Jump to content
Sign in to follow this  
You need to play a total of 50 battles to post in this section.
Tokoto

Konkurs Uwolnij Wyobraźnie ! - zakonczony

15 comments in this topic

Recommended Posts

[_PL_]
Community Contributor
23 posts
4,668 battles

Konkurs dla graczy WoWs ! a w jury : _kurczak,MageT,Szparagus1,Cristoffs 1f642.png:)
Nagrody w opisie posta 1f642.pngCzas skladania :)cz

  • Cool 4

Share this post


Link to post
Share on other sites
[_PL_]
Community Contributor
23 posts
4,668 battles

@Ter_ion Wystarczy cos pozmieniac generalnie ale nie musi byc to o statkach kosmicznych etc :P byle bylo ciekawe :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[_PL_]
Community Contributor
23 posts
4,668 battles

Panie i panowie zostalo 6 dni na nadsylanie zgloszen !

Share this post


Link to post
Share on other sites
[_PL_]
Community Contributor
23 posts
4,668 battles

Zwycięzcy konkursu Uwolnij Wyobraźnie : 
Wiekszoscia glosow - 1 miejsce Nonez8 (2 glosy na 1 miejsce) / 2 miejsce Lex Lemansky1979 (3 glosy na 2 miejsce) / 3 miejsce PitQ (3 glosy na 3 miejsce)
Reszta info oraz prace po weekendzie.

Mialo wszystko odbyc sie szybciej ale niestety zycie prywatne nie pozwala :/

  • Cool 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Players
1,344 posts
7,105 battles

Gratuluję zwycięzcom! Czekam z niecierpliwością na możliwość przeczytania opowiadań.

 

Dużo było prac? Z tego co widzę zainteresowanie konkursami na forum jest ostatnio bardzo małe. :( Może dlatego, że od dłuższego czasu tych konkursów jest niewiele i ludzie nie spodziewając się ich po prostu nie wchodzą to tej sekcji i ich nie zauważają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[_PL_]
Community Contributor
23 posts
4,668 battles

Zainteresowanie mimo promocji bylo niewielkie na okolo 2,5 tys wyswietlen posta na FB oraz pomocy rykoszet.info zglosilo sie tylko 6 osob.

Wygrani : 

1. Nonez - Zestaw Prawdziwa Przyjemnosc - na zyczenie zwyciezcy zamiast okretu :)
2. Lex - 30 Dni premium oraz 4000 Dublonow
3. Pitq - SIGNAL FLAGS - ULTIMATE OFFER
 

A to wygrana praca - 1 miejsce : 

PÓŁNOCNY ATLANTYK MAJ 1941

Obudziło mnie szarpanie - to bosman Szpara budził śpiącą część załogi niszczyciela.
Miał taką ksywę z powodu bardzo szczupłej sylwetki oraz faktu, że wejdzie
w każdą szparę na okręcie, by znaleźć nawet najmniejsze nieprawidłowości.
- Wstawać darmozjady, dowódca ogłosił alarm bojowy, samoloty wreszcie odnalazły
Bismarcka .
Poszukiwania pancernika Bismarck trwały pełną parą od kilku dni. Po tym jak zniszczył
brytyjskiego HMS Hooda zdecydowano za wszelką cenę zatopić Bismarcka.
Kapitan naszej Błyskawicy Sebastian Tokarski właśnie prowadził odprawę,
- jak podaje radio Bismarck zmierza do portu w Brest, a główne siły Rogal Navy
płyną mu na spotkanie.
- Pierwszy jak to wygląda na mapie? - zapytał kapitan.
Oficer Robert Abramski przyglądał się mapie,
- według tego jaką podają pozycję Bismarcka, to jeśli utrzyma on prędkość i kurs,
to niestety zdąży dopłynąć do portu w Brest zanim nadpłyną okręty R.N.
Chyba, że uda nam się Kapitanie w jakiś sposób go opóźnić, bo jesteśmy najbliżej ze
wszystkich i mamy najszybszy okręt.
Kapitan zamyślił się na chwilę, a potem powiedział: „kurs na Bismarcka ! Cała naprzód !
Musimy dogonić go przed zmrokiem !”
Po dwóch godzinach Dowódca zarządził następną odprawę, plan jest taki Panowie…
Na dwie godziny przed zmrokiem mieliśmy Bismarcka w zasięgu lornet.
Bosman Szpara szalał w maszynowni.
- Opróżnić do połowy zbiornik rezerwowy paliwa i wlać tam cały rozpuszczalnik nitro, który
miał być wykorzystany do malowania okrętu.
Matt Frant – pozwólcie ze mną zawołał mnie Bosman.
- Powiedz mi Zen – jak na spowiedzi ile samogonu macie napędzonego – będzie mi potrzebny
cały zapas.
Wiedziałem, że pyta o to z konkretnego powodu.
- Bosmanie – będzie tego z pięć kanistrów. Trzy razy przepuszczony, więc 75% będzie miał
na pewno.
- Wlej to wszystko do zbiornika zapasowego paliwa, dzisiaj musimy być naprawdę szybcy jak
błyskawica jeśli mamy z tej akcji wynieść cało nasze tyłki powiedział z uśmiechem Szpara.
O zmroku wszystko było przygotowane, obsługa torped i dział, aż się paliła do walki,
Robiło się coraz ciemniej. Zbliżaliśmy się do Bismarcka, aby było widać czarny kontur
pancernika na tle stalowego nieba.
Gdy odległość wynosiła dwie mile padły rozkazy: - maszynownia – cała naprzód!
Przełączyć zasilanie na zbiornik rezerwowy! Nasza Błystka zawahała się trochę, a potem
wystrzeliła do przodu jak gepard. Odległość do pancernika malała…1,5 mili…1 mila…i
wtedy dostrzegli nas Niemcy. Na Bismarcku zawrzało jak w ulu – zapaliły się wszystkie
reflektory, aby oświetlić nasz okręt.
Padły następne komendy – obsługa dział p – lot – ognia! Zgasić te światła !
Działka Hotchkissa 13,2 mm zagdakały i rzeka ołowiu poszybowała w stronę reflektorów
gasząc je jeden po drugim.
Teraz komendy posypały się jedna za drugą: - działa główne- ognia ! – zniszczyć stanowiska
dział pomocniczych!

Odległość od pancernika zmalała do 0,5 mili.
Nasze Boforsy 120 mm pluły ogniem w niemieckie stanowiska uszkadzając co tylko się dało.
- Odpalić pierwszą wyrzutnię torped! … i trzy cygara 533 mm pomknęły w stronę rufy
pancernika.
- Odpalić drugą wyrzutnię ! …następne trzy torpedy pomknęły w stronę kolosa.
- Ster na bakburtę i odchodzimy! Sternik trzymaj się za rufą pancernika!
Obok naszego niszczyciela zaczęły pojawiać się rozbryzgi wybuchów pocisków niemieckiej
artylerii.
W oddali usłyszeliśmy dwie detonacje, a po chwili jeszcze jedną. To nasze trzy torpedy
dosięgły celu, a nasza Błystka zniknęła w ciemnościach! Byliśmy bezpieczni.
O świcie podano nowe wiadomości przez radio: „lotnictwo zwiadowcze namierzyło
Bismarcka, płynął z połową prędkości oraz miał widocznie głębiej zanurzoną rufę.
Flota RN właśnie go doganiała i szykowała się do bitwy”.
Na naszym okręcie wybuchła radość, a Kapitan powiedział – udało nam się spowolnić
potwora, teraz niech wykażą się Brytyjczycy!
O godzinie 8.47 pancernik HMS King George V i HMS Rodney otworzyły ogień do
Bismarcka, dołączyły do nich krążowniki Norfolk i Dorsetshire. Bismarck zaczął dostawać za
swoje. Jego wieże milkły jedna za drugą, demolowane ogniem brytyjskich dział, a cały
pokład płonął.
O godzinie 10.14 było już po bitwie. Pancernik Niemiecki był praktycznie wrakiem.
Krążownik Dorsetshire dobił go dwiema torpedami.
Bismarck zatonął o 10.40. HMS Hood został pomszczony!
Po powrocie do bazy odwiedził nasz okręt admirał Toveya. Na początku dostaliśmy ochrzan
za samowolną, brawurową akcję, a następnie pojawiły się same gratulacje i medale
Distinguished Sernice Cross, którymi niestety nigdy nie będziemy mogli się pochwalić,
ponieważ oficjalnie naszego okrętu nigdy tam nie było. Xd
Kapitan nie zapomniał również o naszym poświęceniu i sprowadził dziesięć skrzynek
szkockiej whisky dla uczczenia udanej akcji.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[_PL_]
Community Contributor
23 posts
4,668 battles

2 Miejsce :

 

Okręt spod czerwonej gwiazdy.

 

 

21 grudnia 1942 roku, baza Radzieckiej Floty Północnej, Murmańsk, ZSRR.

– Zdrastwujtie towariszcz kapitan!

Młody porucznik wyprężył się na baczność i zasalutował. – Okręt prawie gotowy do wyjścia w morze. Zastępca do spraw politycznych czeka na was w waszej kabinie z rozkazami ze sztabu marynarki!. – Dziękuję wam, poruczniku- skrzywiłem się, nie lubiłem jak politruk węszył w mojej kabinie. – Chyba będę musiał zamontować zamek w drzwiach – mrugnąłem porozumiewawczo do młodego oficera, który wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu. – Załatwić ślusarza, towarzyszu kapitanie? Parsknąłem śmiechem – Może następnym razem, poruczniku, na razie nie drażnijmy naszego zampolita…

 

Ruszyłem wewnętrznymi schodniami w kierunku swojej kajuty, równocześnie rozmyślając o okręcie, który dowództwo przekazało pod moje rozkazy. Kronsztadt był nowym, dopiero co wybudowanym tjażołyje kriejsera – ciężkim krążownikiem, uzbrojonym prawie jak pancernik, ale szybszym, mającym zwalczać krążowniki wroga, ale również mogącym nawiązywać walkę z cięższymi okrętami. Jego dziewięć dział kalibru 305 milimetrów, rozmieszczonych w trzech wieżach (dwie w superpozycji na dziobie i jednej rufowej) mogły razić cele w odległości 18, 2 kilometra, a ich duża szybkostrzelność (czas przeładowania dział wprawnej załodze zajmował osiemnaście i pół sekundy!) wyrównywała szanse w walce z pancernikami. Dodatkowo okręt uzbrojono w osiem dział 152 milimetry o zasięgu 5 kilometrów i artylerię uniwersalną pod postacią ośmiu dział 100 milimetrów. Obronę przeciwko samolotom, oprócz wspomnianych „setek” uzupełniało dwadzieścia osiem działek 37 milimetrów i dwanaście najcięższych karabinów maszynowych kaliber 12,7 milimetra. Poklepałem z czułością pancerz, który w najgrubszym miejscu (barbety wież głównej artylerii i czołowa gródź cytadeli okrętowej) miał 33 centymetry. Mam nadzieję, że nie zawiedzie nas w boju – pomyślałem. Widziałem wiele porządnych okrętów, które poszły na dno, gdyż ich opancerzenie było niewystarczające – wbrew zapewnieniom aparatczyków z politbiura – i podczas walk z ciężkim przeciwnikiem były dziurawione jak sito…

 

Stanąłem przed swoją kajutą, nabrałem powietrza, próbując się uspokoić i gwałtownie otworzyłem stalowe drzwi. Przestraszony zampolit poderwał się z miejsca.

– Towarzyszu kap…

– Co wy tu do ciężkiej cholery robicie, Gałuszkin?! – ryknąłem, celowo pomijając jego stopień. – Czy dowódca nie ma prawa do prywatności na własnym okręcie?!

– Ale towarzyszu kapitanie, – Gałuszkin odzyskał rezon – jako oficer polityczny mam prawo i obowiązek nadzorować całą załogę! Zdrajcy Rodiny i wrogowie rewolucji są nawet wśród wyższych oficerów!

Zamknąłem z trzaskiem drzwi i z wściekłą miną podszedłem do tego szczurka z NKWD zbliżając swoją twarz do jego, znowu przestraszonej fizjonomii.

– Posłuchajcie, bydlaku, mam w dupie to skąd jesteś, na tym okręcie jest jeden dowódca, ja i nie pozwolę sobie, by taka gnida, która nigdy prochu nie wąchała, oskarżała mnie, że nie służę wiecznie matuszce Rosji, czy to jasne, towarzyszu??!!

– Ttttaaakk jjjeeesstt… – wyjąkał przerażony. Dotąd nikt się mu nie przeciwstawił…

– Dajcie kopertę z dowództwa!

Podał mi dużą, sztywną, jasnobrązową kopertę z ukruszoną lakową pieczęcią.

– Co to ma znaczyć towarzyszu, dlaczego pieczęć jest naruszona?!

– Towarzyszu kapitanie, mam prawo przejrzeć rozkazy, moja pozycja…

– Wasza pozycja gówno mnie obchodzi – warknąłem – nie chcecie chyba skończyć jak wasz poprzednik?

Major przełknął gwałtownie ślinę. Nie dziwiłem się, jego poprzednik tak zalazł za skórę załodze i oficerom, że pewnego dnia wypadł za burtę. Z kawałkiem linki sygnałowej. Troskliwie zaciśniętej na jego szyi. Dziwnym trafem, sprawców nie znaleziono, a w oficjalnym raporcie stwierdzono, że prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Choć w sumie nie dziwiłem się tym osłom z NKWD. W końcu towarzysz Dzierżyński też według nich popełnił samobójstwo, strzelając sobie w potylicę… cztery razy…

Zerwałem resztki pieczęci i usiadłem za biurkiem studiując rozkazy i mapy. Gałuszkow tymczasem rozwalił się w fotelu w kącie kajuty.

– Kto wam pozwolił usiąść! – ryknąłem

Przerażony zerwał się na nogi.

– Udać się na swoje stanowisko, i poprosić nawigatora o wykreślenie kursu na tą pozycję – podałem mu kartkę z zapisanymi współrzędnymi – Ja za chwilę przyjdę. Wykonać!

– Na rozkaz! – Wrzasnął, strzelił obcasami i wypadł z kajuty, mało nie wywracając mającego właśnie zapukać pierwszego oficera.

Iwan Iwanowicz Kalinin szczerząc się niemiłosiernie wszedł do kabiny i zamknął za sobą drzwi.

– Coś ty mu Lonia zrobił? – zapytał ze śmiechem – Pierwszy raz widziałem obszczanego ze strachu zampolita.

– Wiesz Wania, jak bardzo kocham tych partyjnych karierowiczów… – mrugnąłem do niego i wyjąłem dwa stalowe kubki, do których nalał podejrzanie wyglądającej cieczy z butelki, która magicznie pojawiła się w jego wielkiej dłoni.

– Co to jest? – zapytałem – paliwo okrętowe?

– Nie mam pojęcia – Wania szczerze się roześmiał – Bosman Kokoszyn pędzi to w drugiej maszynowni, więc możesz być bliski prawdy…

Wyszczerzyłem się do niego i stuknęliśmy się kubkami.

 

24 grudnia 1942 roku. Na północny zachód od Murmańska. Godzina 0300. Prędkość 20 węzłów.

Od dwóch dni szliśmy na spotkanie grupy bojowej Aliantów, tworzącej daleką osłonę wielkiego konwoju PQ-21, wiozącego materiały wojenne z USA do Rosji. Ponieważ brytyjski wywiad przechwycił informacje, że na przejęcie konwoju ruszyły duże siły państw Osi, w których skład wchodziły między innymi pancerniki F. Der Grose i Tirpitz, oraz ciężkie krążowniki Hipper i Roon, a także, prawdopodobnie lotniskowiec Graff Zeppelin. Wraz z naszym okrętem, jako wsparcie dla grupy bojowej szedł krążownik Donskoj, a osłaniał nas niszczyciel Udałoj.

– Towarzyszu kapitanie, statki z lewej burty!

Podszedłem do okien mostka i spojrzałem w dal przez potężną, morką, nocną lornetę. Równe rzędy głęboko zanurzonych transportowców, wśród których przeważały produkowane taśmowo statki typu Liberty. Wokół nich pracowicie uwijały się zwinne niszczyciele i mniejsze niszczyciele eskortowe, które smagały wodę wiązkami impulsów akustycznych z ASDIC-u w poszukiwaniu ukrytych w głębinach niemieckich U-Boot’ów.

– Przesłać aldisem nasze znaki rozpoznawcze i życzyć powodzenia – rozkazałem, a sam podszedłem do stołu nakresowego, nad którym pochylali się pierwsze z nawigatorem.

– I co tam, Wania? – zagadnąłem

– Powinniśmy spotkać się z Brytyjczykami i amerykanami zaraz po wschodzie słońca – Odparł pierwszy. – Na szczęście dla nas stan morza się pogarsza, co powinno przeszkodzić U-Bootom w atakach.

Nagle rozkrzyczał się głośnik komunikacji wewnętrznej. – Radio do dowódcy! Pilny radiogram od Grupy Bojowej! Złapałem za „gruszkę” mikrofonu.

– Tu kapitan, przeczytać!

– Tak jest, towarzyszu kapitanie. „Tu USS Missouri, jesteśmy atakowani przez duże siły nawodne wroga! Kronsztadt, prosimy pospieszcie się!”. Koniec wiadomości.

– Odpowiedzieć: „Idziemy z pełną prędkością, dojdziemy w ciągu godziny. Trzymajcie się towarzysze!”. Zaszyfrować i wysłać!

– Tak jest!

Odwróciłem się do pierwszego – Ponad cała na przód! Kurs 270! Ogłosić alarm bojowy!

 

24 grudnia 1942. Godzina 0440.

– Towarzyszu kapitanie, rozbłyski dział, pięć stopni w prawo od dziobu!

Poderwałem się z fotela i podszedłem do okien pomostu bojowego. – Pięć oczek na sterburtę, towarzyszu Milnikow! – Sternik powtórzył komendę i obrócił kołem sterowym wprowadzając okręt na nowy kurs.

– Tu dalocelownik! Na wprost przed dziobem niemiecki krążownik! Typ Hipper! Odległość 19 kilometrów!

– Tu dowódca, wieże pierwsza i druga, cel krążownik wroga, po wejściu w zasięg otworzyć ogień!

Okręty zbliżały się do siebie nie ubłagalnie. Wróg był zajęty obrabianiem jakiegoś brytyjskiego krążownika, chyba Edinburgh’a, dzięki czemu był do nas pięknie ustawiony lewą burtą, podczas gdy działa miał skierowane w prawo. Nagle cały okręt zadrżał, gdy dziobowe wieże wypluły z rykiem sześć pocisków kalibru 305 milimetrów, które zaczęły swój śmiercionośny lot w kierunku burty wroga. Przez lornety obserwowaliśmy przeciwnika, gdy nagle wokół niego wystrzeliły w powietrze potężne gejzery wody. Chwyciłem za mikrofon łączący mnie z centralą artyleryjską – Obramowanie, wprowadzić poprawki i strzelać jak na pokazach! – Tak jest!

Po chwili kolejne sześć dużych argumentów pędziło w kierunku wroga, by po kilku sekundach uderzyć w cel, rozbijając nadbudówki, przebijając burty i wzniecając pożary.

– Niemiec zmienia kurs, Towarzyszu kapitanie!

– Zwrot o 15 stopni na bakburtę, wprowadzimy do boju wieżę nr 3!

Okręt idący pełną prędkością 33 i pół węzła pochylił się nieznacznie w zwrocie i po chwili dziewięć dział bluzgnęło ogniem z luf, zasypując wroga radziecką stalą. Ostrzał zaczął przynosić skutek. Hipper, zasypywany pociskami przez nas i przez Brytyjczyka płonął od dziobu do rufy, wyraźnie zwalniając. W międzyczasie zbliżyliśmy się do niego na odległość niespełna pięciu kilometrów i do akcji włączyła się również średnia artyleria, która swoimi pociskami masakrowała pokłady i wybijała niemieckich marynarzy.

Nagły huk. Potężny wstrząs rzucił nas na pokład. Ponad grzmot dział wznosił się coraz głośniejszy ryk uchodzącej pary, a okręt wyraźnie zwolnił.

– Oberwaliśmy w śródokręcie za pierwszym kominem! – krzyczał głośnik – Katapulta rozbita, zniosło lewo burtowe stanowisko dział 152 milimetry, uszkodzenia w pierwszej maszynowni!

Pozbierałem się jakoś z podłogi, no dobra, w sumie podniosły mnie wielkie łapska pierwszego, który dziwnym trafem nie został sprowadzony do pozycji horyzontalnej, tylko próbował opanować sytuację. Podkuśtykałem do wybitych okien z lewej strony i spojrzałem przez lornetkę. Zza zasłony deszczu wyłoniła się potężna góra stali plująca ogniem ze wszystkich luf. Cholerny Tirpitz, zmieliłem w ustach przekleństwo.

– Wysłać grupy naprawcze do maszynowni, jak najszybciej dać pełną moc!

Nagle, w odległości kilku kabli od naszej lewej burty pokazał się zgrabny niszczyciel z biało czerwoną banderą, dumnie powiewającą na flagsztoku i idąc na pełnej parze pomiędzy nami a niemieckim pancernikiem postawił zasłonę dymną. Ci z nas którzy to zobaczyli ryknęli z radością na cześć sojusznika. W międzyczasie udało się zrobić obejście rozbitej magistrali pary i okręt znowu rozwijał pełną moc. Nagle po prawej burcie pokazał się potężny błysk, a fala uderzeniowa rzuciła nami o ściany. To wybuchł niemiecki krążownik, który był już tylko dwa kilometry od nas.

– Zwrot w prawo! Wszystkie działa w kierunku pancernika!

– Rozkaz!

Okręt położył się w ostrej cyrkulacji, równocześnie rufowa wieża otworzyła zza zasłony dymnej ogień do Tirpitza, który z kolei musiał się uchylać przed torpedami wyrzuconymi z niszczyciela. Nagle, w odległości sześciu kilometrów wyłonił się potężny amerykański Missouri, który mimo pożarów prowadził niszczycielski ogień ze swoich potężnych, 406 – ścio milimetrowych dział, masakrując niemiecki pancernik. Nagle Gałuszkin, który przerażony kulił się w kącie pomostu, wrzasnął rozdzierająco – Szwabski niszczyciel od prawej burty!!!

Nie mieliśmy czasu na reakcję. Jedna z wystrzelonych torped przyładował nam w dziób, tuż przed wieżą nr 1, powodując zerwanie instalacji elektrycznej i hydraulicznej, przez co wieża zastygła w położeniu „lewo czterdzieści”.

Rzuciłem się do mikrofonu – Szkopski niszczyciel 5 kilometrów od dziobu, przesuwa się w lewo, prędkość około 35, 40 węzłów! OGNIA!!!

Wszystkie ocalałe działa odwróciły się w kierunku zwinnego okrętu i plunęły ogniem. Gdy opadła woda i dym, zobaczyliśmy tylko puste morze. Nieprzyjaciel po prostu zniknął.

– Grupa ratowniczo – remontowa do dowódcy!

– Mówcie, Mielechin!

– Towarzyszu kapitanie, torpeda trochę nam namieszała, bierzemy wodę. Musieliśmy zalać magazyn wieży nr 2, sugeruję oderwać się od wroga i wracać do bazy!

– Dziękuję, Misza, zróbcie co w waszej mocy. Radio?

– Tak Towarzyszu dowódco?

– Przekazać do dowódcy zespołu na Missouri: „Mam poważne uszkodzenia, wycofuję się, idę najkrótszą drogą do Murmańska!”

– tak jest!

Popatrzyłem na poharatany okręt i zwróciłem się do pierwszego.

– Jakie straty, Wania?

– Straciliśmy lewo burtowe stanowiska dział 152 milimetry. Wieża nr 1 wyłączona z akcji. W wieży nr 2 tylko dwadzieścia pocisków ze względu na zalany magazyn. Radar rozbity, hydro uszkodzone – naprawiają, w maszynowni pierwszej nadal przecieki pary na głównej magistrali. Mamy czterdziestu zabitych i kilka dziesiątek rannych…

Zasępiłem się. – Radio do dowódcy! Wiadomość od dowódcy zespołu: „Kronsztadt, przyjęliśmy! Powodzenia, dajemy wam do osłony niszczyciel ORP Błyskawica. Dzięki za pomoc i spokojnej drogi. Bóg z wami!”. – Spojrzałem na pierwszego – No Waniuszka, znowu nam się upiekło, co?

Uwaga! Powyższe wydarzenia nigdy nie miały miejsca! Wszystkie wydarzenia i postaci są wytworami chorej wyobraźni autora!

Paweł Lex Lemański

  • Cool 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
[_PL_]
Community Contributor
23 posts
4,668 battles

3 oraz reszte prac spostuje kiedy dostane lepsza jakosc zdjecia :) bo 3 praca to komiks

Share this post


Link to post
Share on other sites
[_PL_]
Players
46 posts
3,261 battles

Do każdej pracy wymagany byl zrzut/grafika - w powyższych nic nie było? Tylko z ciekawosci - moze sa jakies fajne ujecia :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[T-S-N]
Players
118 posts
11,052 battles

6 prac tylko? Trochę Lipa , gratulację dla zwycięzców , może następnym razem się uda do trójki załapać ;p

Share this post


Link to post
Share on other sites
[3-FO]
Players
17 posts
8,565 battles

Się nie doczekałem to się sam publikuje, może się komuś spodoba.

 

 

 

 

 Dopadł mnie - pomyślałem.Nie,nie poddam się bez walki. Stolik,szafka,lodówka.Pusto.Nic.Pustynia.Kran.Olśnienie i radość mieszała się z nadzieją.Nic z tego.Reglamentacja w bazie.Woda w kranie od ósmej nawet dla oficerów.Więc jednak dopadł mnie KAC MORDERCA.

Wychodzimy dzisiaj z bazy,jestem kapitanem wielkie łajby Misia Uri jak to mówią i qerk nie mam czym gardła opłukać.Kapitan Atolf z którym miałem wieczorną "odprawę" pewnie coś ma ale on sypia na swoje łajbie.Za daleko, za męcząco i za dużo świadków żeby mnie zobaczyli w takim stanie.

Włączyłem radio.".... Czysta Bałtyk Wyborowa ja o piwie tylko śnie..."

A żesz ty w morde.Rozumiem że innych też męczy ale żeby wrzeszczeć o tym? TURN OFF.

Odsłoniłem okno, już nie noc jeszcze nie dzień. I wtedy go ujrzałem - ZŁOTY GRAAL! No może nie złoty tylko zielony i nie graal tylko konewka do kwiatków ale to szczegół.Przyssałem się do dziubka i powoli sączyłem płyn.Po trzecim łyku wrócił smak na języku. Normalnie bym się ucieszył ale przypomniałem sobie,że Mary wyjechała dwa tygodnie temu.W tym czasie na oknie w słońcu woda nabrała smaku starych skarpet,ziemi,glonów,antyminerałów i zemsty admirałów(tym ostatnim chrzcimy nowych,specjalna tajna receptura czyli wszystko co śmierdzi i jest ochydne, oczywiście w ramach pewnych norm).

-Sir? - ktoś chrząknął.

-Co jest - chciałem przybrać naturalny ton ale brzmiałem jak piła tarczowa albo jak Janusz z Biedronki,przynamniej tak mówił mój bosman Adam Hajdag.

-Sir, pomyślałem że będzie pan potrzebował.

To mój ordynans.Miał w wyciągniętej ręce małego,schłodzonego Budwaisserka. Chłopcze,pomyślałem,mój wybawco.

-Coś jeszcze?- byłem surowy ale sprawiedliwy choć głos dalej brzmiałem jak kwatermistrz Himilsbach.

-Rozkazy -podał kopertę.

-Dziękuję,odejść.

Spieprzaj w podskokach chłopcze bo ja tu zara bedem siem reanimował- pomyślałem.

OPEN,PRZECHYŁ,WLANIE,ULGA. I krótka okrzyk-małoooooooo!

Trudno,niedługo mam być na okręcie.Trzeba się ogarnąć.Otworzyłem kopertę.

.....dnia..11.05.2018..godz.10:00....blablabla....GORĄCY.PUNKT...MISSOURI...blabla...Dominacja...zatopić wroga,przejąć punkty kontrolne.Podpisano Wanda Gibała.

Popatrzyłem jeszcze raz,podpisano Wiesław Gomułka? Walonki Glasgow? Wąsate Gąsiory? Wampiry Gumowe? Wodociągi Górskie?Willy Gonzaga und Menczyzgaga? Cholera, jeszczem nie wytrzeźwiał.No trudno,wzułem gacie,buty,czape na łeb,okularki i w drogę.Idę rybeńki do was.

 

Na redzie zamieszanie.Nawet sam admirał Hannibal Tim Oresterr nas żeganał machając ręką. Jak zwykle Bosman Hajdag klął, wrzeszczał,wył a nawet kopał marynarzy,którzy akurat nawinęli mu się "pod nogą".

-Co tam bosmanie,wszystko gotowe?

-Musi być gotowe kapitanie.

-To czemu tak krzyczycie na moje biedne rybeńki?

-Taka procedura. I drektywa,dekrytywa, tfu dyrektywa EU.

-Entuzjastów Uryny?-śmialiśmy się tradycyjnie przez chwilę po czym podreptałem na mostek salutując na lewo i prawo. Jak się tak macha ręką na okręcie gdzie jest parę tysięcy chłopa to nie trzeba siłowni. Ani szpinaku. Wygląd Papaja sam jakoś wychodzi. Tylko że z jedną nabitą prawą łapą.Lewa jest normalna. Dlatego w lewej powinno trzymać się co namniej litra, żeby nie było przechyłów.

 

Na mostku spokój.Lekkie poddenerwowanie ale spokój.

-Dobra,odpalcie"Oxygene" marynarzu- wydałem komendę.

-Eeeee,znaczy podać tlen?-jakiś nowy chyba.W tych ciemnych okularch po wczoraszej "odprawie" z Atolfem ledwo widzę. Ale jak lans to lans, w końcu oficerem jestem. Ci z lotnictwa mają jeszcze takie fajne kurtki. My tylko podkoszulki w paski.

-Kapitanowi chodzi o J-M.Jarre, takem muzykie- ogarnął go Mike sternik w skrócie mówiliśmy Mister.

Nowy podłubał w kaseciaku sprawiając wrażenie jakby pierwszy raz widział magnetofon. Wcisnął START i poleciało...

....przez twe oczy zielone zielone oszalałem....

Mało mi gałki oczne nie wypadły z orbit. Mister był szybki,podleciał,wyłączył, ciepnął młodego z plaskacza i zdążył wrócić do koła sterowego. Młody coś kręcił wciskał i w końcu zaskoczyło drugi raz....

....ja kocham ją ona tu jest i tańcze dla niej....

Tym razem pingle mi pękły.Moje osobiste oficerskie lansiarskie pingle szczeliły razem z oprawkami.Mister pieprznął młodym o biurko.

Młodemu trzęsły się ręcę ale wciskał dzielnie w kaseciaka paluchy....

....Zakopane Zakopane my lejemy się szampanem....

Tym razem w drzwiach pojawił się bosman Hajdag. Cały czerwony ze złości. Ale nie zdążył.Młody złapał magnetofon, zasalutował i wyskoczył za burtę.

-Od czego był ten młody?- zapytałem.

-Chyba podawał kawe.

-No to go wyłowią przy monciaku. Co tam bosmanie,porządek?

-Melduje,że nie.Chłopaki najpierw rozdziawili giemby, potem darli łacha, w końcu złapali się za ręcę i tańczyli, niektórzy się oblewali.

-Czym?

-Nie udało się ustalić.

-Są ofiary w ludziach?

-Nie ma ale jest paru rannych,poskręcało ich ze śmiechu.

-Dobra, później się zajmę tym sabotażem.Przyślicie z kambuza kogoś z kawą. Jak mam walczyć bez kawy? A i niech pożyczy okulary od kucharza bo moje szczeliły w paru miejscach.

-Ta jest.

 

Pogoda piękna, kawa jest, czas do boju.

-Mister ny do C.

-Sir?Znaczy co?- zdziwiony sternik podrapał się po łysinie.

-Wprowadź Misia do CHARLIE POINT.Cała Naprzód.

-Ta jest.

 

01.thumb.jpg.3d2e701d893c7b951871201914fa8998.jpg

 

 

....cała naprzód ku nowej przygodzie...To radio nadawało ślagiery.

 

Plan był prosty. Wpływamy na CAPA,zdobywamy,bronimy,wracamy do domu. Po lewej płynie Atolf na Tirpitzu. Zasuwa jakby to były zawody. Ta,zawody,w wyciąganiu ch.... z wody.Nie wiadomo co się kryje za wyspami a ten ciśnie jak do baru.

-Little Wurst z prawej- obserwatorzy mają przesrane bo to na nich spada wina jak nie wypatrzą małego zasrańca na czas i puści swoje gówienka albo trzech krążków z zapalniczkami. Dlatego zazwyczaj panikują na zapas.

-Schował się na zewnętrznym atolu.

-To zdaje się pasztetowa a nie wurst- kawał nie był jakiś przedni ale jak nasi "koledzy" zostaną z tyłu to pasztetowa będzie ale z nas - Raport Taktyczny!

-Wróg walczy dzielnie i tonie bohatersko.Najbliżej Donskoj się wychyla.

-No to łupać w ruska.

-Alarm lotniczy!Alarm lotniczy!Alarm lotniczy!Z prawej burty!

 

02.thumb.jpg.f0ced038f06a113e3cb5a624ce6e189a.jpg
 

 

Rzeczywiście leciały gołębie i wyglądało na to że obsrają się prosto na nas. Wszystkie lufy łupały równo,flagi,perki a tylko trzy spadły.

-Lewo na burte!Lewo na burte!Lewo na burte!

-Nie -krzyknąłem choć ledwie mnie słyszano- OKRĘT STOP!OKRĘT STOP!

Obserowaliśmy płynące lance i ulga przyszła kiedy wszystkie przeszły przed dziobem.

-Idą w Atolfa, skręca w lewo ale chyba łyknie parę - bosman zawsze miał wyczucie.

Tirp łyknął trzy torpedy i nieciekawie to wyglądało. Dobił go MINOTAUR.

-MAX w lewo,pół naprzód.Bosman dawać mi tu głowę Minotaura.

Przynamniej pomszcze biednego Atolfa, choć jak znam życie to pewnie uratował się i dryfuje na skrzynce rumu. Pewnie nawet jakaś pełną butelczynę znajdzie.

-Kapitanie! Mino między wyspami,skrył się w dymie.

-Namierzyć,zatopić!

-RADAR ON!CEL MINOTAUR! Salwą ognia!Dostał! Wącha wodorosty.

 

03.thumb.jpg.2560b47f9aa9f86e5e549c00efc86ff6.jpg
 

 

-Kurs południe.Tu się robi za gorąco.Pół naprzód.Potencjalne cele? - rozglądałem się czekając na raport taktyczny.

-Dwa BBki,dwa krążki i lotnia w zasięgu. Burtę odkrytą ma tylko Donskoj. Wieje na zachód.

-Ruski wieje na zachód,dziwne.Dobra pomóżcie mu wrócić do portu.

 

04.thumb.jpg.2993c7cb660e6c750528fb7fbe835a65.jpg

 

-Lufa w krzokach jak to mawiał mój dziadek- elokwencja bosmana Hajdag potrafiła zadziwić każdego.

-Uciekasz gdzieś śmierdzący makrelą tchórzu?- znajomy głos dobiegł z zewnątrz.

-Atolf ty stary capie jeszce ci mało?

-Pokazałbym ci jak się walczy ale chyba nie wzbudzam respektu.

Rzeczywiście, był w samych gaciach i skarpetkach. Mokrych. Dziurawych.Jak to na starego wilka morskiego przystało.

-Tak wiałeś, że zostałeś tylko w bieliźnie?

-Hahaha, uważaj bo ty zaraz zostaniesz w samych okularkach- spojrzał zdziwiony na mnie, a ujżawszy okularki Lennonki na mej facjacie nie wytrzymał:

-Zmieniasz imidż czy zakładasz kapele? To stąd takie wesołe rytmy jak wypływaliśmy z bazy? Nie będzie kabaretu,będzie chór?

-To krótka historia ale nudna więc się nie dziamdziaj w tym bo pryszczy na tyłku dostaniesz.

-Ja miałem dwie żony,ze dwa tuziny kochanek i dwie setki portowych dziewek,mam pryszcze nie tylko na tyłku. Nie każda kałamarnica ma zdrowego cyca.

-Nie ma się czym chwalić.Mój sternik miał tyle bab,że po każdej wyrywał sobie włosa. Nie tylko na głowie.

-Faktycznie łysy nawet na nogach, ale może on się po prostu depiluje?

-Ch...je?Jakie ch...je- to bosman nie dosłyszał i myślał ,że może ktoś z załogi splamił honor okrętu naśmiewaąc się z biednego Atolfa.

-Spokojnie bosmanie, dajcie jakiś mundur kpt.Atolfowi i robimy w tył zwrot. Wracamy na capa chociaż wcale do niego nie tęsknie.

....będzie,będzie zabawa....to radio tym razem przebiło się przez ogólny zgiełk.

-Moskwa w zasięgu - operator zagrzmiał.

Spojrzałem na niego zdziwiony:

-Radio Moskwa?

-Sir,okręt,za wyspą,capuje.

-Kapuje znaczy rozumiem.No to ognia.Zjazd partyjny się robi-Donskoj, Moskwa, Czapajew. Żyguli jeszcze brakuje.

-Nie żyguli.

-Co tam bosmanie?

-Melduje,że nikt nie żygał po wczorajszym- bosman wyglądał na obrażonego. Wszyscy w bazie wiedzą, że największe pijusy pływają na moim Misiu Uri dlatego bosman uznał to za potwarz,obrazę a nawet hańbę.

-To samochód,marka.

Bosman poczerwieniał momentalnie i wybuchnął:

-Nikt nie zwinął ani samochodu ani żadnych marek,ręczę za moich chłopców honorem i patentem.

Nie miałem siły na dyskusję z bosmanem. Lotnia zdmuchnęła nam krążka sprzed nosa.

 

05.thumb.jpg.df100ff5a39e823714a8d8a1cc590658.jpg
 

Bosman się jednak nie poddawał.

-Ja żech miał taka ciotka Hermenegilda i owa ciotka...

-IOWA w polu rażenia- celowniczy Karl mu przerwał - Ale przed nią mała kiełbasa pakuje się na capa.Odsłoni burtę.

-Dobra, pieprzyć ciotkę wróć pieprzyć IOWE, nastawić rożny i nadziać mi tę parówę.

Starałem się spokojnie komenderować i ignorować bosmana.

-Ciotka Hermenegilda mleko nigdy nie przypaliła i buki sadziła....

-Sir, Ibuki nadaje ża wchodzimy mu na linie ognia- nie wiedziałem czy słuchać obserwatorów,bosmana,radia czy rozsądku.

-Skupić ogień na frycu,Karl sru HEki,wróć,Apki ładuj- mam kłopoty z koncentracją?

-....z Carrefuru taka kuma przyszła z drugą kumą - bosman chyba do siebie monologował,był trzeźwy ale coś go najwyraźniej nadwyrężyło- pożyczać znaczy chciały jak zwykle, takie kolonialne rarytasy.A to kawa chilijska, a magi się skończyło....

-Sir,żadnego Amagi w zasięgu wzroku ani kumy czy furutaki - obserwator panikował a ja szukałem czegoś twardego,żeby położyć bosmana spać.

-.....ale w końcu wój Helmut suki pogonił.....

-Mutsuki!Alarm!- osobiście podszedłem i plaskaczem uspokoiłem obserwatora.

-....wój mówił,że to mi kasa jest potrzebna.....

-Mikasa,alarm?- pisnął lorneciarz ale jak zobaczył mój wzrok to się skulił i zamknął.

-Wróg namierzony,pociski w celu -jedynie celowniczy wydawał się normalny.

Bosman patrzył rozmarzony na morze i dalej gadał:

-....jak wracał z szychty to godał kaj ser stara......

-Kaiser!!! - poleciał kubek z kawą ale zdołał się uchylić.Refleks rzecz ważna dla obserwatora.

-....i łapał ciotkę za tyłek. My oko na to przymykali bo....

-Myoko? - już tylko cicho w kącie pisnął lorneciarz.

-Dwa pożary Sir, gasimy?

-Jeszcze nie - mruknąłem.

Faktycznie było gorąco i trochę dymu ale myślałem,że to przez bosmana ciśnienie mi skacze

-...jak mi ne kaze to ....

-Minekaze!- tym razem popielniczka poleciała,chyba zrozumiał bo otworzył szafę i się w niej zamknął.Moje delikatne upomnienia wreszcie przyniosły efekt.

-.....wuju gumowce ściągnąć pomogę ....

Wreszcie spokój, tylko bosmana trzeba uspokoić.

-...a oba naraz potrafisz pyta....

-Aoba? Gdzie ta mała japońska złośnica? - to Atolf wkroczył na mostek - to chyba niemożliwe, chyba Wyjce Gagarina nie ciepneli by takiego wałka?

-Nie takie widziałem rzeczy na morzach i serwerach- coś mi się przypomniało.

-Chyba serwetach jak popiłeś i nie zakąsiłeś. Jeden taki to się tak poży...

-......ja na to.... ..

-Yamato? - sam się złapałem na brednie bosmana, Atolf mnie zdekoncetrował ale na wszelki wypadek spojrzeliśmy na siebie,na około i na radar.

-Żadnego Yamato Sir!- na celowniczego nie robiło wrażenia nic oprócz swojej roboty.

 

06.thumb.jpg.dfd9f83fef073b227e2199c91676788f.jpg

 

-Wróg zniszczony!Trzeci pożar!

-Do brzegu bosmanie do brzegu,kończcie swoją opowieść.

-Yes Sir!Do brzegu- teraz sternikowi się udzieliło.

-Nie do was marynarzu mówiłem. Zostawcie wajche sternik w spokoju Zgasić,posprzątać,policzyć, meldować.

-...że to my ogipsowaliśmy chałupe najwcześniej we wsi....

-Jezuuuuu! - miałem dość.

-Bogu Eurazja jak na Okinawe inwazja miła - Atolf też zaczął bredzić -tak mi się przypomniało.

-...a ta go straszyła,że Zakon Godfryda z Niemierzy będzie ścigać jak Anubis Marcka znaczy mój pies naszego sąsiada. Pieroonie jeden tak krzyknęła,że prędzej da na Ezechiela figure colo Radomia niż na ten szafran Germańca.O żess expresem cię tam wyśle na flet cherubina bo muzykalna była.Ciotka Geronimo krzykła i tak mlasneła kume,że się mogami nakryła.I z umowy nic nie wyszło.

-Co to ma do rzeczy bosmanie?- zaraz kogoś zabije.

-No,że ciotka ciężką rękę miała i w uczciwości mnie chowała.To się jej udało jak cholera.A ja tom wiedzę przekazałem chłopcom. Więc ani marek ani samochodu ....

-Samochód?Znaleźliście mój samochód? Admirał Norman diesla mi wczoraj sprzedał i zaginął- ucieszył się Atolf.

  Nie to być nie może.To ja tu w deszczu...Krakowski stary UJot przed oczami mignął, dzwon Zygmonta na Wawelu,no i w bazie knajpa Corfu sowicie zaopatrzona,bogaty rabat czekał. Wzbierający gniew jak ognie wojenne wybuchł,jak okręt stalowy o min gromade.

Podszedłem do szafki,otworzyłem ją,wyciągnęłem obserwatora, wziąłem colta, odbezpieczyłem i powiedziałem:

-Won z mostka,wszyscy,nawet Szymon Archanioł za chwilę nie pomoże, posługa edeńska wam będzie potrzebna,liczę do dziesięciu, raz,dwa.....

Wyszli bardzo szybko.Zdziwieni okrutnie.Za oknem słyszałem zanikający głos Atolfa,caly on:

-Wiecie bosmanie taka szwarna dziołcha mam,adres dentysty trza podawać jak do niej piszę bo nas sauna jego zalała.Kobita spała naga to wyskoczyła wściekła jak balsa cejlońska.Ten karakol Berg się zwie,taki facet melasa i pana udaje.Kanali on zna pare więc nie bedem denucjować.Wyciągne i se naucze go sam, jak temu pendenicho las dupnych kopniaków posadzę to....

 

 

copyright i allright: ZBYLos

 

 

Opowieść z kluczem.Okręty ukryte w tekscie,ich nazwy po kolei poniżej.Tych jawnych i łatwych nie liczę.Jeden wspak.Większość pod koniec opowieści.

Gadjah Mada

Caledon, Baltimore, Konig, Karlsruhe, Kawachi, Jugumo, Chester, Myogi , Bogue ,Atago ,Kongo , Bismarck ,Roon ,Danae, Colorado, Ranger, Essex ,Fletcher, Kagero, Mogami, Izumo, Normandia, Ryujo, Montana, Fuso, Zao, Bogatyr, Ogniewoj, Wyoming, Monarch, Gaede, Lyon, Dresden, Nassau, Nagato, Alsace, Kolberg, Saipan, Lion, Emden, Gneisenau, Nicholas

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×