pen, 1x overpen, 6x miss. 14800+4884+1480=21164 dmg               // EXP = 86 = 50 + 5 + 1 + 30 (jako % obrażeń z całej puli HP = 21164/69200)

2 salwa -                4x pen, 2x overpen, 3x miss. (4x4884)+(2x1480)=22496 dmg              // EXP = 54 = 20 + 2 + 32

Do obliczeń przyjąłem: cytadela - 50exp // pen - 5exp // overpen - 1exp // każdy 1% zabranego HP okrętu - 1exp 

Zakładam, że do rzeczywistych obliczeń brane są jeszcze pod uwagę inne czynniki jak np. mnożnik "x" dla poszczególnych sytuacji. 

Wartość tego X'a będzie inna jeśli BB trafi DD, inna jeśli DD paziuje z dymka BB.

 

Na powyższym przykładzie można zaobserwować, że pomimo faktu, że 2 salwa zadaje lepszy dmg, to lepszego expa do tabelki daje salwa nr1, bo cytadela jest lepiej "marżowana".

Czyli podsumowując ten przydługi potok słów - módlmy się do RNGesusa ;)

 

  • Cool 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
[TF16]
Community Contributor
3,946 posts
8,969 battles
1 hour ago, Porezowy said:

Dopóki nie będzie licznika expa obok liczników demejdżyków to dalej nikt nie będzie wiedział "co ma robić, żeby zarobić".

(...)

A licznika XP nie będzie. WG wprowadziło coś podobnego na próbę w WoT i skończyło się źle. Fiolety szybko doszły za co jest XP i zrobiły się jeszcze bardziej fioletowe, gra polegała na robieniu tylko tego za co jest XP nie patrząc na samą grę. Stąd już dawno WG porzuciło pomysł podawania informacji za co jest XP w grze. 
Twoje obliczenia nie wiadomo jak mają się do rzeczywistości. 
Za to jest pewne: więcej xp jest za obrażenia celów o wyższym tierze niż własny okręt i jest bardzo duży mnożnik za zadawanie obrażeń z bliska. Ostatnio w jednej bitwie zrobiłem prawie 100k uszkodzeń i dostałem tyle samo xp co w bitwie, w której zrobiłem 30k, ale za to właściwie na 3km. 

Licznik Xp nie powstanie - bo powodowało by to szukanie przez graczy metod podbijania doświadczenia - ogólnie oszukiwania w grze.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[-DWS-]
Beta Tester
4,304 posts
11,477 battles
1 hour ago, Dark_Havoc said:

Za to jest pewne: więcej xp jest za obrażenia celów o wyższym tierze niż własny okręt i jest bardzo duży mnożnik za zadawanie obrażeń z bliska. Ostatnio w jednej bitwie zrobiłem prawie 100k uszkodzeń i dostałem tyle samo xp co w bitwie, w której zrobiłem 30k, ale za to właściwie na 3km. 

Nie był bym tego na 100% pewien. (Pół)oficjalnie wiadomo, że ważne są nie tyle ilość HP co procent HP "zdjęty" danemu okrętowi. Dlatego wbicie 100k w pancernik jest warte mniej niż 30k w niszczyciele. A że z deskami zazwyczaj walczy się na mniejszych dystansach, to i takie wrażenie może powstać. Oczywiście, nie twierdzę, że nie masz racji, ale samo porównanie HP do XP nic nie daje.

No chyba, że masz porównanie na podobnym okręcie (np. pancernik storpedowany z daleka a inny "z przyłożenia").

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
166 posts
3,614 battles
2 hours ago, Dark_Havoc said:

Fiolety szybko doszły za co jest XP i zrobiły się jeszcze bardziej fioletowe, gra polegała na robieniu tylko tego za co jest XP nie patrząc na samą grę.

Napisałem posta na pół strony i wywaliło mi kompa :D

 

Tym razem krótko. 

Bitwa z tego tygodnia. 

Ja na Shimie vs też Shima. 

Mapa - http://wiki.wargaming.net/en/Haven

Ruszam z południowego wschodu. Ogarnąłem jednego capa, potem drugiego. Uszedłem z tego ledwo żywy, bo oczywiście 3 radary były... jeden na drugiej flance na szczęście! 

Wroga Shima poszła radośnie na wschód torpedować flankę. 

Minęło radośnie jakieś 8minut. Coś tam padło w międzyczasie. Na zegarze 7xx : 3xx dla nas. Minęło kolejne 2-3 minuty. Padły 3 czerwone okręty. 10-11 minut. GAME OVER.

 

Podsumowując - wygenerowałem dzięki zajęciu 2 capów pewnie jakieś 400 punktów przewagi dla mojej drużyny.

Zadałem jakieś śmieszne ilości dmg z baterii głównej. Torped nie było sensu puszczać, bo górki były. A przeciwnicy za górkami byli. 

Zdobyłem całe 11xx expa. Pozycja w tabeli - 3 od końca. Dzięki zajęciu dwóch capów zdobyłem dla swojej drużyny 1/2 punktów potrzebnych do zwycięstwa!

SAM! Jedną deską. Nikt ze mną nie wpłynął na te capy.

3 od końca! Bo nie szczelałem! 

EXP powinien być generowany na podstawie wkładu w zwycięstwo, a nie w 90% zależny od zadanego demejdżu!

 

11 minutes ago, rtfm_pl said:

np. pancernik storpedowany z daleka a inny "z przyłożenia"

Tu nie chodzi o odległość torpedowania czy z 2 czy 15km, a odległość obu okrętów od capa. 

Inaczej ma liczyć torpedowanie na A1, a inaczej z wewnątrz/okolic capa. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
[TF16]
Community Contributor
3,946 posts
8,969 battles
58 minutes ago, rtfm_pl said:

Nie był bym tego na 100% pewien. (Pół)oficjalnie wiadomo, że ważne są nie tyle ilość HP co procent HP "zdjęty" danemu okrętowi. Dlatego wbicie 100k w pancernik jest warte mniej niż 30k w niszczyciele. A że z deskami zazwyczaj walczy się na mniejszych dystansach, to i takie wrażenie może powstać. Oczywiście, nie twierdzę, że nie masz racji, ale samo porównanie HP do XP nic nie daje.

No chyba, że masz porównanie na podobnym okręcie (np. pancernik storpedowany z daleka a inny "z przyłożenia").

 

Nie jestem na 100% pewny, ale porównując podobne przypadki jestem niemal pewny, że odległość ma znaczenie. Staram się porównywać podobne obrażenia, na podobnych klasach i podobnych tierach. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
[LOBUZ]
Players
752 posts
10,106 battles
3 hours ago, Dark_Havoc said:

A licznika XP nie będzie. WG wprowadziło coś podobnego na próbę w WoT i skończyło się źle. Fiolety szybko doszły za co jest XP i zrobiły się jeszcze bardziej fioletowe, gra polegała na robieniu tylko tego za co jest XP nie patrząc na samą grę. Stąd już dawno WG porzuciło pomysł podawania informacji za co jest XP w grze. 

Licznik Xp nie powstanie - bo powodowało by to szukanie przez graczy metod podbijania doświadczenia - ogólnie oszukiwania w grze.

A nie powinno być tak i nie można zrobić w ten sposób żeby XP był właśnie za to "o co chodzi w grze"? Robiąc to za co jest naliczany XP równocześnie robiłoby się to co każdego interesuje - współpraca, wspomaganie, uzupełnianie się, wygrana. Dodać punkty doświadczenia za to o czym pisali wszyscy wcześniej czy inne "drużynowe" czynności - spotowanie, tankowanie, zadawanie obrażeń w obrębie i bliskości capa, próbę przechwytywania capa, zniszczenie przeciwnika, który ostrzeliwywał sojusznika, ilość czasu i uzyskanych punktów po zajęciu capa itp. Wtedy nie byłoby problemu z pokazywaniem licznika XP, bo nie można byłoby tego XP wykorzystać tylko i wyłącznie na swoją korzyść i swoje potrzeby. Nawet ten niedobry, perfidny, oszukańczy fiolet, grając pod siebie, celowo koncentrując się na zbieraniu XP, grałby dla drużyny. 

 

Swoją drogą, w WoWs brakuje mi rozwiązania z War Thundera, gdzie w trakcie bitwy na bieżąco pokazuje XP. Nawet jeżeliby zachować obecny (ułomny) system naliczania XP, oparty głównie na zadawaniu obrażeń, to dobrze by było wiedzieć jeszcze w czasie gry jak mi, sojusznikom, czy przeciwnikom idzie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
[TF16]
Community Contributor
3,946 posts
8,969 battles
7 minutes ago, ExecutionInProgress said:

A nie powinno być tak i nie można zrobić w ten sposób żeby XP był właśnie za to "o co chodzi w grze"? Robiąc to za co jest naliczany XP równocześnie robiłoby się to co każdego interesuje - współpraca, wspomaganie, uzupełnianie się, wygrana. Dodać punkty doświadczenia za to o czym pisali wszyscy wcześniej czy inne "drużynowe" czynności - spotowanie, tankowanie, zadawanie obrażeń w obrębie i bliskości capa, próbę przechwytywania capa, zniszczenie przeciwnika, który ostrzeliwywał sojusznika itp. Wtedy nie byłoby problemu z pokazywaniem licznika XP, bo nie można byłoby tego XP wykorzystać tylko i wyłącznie na swoją korzyść i swoje potrzeby. Nawet ten niedobry, perfidny, oszukańczy fiolet, grając pod siebie, celowo koncentrując się na zbieraniu XP, grałby dla drużyny. 

 

Swoją drogą, w WoWs brakuje mi rozwiązania z War Thundera, gdzie w trakcie bitwy na bieżąco pokazuje XP. Nawet jeżeliby zachować obecny (ułomny) system naliczania XP, oparty głównie na zadawaniu obrażeń, to dobrze by było wiedzieć jeszcze w czasie gry jak mi, sojusznikom, czy przeciwnikom idzie. 

Ja nie wiem jak powinno być. Tłumaczę tylko co znalazłem na ten temat na forum WoT - że nie chcą podawać konkretnych wartości, bo gracze by starali się to nieuczciwie wykorzystać. Nie mam bladego pojęcia czy tak było, ale takie jest stanowisko WG. 

PS. Starałem się nawet u źródeł dowiedzieć, ale dostałem odpowiedź że nie dzielą się takimi informacjami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
166 posts
3,614 battles

Uwaga będzie dłuuuuuuuuugo, trzeba się skupić, na bieżąco analizować i czytać ze zrozumieniem :cap_cool:


 

Przykładowa, totalnie teoretyczna bitwa, baaaaardzo podobna do tej opisanej przeze mnie kilka postów wyżej.

Jesteś deską. Jedyną deską = w drużynie przeciwnej też jest tylko jedna. 

Na mapie mamy 4 capy. Na dzień dobry po jednym dla stron. 

Może być mapa z mojego postu wyżej - Haven. Idealna dla zobrazowania sytuacji.

Dla łatwiejszego zobrazowanie przyjmuję do liczenia:

  • zamiast +4pkt/9sek zmieniamy na naszą niekorzyść i mamy +4pkt/10sek posiadania punktu, co daje 24pkt/minutę za posiadanie capa.

  • Składy po obu stronach identyczne (1xDD 20k hp, 1xCA 50k hp, 10xBB - 10x 100k hp) Łączna pula HP po obu stronach – 1 070 000hp.

  • Deska nie strzela/nie torpeduje. Tylko capowanie. Wroga deska nie uczestniczy w bitwie, nikt do niej nie strzela, nie capuje - powiedzmy taki AFK.

  • Każdy okręt strzela tylko do swojego odpowiednika. Czyli CA wali do CA, BB1 do BB1, BB3 do BB3, BB8 do BB8 itd. analogicznie.

 

Startujemy 300:300

W 3 minucie samotnie zajmujesz pierwszego capa. 

W 5 minucie samotnie zajmujesz drugiego capa.

Po 8 minutach gry stan bitwy - 684:492 // 300 + 384 z capów

W 9 minucie jakiś zielony BB ubija wrogi pancernik. 796:456 // 300 + 456 + 40 za BB                                          zielony BB zrobił +40/-60 (z wiki)

W 10 minucie drugi zielony CA ubija wrogi krążownik 903:430// 300 + 528 + 40 + 35 za CA                               zielony CA zrobił +35/-50

W 11 minucie nie dzieje się nic. 975:454. // 300 + 600 + 40 + 35

12:10 koniec. Wygraliście na punkty. 999:460 // 300 + 624 + 40 + 35


 

Wkład w zwycięstwo (dostarczyli faktycznie punkty do 1000) mieli:

deska - 624 punkty

zielony BB1 - 40 punktów

zielony CA - 35 punktów
 

No, ale przecież szyscy szczelali! Pozostałe BBki też szczelali! OK, przecież zawsze szyscy szczelajo!

Powiedzmy, że team zielonych zadał łącznie 600 000 dmg.

Nasz krążownik wykończył wrogi krążownik- zadał 50 000 uszkodzeń.

BB1 wykończył wrogiego BBka1 - zadał 100 000 uszkodzeń.

9 pozostałych BBków zadało łącznie 450 000 dmg. Każdy zrobił dokładnie 50 000 dmg na wrogim odpowiedniku. 1/2 ich puli hp.

 

Założone wartości zdobytego expa:

Zrobienie 100% hp danego okrętu  - 500 expa

Baretka kill (podobno jest coś extra w rzeczywistości) - powiedzmy 5% od całości hp - 25 expa

Baretka zdobycia capa – 10 expa

 

Podliczamy sobie EXPa z DMG

DD – 0 = 0 exp

CA – 50k + frag = 525 exp

BB – 100k + frag = 525 exp (zadał 2x więcej dmg, ale procentowo tyle samo)

9xBB – 50k bez fraga = 250 exp.

 

Faktyczne punkty przyczyniające się do zwycięstwa zebrały 3 okręty.

Desce płynęło ze zdobytych capów, krążek ubił krążek, Bbek BBka.

Za każdy 1 taki punkt – zakładam sobie – dostajemy 1 pkt expa.

DD – 624 + 20 = 644 exp

CA – 525 + 35 = 560 exp

BB1 - 525 + 40 = 565 exp

BB2 do BB10 – 250 exp

 

Oczywiście jest to przykład bardzo uproszczony, ale chodziło o pokazanie jaki wpływ na FAKTYCZNY WYNIK (999:460) bitwy miały poszczególne okręty.

Deska zajęła dwa capy i do koszyka leciało. No, ale my jesteśmy WG. WG nie lubi deskorolek. WG lubi grube Mercedesy. Deska nie może dostać expa za to, że przez 3 minuty praktycznie wygrała bitwę.

Musimy coś z tym zrobić! Mercedes za zabicie Mercedesa dostanie 40expa, a deskorolce wprowadzimy współczynnik 0,4 do tego co wsadził z capów do koszyka. Zdobędzie hmmm... 624*0,4= 250expa. 

O i teraz deska jest 3 od końca, bo nic w bitwie nie zrobiła!!!

Można założyć, że np. BBnr10 padnie. Nie ma problemu – od uzbieranego expa odejmujemy mu 60 – bo tyle przyniósł straty w punktacji dla swojej drużyny (to z wiki więc akurat bliżej prawdy). Zamiast 250 dostanie 190expa.

 

Oczywiście w grze będą dodatkowe czynniki, za które tego expa można zdobyć.

DMG, zdjęte samoloty, spotowanie, pomoc w zajęciu capa, decap, baretka za podpałkę, dmg z podpałki może być inaczej (gorzej?) liczony, odległość od capa itp. itd.

Natomiast - to wszystko będą wartości dodane.

Zależało mi na tym, żeby pokazać jak duży wkład w przykładowej bitwie ma zajęcie capa.

Zdarzają się bardzo podobne jeśli chodzi o sam przebieg bitwy - deski skapują a potem cisza przez długi okres, a punkty lecą...

W rzeczywistości ma to duży wkład w WYNIK bitwy, natomiast nikły wkład w nasz końcowy EXP.

 

 

 

 

 

  • Cool 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
[GLORY]
Players
353 posts
7,627 battles
Quote

Gra zespołowa? Poleganie na kolegach? To śmieszne, tutaj każdy gra pod siebie, nawet nie pod wygraną.

Quote

Co jest dla Ciebie ważniejsze - to na którym miejscu skończysz bitwę w tabeli, czy to że się przysłużyłeś drużynie w drodze po zwycięstwo? A jeśli drużyna przegra, a Ty będziesz na pierwszym miejscu - będziesz zadowolony?

W grach WG nie ma teamplay, każdy gra pod siebie. Niestety poprzez swoją mechanikę gra sprzyja egoistom. Indywidualny wynik  liczy się bardziej, przekładając się na konkretne wartości expa i kasy. Za altruizm nie ma się niczego poza  satysfakcją, bo nikt nawet nie podziękuje, a jeżeli drużyna przegrała a ty byłeś na topce z expem - cóż ich wina, mogli postarać się bardziej. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B-EYE]
Players
324 posts
5,216 battles

Mam wrażenie że część ludzi nie myśli.

 

Za wygraną bitwę, w zdecydowanej większości przypadków będzie więcej XP niż za przegraną, dodatkowo ta różnica będzie jeszcze większa na korzyść wygranych w przypadku stosowania konta premium i wszelkich bonusów do expa.

 

Odliczając skrajności, to DDkiem w każdej bitwie można sporo expić:

  • dmg z dział - jeśli grasz gunboatem, to walisz w inne DDki za które jest najwięcej expa. Palenie BBczków z dymu jest idiotyzmem i jeśli ktoś tak gra - to owszem nie powinien expa dostawać za wiele
  • dmg z torped - za każdą torpedę wejdzie sporo, więc relatywnie łatwo się go zdobywa. Jasne, czasem trafią się pechowe bitwy kiedy nie wejdzie nic. Trudno, losowość. Generalnie jeśli grasz torpedo boatem, to w 8/10 bitew coś wejdzie
  • capy - mnóstwo expa. Jeśli grasz DD i nie capujesz, to grasz jak idiota i nie powinieneś expa dostawać. OK, rozumiem że ruskie DD z tierów IX i X co nieco inaczej tutaj muszą podejść do sprawy, ale nawet Kijowem regularnie capowałem

Czyli jeśli masz DD to nabijasz expa w jeden z powyższych sposobów. Jeśli nie robisz nic z powyższego - owszem, nie dostaniesz expa i nie powinieneś. Mogą zdarzyć się pechowe bitwy, ale jeśli zdarza się to regularnie to znaczy że nie umiesz grać DD - doucz się, doczytaj, pooglądaj filmiki. 

 

Jak słyszę o jakimś milordzie co to raczy spotować teamowi, ale nie strzeli, nie wypuści torpedy ani nie wpłynie na capa bo po co (a co dopiero żeby o niego powalczyć!), ale narzeka na brak expa - to już naprawdę nie wiem co myśleć.

Zmieńcie styl gry. Do it! Just DO IT!

 

image.png.5a1c2c97bab0f9dc20289ee190057e6e.png

 

Spotowanie jest oczywiście bardzo ważne, jeśli nawet nie najważniejsze, ale to nie wszystko. Musisz walczyć z innymi okrętami (w zależności od specjalizacji twojego DD - inne cele obierasz) oraz walczyć o capy. Rozumiem że japońską deską nie idzie wygrać walki z USN gunboatem, ale trzeba go wyspotować żeby nasze krążki w niego waliły, trzeba puścić jakieś torpedy żeby wygonić z dymku albo zmusić do manewrów, można się pokazać na chwilę (kosztem oberwania dmg) żeby odwrócić jego uwagę, zmusić do strzału (i tym samym bycia widzialnym celem przez 20sek dla naszych sojuszników), rozkojarzyć. Jeśli tego nie robisz, to twoja użyteczność jest niska.

 

Podsumowując - spotowanie jest bardzo ważne, być może to nawet najważniejsza rola DDka. Jednak jeśli tylko spotujesz i nie robisz NIC więcej w bitwie, to jesteś średnio użyteczny. Musisz spotować ORAZ walczyć i zdobywać capy. Jeśli jesteś DDkiem i sprowadzasz swoją rolę tylko do spotowania, to tak jakbyś BBkiem tylko pływał i nie strzelał - no co, w końcu tankujesz, nie? Odstraszasz, prawda? Wpłyń na capa Kurfurstem, nie strzelaj, a później narzekaj że mało expa, a przecież wytankowałeś trylion damaczu

 

I jeszcze raz dla utrwalenia - w zdecydowanej większości bitew wygranych dostaniesz więcej expa niż w tych przegranych. Jeśli nie grasz w sposób skrajnie sprzeczny z logiką gry, po prostu dużo bardziej ekonomicznie opłaca się zwyciężać, niż ciułać sobie dmg bez oglądania się na drużynę. Bo nawet jeśli go uciułasz o np. połowę więcej ale twoja drużyna przegra - finalnie dostaniesz mniej expa niż za zwycięstwo z połową tego dmg

Share this post


Link to post
Share on other sites
[TF16]
Community Contributor
3,946 posts
8,969 battles

W wygranych bitwach dostaje się więcej XP z tego powodu, że wygrana drużyna dostaje 50% bonusu do bazowego exp.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B-EYE]
Players
324 posts
5,216 battles
4 minuty temu, Dark_Havoc napisał:

W wygranych bitwach dostaje się więcej XP z tego powodu, że wygrana drużyna dostaje 50% bonusu do bazowego exp.

Tak. Czyli musiałbyś zdobyć dwa razy więcej expa za sam dmg (zakładając egoistyczna grę pod siebie) zeby to nadgonić. Mała szansa. 

 

Bo jesli grasz o expa w sposób spójny z filozofia DD (spot, capy, odpowiedni dla typu DD dmg), to wtedy Ok, bo grasz o zwycięstwo - osiągasz oba cele

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
[-DWS-]
Beta Tester
4,304 posts
11,477 battles
13 minutes ago, dannywu said:

Rozumiem że japońską deską nie idzie wygrać walki z USN gunboatem

Da się, przynajmniej w sporej ilości przypadków. Wystarczy walczyć na odpowiednim dystansie, w miarę możliwości na kursie odchodzącym. Czy to ma zawsze sens, to inna sprawa, ale dać się da. A takim Yugumo zrobionym pod działa to nawet bezczelnie ganiam Fletchery i Bensony (Gearing to niestety inna liga).

Amerykanin rozrywa na strzępy japońca z bliska, ale już tak na 6km balistyka zaczyna wyrównywać szanse.

 

  • Cool 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B-EYE]
Players
324 posts
5,216 battles
16 minut temu, rtfm_pl napisał:

Da się, przynajmniej w sporej ilości przypadków. Wystarczy walczyć na odpowiednim dystansie, w miarę możliwości na kursie odchodzącym. Czy to ma zawsze sens, to inna sprawa, ale dać się da. A takim Yugumo zrobionym pod działa to nawet bezczelnie ganiam Fletchery i Bensony (Gearing to niestety inna liga).

Amerykanin rozrywa na strzępy japońca z bliska, ale już tak na 6km balistyka zaczyna wyrównywać szanse.

 

Pełna zgoda i 100% racji. Sam lubię tak potrollować na Kagero czy Assashio (Yugumo jeszcze nie mam, a on ma chyba dodatkowo lepszy obrót)

 

Natomiast w poście wyżej użyłem skrótu myślowego, bo patrząc na niektóre posty tutaj, to samo ogarnięcie idei gry jest problemem, a co dopiero zaawansowane tematy jak ten o którym napisałeś :)

  • Cool 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×