Jump to content

CrimsoNeko

Players
  • Content Сount

    15
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    7223
  • Clan

    [VV]

About CrimsoNeko

  • Rank
    Able Seaman
  • Insignia

Recent Profile Visitors

53 profile views
  1. CrimsoNeko

    Dyskusja o reworku CV

    Nie znam się to się wypowiem - tak oglądając na zamieszczanych filmikach jak się to prezentuje to myślę że ludziom bardzo szybko się taka gra znudzi. Fajnie to wygląda, ale po 10 bitwach zorientujesz się, że w tym nie ma żadnej głębi, lock on target i klik. Nie ogarniam aktualnych lotnisk, ciężko ogarnąć szereg niuansów nad którymi kapitan ten jednostki musi zapanować - spot dla drużyny, likwidacja desek, wyczajanie dobrego momentu na nalot aby zadać perma zalanie/pożar, ochrona własnych eskadr, likwidacja eskadr przeciwnika... pełen respekt dla ludzi obeznanych w tej sztuce, i zdaję sobie sprawę ile funu może dawać taki gameplay. Tyle tylko że zmieniając RTS-a na prostszą mechanikę, poszli za daleko i wyszło prostactwo: to że nie umiałem poradzić sobie z poprzednimi cv nie zmienia faktu, że obecny styl nie sprawi że nagle zacznę tym grać, bo jest to po prostu NUDNE. I tak rozkminiając z czego to się głównie bierze, dochodzę do wniosku że główny problem leży w poczuciu bezkarności: nie licząc szansy na bycie zdewastowanym gdy przeciwnik bezpośrednio spróbuje zatopić nam lotnisko, na polu bitwy nie ma na nas bezpośredniego bata. AA jest sterowana przez RNG i z tego co piszą inni w temacie od beta testu wynika że nie bardzo nawet wiadomo jak działa, nie ma więc mowy o stosowaniu wyszukanych taktyk, atak albo wejdzie, albo nie, albo się zirytujesz albo ziewniesz, wychodzi na jedno - funu, zaangażowania w grę brak. Głównym motorem tego zaangażowania poprzednio były moim zdaniem myśliwce - trzeba było myśleć jak poprawnie ich użyć, jak dałeś się wciągnąć za daleko w zasięg zgrupowanego wrogiego AA albo źle wykonałeś manuala, traciłeś eskadrę i możliwość ochrony własnych bombowców/ochrony sojuszniczych okrętów przed wrogimi samolotami. Analogicznie, poprawne używanie myśliwców dawało ci przewagę w powietrzu i bezpieczeństwo drużyny, była satysfakcja, poczucie dobrze wykonanej roboty. Myśliwce zapewniały tą głębie rozgrywki której w reworku brakuje. Wyobraźcie sobie teraz: zabieramy fightery w aktualnym strategicznym trybie i zostawiamy same eskadry bombowe - jak to wygląda? Czym by się to różniło od reworku? Niczym - byłoby nudno, bezkarne klepanie bezbronnych dzieci nie dawałoby satysfakcji. Gracze CV muszą mieć między sobą więcej interakcji by rozgrywka była ciekawa, do tego w końcu sprowadza się to co leży u podstaw gier multiplayer - do rywalizacji. W reworku zdaje się że zapomnieli o tej drobnostce - dlatego jest tak nudno. Nie "rywalizujesz" z innymi okrętami, je po prostu się topi (albo traci eskadrę jak wpadasz na no-fly zone Worcestera - tyle że nie ma to żadnych konsekwencji, po prostu podrywasz następną, sam pływasz bezpiecznie daleko swoją lotnią). CV może rywalizować tylko z innym CV, ale jak ma to robić, gdy myśliwce robią jedno wielkie nic? W świetle powyższego chciałbym tutaj zaprezentować mój pomysł na implementację myśliwców tak aby pasowała do nowej konwencji stylu gry obranego przez WG, ale też była remedium na nudę - pamiętajcie że pisze to noob nie ogarniający CV, niemniej ciekawy jestem opinii ;) Dwie eskadry bombowców natykają się na siebie: po wejściu w zasięg, gracze mają możliwość użycia consumubla "atak myśliwców". Liczy się refleks: kto użyje tego pierwszy ma przewagę, drugi gracz zobaczy na swoim interfejsie info o nadchodzącym ataku i możliwość wyboru (ograniczonego czasowo, dajmy na to 3 sekundy): przyjmujemy bitwę bądź nie. - W przypadku chęci wycofania, momentalnie tracimy 1/3 eskadry, w zamian otrzymujemy uzupełnienie boosta do szybkości, przeciwnik traci boosta nawet jeśli go nie użył - otworzy to możliwość ucieczki dla drugiego gracza i zmiany pozycji. - Jeśli bitwę przyjmujemy, bombowce obu graczy "ulatują w chmury", znikając z pola bitwy poza zasięg AA, w zamian pojawiają się myśliwce. Pojedynki toczone 1 vs 1, pełen dogfighting (dodać różnice w zachowaniu się jednostek, np. amerykańce szybkie ale bardziej toporne w skręcaniu, preferujące boom and zoom nad walkę manewrową, japońce odwrotnie). Po zniszczeniu jednego samolotu kolejny myśliwiec uzupełnia jego miejsce (same eskadry krążą wokół i kolejno odrywają się od niej myśliwce do bezpośredniej walki, wielkość eskadr różna w zależności od nacji). Po tym gdy jeden z graczy straci swoje myśliwce, mam pomysł na dość mocno arcadowe/nierealistyczne rozwiązanie, ale myślę że pasujące do rozgrywki, mianowicie - przegrywając dogfighting, umawiamy się że tracimy z automatu również eskadrę bombową. Po pierwsze, uganianie się za bezbronnymi bombowcami nie byłoby ciekawe, po drugie taki dogfighting zabierze trochę cennego czasu - bitwa w dole zaś trwa, trzeba szybko do niej wrócić i zabrać się za topienie, dlatego warto to przyspieszyć. Wygrany powraca do bitwy w swojej eskadrze bombowej, przegrany traci wcześniejsze bombowce i dodatkowo otrzymuje czasową karę do kolejnego poderwania. Dzięki temu rozwiązaniu mamy powrót aspektu współzawodnictwa między lotniskami, będzie ciekawiej, lepszy gracz jest przy tym nagradzany - ma zapewnioną przewagę w powietrzu, może dokonać nalotu, jednocześnie ochronił własną flotę likwidując zagrożenie z powietrza. Wszystko utrzymane w duchu reworku "bezpośredniego zarządzania". Do tego fakt że lotniskowce będą dłużej zajete same sobą, ograniczy to czego wielu się obawia: czyli ciągłe, nieustające, bezkarne ataki z dużą szansą na perma fire/flood. Jak widzielibyście taką rozgrywkę?
  2. CrimsoNeko

    SZYBKIE PYTANIA I ODPOWIEDZI - prowadzone przez graczy

    Przy ustawieniach dźwięku "Język dubbingu" - angielski, "Modyfikacja dubbingu" - właściwe dla kraju, linia panazjatycka jako jedyna w grze wymawia kwestie po angielsku, reszta nacji wymawia kwestie poprawnie, Niemcy po niemiecku itd. Rozumiem że właściwe dla kraju w tej linii jest kłopotliwe, bo nie ma zrobionych kwestii pod np. język Indonezji, ale kapitanowie uparcie mówią po angielsku bez względu na założoną banderę okrętu (Indonezja/PanAsia), jeśli jest jakikolwiek związek między banderą a uzyskaną kwestią. Dla linii domyślny powinien być chyba chiński, tak jak było wcześniej, nie wiem od kiedy występuje ten myk z angielskim. Czy to ficzer czy już bug? Mają gadać w neutralnym angielskim czy u was normalnie po chińsku gaworzą? I czy jedynym obejściem jest wybranie "Język dubbingu" - chiński?
  3. Słowa Octaviana ze streama - "poczekamy na feedback od graczy po Halloweenowym evencie, i w zależności od tego, jak popularna będzie nowa operacja i jak gracze będą nastawieni do całej inicjatywy, poważnie rozważymy wprowadzenie 5 klasy do WoWs" - O_O HYPE ACTIVATED
  4. CrimsoNeko

    Wysoki ping

    Nie posiadam WGC, dłuższy czas nie miałem problemu z pingiem dzisiaj jest tragedia - ping skacze powyżej 5000, po czym wraca do normy. Tak kilka razy na bitwę. Jak chwyci w "gorącym momencie" oczywiście szybki zgon. Wczoraj raz mnie całkiem wyrzuciło i dłuższy czas nie mogłem się zalogować. Panowie z WG widzę mają czas na streamy z okazji 3 urodzin, nie ma za to komu serwerów ogarnąć by dało się grać normalnie.
  5. CrimsoNeko

    Ukrycie fikuśnych kamuflaży T10

    A ja mam prośbę do Drwala, żeby podał wyżej devoleperom moją propozycję, której myślę sporo osób mogłoby przyklasnąć - niech te wolnościowe kamuflaże obejmie opcja zmiany koloru dostępna dla zwykłych camo po ukończeniu kolekcji, tylko w ich przypadku niech zmiana koloru powoduje jego całkowite zniknięcie; dzięki temu będziemy mieli możliwość pływania swoimi ślicznymi okręcikami bez odruchów wymiotnych, za to aktywnymi bonusami i bez ośmieszania się przed innymi orlimi akcentami. Ewentualnie dla oznaczenia że okręt ma faktycznie założone jakieś camo, efekt wizualny może wyglądać po prostu jako lekkie zaciemnienie kadłuba w stosunku do jego normalnej barwy - i styknie.
  6. CrimsoNeko

    SZYBKIE PYTANIA I ODPOWIEDZI - prowadzone przez graczy

    Jakiś czas temu były zapowiedziane małe modyfikacje do kilku okrętów, m.in. Bayern i La Galissoniere mieli dostać katapultę i samolot do wyboru myśliwiec/spoter. Coś wiadomo na ten temat czy uschło?
  7. CrimsoNeko

    Wojna poglądów, czyli build'y na BB

    Chyba sam sobie odpowiedziałem... ostatnio widziałem tego typu rewelacje gdzieś w komentarzach pod filmikiem któregoś z youtuberów który testował IFHE na GK, teraz znalazłem podobną opinię na angielskim forum WoWs - że 105 nie obowiązuje zasada 1/4 penetracji niemieckiej, więc wychodzi że pociski bez IFHE tego kalibru kruszą się na 18 mm. Co prawda to opinia paru osób, ale nie wzięła się raczej znikąd. Plus jeśli flet faktycznie ma 20 mm burtę (teraz nie chce mi się sprawdzać) nic dziwnego że nic mu nie mogłem zrobić tym kalibrem - pokrywałoby się to z moimi obserwacjami. I stąd moje wahanie wcześniej, nie byłem pewny czy nie osłabiono wartości penetracji dodatkowej na niemiaszkach, bo peany na ich cześć trochę kłóciły mi się z tym co widziałem - czy wcześniej też pomocnicza tak niedomagała? Trochę to sie nie pokrywa z opiniami wg których powinna mielić ddki aż miło... wiadomo, nie oczekuję że będę wjeżdżał jak milord na kapa zaznaczał okręty i patrzył jak wszystko wokół mnie wybucha, po prostu bez perka IF naprawdę pomocnicza bisa przynajmniej aktualnie wygląda słabo. I mocno ogranicza buildy, po mając IF, AFT i ręczne sterowanie można wziąć tylko 1 trójkę, i adrenalina też odpada na dwójkach. Ba, nawet z IFHE nie wygląda to dobrze - 127 mm na GK bez IFHE penetruje 31 mm, 105 mm na bisie razem z perkiem IFHE nie spenetruje 23 mm. Czyli brak możliwości karania wysokotierowych krążków, czyli dalej nie jestem pewny jak z opłacalnością tego na Bisie.
  8. CrimsoNeko

    Wojna poglądów, czyli build'y na BB

    Ehm, no właśnie ;) Wiem jaki efekt powinno dawać IFHE, inną kwestią jest czy ten perk jest na bisie opłacalny, a jeszcze inną kwestią jest sytuacja przeze mnie opisana - trafienie ze 105 fleta bez IFHE, i brak efektu jaki zrobił. Mi też się wydawało że to niemożliwe ale gdzieś już nawet na jakimś anglojęzycznym forum czytałem, że bez tego perka aktualnie bisem nic nie zrobisz topowym niszczarom (tylko działami 150 mm ale tych ma ciut mało i z szybkostrzelnością kulawo), chyba nawet sam fletcher był jako przykład tam przywołany, stąd pytam tutaj jak to jest naprawdę - bo wiem co widziałem :). A weź, FdG to się aż boję jak jest choć w połowie tak słaby jak ludzie narzekają. Mimo wszystko jestem kolekcjonerem i bisa bym sobie zostawił w porcie, nawet jeśli pod względem możliwości Amagi robi go jak chce. Tylko właśnie nie wiem pod co kapitana ustawić, ta wychwalana pomocnicza naprawdę nie robi roboty - przynajmniej bez IFHE.
  9. CrimsoNeko

    Wojna poglądów, czyli build'y na BB

    Pany, a jak to jest teraz z Bismarckiem? Jak przeglądałem jakiś czas temu starsze posty, to wszyscy go strasznie chwalili że samograj, "deski znikają w oczach od pomocniczej" i tego typu ochy i achy. Sam za bisa wziąłem się późno i chyba spóźniłem się na imprezę, bo po zrobieniu go pod pomocniczą (ale bez IFHE - za mało punktów) efekty były mocno rozczarowujące. Fajnie plumka na 11 km, ale szczerze powiem różnicy dużej nie odczułem między ręcznym sterowaniem dodatkowej a bez. Generalnie, niech mnie ktoś oświeci bo nie wszysko z patch notek zapamiętuję - ta linia zdaje się została znerfiona, i tak: - zmniejszono zasięg hydro; - zmniejszono szansę na podpałkę dodatkowej; - i tu nie jestem pewny, zmniejszono wartości penetracji pocisków dodatkowej? Miałem taką sytuację, Fletcher wyskoczył mi całkiem blisko tak że wyraźnie mogłem się przypatrzyć (tak, padłem chwilę po tym :D, ładnie się zaczaił), poszła salwa z dział 105 mm w jego burtę i... ding ding. Zero efektu. Jaka byłaby różnica z perkiem IFHE? We wrogie nadbudówki też efekt jest taki meh, od czasu do czasu podpali i tyle z tego plumkania. Tak na razie to wygląda że tylko dwa bb niemieckie warto robić pod secondary, z tym że na swoim tierze Gneis jest chyba ciekawszy pod AA... Ktoś coś?
  10. CrimsoNeko

    Kamera w porcie - Ankieta

    Dzięki za tą ankietę i zwrócenie uwagi na problem @WG_Lumberjack, już myślałem że mnie zlałeś na privie :) Pozwolę sobie wkleić jako uzasadnienie część mojej wiadomości do Ciebie: Nowa kamera portowa - na pewno znajdzie się spora liczba osób która jak ja lubi spędzać trochę czasu w porcie i podziwiać te stalowe piękności, niestety nowa kamerka tego nie ułatwia - w starej dało się ją przechwycić aby nie uciekała od razu do domyślnego położenia po zmianie okrętu, co ułatwiało szukanie różnic/porównywanie okrętów względem siebie, w nowej nic się nie da zrobić - od razu po zmianie jednostki okręca się i koniecznie musi ustawić idealnie w z góry zaprogramowanym miejscu, co trwa, wkurza i po prostu przeszkadza. Myślę że idealnym rozwiązaniem byłoby zaimplementowanie funkcji, wedle której kamera wraca do domyślnego położenia po dłuższej chwili bezczynności (a i tak dobrze by było gdyby istniałaby możliwość ewentualnego jej chwycenia w trakcie, jak w poprzedniej) zaś po zmianie okrętu na inny pozostaje w takiej pozycji, w jakiej ustawiliśmy ją względem poprzedniej jednostki - bardzo ułatwiłoby to porównywanie wizualne okrętów. I sądząc po wypowiedziach, nie myliłem się - jednak przeszkadza to większej liczbie osób.
  11. CrimsoNeko

    O moim pływaniu słów kilka

    Heh, ludzie, po prostu robię przerwę od gry i tak mnie natchnęło żeby spisać swoje spostrzeżenia, było sporo miłych chwil ale też zauważyłem że gra się psuje, to i pozwoliłem sobie na wyszczególnienie wad jakie zauważyłem i paru pomysłów co można zrobić lepiej Widząc reakcje rozumiem że nikt się tu aż tak nie rozpisuje, no cóż, rozklikałem się. Sorki za ścianę tekstu, spróbuję to zedytować jeśli jeszcze można. Nie każdy kto wyraża swoją opinię płacze panie Śmiertelna gwiazda, a niskimi tierami gram już okazjonalnie, raczej staram się trzaskać misje tygodniowe i pnę się w górę każdym drzewkiem, trzeba czytać dalej a nie wystawiać pochopną opinię.
  12. CrimsoNeko

    O moim pływaniu słów kilka

    Witam, zebrałem się aby ze swojej strony machnąć niejakie podsumowanie mojej przygody z World of Warships. Zaznaczam, że nie jestem jakimś wybitnym graczem, po prostu umiarkowanie dobrym jakich wielu, czasem mam przebłyski, czasem zdarzy się głupi błąd, niemniej uważam się za gracza co najmniej kompetentnego. Swoją przygodę rozpocząłem z kodem z cd-action w maju zeszłego roku i długi czas spędziłem na niskich tierach, ucząc się rozgrywki. Nabiłem tam sporo bitew, bo i też nie chciałem przepłacać na miejsca w porcie i czekałem na zniżkę, żyłka kolekcjonera nie pozwalała zaś pozbywać się wczesnych jednostek ;) Pozostał mi po tym okresie pewien sentyment do niskich tierów to i nawiążę do przerobienia 1 tieru na jakieś dziwne niewiadomo co - przykład na to, jak WG dokonuje operacji na pacjencie rąbnięciem topora zamiast precyzyjnem cięciem skalpela. Rozumiem że nowi gracze potrzebują taryfy ulgowej a bardziej doświadczeni mogli sobie na nich używać, lecz czy zamiast tworzyć jakiejś dziwnej, hermetycznie zamkniętej grupy z której przez użycie treningowych pocisków o zaniżonym dmg nowi gracze i tak się nie nauczą jak grać - równie dobrze można ćwiczyć z botami - nie byłoby lepiej dopieścić matchmaking tak by dobierał graczy z 1 tierów do bardziej doświadczonych i losowanych z 2T po osiągnięciu konkretnej ilości bitew (świeżacy zaś byliby losowani między sobą, z dodatkiem botów dla uzupełnienia luk)? Tak teraz to nie wiem po co jest ten tier - dawno już się pozbyłem wszystkich, po wyjściu brytyjczyków black swan już poszedł na żyletki po 1 bitwie, nie ma sensu tracić na nich aktualnie czasu, na nudne rozwleczone bitwy bez ikry. A to były fajne jednostki, potrafiły napsuć krwi okrętom 2 tieru. Pamiętam do dziś moją najlepszą bitwę Hermelinem - cała drużyna na mapie Wielki Wyścig popłynęła jedną stroną na bazę przeciwnika, widać było że przeciwnik robi to samo na drugiej, więc trzeba było komuś zostać, nikt z gamoni nie reagował na moje ostrzeżenia. Przez resztę bitwy mój team słabiaków był szachowany w bazie przeciwnika przez jakieś 4 jednostki zanim w końcu zdobyli capa, ja sam zaś zostałem i w hermelinku broniłem capa przed całą zgrają. Zatopili mnie w końcu, ale miałem 4 fragi, dodatkowo nowik, jakiś niszczyciel i chyba albany ciężko uszkodzone, pamiętam jak mi się ręce trzęsły Naprawdę, tymi jednostkami można się było fajnie bawić, a jedną decyzją został rozwalony cały tier. Szkoda. Dodatkowo - uważam że ta decyzja odbiła się aktualnie na 2 i 3 tierze. Pozbawiając 1T losowań wyżej, bitwy tieru II stały się mniej liczne i przez to rozgrywają się przeważnie w obrębie tylko tego tieru, tier 3 zaś dostał przez to najmocniej po tyłku, bo zamiast z 2 jest przeważnie losowany z 4. Przy panującej mecie na pancerniki okręty jak St Louis nie błyszczą już jak kiedyś, zaś taka South Carolina jest wręcz niegrywalna - to wszystko przez zarżnięte jedynki (ostatnio wprowadzenie linii niemieckich niszczycieli poprawiło ten stan, dużo osób je testuje więc 2 i 3 są częściej razem ale nie wiadomo czy się to utrzyma). W tym miejscu mała dygresja bo potem zapomnę - jak już jesteśmy przy moich spostrzeżeniach odnośnie rozgrywki i co można by poprawić, myślę że niskim tierom (2,3) ogólnie potrzeba trochę więcej miłości - większość misji jest od 4, a przeważnie 5 tieru wzwyż, przez co gracz nie ma kiedy i też po co (brak profitów poza czystym funem) sięgnąć po perełki jak St Louis, Tenryu, Umikaze, V-25, Derzki, Nassau i inne. Proponuję wprowadzenie jakichś małych, symbolicznych nagród dziennych za bitwy niskich tierów, tak by gracze mieli większy powód do grania tymi okrętami. Jakieś powiedzmy 3k kredytów za 3 trafienia torpedami na bitwę, 2 flagi za ileś trafień, takie drobnostki ale mogłoby to poprawić koniunkturę na niskich tierach i choć nieco je rozkręcić. Z innych rzeczy do poprawy - brytyjskie krążowniki do V tieru włącznie. Myślę że powodem dla którego gracze odbijają się od tej linii jest nie brak pocisków HE lecz fakt że Caledon, Danae i Emerald to po prostu pływające trumny - o ile jeszcze Caledon wybacza błędy jako niski tier, o tyle ścieranie się na pozostałej dwójce to droga przez mękę - naprawdę się cieszę że wygrałem Leandera w misjach konwojowych, bo od niego zaczyna się de facto ta linia. Problemem jest w tych okrętach konstrukcja i rozłożenie cytadeli na praktycznie CAŁĄ długość okrętu. Nie działa kątowanie, bo cytka na dziobie zaczyna się zbyt wcześnie, przez co gdy na innych krążkach otrzymujemy minimalne obrażenia tu od salwy spada nam 3/4 hp. Pływając raz Clemsonem, cytadelowałem Danae salwa za salwą strzelając przez pokład pociskami odłamkowo-burzącymi :/ Zero przyjemności z pływania, wymuszana jest bardzo zachowawcza, ostrożna gra, a każdy pocisk znikąd może nas posłać do portu - te jednostki wymagają przebudowy, bo są po prostu niegrywalne. I ostatnia kwestia, to problem wysoko tierowych pancerników niemieckich. Sondę hydro trzeba zabrać im wszystkim absolutnie bezwzględnie. Są po prostu zbyt OP - a mają już własne poważne atuty, jak inne pancerniki: japońce mają zasięg i celność, amerykańce potężne AA, niemieckie mają potężny pancerz i mega moc baterii dodatkowej - i to według was mało? Przecież one są przegięte, zarówno na tle pancerników innych nacji jak i same w sobie. Przypominam że ochroną przed niszczycielami powinny być krążowniki i na współpracy pancerników z krążkami posiadającymi i radar, i hydro powinna opierać się walka z niszczarkami, jaki sens ma tworzenie w pełni samodzielnych jednostek? To strzał w kolano balansu, którego tak podobno bronicie WG - hydro out, koniec kropka. Tyle dygresji, wracając do głównego wątku - po zakupie nowych miejsc w porcie wypłynąłem na szerokie wody i długi czas miałem sporo frajdy z gry - nawet po aktualizacji wprowadzającej niemieckie pancerniki i zapoczątkowującej trwającą po dziś dzień mecie na BB. Każdy tier rozwijałem każdą nacją i drzewkiem chcąc jak najlepiej poznać mocne i słabe strony okrętów (oprócz CV - na razie odpuściłem, trochę nie do ogarnięcia dla mnie). I tak co do V tieru na który tyle osób narzeka - zależy od okrętu. Biorąc krążowniki (Emeralda litościwie przemilczę przez powód wyżej podany) ciężko się gra aktualnie Omahą i Furutaką, lepiej zdecydowanie gdy mają niskie losowania. Kirowem i Konigsbergiem z kolei nie mam problemu walczyć z VII, większym problemem jest team jaki się trafi - powód dla którego Konigsbergiem mam dużo niższe wyniki niż mógłbym mieć, gdyż regularnie jestem nim w topce, ale porażki wpadają gęsto przez ameby w drużynie. I tu dochodzimy do największego (jednego z dwóch) problemów tej gry - MM. Takie czołgi (w które nie gram, ale od czasu do czasu sobie Jinglesa obejrzę to i się nieco orientuję) pozwalają ci na ciągnięcie teamu za uszy - jednostki nad którymi prościej zapanować, większe możliwości kątowania pancerza i dużo większe zróżnicowanie terenu powodują że gdy nic nie idzie, jesteś mimo to w stanie czasem wygrać bitwę. W naszych okręcikach takie szanse mamy nieporównywalnie mniejsze, przez co większość bitew jest mocno uzależniona od drużyny z którą gramy - samemu nic nie zdziałasz. Do listopada nie odczuwałem tego problemu aż tak mocno. Jasne, zdarzały się dni, że nic nie szło. Po paru porażkach zniechęcony człek dawał se spokój i na drugi dzień wszystko z reguły grało - długie serie zwycięstw nie były niczym niezwykłym, grało się przyjemnie. Ale od listopada coś się w waszej grze zrypało - i nie tylko ja to zauważyłem. MM dobiera mi do drużyny takie pokraki że szkoda gadać. Serie zwycięstw zastąpiły serie porażek, stan ciężkiego ścierania się i męczenia by wyszarpać jakikolwiek wynik utrzymywać się potrafił przez ponad tydzień, by łaskawie dać jeden dzień większego wytchnienia, po czym znowu rzucał mnie w objęcia bezmózgich trepów. I tak powoli, moja miłość do gry zmieniała się w nienawiść. Może jestem złym targetem tej produkcji, ale jakoś nie potrafię po którejś z rzędu porażce wmawiać sobie że nic się nie dzieje, że gram dla funu - bo nie ma tu żadnego funu, nie w notorycznych porażkach, jeszcze w przeważającej większości nie zawinionych przeze mnie. Drugą bolączką tej gry jest zaś RNG, szczególnie dający się we znaki na pancernikach. Ja rozumiem, że rozrzut, że historyczna poprawność - ale nikt nie gra chyba w tą grę dla wrażeń historycznych, każdy chce po prostu dobrze się bawić. A stając za sterami pancernika, oczekuję że gdy huknę z jego bardzo DUŻYCH DZIAŁ, mój przeciwnik to odczuje. Nigdy nie zapomnę jednej bitwy w Fuso, gdzie 3 razy miałem sytuację w której powinienem zdmuchnąć z powierzchni wody 3 różne krążowniki ustawione do mnie idealnie burtą na dystansie poniżej 10 km, idealne wymierzenie, jak w innych bitwach gdzie kończyło się dewastującym, BUM i... nic. Minimalny dmg. Bo tak. Bo gra tak zdecydowała, nie ma dla ciebie dzisiaj topienia. Słowo daję, nie spotkałem się w żadnej innej produkcji z taką sytuacją, która utwierdziłaby mnie w przekonaniu że tak niewiele ode mnie zależy. Bo nie ważne jak przyceluję i kiedy kliknę, i tak do gra losuje czy trafię czy nie. Bardzo pomaga zwłaszcza jak dodatkowo grasz z bandą idiotów. Są wśród BB mniejsze i większe rozrzutniki gnoju (jak Kaiser czy, no czymajcie mię bo nie wyczymię, New York) ale ostatnio mam wrażenie że każdy bb z bitwy na bitwę zachowuje się inaczej, nie wiesz czego się spodziewać i masz prawie zerowy wpływ na przebieg bitwy. Przez takie sytuacje z rng, dodatkowo notorycznie okraszane "świetnym MM" mój WR w Nagato leci na łeb na szyję; człowiek zdał sobie dawno temu sprawę ze mu życia nie starczy na wszystkie okręty to i za punk honoru obrał sobie zdobycie chociaż jednej dziesiątki - i mój wybór padł na pięknego, majestatycznego Yamato. Ale póki co, to czuję tylko kolejne kłody na mojej drodze, losowania tak obrażeń jak członków drużyne są tragiczne i skutecznie odbierają zapał do gry, bo co z tego że staję na czubku fiuta jak i tak koniec końców kończę z kolejną porażką na koncie. Świadomość tego jak gra jest niesprawiedliwa odebrała mi chęć zakupów świątecznych na waszej stronie - początkowo bardzo mnie korciło, ale potem odezwał się zdrowy rozsądek. Po co mi nowy okręt, jeśli ma być tylko kolejnym źródłem frustracji? I nie kupiłem żadnego prezentu. I nie żałuję. I to jest problem z wami, WG - częstujecie nas co chwilę okazjami, okrętami premium ale nie naprawiacie tego co jest w grze najważniejsze, rdzenia rogrywki który ma tak kluczowy wpływ na wynik - tego nieszczęsnego MM. Gdybym miał świadomość grania w produkcję która nagradza moje wysiłki, a tak było wcześniej, zanim to zepsuliście, nie miałbym oporów przed wyłożeniem kasy. (Przy okazji jak już o prezentach mowa - usuńcie superkontenery. Zaniżyliście szansę wygrania ich tak bardzo, że mówienie aktualnie o jakiejkolwiek szansie na wylosownie ich jest żałosne, w tej formie to bezczelne robienie z gracza idioty) No i czas na epilog - otóż pomimo mojej wzrastającej niechęci i frustracji cały czas grałem gdyż czasem wpadnie fajna bitwa. Dla tych spektakularnych sukcesów gdzie bitwa układała się po twojej myśli i mogłeś wykorzystać sytuację warto wciąż było cisnąć. Poniżej screen z bitwy nie tak dawno temu, emocji aż nadto, udało się wyciągnąć przegraną bitwę, jeno uszkodzony St Louis się ostał, wygrana na punkty: Otóż to już przeszłość, gdyż po aktualnym patchu osiągnięcie takiego wyniku będzie niemożliwe. Wszystko przez, rzecz jasna, radiolokację, czyli jak na razie największy debilizm jaki widziałem. Nie dałbym rady pozostając sam na placu boju z tymi krążkami, gdyby którykolwiek posiadał ten perk. Że to niskotierowa bitwa z 3 była? Co z tego, wbicie czwartego perka nie trwa wcale tak długo, i analogicznie na wyższych tierach masz proporcjonalnie jeszcze mniejsze szanse. Słowem teraz, gdy rzuci cię na słaby team (a szanse na to przy aktualnym MM są spore) nie masz już najmniejszych szans na odwrócenie bitwy - jesteś wręcz skazany w takiej sytuacji na porażkę. Dziękuję WG, odebraliści mi powód do dalszej gry. I zapominacie o najważniejszej rzeczy: wy tworzycie tą grę DLA NAS, a nie dla siebie. Waszym zadaniem jest stworzenie grywalnego produktu zgodnie z oczekiwaniami konsumenta. Jeśli chcecie sobie stworzyć grę dla siebie, proszę bardzo, zamknijcie serwery, stwórzcie grupkę wzajemnej adoracji i spuszczajcie się nad pseudozajebistością stowrzonego tworu. Ale robicie to dla nas, społeczność graczy wyraźnie dała do zrozumienia że nie życzy sobie żadnej radiolokacji, gdyż każdy choćby średniorozgarnięty zdawał sobie sprawę że ten jeden perk rozpieprzy cały balans. A wy to zlaliście ciepłym moczem. Nie wiem doprawdy, do kogo jest kierowana aktualna wersja tej gry. Początkujący będą dostawać po tyłku bo bardziej zaawansowani będą w stanie wykorzystać ten znacznik na swoją korzyść. W sytuacji jednak wyżej opisanej, gdy masz drużynę dzikusów i musisz sam wygrać bitwę - już nie możesz, bo nici z ataków z zaskoczenia. Lubię marynistyczne klimaty, ale wasza gra w aktualnej formie jest nie do przyjęcia, stworzyliście coś wypaczonego. Na obecną chwilę kończę swoją przygodę z WoWs - i jeśli tak ma to pozostać, to tylko z żalem z powodu straconego czasu (i nerwów). Udanych łowów wszystkim kapitanom, życzę sobie i Wam aby WoWs dostarczył nam jeszcze sporo radości i ewoluował w lepszą formułę niż aktualnie prezentowana. P.S. Fajnie, że zdążyłem się pobawić Kijowem (piękna i bardzo przyjemna maszynka) bo podobno jego też mi zabierzecie po nadchodzącym patchu radzieckich niszczarek. Super, człowiek ciśnie dla konkretnego okręcika a potem mu się go zabiera, normalnie aż chce się grać...
  13. CrimsoNeko

    No battle results

    Yep, same thing here.
×