-
Content Сount
2 -
Joined
-
Last visited
-
Battles
8699
About Przyppalony
-
Rank
Seaman
- Profile on the website Przyppalony
-
Insignia
Recent Profile Visitors
The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.
-
PS. Kpiną jest fakt, że podobne wyniki można wyrobić na jankeskich pancernikach. Ajowa z ulepszeniem celności jest o niebo lepsza, nie ma dwóch zdań. Poza tym, zwyczajnie można grać Jamato. Japońska dziesiątka jest pod każdym względem potężniejsza, co najważniejsze, działa zadają uszkodzenia na prawdę, a nie w zależności od niezdarności wrogów.
-
Sława ma w zasadzie jeden problem: Artylerię. Założenie brzmi tak: Słaba wytrzymałość za cenę świetnej artylerii. To pierwsze się sprawdza, okręt ma dość cienki pancerz. Sprawy nie ratują ukryte stopki z tyłu i z przodu, to znaczy trochę ratują, bo powstrzymują małokalibrowe pociski z pancerników, ale 457+ już mogą się przebić do cytadeli. Do tego dochodzi duży rozmiar. Pływanie jest słabe, ale to długodystansowiec, więc nie ma potrzeby, żeby był zwrotny i szybki. Ochrona plot jest świetna, działa baterii dodatkowej takie sobie. I niby atutem mają być działa, 406 mm z najlepszymi właściwościami balistycznymi w grze, lepszymi nawet od Szikiszimy, szybko lecące, powodujące duże uszkodzenia. Ale ale, nie tak prędko; po pierwsze, pociski mają bardzo mały rozrzut pionowy,, znaczy się spadają w linii poziomej, za to ta pozioma, jest większa niż zwykle. Powiedzmy, że przydałaby się dodatkowa wieża, jak na Montanie. Co prawda pociski lecą prędko, ale mają tendencję do rykoszetowania przy niewielkich nachyleniach, co w połączeniu ze standardowym kalibrem dział, powoduje zmarnowanie salwy. Nie ma również szans na przebicie pokładu krążowników i pancerników, a pociski odłamkowo-zapalające przeciwko czemukolwiek innemu niż niszczyciel. Tak więc ogranicza to okręt do polowania na przeciwników robiących zwroty, długie burty to właściwie jedyne miejsce w które skutecznie strzela ten pancernik. Ale i to nie prawda. Trafienia w cytadele nie zdarzają się częściej niż u innych pancerników, co w połączeniu ze średnią ilością wystrzelonych pocisków w salwie daje raczej przeciętny rezultat. No i dochodzimy do sedna sprawy tzn.: wystarczy lekko zmienić kurs, żeby cała salwa poszła w wodę. To nie żart, przez swoją precyzję, okręt bazuje na zaskoczeniu. Wystarczy lekko nachylić okręt i to wszystko. Co najwyżej zaliczymy rykoszet, albo przebicie na wylot. I to właściwie dyskwalifikuje Sławę z gry. Jeśli przeciwnik jest głupi, cumujemy okręt na środku mapy (takiej bez gór, czyli rzadko której) i polujemy na wrogów obracających się burtami do Nas. Jeśli przeciwnik ma choć trochę oleju w głowie, co na 10 poziomie raczej jest normą, to pograne, możemy liczyć na szczęście. I tu jest cały sekret tego pancernika, jest tak dobry, jak głupi są wrogowie. Co innego to gra na skrzydłach. Tam to już w ogóle nie mamy co robić. Śmierć od ognia lub po prostu rozjechanie z racji braku pancerza to codzienność. Tak więc artyleria, która miała być ukoronowaniem tego okrętu, jest jego przekleństwem. Całe podniecenie narosłe wokoło Sławy topnieje po rozegraniu paru bitew. Opłacalniej za tą samą cenę jest nabyć Ohajo. Lepsze działa, pływanie, działa dodatkowe, okręt jest przyjemy w prowadzeniu. Jeśli jest możliwość, Szikiszima jest jeszcze lepsza; 510 mm w dwudziałowych wieżach, wspaniała artyleria pomocnicza i pancerz. Jeśli bardzo ktoś chce grać celnym okrętem, póki jest okazja, lepiej nabyć Thunderer. Celniejszy, zadający lepsze obrażenia od pożarów, przeżywalność również jest lepsza. Ogółem Sława to złośliwy okręt niewarty nabycia, na pewno nie za taką cenę w takiej walucie.
