-
Content Сount
2,011 -
Joined
-
Last visited
-
Battles
-
Clan
[BASIC]
Content Type
Profiles
Forums
Calendar
Everything posted by umbra_arboris
-
To prawda. Czasami buszuję na Isokaze przy skrajnych wyspach, a mimo tego właśnie tam odnajduje mnie... wrogi Isokaze. Jeśli to przypadek, to bardzo dziwny. W każdym razie, nauczyłem się nie kombinować, tylko atakuję zza wyspy czy z dymu. Jeśli mnie zatopią, trudno, liczę że przynajmniej ktoś mnie pomści. "Balansowanie" czyli dalsze gnojenie DD? No tak, BBrajanki zbyt często wyją, więc biedne niszczyciele dostają po tyłku. Przykład pierwszy z brzega: dlaczego japońskie torpedy, świetne i trudno wykrywalne w rzeczywistości, w grze są jednymi ze słabszych? Może na krążku są dodatkiem, ale np. przy prędkości 59 węzłów i spocie 1,6 km trudno liczyć na jakiś przesadny sukces torpedowy. Dobrze, że DD są naturalną kontrą na tę plagę pancerników, ale obawiam się, że jeszcze nieraz dostaną po głowie. Kiedyś płynę Furutaką i widzę komedię: dwa BB z 5. poziomu, full HP, uciekają przez ostrzałem z jednej 4-poziomowej deski. Z ich zachowania (panicznej ucieczki + SOS na czacie) wywnioskowałem, że nigdy nie słyszeli o artylerii pomocniczej BB lub zaznaczeni celu. A wystarczyło dobrze przycelować, zaznaczyć obiekt i dwa razy pociągnąć z dział. Mam nadzieję, że devsi WG nie będą tak głupi, by dalej buffować najpotężniejszą (i rozleniwiającą graczy) klasę BB przy jednoczesnych, kolejnych nerfach DD. Może lepiej by było - dla gry samej - gdyby naprawkę posiadały niszczyciele na capie, a nie BBrajanki przy linii bocznej, 20 km dalej?
-
Na co-opach grywam dość często, zarówno dla frajdy, jak też (głównie) dla treningu. Najwięcej czasu poświęcam na poprawę celności na krążowniku, gdy jestem na kursie odchodzącym, strzelając i jednocześnie wykonując zwrot. W sytuacji walki z „rówieśnikami” nie jest problemem zatopić kilka botów lub też zestrzelić dwadzieścia kilka samolotów z CV bota (w końcu, od czego jest build AA i samolot pokładowy?). Prawdziwa trudność zaczyna się wówczas, gdy gram przeciw okrętom 2 poziomy wyżej. Co mnie najbardziej dziwi w tym trybie? - zaczyna się bitwa, jakiś pancernik z niszczycielem płyną w stronę najbliższej wyspy, parkują i zaczynają pogawędkę na czasie o ostatnio widzianych filmach, gracz które można kupić, etc. Wszystko fajnie, ale po co gadacie w trakcie gry/ treningu? Nie możecie tego zrobić w porcie? - pancerniki boty w trybie co-op są kilkakrotnie zwrotniejsze nawet od Bensonów. Przykład z wczoraj: wypływam Aobą zza wyspy, robię zwrot wypuszczając wiązkę torped w burtę wrogiego Amagi. Był wystawiony do mnie prawie prostopadle, no może 70 stopni, w odległości 4 km. Mimo to pancernik nagle wykonuje ostry zwrot, którego nie powstydziłby się Benson, gdy chciałem go zatopić Clevelandem. Czy boty od razu „widzą” zagrożenie? Bo wielu ludzi nie potrafi aż tak szybko zareagować. - lemming train wśród ludzi i wśród botów jest niemal taki sam. Na randomach ukryta Shira może zrobić pogrom lemingom płynącym w kupie. Na co-opach paroma salwami torped można wytłuc głupsze wersje botów płynących jeden tuż za drugim (widywałem nawet 4 gęsiego, blisko siebie). Z krążowników wystarczy wziąć Myoko i można mieć torpedowy „double strike” bez specjalnego wysiłku. Co do nowego trybu „misje z botami” - może okazać się on ciekawy i bezstresowy, ale WG nie powinno zapominać o graczach, którzy chcą się sprawdzić w „prawdziwym” boju przeciw ludziom, klan kontra klan. Inaczej kierunek obrany przez WG (o czym wspomniał Manco) wyrządzi krzywdę wszystkim graczom. Ci, którzy grają słabo, nie będą się uczyli nowych rzeczy (bo po co, skoro jest pogromcą botów), a ci bardzo dobrzy – odejdą, nie znajdując w grze żadnych nowych, interesujących wyzwań.
-
@voulez, to powiedz chociaż jedno: czy będą to misje "na stałe" czy na chwilę? Tłuc boty na co-opach już mi się znudziło, a z drugiej strony robić za tarczę strzelniczą dla Helmutów + 2 tiery - to też średnia "przyjemność". Nowy typ gry byłby ciekawym novum. O ile nie zniknie po 2-3 tygodniach Albo po wakacjach... Patrząc na screeny wnoszę, że będą dwa stopnie trudności - czyli zarówno coś dla fioletów, jak też dla takich pomarańczy jak ja. Operacja odbicia transportowców, ratowanie uszkodzonego lotniskowca (tyle skumałem z rosyjskiego tekstu), możliwe że jeszcze coś. Ciekawe, czy będzie np. wariant z obrony konwoju. Płynie sobie JW-51B, eskortą dowodzi Sherbrooke, zostaje napadnięty przez Hippera i AGSa Kummetza, a gracz wciela się w postać Burnetta i ma za zadanie przegonić "gości" zanim ci zatopią konwój. Możliwości wiele, pytanie co i ile wybiorą devsi gry?
-
Też się pochwalę jedną bitwą na randomach, co ciekawsze - z elementami współpracy. Zaczęło się niestety, od fatalnego losowania. Mój krążek "szóstka", a większość łajb to "ósemki" - Bismarck, Amagi, NC, Alabama. Nic to, zaciskami zęby i ruszamy do boju. Jeden z naszych pancerników, bodajże Nagato, walczy z wrogą Alabamą. Parkuję krążek za wyspą i postanawiam wesprzeć sojusznika. Już po kilku salwach HE na pokładzie wrogiego okrętu wesoło pali się grill. Tamten uruchamia gaśnicę, więc wbijam mu kolejny pożar, a od Nagato dostaje solidnego gonga. Nie pomaga naprawka, ani (znowu) gaśnica, ponieważ kolejne pociski, odpalane z dwóch stron, lądują mu na pokładzie. N Carolina idzie Alabamie na pomoc, strzela do naszego Nagato, a potem chce wykurzyć mnie zza wyspy. Wysyłam Carolinie komitet powitalny 4 rybek, co skutecznie zniechęciło ją do próby eksploracji tej części wyspy. W międzyczasie pożary pożarły Alabamę do końca. Pierwszy wspólny kill. Bitwa była tak zacięta, że pod koniec zostało już tylko po 3 okręty na stronę. Mój poharatany krążek plus kumaty niszczyciel bronią bazy przed nadpływającym Amagi. W tym czasie nasz ostatni BB przepędził wrogie Myoko i zajął trzecią z 4 baz. Trzeba "tylko" dowieźć prowadzenie do końca. Rozpaczliwie bronimy macierzystej bazy, podpalam Amagi, niestety jego kolejna salwa posyła mój ciężko ranny krążek na dno. Nasz DD torpedami przepędza Amagiego i broni capa tak długo, aż wreszcie "stuknęło" nam 1000 punktów. Z trudem udało się nam wygrać tę bardzo wyrównaną bitwę (19 okrętów poszło na dno). Myślę, że gdyby zabrakło u nas woli współpracy (walka na flance, obrona bazy), wtedy ze zwycięstwa cieszyliby się przeciwnicy.
-
Plotki, niepotwierdzone informacje i wróżenie z fusów
umbra_arboris replied to FM6a's topic in Rozgrywka
Dobra, porównam dwóch Japońców i 2 tiery "rozstawu". Na V tierze płynąc Furutaką rozwaliłem już niejeden pancernik VII tieru. Moja FuroTaczka ma na koncie zarówno Nagato, jak i przynajmniej 3 sztuki Gneisa. Na czym polegała sztuczka? Dobry kąt strzału torped "do przodu" plus - prawdopodobnie - zbyt napaleni na na zatopienie Taczki gracze BB. Ale - płynąc Aobą chyba tylko jeden jedyny raz zgładziłem (uszkodzonego) Bismarcka. Natomiast pokarmem dla psów karmą dla hordy Helmutozaurów w swoich Derpicach / Bisach bywałem chyba kilkadziesiąt razy. Dwa tiery różnicy to dla większości okrętów przepaść. Może niektóre destroyery sobie poradzą, ale krążki? VI kontra VIII gdzie jeszcze dochodzą chłopcy-radarowcy? Forget it. Fiolet coś zatopi, b. dobry gracz uszkodzi i przeżyje, reszta w tym ja - zostanie rozdeptana ku uciesze płacących ciężkie euro Helmutów. No bo przecież nie po to płacą, by znowu płakać?? -
Powyższe "kwiatki" pochodzą z tekstu "W kręgu historii: polowanie na Bismarcka". Z oficjalnej strony WoWs pl, na się rozumieć. Mam pytanie - kiedy przestaniecie zatrudniać kompletnych idiotów oraz dyletantów historycznych? Norfolk i Suffolk były ciężkimi krążownikami, śledzącymi Bismarcka (Suffolk miał zamontowany radar). Sheffield natomiast to CL, a nie żaden pancernik. Kurczę, już nawet okrętów nie rozróżniacie? To kiedy wejdzie do gry podwodny pancernik Musashi?
-
Tak się składa, że wiele okrętów w wersji stockowej, podstawowej, w porównaniu do wersji wymaksowanej - to zupełnie inne łajby. Furutaka jest tu jednym z najboleśniejszych przykładów. Piszesz, jaka jest zła, i że działa kręcą się bardzo powoli. Wnoszę z tego, że wciąż pływasz na wersji kadłuba A, ewentualnie B. Zgoda, Furutaka w tej wersji jest TRAGICZNA. Dopóki nie zrobisz kadłuba C, zwiększenia zasięgu dział oraz torped, będziesz dla innych okrętów łatwym celem. Sam przez to przechodziłem i wielokrotnie wkurzałem się, gdy dla oddania pełnej salwy musiałem ustawić się bokiem - a rywale tylko na to czekali. Na kilka- kilkanaście bitew polecam zacisnąć zęby i wymaksować okręt (wszystkie moduły) jak szybko się da. W wersji full-wypas to naprawdę inny okręt. Fakt, zasięg 13,9 nie jest duży - ale to w końcu nie pancernik Kongo :-) Konigsberg ma zasięg ponad 16 km, ale "dzięki" temu tylko traci czas. Kiedyś wrogi Konigsberg ostrzeliwał mnie z max dystansu i trafił ponad 20 pociskami. Uszkodzenia? Niecałe 2 k HP, gdyż pociski 150 mm przeciwpancerne na tak dużym dystansie tracą swoją skuteczność. W ramach rewanżu podpłynąłem na 13,5 km i zrobiłem mu grillowanko na pokładzie :-) Tak myślę, że czasem martwimy się niskim ROFem dział tego okrętu zapominając, jaki ma kaliber. Przecież gdyby Furu strzelała co 10 sek., rozniosłaby cały tier, dysponując największym kalibrem dział wśród "rówieśników". Zresztą, okręt można dodatkowo "stuningować" perkami kapitańskimi, poprawiając obrót wież, nieco podbijając ROF perkiem Adrenaline Rush, czy zakładając "czapkę-niewidkę" (camo 10 z hakiem). Okręt od dziobu jest naprawdę "very tanky" i potrafi sporo znieść. Cytadelę dostaniesz najczęściej wtedy, gdy staniesz prostopadle burtą do rywala. Dlatego trzeba uważać przy wykonywaniu pełnego zwrotu, bo rywale tylko na to czekają, by uderzyć cię w czuły punkt. Z drugiej strony, gdy ustawisz się dziobem i mądrze manewrujesz, to nawet pancernik ma duże problemy, kiedy chce cię zatopić. Podpalanie BB strzałami z dziobowych dział i wysyłanie torped w czasie, gdy on przeładowuje - to chyba najprostsza metoda, by zadać rywalowi poważne straty. Po zwrotnej, szybkostrzelnej Kumie wielu graczom trudno jest przestawić się na "ciężkozbrojną" Furutakę, premiującą celność, a nie szybkostrzelność. Trzeba trochę czasu poświęcić, by opanować gameplay tego okrętu, ale w zamian otrzymamy naprawdę groźnego zawodnika (działa 203, torpedy 10 km, sonar, samolot). Może dlatego nie spotkałem jeszcze sojuszniczego pancernika, który wzgardziłby wymaksowaną Furutaką jako okrętem wsparcia.
-
Czytam o tej Pensie, czytam, i podchodzę jak pies do jeża. Już dawno mógłbym ją kupić, w końcu Clevelandem pograłem sporo, ale wciąż się waham. Warto (po ostatnich buffach) czy nie? Komentarze w tym wątku raczej nie nastrajają optymizmem. Na VII tierze lubię pływać Myoko - solidny wygar z 10 ośmiocalówek, a w razie czego można poprawić torpedami. Czy Pensa jest w stanie face-to-face pokonać Myoko? A skoro już przy działach 203 mm jesteśmy. Jakieś 2 tygodnie temu ubiłem Pensacolę płynąc Furutaką. Jasne, miałem zdrowy okręt z wymaksowanym kadłubem, a Pensa była na 1/2 i poruszała się jak zdychający żółw (zgaduję, że była stockowa). Mimo to zdziwiłem się, gdy po kilku salwach zjadły ją pożary, zanim jeszcze wystrzelone torpedy zdążyły dopłynąć do celu. Przecież w ostatnich patchach sporo okrętów dostało buffa. Czy mimo tego Pensa nadal jest takim delikatnym, widocznym z daleka celem?
-
Żadne - nawet 280 mm Grafa mają mniej. Tym większe było moje zdziwienie. Nadpenetracje to chyba 10 % maksymalnego, dobrze kojarzę? Wspomniane 940 to były niektóre z trafień, a celowałem (na testowym) w różne miejsca: burty, nadbudówki pokładowe, pelotki, etc. Nie doszedłem jeszcze do Emila (na razie Duguay), więc może trochę "po omacku" sprawdzam parametry Bertina. Różne uszkodzenia z AP mogą przecież wynikać z różnego kąta ustawienia do strzału, odległości, opancerzenia (bądź nie) poszczególnych modułów. mzteuszz456 - jeśli masz już Emila, podziel się, proszę, spostrzeżeniami: jak się ustawiać, by nie oberwać za bardzo. Nadpenetracje fajna rzecz (dla krążka), ale wystarczy że zmieni się kąt strzału i łudubu!
-
Dropsiqowe filmiki krążownikowe
umbra_arboris replied to C4PT41N_0BV10US's topic in Poradniki ogólne
Gofry czy gofery to jedno. Ale... Szanowny Dropsiqu, czy planujesz jakąś (krypto)prezentację de Grasse? Fakt, ten krążek miał różny desing artyleryjski (planowany przedwojenny 9x152 i powojenny 16x127). W grze ma się ukazać w planowanej szacie przedwojennej - czyli z układem dział 3x3 podobnym jak u Budynia, Nurnberga i oczywiście Galissonniere. Planujesz coś nakręcić czy też nie uważasz Grassa za interesujący? Edit: zapytałem - czy planujesz (w przyszłości, jak np. dostanie do testów). Póki co, pozostajemy w sferze spekulacji :-) -
A jak wypada La Galissonniere w porównaniu do Duca d'Aosta? Obydwa lekkie krążki, obydwa uzbrojone w sześciocalowe armaty plus "długie" (9 - 12 km) torpedy. Ciekaw jestem, kto wygrałby bezpośrednie starcie (przy kierowcach o podobnych umiejętnościach)...
-
Fajnie ten "niszczyciel" na celowniku wygląda, tylko trzeba wziąć sporo większą poprawkę na prędkość. Kiedyś okładałem Emila ośmiocalówkami AP za magiczne 940 od trafienia. Wkurzony, przełączyłem wreszcie na HE-ki i efekt był natychmiastowy. Zajefajny ten jego lol-space-armour. Nie potrafię jednak zrozumieć, czemu aż tak bardzo znerfiono mu szybkostrzelność. Sąsiedzi z tieru albo strzelają szybciej, albo mają większy kaliber. W przypadku Emila 10 sek reloadu byłoby wystarczające. Ale 12 sek, plus jeszcze papierowy "pancerz"? Komuś naprawdę stolicznej vodki i ogórców zabrakło przy projekcie tego okrętu. Czy w realu on naprawdę był taki słaby?
-
Skoro znajdujemy się w wątku 100 pytań do... to ja mam taką kwestię, w słowach jak najbardziej oficjalnych: Szanowne WG, czy raczycie wytłumaczyć nam graczom (w bliższej lub dalszej przyszłości), dlaczego z każdym nowym ptahem patchem coraz większa ilość bitew kończy się przedterminową masakrą jednej ze stron? Jeśli losowanie jest choć trochę uczciwe bitwa powinna być w miarę zrównoważona. Tymczasem nie są wyjątkiem sytuacje, gdy po 8-11 minutach jeden z teamów "składa się" całkowicie (czyli traci wszystkie 12 okrętów) a drugi traci max 1-2. Nawet zwycięzcy nie są zadowoleni z takiej sytuacji, bo często są "na minusie" pod względem XP i zarobionych kredytów. Co się dzieje? Czyżby wasz super-hiper MM wcale nie był tak wspaniały? A może prawdziwe są brzydkie plotki, że MM służy do wspierania "mądrych inaczej" BBBrajanków, którzy stoją w kupie przy linii bocznej i "rzewne łzy wylewają" gdy atakuje ich 1 lotniskowiec? Czyżby po cichu wspieracie "graczy" dla których olbrzymim problemem jest umiejętność wycelowania i kliknięcia myszą 2 razy na minutę, podczas gdy znacznie cięższe życie mają gracze, zarządzający np. 5 eskadrami i jeszcze dbającymi o swój CV? O skomplikowaną umiejętność liczenia do 6 czy 10 (zasięg wielu typów torped) już nawet nie pytam. I jeszcze jedno - dlaczego podwójnie karani są gracze, zatopieni przez złośliwych cha.mów ze swego zespołu, np. pełną salwą torpedową "z przyłożenia" biednych i sfrustrowanych, bo do rywala za daleko i w dodatku niebezpiecznie. Kiedyś skrzywdzony gracz dostawał rekompensatę w kredytach - i tak być POWINNO. Obecnie nie tylko traci bitwę (i możliwość zarobku), ale też sam musi ponieść koszty, związane z wydobyciem zatopionego okrętu. Szanowne WG, czyżby do noob-protection dołączyliście jeszcze bardziej wredną funkcję chuligan-protection and regular-player-punishment? Jeśli tak, to wasza polityka zmierza w bardzo niepokojącym kierunku. Czy zechcielibyście odnieść się do moich wątpliwości? Z uszanowaniem - umbra
-
Gratulacje, dobrzy ludzie, za wasze krakeny, warriory i co tam jeszcze A jak dla mnie największym "osiągnięciem" są statystyki serwerowe. Jeśli tacy świetni gracze, jak Smoku, czy UrukSzymon dostają - choćby na chwilę - czerwonego kolorku przy WR, to serwer nadaje się jedynie na złom, a autor MatchMakera powinien dożywotnio oglądać mroźne krajobrazy Syberii za swoje "zbalansowane osiągnięcia" przy ustawianiu / ustalaniu (niepotrzebne skreślić wedle uznania) bitew. Tym większy szacun dla tych, którzy potrafią osiągnąć dobry wynik nawet w takich anormalnych okolicznościach, o których pisze lobuz w poście nr 3121.
-
Panowie i panie, most na oceanie! Zauważone kilka dni temu. Bitwa na co-opach dla funu. Voulez, dlaczego nie uprzedziliście użytkowników, że WG zbudowało most w poprzek oceanu? Myślałem, że to tylko błąd w wyświetleniu, ustawienia grafiki mam na poziomie średnim (a nie tym najgorszym), kręciłem w prawo i lewo, niestety most nie chciał zniknąć. Gorzej, dostałem od wrogiego Bayerna salwę zza tego mostu. Czy to jakaś nowa wasza sztuczka?? Edit: Dark_Havoc - dzięki. Ostatnimi dniami zaczęło mi coś wyć po dłuższej pracy. Teraz szykuje się sprzątanko i czyszczenie. Zresztą, żaden to odrzutowiec, zwykła NVidia GeForce
-
Jeśli kiedyś wejdzie to gry brytyjski brytyjski CA Suffolk (p.n. 55), to lobuz rozwali tym okrętem dowolną ilość łajb na dowolnym tierze. 8x203, radar, torpedy, samoloty, tylko rakiet Tomahawk brak Po Atlancie zostanie jedynie huk i trzask. No chyba, że wprowadzą funkcję abordażu a'la Cossack 1940 i wyposażą w nią również Atlantę.
-
Plotki, niepotwierdzone informacje i wróżenie z fusów
umbra_arboris replied to FM6a's topic in Rozgrywka
Czy to jest pewna wiadomość? Dwa Ptahy temu, przepraszam - patche - zdarzyło mi się, że w odstępie paru dni eksplodowała mi pełna Aoba (od 1 torpedy), a potem Kuma (od 2 pocisków z Konigsberga). W obydwu przypadkach miałem założoną flagę, a raz nawet zaprezentowałem na forum screen z detonacją pomimo flagi. Dlatego obawiam się, że pisanie - pisaniem - ale flagi sygnały pozostaną wybrakowane, żeby dziwne detonacje nadal będą występować. Bo przecież nie można dopuścić do sytuacji, żeby BBrajanek w swoim śliczniutkim pancerniczku doznał zadrapań lakieru, albo o zgrozo poszedł na dno -
Dla mnie też jest dziwne, że ten delikatny krążek dostał tak poważnego nerfa. 12 sekund przeładowania to bardzo dużo. 150-tki na Konigsbergu strzelają znacznie szybciej, podobnie jest z całym klanem Omahowatych. Owszem, Kirov i Taczka mają dłuższy czas przeładowania, ale i kaliber dział znacznie większy. Na francuskie CL wręcz odradzałbym stosowania AP, gdyż są tak delikatne, że HE 180-tki czy 203-jki spokojnie je przewiercą. Szkoda tego Emila, bo na pierwszy rzut oka wyglądał na fajną konstrukcję. A tak - wystarczy, że pokaże burtę, i szybko zginie. Nie potrzeba tu pancerników, starcie typu Emil - Myoko może okazać się szybkie, krótkie i bolesne.
-
Fakt, na pancerniki fajnie się poluje, może dlatego że to III tier i cięższe okręty są znacznie bardziej powolne. Zagrałem 2 bitwy z botami i udało mi się nawet wbić krakena - nie dlatego jednak że okręt (lub gracz, hehehe) taki OP, ale ponieważ w tamtej bitwie nie było zbytnio chętnych do strzelania. Nie miałem okazji powalczyć z Bogatyrem i Louisem (zatopiłem tylko Kolberga), więc nie mam tu porównania. Jak dla mnie, jego gameplay podobny do tego na Duguay. Pogram sobie na EU i RU, będzie więcej materiału porównawczego.
-
Zanim go wprowadzono "do powszechnego użytku", Douguay dostał jeszcze sporego nerfa. I teraz: przestawienie steru - koło 10 sek, reload dział - 12 sek. To bardzo kiepskie parametry, w porównaniu np. do Kumy. Ten sam tier, ale znacznie lepsza zwrotność u Japończyka, plus jego większa szybkostrzelność (OK, Duguay ma nieco większy kaliber dział). Nie zauważyłem też sonaru u Duguaya, co na tierze gdzie używa się już torped, jest dość bolesnym dla krążownika brakiem
-
Wczoraj popływałem nim trochę na RU serwerze. Ładnie wygląda (okręt, nie serwer) - ale na tym kończą się chyba plusy. Artyleria - słaba penetracja pocisków, manewrowość też nie powala na kolana. Oj, jeśli trafi na Kumę to będzie miał przerąbane. No i torpedy: cztery sztuki trafiają drugiego Frianta, ale ten nie tonie. Nie dlatego, że miał tak mocną konstrukcję, ale ponieważ torpedy były słabe. Nie za ciekawy ogólnie początek tej FR-linii.
-
Plotki, niepotwierdzone informacje i wróżenie z fusów
umbra_arboris replied to FM6a's topic in Rozgrywka
"Pary" Phoenix - Omaha, Swietlana - Krasny Krym oraz Furu C - Aoba to jaskrawe przykłady, jak głupio potrafi postępować WG, przygotowując okręty. Naprawdę, czy tak trudno byłoby wypuścić do WoWs jedną wersję finalną / rozwojową / ostateczną - jak zwał, tak zwał. Omaha na kadłubie A nie różni się aż tak bardzo od Phoenixa, żeby tworzyć oddzielny okręt. Z Japończykami to w ogóle jest komedia - obecna Furu C po ostatnim buffie jest pod niektórymi względami lepsza od Aoby (szybszy obrót wież, znacznie lepsze widełki torpedowe). Czemu np. WG nie przygotowała 1 wersji - takiej Furu D na sterydach, z pelotką Aoby, torpedami jak u Furu i ROFem 12 sek.? Bo obecnie (a)oba niedomagają. Rosyjska para natomiast to ten sam okręt, tylko po modyfikacjach. Swietlana na IV tierze sobie poradzi, natomiast KKrym na V - nie. Widziałem parę razy, kiedy gracze na wyścigi pędzili i strzelali kombinując, kto pierwszy zatopi Kryma. O wiele bardziej wolałbym zobaczyć w grze Helenę niż kolejne wcielenie tego samego, przestarzałego ruskiego krążka. Cóż, pożywiom, (może) uwidim... -
Plotki, niepotwierdzone informacje i wróżenie z fusów
umbra_arboris replied to FM6a's topic in Rozgrywka
Miałem tak kilka dni temu. Mój Cleveland (z CE i AFT) kontra VII-poziomowy niszczyciel. Strzelam, manewruję i dziwię się, że w 2 minuty ubyło mi 3/4 hp. W końcu upolowałem tego dedeka (dostałem Close Quarter za dobicie go pomocniczą) i dopiero wówczas połapałem się, że wziął mnie na cel Fuso przeciwników. Nie popływałem już długo, niestety. I weź tu poluj na DD To jest w ogóle bardzo dziwne, bo z własnej obserwacji wiem, że spora cześć kierowców BB na widok krążownika (nawet będącego daleko) dostaje małpiego rozumu. Bywa, że porzucają swoje dotychczasowe zadania, żeby tylko "ubić krążek". Szkoda, że przy tym zawalają np. wsparcie przy zdobywaniu bazy. Zdobycie fraga nawet kosztem pomocy drużynie jest dla niejednego ważniejsze, ech... Być może Cleve powinien sąsiadować (ten sam tier - równoległa odnoga) z Wichitą CA-45? Na pewno Radeckij dużo więcej napisałby na ten temat, ale "wszechwładne" WG i tak zrobi po swojemu, buffując lub nerfiąc poszczególne okręty. Cleva nazwałbym szybkostrzelnym kowbojem, zaś Aobę - ninja (świetne camo) z shotgunem. Zupełnie inne filozofie gry. Amerykaniec zasypuje rywala gradem pocisków, Japończyk zmusza do dokładnego celowania, ale jak już walnie... -
Ponieważ jestem za słaby na IX i X tier, grywam na V do VII. Jasne, fajnie jest spamować gdy nikt do ciebie nie strzela. O wiele trudniej gra się krążkiem bez dymu i bez naprawki, np. takim dużym Clevelandem, którego niejeden obcy pancernik uzna za fajny cel. Nie wspieranie swoim niszczycieli przy zdobywaniu bazy to poważny błąd, zarówno ze strony CA jak też BB. Kiedy po jednej stronie zabraknie niszczycieli, narażona jest ona zarówno na ataki torpedowe, jak również na utratę capów i w ten sposób na przegranie bitwy. Radar może działać 25 sekund czy coś koło tego, ale jeśli nikt się nie ruszy by dobić wyświetlony okręt, to okazja przepadnie. Stąd taka ważna rola krążowników jako okrętów wsparcia. Czy to będzie Atlanta, Indianapolis czy jakiś inny - dobrze wykorzystany, to skarb dzięki któremu znacznie łatwiej wygrać bitwę, zwłaszcza gdy siły obu stron są wyrównane.
-
Plotki, niepotwierdzone informacje i wróżenie z fusów
umbra_arboris replied to FM6a's topic in Rozgrywka
ghashpl - 20 sekund przeładowania na Grafie to faktycznie dużo. A co sądzisz w takim razie o Furotace? 15 sekund na 5 tierze to również dużo, w tym czasie niejeden niszczyciel zdąży ci zwiać. Fakt, Japończyk ma niezły kąt strzału torpedowego, ale i same torpedy są dobrze widocznie - dokładnie na opak niż to miało miejsce w rzeczywistości. Zasięg dział jest kiepski, Kirov czy Konigsberg strzelają ponad 2 km dalej. Już nie wspominam, że Furu nie posiada "zabawek" w stylu dym czy naprawka. Sam pływam tym okrętem sporo, ale praktycznie każdy parametr jest "wyżyłowany" na maxa perkami kapitańskimi, od obrotu wież aż po adrenaline rush. Jeśli Furu trafia na VII tier, szykuję się na bardzo ciężką walkę. Dobrze przynajmniej, że ostatnio okręt dostał prawie cały kilometr do zasięgu, bo wcześniej walka artyleryjska była bardzo męcząca.
