-
Content Сount
170 -
Joined
-
Last visited
-
Battles
13604 -
Clan
[PL_RP]
Content Type
Profiles
Forums
Calendar
Everything posted by siestrzewitg
-
Też napisałem, nie możesz grać nim, jak typowym pancernikiem, bo cię zfocusują i pójdziesz na dno w 3 minuty, nie możesz pushować, bo cię zjadą. Tylko druga linia, samoloty plus działa i gra z zaskoczenia, po wypłynięciu znienacka zza górki, ostrzał zza pleców innych. Do tego nie raz dostałem lornetkę Zwiadowcy, bo dla teamu potrafi być bezcenny, gdy tropi dd-ki samolotami, spotuje i ułatwia ich zatopienie. Nie pamiętam, żeby mnie spuściła na dno Azuma, czy Alaska, a grałem nim trochę, bo polubiłem go. Na początku nie wychodziło mi, ale gdy go ogarnąłem, jest całkiem fajny i ma swój bardzo specyficzny styl, a przyłożyć naprawdę potrafi, bo działa ma niczego sobie.
-
Trochę ma ;-) 20230328_220320_PASB519-Kearsarge_22_tierra_del_fuego.wowsreplay Jako miłośnik wszelkich wynalazków i dziwactw wszelakich bardzo go polubiłem. Ma potężne przyłożenie, choć obrywa też niemiłosiernie, uwielbia być focusowany, bo wszyscy wiedzą, jak szybko schodzi na dno, ale przy ostrożnej grze na drugim planie i między wyspami, które mu bardzo służą, można poszaleć. Zdarzyło mi się zatopić prawie pełnego HP Yamato jedną salwą z bliska po wypłynięciu zza górki prosto w burtę. Chyba kapitan się bardzo zdziwił, bo sam byłem zaskoczony. Z tym że ja pozytywnie .
-
Tryb "Gumowe kaczki" Coś mi mówi cichutko wewnątrz mnie, że nie zagram. Ale... skoro są chętni....
-
Też się cieszę, chociaż już miałem poważne rozkminy, czy jeszcze w ogóle grać w tę grę, cóż, totalne uzależnienie zwyciężyło i oto jestem . Wytłumaczyłem swojemu rozumowi obłudnie pewne infa, o których też nie za bardzo mogę pisać z obawy przed sankcjami, no i tak go obszedłem . W sumie to tragedia, cóż począć, uzależnienie, niełatwa do pokonania rzecz . Za bardzo lubię tę grę
-
@Cobra_JM_1 Ty akurat nie jesteś miarodajny, bo szczęściarz z Ciebie, jak zwykle , wpadło Ci całkiem nieźle. Ja mam tylko obecnie 35000 fxp i się zastanawiam czy kupić jeden zestaw(!) , bo ja akurat jestem dokładnie na przeciwnej szali wagi szczęścia, bliżej mi do kolegi wyżej, który kupił 30 zestawów i jest rozczarowany. Tak w ogóle, to cześć, nie było mnie długo długo, z wiadomych względów, nie będę pisał jakich, bo znów mnie zbanują .
-
Kupiłeś 30 zestawów?! Kupa, czyli co? Nic Ci sensownego nie wpadło?
-
Dokładnie! Mam tak samo . OMG! Koniecznie! On jest stworzony dla Ciebie! Zobaczysz, nie zawiedziesz się! Bardzo zmyślnie to wymyślili, aby w końcu ukrócić campienie i pływanie na obrzeżach mapy.
-
Stwierdziłem, że Graf, jako pół bb-eczek - był nazywany nawet pancernikiem kieszonkowym i to akurat nasza gra świetnie oddaje, a jak wiemy, nie zawsze jej twórcom to tak świetnie wychodzi (patrz mój ostatni nabytek i zajefajna zabawka Chumphon, o czym piszę w odpowiednim wątku, jak chcesz to zajrzyj tam) - nie za bardzo nadaje się do zwalczania dd-ków. Tu lepiej sprawdzają się krążowniki lekkie, takie jak Dallas, Helena, Atlanta, Claveland, Abruzzi (kapitalny lampart na dd-ki, sam jest jak wielki, szybki, ziejący morzem ognia z paszczy dd-k). Graf to pogromca innych krążków i pretendent do równorzędnego przeciwnika bb-kom, choć odstaje od nich, oczywiście, pancerzem i troszkę siłą ognia, ale jest zwrotniejszy, no i ma torpy - taki młodszy i mniejszy braciszek Tirpitza z niego po mojemu. Nooo, nie zawsze jest tak różowo , Hallandem potrafię pływać na 6,5km - 8 km obok bb-ka, przy kamuflażu 6km i słać w niego torpedy za torpedami, aż do skutku. Gość dostaje zwykle wówczas piany, bo przez całą walkę w ogóle mnie nie widzi i poza manewrowaniem, nic nie jest w stanie więcej zrobić, dlatego nierzadko po bitwie rzuca w moim kierunku bluzgami na czacie . A to ciekawe, co piszesz, nie zauważyłem, od teraz baczniej się temu przyjrzę. No dokładnie! Do tego torpki i po bbeczku. Przyznaję, jest to wówczas frustrujące. Propaguję i powtarzam ciągle wszędzie oklepaną w sumie i jedynie słuszną, podług mnie, opinię, że każdy w drużynie musi wiedzieć, co do niego należy i swoją robotę wykonać, bo to daje sukces, a nie indywidualne popisy, które raz wychodzą, a 10 razy nie - płyniesz dd-kiem - spotuj i próbuj zająć capy, nie pływaj gdzieś na boki, aby pogrążyć jakiegoś pojedynczego bb-ka, czy dwa, choć i to jest dobre, jeśli się uda i nie wypatrzą cię gdzieś samotnego i nie zatopią; płyniesz lekkim krążkiem, poluj na dd-ki i oślepiaj przeciwnika (wiadomo, bez ddk-ów Team ślepnie i jest raczej skazany na porażkę, jeśli druga strona ogarnięte dd-ki wciąż ma), osłaniaj przed dd-kami sojusznicze pancki; płyniesz ciężkim krążkiem, poluj na inne krążki i zatruwaj życie bb-kom, wspieraj swoje bb-ki w walce z nimi w drugiej, a czasem nawet w pierwszej linii, jak się uda, jesteś przecież mniej widoczny, bo masz lepszy, niż pancki kamuflaż; płyniesz panckiem, wiadomo, pruj we wszystko, co jest w zasięgu twoich luf, a w pierwszej kolejności w to, co ci się ładnie wystawia, a ja szczególne upodobanie mam w CV-łkach i jeśli tylko którego zobaczę w zasięgu, zawsze jest u mnie celem priorytetowym - brak upierdliwych much nad głową, to większy spokój dla Teamu, a dla mnie osobiście szybki przyrost zdobytego hp, no i pole do działania dla takich skrytobójców, jak ja, bo bez samolotów, łatwiej przeprowadzać akcje z zaskoczenia, gdy nie boisz się, że cię jakiś lotnik dojrzy i wskaże swojemu Teamowi, itd., itp., można wypisywać całe elaboraty, co kto powinien robić w Teamie, bo okrętów i sprzętu całe mnóstwo mamy, są radary, hydrolokacje, rpfy, bomby spadochronowe na holendrach, torpy głębokowodne, potężne działa 460 mm i super pancerze ułatwiające puszowanie na jednych okrętach , a świetna obrona przeciwlotnicza na innych itd itp., do tego znienawidzone okręty podwodne, które chwilowo zniknęły z rozgrywek, ale pewnie powrócą ku mojej uciesze, za co wielu mnie grilluje i wyśmiewa - wszystko to, ta różnorodność, pewien rodzaj dość sporego skomplikowania, wiedza, bez której początkujący gracz nie da sobie rady w bitwach, nawet, jak dostanie od kogoś konto z okrętami X-tieru i premkami, stwarza piękno tej gry, z którego to powodu nie może mi się ona wciąż znudzić i gram, gram, gram, wciąż gram . Chyba bez końca? Bo te paskudy, twórcy gry, ciągle coś fajnego nam wymyślają . Wiadomo, czy gramy po campersku i tchórzowsku, czy z otwartą przyłbicą po rycersku, capy zajmować tak czy siak trzeba, bo inaczej lipa. Nie raz się przekonałem, że lepiej zająć panckiem capa i go do momentu zatopienia bohatersko i umiejętnie, czyli jak najdłużej bronić, następnie zostać spuszczonym na dno, po czym ostatecznie wygrać bitwę z mniejszą ilością okrętów w Teamie, niż przeciwnik, bo czas minął i punkty zdecydowały lub misja została wypełniona. Ostatnio w derbach sterowców (grasz ten tryb? ) śmiać mi się chciało, bo nasz Team , jakby się umówił, w ostatniej fazie walki cały niemal rzucił się pod lufy wroga, niczym japońskie kamikaze w obronie swojego sterowca i aby zblokować wrażego, wrogie okręty pruły do nas spod wysp, stojąc, niby słusznie, wokół epicentrum piekła, otaczając nas i topiąc jednego po drugim, wszystkie nasze okręty prawie zatonęły , zostały tylko dwa i też pewnie zostałyby zatopione, jeszcze może z minuta, dwie gry, ale nasz sterowiec dzięki tej bohaterskiej, zespołowej akcji pierwszy dotarł do celu i bitwa została wygrana! . To był świetny przykład dobrego zrozumienia, o co w tym trybie chodzi przez cały nasz zespół! Jeśli nie grasz tego trybu, koniecznie spróbuj, bo tam obowiązuje Twój styl gry, tam nie ma prawie camperstwa, bo się po prostu nie opłaca, wrogie sterowce coraz bardziej zbliżają się do siebie, a przez to broniące je okręty muszą stawać naprzeciw siebie pierś w pierś, na koniec na odległość wyciągniętego miecza . W trybie bitew losowych też gram tak czasem, ale i tak wówczas łączę go z campieniem, kryję się za wyspami, jeśli są na capie, chowam pod dobrym kamuflażem (mam na niektórych panckach kamuflaż 14 km. na Thundererze nawet 12.3 km), robię co mogę, aby być jak najmniej i najkrócej widocznym podczas bohaterskiej obrony capa. Kurczę, pracuję nad tym, aby tak nie było, ale jak widać, wciąż marnie mi to idzie . Musiałbym iść do Spartan po naukę, którzy byli mistrzami lakonicznych i trafnych wypowiedzi. Do historii przeszła ich odpowiedź Filipowi II Macedońskiemu, który odgrażał się długo i rozwlekle, co z nimi wszystkim zrobi, gdy ich pokona. Odpowiedzieli krótko, zwięźle, konkretnie i przekonująco jednym tylko słowem: "gdy". . No nie umiem tak najwyraźniej, a bardzo bym chciał .
-
Hi! @Cobra_JM_1 Myślę, że całe piękno tej gry, oczywiście między innymi, polega na tym, że każdy w niej znajdzie coś fajnego i swój styl ,który lubi. Ty lubisz grać kooperacyjne i nie lubisz tchórzy oraz camperów, no to powiem Ci, że znienawidziłbyś mnie w grze i przeklinał do samego rana, bo jestem klasycznym, zadeklarowanym, a nawet zatwardziałym camperem i tchórzem . Już miałem np. takie teksty po grze na czatach, że nie zasłużyłem na wygraną! Najwyższy komplement dla mnie, he, he, he . . Uwielbiam atakować z niewidki, albo z zaskoczenia, palić zza wyspy, albo zza wyspy nagle wypływać i siać spustoszenie wśród zaskoczonych przeciwników, pojawiać się nagle znikąd przykryty maksymalnym kamuflażem i w najdogodniejszym dla siebie momencie grzać w cytadelę zdezorientowanego wroga ze wszystkich dział lub posyłać mu prosto w japę stado torped z bardzo bliska, nie dając szansy na manewr i ucieczkę. Mam wtedy największą radochę, gdy pewny siebie okręt, jakiś BB-k pełen HP i pakujący do jakiegoś innego okrętu w nadziej zatopienia go, nagle i znienacka idzie na dno, można by rzec, ni z tego, ni z owego, bo jakiś Halland nie wiadomo skąd się pojawił ze swoimi durnymi torpedami! . Wyobrażam sobie wówczas jego minę przed ekranem monitora. Wbrew pozorom taki styl wcale nie jest łatwy i nieczęsto taki manewr się udaje, czasem to ja wychodzę na głupka, bo wyświetli mnie jakiś dd-k, którego przeoczyłem na mapie i nie spodziewałem się, no i z zaskoczenia nici, a wówczas to ja pcham się pod lufy trzech, albo czterech okrętów, które spuszczają mnie prędziutko na dno i dziwią się ki czorta? co to za głupek był? . Z kolei z botami grać nie lubię, dla mnie są za głupie i nie dają satysfakcji z wygranej, wybieram coopy tylko, gdy coś mi nie do końca pasi, czegoś nie rozumiem i chcę sprawdzić jakąś opcję na swoim okręcie, jak działa, bo boty śmiało podpływają pod lufy i można sobie do woli przeprowadzać dowolne testy . Ty, nie obraź się, bo to trochę żart jest, masz mentalność typowego Polaka: "Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, Ja z synowcem na czele, i? – jakoś to będzie!". No i to się sprawdzało w czasach niepokonanej husarii, aż do momentu - no cóż, ludzie to zmyślne stwory - jak pisze Sikora, którego książki o husarii mam w domu, bo jak każdy prawdziwy Polak, kocham naszą najlepszą w historii jazdę: "Szańce, kozły hiszpańskie, kobyliny (czyli kobylice), szerokie rowy i inne przeszkody uniemożliwiały szarże jazdy. O ile więc w otwartym polu husaria nie miała sobie równych, o tyle inteligentny przeciwnik potrafił dostosować swoją taktykę do tej sytuacji i zamiast walczyć w polu, chował się za przeszkodami." Tak i ja staram się być "inteligentny" i chowam się za wyspami , zamiast płynąć hardo pod lufy przeciwnika . Oczywiście, można popuszować od czasu do czasu, a nawet trzeba, ale trzeba też wiedzieć kiedy to robić i jak - nie mądrzę się, bo raz mi to wychodzi, a raz nie, różnie bywa . Krążki bardzo lubię, jakoś czuję dość dobrze te ich wymagania i ich styl gry, a Graf Spee jest z kolei krążkiem bardzo ciekawym, bo to w sumie, podług mnie, taki mały bb-eczek, który nie boi się nawet samego Bismarcka, czy innych 8-tierowców i potrafi je, jak zechce, zatopić w walce jeden na jeden - miewałem takie przypadki. Krążowniki, jak mu się dobrze ustawią, spuszcza na dno momentalnie, jeśli RNG łaskawe, bo potrafi wcale nierzadko też zlamić salwę strasznie, ale to tylko usypia przeciwnika, który, jak nie zna jeszcze dobrze Grafa, lekceważy go, po czym jest zdziwiony jak dostaje dwie cytadele i ucieka na ogryzku z krzykiem i lamentem, gdzie oczy poniosą . Tak, Graf to bardzo fajny okręcik i bardzo go lubię, ale jednak zarabiam głównie panckami i niektórymi i niszczycielami, jak Halland, a ostatnio Orkan, który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył, bo myślałem, że będę się nim bardziej męczył, tymczasem nie mam drugiego takiego dd-ka, którym mniej bym się bał i tak śmiało grzał na capy i wypatrywał dowolnego dd-ka do rozprucia na strzępy, z wyjątkiem ciężkich niemieckich typu Elbing, czy francuskiego Marceau, którym Orkan nie jest w stanie podołać i stawić im czoła, chyba że torpedami w dym, znów z mojej ulubionej niewidki . Tu niektóre tylko przykłady zarobków. Interesuje mnie głównie zieloniutki free xp i kapitan, bo pierwszy daje mi nowe okręty, a drugi zwiększa moc posiadanych. Kredytów mam od ciorta i same stale przybywają, bez wysiłku. Bismarck: Nie lubiany przez wielu, a przeze mnie uwielbiany Krzysztof Kolumb: Fuso. 6-steczka niby, a tez potrafi zarobić mało wiele: Nagato, też może być: Tirpitz: Malutki, acz mocarny Hallandzik ze Świrskim za sterami: No i potężny Yamato, kredytów zarabia mało, ale resztę całkiem fajnie: Lepsi gracze mają zapewne lepsze zarobki na krążkach, a ja nimi takich, jak te pokazane wyżej, na razie wciąż osiągnąć nie potrafię, choć krążkami gram częściej, bo je najbardziej lubię. Jak zawsze, miłej zabawy i wiele funu z naszej ulubionej gry!
-
Co do obrony przed atakiem torpedowym ma jedną dobrą właściwość, jest bardzo wąski, dzięki czemu wchodzi bez problemu nawet między bardzo blisko siebie puszczone torpedy. Miałem przypadki dywanów za dywanami torped puszczanych w mój dym bez żadnego szwanku dla okrętu. Tu też przyspieszenie prędkości jest pomocne, żeby szybko się przesunąć w przód lub w tył o dwa, trzy kroki w dymie. No i jest bardzo ładny, co dla mnie zawsze jest dodatkowym argumentem za, a uroku dodaje smoczy stały kamuflaż. Wygląda na to, że chyba się polubimy, mimo że wyników oszałamiających na razie na nim nie robię . Chyba masz rację i pewnie na nią się zdecyduję. Jego działa główne w porównaniu z przeciwpancernym pociskami Fiji, to trochę większa mucha przy małym słoniu. Może i podpalą czasem coś, ale Fiji mieli nawet pancki z dymu, jak mu się ustawią burtą, no i trajektorię oraz prędkość lotu mają zdecydowanie lepszą. Fiji jest zwrotny i szybki, Chumphon to taki trochę leniwiec przy nim. Poza tym Fiji ma hydro. Fiji gra mi się dużo łatwiej, niż Chumphonem. W potyczkach 2 vs 2 prawie nie mam bitew, w których przegrywam na Fiji, co już mnie mocno nudzi i dlatego gram je tylko wówczas , gdy zależy mi bardzo na zasobach - taki dziwny ze mnie gracz . Chumphonem to już zupełnie inna bajka .
-
Raczej będziemy zawsze pierwszym celem, bo powoli wszyscy zaczynają ogarniać, że jesteśmy zrobieni z papieru, więc grać trzeba b. ostrożnie Lubię trudne okręty i mam ostatnio z nim sporo funu, dochodząc mozolnie, jak tu wykombinować, żeby wpakować maksymalną ilość torped w dowolnego pancka - bo torpki są jego jedyną super skuteczną bronią. Przy widoczności równej zasięgowi torped, szybkości i zwrotności dalekiej od ddka, no i przy tym "mocarnym" pancerzu jest to fajne wyzwanie, trzeba się nieźle nagimnastykować. Pierwsze miejsce w drużynie jest dla mnie, na razie, nie lada wyczynem, byłem może trzy razy? Na sporą już ilość gier. DD-ka też ciężko spuścić na dno, trzeba się nastrzelać trochę z wyprzedzeniem na pół mapy, przy odległości od dd-ka 7-8 km, żeby pociski zdążyły dolecieć . Mam w związku z tym wszystkim wciąż dylematy z ulepszeniami i zastanawiam się, co wziąć: dłuższy dym? mocniejszą p-lotkę (pelotkę ma dobrą, warto by wymaksować i będzie jak Halland na swoim Tierze pod tym względem), a może celność, żeby szybciej mielić dd-ki? Na razie zdecydowałem się na slocie 1 na zapobieganie uszkodzeniom broni i na czwartym na lepsze przyspieszenie, żeby szybko dać dyla lub atakować, w zależności od sytuacji. Z kapitanem problemu nie mam - na razie wszystko dałem pod torpedy, bo ma je naprawdę hardcorowe, następnie wezmę kamuflaż - wiadomo, potem większą pulę hp, żeby trochę dłużej przetrwał, adrenalinę może i cel priorytetowy może, zobaczę jeszcze. Może radiolokację, żeby wiedzieć, czy coś się nie czai tuż za rogiem? Bo hydro nie ma, a by się przydało bardzo.
-
A co to za Chumphon mamy w grze, może mnie ktoś oświeci, bo Chumphon z okresu drugiej wojny światowej stoi sobie grzecznie i ładnie do dziś w Chumphon i rzeczywiście był to torpedowiec zbudowany we włoskiej stoczni w 1937 r. i zakupiony przez Syjam, tyle że z jednym kominem i o zupełnie innym kształcie kadłuba.
-
Zastanawia mnie perk Furiat, jak on dokładnie działa: czy tylko, gdy pożar się pali, a potem przestaje działać, czy każdy kolejny pożar, nawet po ugaszeniu zwiększa o kolejne 5% rozproszenie pocisków wroga i skraca o 5% przeładowanie artylerii głównej, czyli np. drugi pożar, to już o +10% rozrzut i -10% przeładowanie... . Chyba aż tak dobrze nie ma? Słabo są opisane te perki, albo ja nie umiem znaleźć do nich opisu . Wzmożonej gotowości grupy naprawczej też nie za bardzo rozumiem, co ona konkretnie daje i jak to policzyć.
-
okręty podwodne Okręty podwodne - dyskusja, opinie, feedback.
siestrzewitg replied to WG_Lumberjack's topic in Rozgrywka
@brzeczyszkiewicz123, masz 100% racji! Ja na siłę wszystko odnoszę do IIWŚ, a Hallandy powstały dopiero po wojnie i miały już nowocześniejsze uzbrojenie! Znalazłem fajny opis i doszkoliłem się : https://pl.hrvwiki.net/wiki/Halland-class_destroyer -
A o Marco Polo nic nie wiem, bo nie mam, chodziło mi o Krzysztofa, że Druvik wie co mówi.
-
okręty podwodne Okręty podwodne - dyskusja, opinie, feedback.
siestrzewitg replied to WG_Lumberjack's topic in Rozgrywka
A co to jest, według Ciebie? Squid? One wyrzucały bomby chyba przez burtę okrętu na bok. Nie strzela to to na Hallandzie dokładnie, jak jeż, ale dość podobnie. Jeżeli jednak nie jeż, to co to jest? -
Uwielbiam całą włoszczyznę, dochrapałem się w końcu C. Colombo i wydaje mi się czasem, że sam robi robotę, bez mojego wielkiego wysiłku. Teraz idę po Venezię, a jak się pojawią włoskie dd-ki, też je wypróbuję. Okręt do grania na daleko (samolot), średni dystans – w drugiej linii prześwietny – i na blisko też, ze względu głównie na kamuflaż, ale także i dym – ja często w newralgicznym momencie decyduję w co i z jakiego konta strzelam we wrogi okręt, który mnie kompletnie nie widzi do momentu oddania potężnej salwy z 16 luf. Nie zauważyłem jak dotąd tego problemu, widocznie miałem zawsze spota z innych okrętów. Okręt jest bardzo manewrowy, skręcasz i już nie trafiają. Z kilku kilometrów do mnie strzelał pancernik i nie trafiał. Jak widzę Thunderera z jego pancerzem, to micha mi się cieszy i masakruję go, że aż miło. Przynajmniej tak było dotąd. Byłyby przegięte, jakby jeszcze i to miały! Gra się SAPami i APekami bo z daleka SAPy z góry wchodzą pięknie w pokłady, a z bliska lekko opancerzone okręty masakrują. AP na pokazane burty, jak zawsze i wszędzie. Na Montany, Kremliny, Yamato trzeba trochę uważać płynąc C.Colombo, nie podchodzić zbyt blisko, ale z średniego dystansu i dalekiego SAPami też je masakruje, a sam unika ostrzału dzięki manewrowości. Dokładnie, same plusy, a przy tym wszystkie włoskie pancerniki są przepiękne, ale nie dodałeś jednej b. ważnej cechy, są bardzo manewrowe – między torpedy wchodzą prawie, jak krążowniki, no i unikają ostrzału dzięki temu podobnie. Druvik wie co mówi. Jestem takim sobie graczem, więc nie mam spektakularnych wyników, zresztą @Manco_ wrzucał filmik dobrego gracza, który pokazał, co potrafi C. Colombo, ale i moje przygody na tym okręcie są całkiem fajne: Miewam lepsze wyniki co do damage, ale ponieważ ilości zatopień bardziej mnie radują, akurat te zapisałem sobie .
-
okręty podwodne Okręty podwodne - dyskusja, opinie, feedback.
siestrzewitg replied to WG_Lumberjack's topic in Rozgrywka
A mam takie pytanko, w kontekście wspomnianych "jeży": czy na innych niszczycielach, oprócz Hallanda też są zamontowane? Z niszczycieli X-tek mam tylko ten okręt i nie wiem tego, a "jeż" w naszej gierce jest również lepszą bronią przeciw subom, niż bomby zrzucane za okrętem. -
okręty podwodne Okręty podwodne - dyskusja, opinie, feedback.
siestrzewitg replied to WG_Lumberjack's topic in Rozgrywka
Pełna zgoda, Amerykanie zbudowali 124 małe lotniskowce eskortowe podczas całej II Wojny Światowej, a Brytyjczycy tylko 6. Część z nich to były przerobione statki handlowe. Ale Liberatory – samoloty bardzo dalekiego zasięgu też przysłużyły się do zamknięcia "dziury" na Atlantyku. Przykład z 1943 roku: Desmond Isted, pilot Liberatora ze 120. Sqn, zatopił U-623. Co godne uwagi, Isted dokonał tego na środku północnego Atlantyku, w odległości ponad 900 Mm (około 1700 km) od Nowej Fundlandii i tyle samo od Irlandii Północnej. A taka ciekawostka z innej beczki, ale dotycząca okrętów podwodnych: słyszał ktoś o jednej z taktyk alianckich przeciw u-bootom, polegającej na ataku na tzw. "mleczne krowy", czyli u-booty zaopatrujące u-booty bojowe na środku oceanu? Takie akcje skutecznie eliminowały u-booty z akcji, które, pozbawione zaopatrzenia, szybciej musiały wracać do portów. Mleczne krowy przedłużały ich działania operacyjne o dobre dwa miesiące. -
okręty podwodne Okręty podwodne - dyskusja, opinie, feedback.
siestrzewitg replied to WG_Lumberjack's topic in Rozgrywka
Taka ciekawostka, poza dyskusją zupełnie, w której chwilowo staram się nie uczestniczyć – może kogoś zainteresuje, bo ja np. nie znałem jej i namierzyłem niedawno, a dla mnie jest to smaczek z tych smaczniejszych , więc się nim dzielę: — Urządzenia HF/DF były równie skuteczne i pomocne, jak radary w zwalczaniu okrętów podwodnych: https://pl.wikipedia.org/wiki/Radionamiernik_HF/DF — Pracował nad nimi i opracował do nich rewelacyjnie skuteczną antenę, dzięki której sygnał U-boota był namierzany z odległości 130 mil (czyli około 240 km!), Polak, inż. Wacław Struszyński (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wacław_Struszyński), dzięki czemu stał się ważnym współautorem zwycięskiej Bitwy o Atlantyk! Jego wynalazek był przełomem, który kilkakrotnie bił zasięgiem jakikolwiek radar! Anteny były seryjnie produkowane i masowo instalowane na alianckich okrętach. Marynarze nazywali ją klatką na ptaki. bo trochę tak właśnie wyglądała na maszcie okrętu: Z oryginalnego brytyjskiego dokumentu: Tu rewelacyjny film o HF/DF i antenie Struszyńskiego, jaki namierzyłem na YT pt. "Polski zwycięzca bitwy o Atlantyk": Także radary, jeże, samoloty o coraz większym zasięgu oraz HF/DF z anteną Wacława Struszyńskiego zadecydowały o zwycięstwie nad U-bootami na Atlantyku. -
Dzięki Dark
-
Do kiedy ta aktualizacja? Bo nie wiem, kiedy wydać zasoby, a chcę wyczekać do samego końca. Powinni zawsze podawać przy infach o aktualizacjach od kiedy do kiedy będą. Wiem, że jest chyba stały dzień zmiany, ale nie pamiętam który to.
-
okręty podwodne Okręty podwodne - dyskusja, opinie, feedback.
siestrzewitg replied to WG_Lumberjack's topic in Rozgrywka
Ok. Zwracam honor. Pewnie wiesz o nich więcej, niż ja , skoro masz książki marynistyczne, bo moja wiedza jest raczej internetowo-wikipediowo-telewizyjna. Np. w zeszłym roku na TVP Historia był świetny czteroczęściowy brytyjski film dokumentalny pt. "Konwój". Film stary, pewnie wielu go zna, ja widziałem po raz pierwszy i bardzo mi się podobał. Jest na YT, ale w jakości beznadziejnej. https://www.filmweb.pl/serial/Konwój%3A+Bitwa+o+Atlantyk-2009-559235 Kwestia jest taka, że nie podważałem Twojej wiedzy o okrętach podwodnych w ogóle, tylko o naszych animowanych okręcikach w WOWS. Nie grasz nimi, masz zatem małe pojęcie o tym jak to jest pływać na nich, tych tutaj, w tej naszej grze. Co do Silent Hunter. Przyjrzałem się trochę tej grze na YT i powiem tak: gra stara i w jakości graficznej takiej sobie, nie na te czasy już, ale mimo to boję się, że gdybym zaczął w nią grać i się wciągnął, to po "wyruszeniu w morze", mógłbym wrócić do rodziny po dwóch tygodniach , więc na razie nie zaczynam, może kiedyś, jak będę miał więcej czasu. Dwóch gier nie pociągnę bez uszczerbku na życiu realnym. SH wydaje mi się bardziej "niebezpieczna", to znaczy może okazać się bardziej wciągająca ;-) Jednak porównywanie Silent Hunter z WOWS nie ma najmniejszego sensu. To zupełnie innego rodzaju gry! Pierwsza to gra typu symulator starający się jak najwierniej oddać walkę na okręcie podwodnym, druga to MMO - internetowa gra z dużą interakcją pomiędzy graczami - taka internetowa multiplayerowa strzelanka z ambicjami, aby na ile się da, odnosić się do IIWŚ, jednak nie symulacja, a interakcja między graczami jest tu priorytetem. Dlatego jest masę uproszczeń na rzecz rozgrywki, kosztem historii. Przepraszam za porównanie, mam takie, a nie inne skojarzenia, bo sztuką interesuję się bardziej, niż okrętami - to tak jakbyś powiedział: "Wiesz, zima u Vivaldiego jest fatalnie oddana, zobacz zimowe obrazy Szyszkina, albo Fałata - to jest prawdziwa zima! "Zaskakujące przeciwstawienie, prawda? Chętnie posłucham "Czterech pór roku" i równie chętnie obejrzę "Zimę" Szyszkina, czy "Śnieg", albo "Polowanie" Fałata w oryginale. Chętnie zagram w WOWS na okręcie podwodnym i równie chętnie zagram w symulator OP. Innym okrętom w WOWS też bardzo, bardzo daleko do symulatorów walki na pancerniku, krążowniku, czy niszczycielu. Aż korci mnie, aby zapytać o jakich konkretnie korporacjach piszesz, pomijając WG, oczywiście, i jaki był ich dalszy los... Uporały się ze złym zarządzaniem? Co do filmu i innych wypowiedzi: Tak, zrobił wynik gostek na subie. Szczere Wow! Takich filmów jest masę na różnych okrętach na YT. Dobry gracz zrobi zaskakująco bardzo dobry wynik nie tylko na subie. Cały czas powtarzam: wielu drażni balans jakiś okręt vs sub jeden na jeden. Mnie wystarczy balans w całej grze, który widać w statystykach i to co widzę w swoich bitwach. Co z tego, że ktoś tam na czymś tam dokonał, czego dokonał. Chętnie obejrzę - oczywiście! Podszkolę się - oczywiście! I tyle. Wracam do gry i wciąż nie jestem zatapiany przez suby, raptem raz ze spota i raz w wyniku unikania ataku torpedowego zginąłem, ale nie od suba, więc był to kil od suba tylko pośredni, równie dobrze mógł być ze spota z ddka; wciąż też nie mogę uzyskać na nich sensownego wyniku - bardzo, bardzo rzadko się to zdarza. Sam nie wiem już też , czy z większą przyjemnością na nich gram, czy je zatapiam na innych okrętach - jedno i drugie daje mi radochę w grze i nie irytuje, bo robi się mi nimi, jak wspomniałem, wyniki bardzo trudno, a to lubię, to mnie nakręca, a zatapia się banalnie łatwo . Zaczną nimi grać dobrzy gracze, sytuacja w wyniku tego zmieni się, pewnie zmienię zdanie, na razie mam takie, bo patrzę na to co jest, a nie na to co może być, czy mogłoby by być, gdyby było, ale nie jest . No nie, od pomidora nie nauczysz się niczego, nie ten adres . Sam się po trzech latach wciąż uczę i oglądam na YT dobrych graczy oraz yotuberów. Nie gram zbyt często, nie gram wyczynowo, a gra się wciąż zmienia, dochodzą nowe okręty, więc oglądam chociaż filmy na YT o WOWS w miarę regularnie. Zakładam, że nie czytałeś i nie jest to tylko złośliwostka ;-), bo nie sposób śledzić tę zaciekłą dyskusje na forum, więc powtarzam po raz kolejny: ja tylko próbuję pokazać, że nie wszyscy patrzą na gry przez pryzmat mechanik przeciwników jeden na jeden i czerpią z tychże swoich ulubionych gier radochę na różny sposób . Pisałem o tym wielokrotnie. Wczoraj z ciekawości przejrzałem polecane gry MMO w 2021 roku i żadna, ale to żadna nie przypadła mi do gustu, nie chce mi się w nie grać, choć może gameplay i balans mają na dużo wyższym poziomie, niż WOWS. Ja lubię okręty, już nawet nie czołgi, w które też nie grałem ani razu i okrętami się interesuję, tak jak i IIWŚ. Nic na to nie poradzę. Co do Orkana, dlaczego się tu znalazł. - potwierdza mi się po raz kolejny, że są i tutaj, jak w każdej grze, ukryte mechaniki, które mają na celu wzmóc moje zadowolenie z gry i dlatego choćby, mechaniki w grach nie są dla mnie priorytetem, dostosowuję się do zastanych i nie histeryzuję, na ich temat. Producent wodzi mnie nimi za nos, mam tego świadomość i nie szaleję na ich punkcie. Rozumiem, oczywiście, odmienne od mojego spojrzenie na tę kwestię i nie krytykuję. - Orkan został zatopiony przez niemieckiego U-Boota, taki smaczek i argument za tym, że historycznie suby wchodziły w interakcje z okrętami wojennym, a nie zatapiały tylko statki handlowe, które były ich podstawowym celem. Pomijam dość znaczne zaangażowanie amerykańskich submarine w zatopienie wielu okrętów wojennych wroga, bo o tym już kiedyś wspominałem na forum. Właśnie, przypomniało mi się też, że również w grze Silent Hunter jakiś youtuber chwalił się, że zatopił Kongo i bodajże Akizuki? Już nie jestem pewien, ale na pewno jakiś japoński niszczyciel. Ok. Znowu się rozpisałem za bardzo . Po przemyśleniu sobie jeszcze raz wyników z testów i wypowiedzi WG, że sami nie są zbyt zadowoleni z interakcji między subami, a innymi okrętami, dochodzę do wniosku, że na ten moment opcja antysubowa, niestety, wygrywa 0:1 (subofile 0 : subofoby 1). Mam tego świadomość, ale też mam wielką nadzieję, że przyjdą twórcom w WG jakieś fajne pomysły, które poprawią rozgrywkę i przyciągną większą ilość graczy. Być może suby będą tak samo niszowe, jak lotniskowce, którymi ja osobiście też rzadko gram. Bez okrętów podwodnych, tak jak zresztą i bez lotniskowców gra dla mnie straci wiele na uroku. Moje stanowisko jest wszem i wobec znane, niektórzy już mają nawet zwidy i widzą nie kapitanów, a Sietrzewity na swoich okrętach podwodnych w grze , zawieszam zatem moja kampanię prosubową i na kolejne riposty, które zapewne będą, nie będę na razie odpowiadał, pewnie ku uciesze wielu, gdyż to już będzie tylko bicie w kółko tej samej piany. Gdy powrócą suby po zmianach pewnie się przypomnę. Także kolego @Almer72, nie jestem pieniaczem, ani trollem który ma radochę z samego wykłócania się na forach, posłucham Ciebie i zamilknę na jakiś czas. Po prostu, jestem już trzy lata w tej grze, czuję się z nią związany tak samo, jak wielu innych forumowiczów i mam na nią swoje spojrzenie, które starałem się przedstawić na forum i którego bronię i bronić będę, póki WOWS będzie mnie kręcić... -
okręty podwodne Okręty podwodne - dyskusja, opinie, feedback.
siestrzewitg replied to WG_Lumberjack's topic in Rozgrywka
Wyjaśnię, ale nie dzisiaj.. ;-)
