Odgrzeję trochę kotleta ale nadszedł czas na grind cięższych krążków niosących ze sobą wolność i demokrację. Niestety Pensacola jest dla mnie niesamowicie zimnym prysznicem.Zwłaszcza porównując wspomnienie o Pepsi z CBT czy te po realese. Na 7t IMO był ok, nie męczył nazbyt swoim charakterem z drugiej strony nie był zbyt OP. Dobrze zagrany robił robotę lecz przy najmniejszym błędzie traciłeś 25k hp od jakiegoś Nagato, które w widowiskowy sposób oznajmiało ci swoją obecność w bitwie.
Teraz po kilku bitwach (niestety nie mam 13 pkt na moim kapitanie jedynie biedne 6) czuję, że nie będzie to tak przyjemny grind jak miało to miejsce w przypadku Dallas (z 7 czy 8 pkt kapitanem).
Rozumiem, że na 6t musi być słabsza niż na 7t ale bez przesady 45s (mój Fuso obraca swoje o 1.2s wolniej) na obrót dział to lekka przesada w połączeniu z gigantycznym zasięgiem wykrywalności.
Ogólne doświadczenia w grze tym CA ze względu na jego wady zarówno te nowe jak i stare nie napawają optymizmem przed dalszym grindem Pensacoli.
PS.
Tematu losowań +2 nie ma sensu przywoływać bo każdy krążek ma problemy (niektóre większe niektóre mniejsze- czy to z zadawaniem DMG czy z przeżywalnością czy tez ogólnym znalezieniem swej roli w danej bitwie).