umbra_arboris

Players
  • Content count

    579
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    4518

2 Followers

About umbra_arboris

Profile Information

  • Gender
    Male
  • Location
    W_zasiedmiogórogrodzie
  • Interests
    foto, futbol, internet
  • Portal profile umbra_arboris

Recent Profile Visitors

238 profile views
  1. Pozwólcie, panowie, że zwrócę uwagę jeszcze na taki "drobiazg": Do wczorajszego wieczora wydawało mi się, że słowo LUB pozwala na dowolność (jedno albo drugie), natomiast I przedstawia "listę" z której wybiera się "delikwenta" do gry. Tak funkcjonowało to w serwowanych do tej pory, niewielkich misjach 5-poziomowych "zrób to czy tamto". W przypadku klanówek to nie działa (wczoraj zrobiłem próbę). Poziom "przynajmniej VIII" oznacza konieczność wzięcia X (ale wtedy po co wypożyczać inne łajby) do bitwy klanowej. Inaczej ikonka do startu jest nieaktywna (oczywiście mówię tu o w prime time). Łudziłem się, że do bitwy "inauguracyjnej' WG robi wyjątek, pozwalając na T8. Zrobiłem próbę, zaryzykowałem - natychmiast wysłało mnie na randomy (więc przerwałem odliczanie i wróciłem do portu). Nie będę wysyłam jedynego stockowego krążka T8 (Martel) na randomy tylko po to, by stado obślinionych BBrajanków mogło sobie "poszczelać" (do swoich, do obcych, co za różnica). Wycofałem krążki z randomów i - biorąc pod uwagę swoje możliwości - uważam że to dobra decyzja. Chciałem po prostu dowiedzieć się, czy istnieje możliwość klanowej "bitwy zerowej" na T8. NIE - w taki sposób nie aktywuje się bitwy. Skupiłem się zatem na dalszym zbieraniu ropy dla klanu tudzież bitwach halloweenowych. Może w przyszłości będzie więcej PvE. A jeśli całkowicie się mylę co do powyższego, bardzo chętnie posłucham rad mądrzejszych.
  2. Ja mam dokładnie odwrotnie. Nawet jak wybieram zwiększoną szansę na SK, to wypadają mi (najczęściej) flagi antydetonacyjne. Nie wiem sam, czy już mam się bać?
  3. @dzobo30 - to akurat prawda. Widocznie nikt po stronie francuskiej nie chciał podjąć tak wielkiego ryzyka - gdy zarówno Niemcy, jak też Anglicy, mogliby zniszczyć ich okręty. Jasne, możemy teraz rozważać, co by było gdyby... debatować czy francuskie jednostki przetrwałyby wojnę, jeśliby kilka tygodni wcześniej popłynęły np. do Oranu. Nikt jednak nie zamierzał podjąć ryzyka, na jakie zdecydowali się Włosi niemal rok później. Cała flotylla udała się w kierunku Malty, no i zapłacili za ten krok utratą flagowej Romy, trafionej bombami Fritz X. Dawny sojusznik wrogiem - takie to przewrotności wojny :-(
  4. Jasne że tak. Głód, bieda 90 % społeczeństwa przy jednoczesnym wystawnym życiu kilku % najbogatszych, dodatkowo prowadzone (i przegrywane wojny). A nawiązując do HMS Nelsona - zastanawiam się, na ile jego obecność (i jego kolegów) na Morzu Śródziemnym w 1942 r. "pomogła" Francuzom podjąć decyzję o morskiej samozagładzie? Przestraszyli się 16-calówek Nelsona i operacji Torch??
  5. Akurat pod koniec XVIII w. Francuzi powiedzieli "spadaj na drzewo" (a dokładniej - na szafot) swego królowi Ludwikowi XVI. O wiele jednak częściej społeczeństwo nie miało nic do gadania. No chyba że w Rzeczypospolitej, gdzie plaga zrywania sejmów przeszkadzała i królowi, i krajowi :-( Co do FR okrętów - masz rację - tyle że Brytyjczycy przedstawili Francuzom 4 możliwości do wyboru. A skoro ci ostatni nie chcieli współpracować z Anglikami, dziwnym jest dla mnie, że nie popłynęli do swoich, francuskich kolonii w Afryce. Czym innym byłaby francuska neutralność, a czym innym - groźne dla Anglików - ryzyko morskiej współpracy francusko vichystowsko-niemieckiej. Mniejsze jednostki, jak Casablanca, zdołały dopłynąć do portów w Afryce. Czemu te większe przynajmniej nie spróbowały? Inna rzecz, że część zatopionych w płytkiej wodzie jednostek podniesiono i wyremontowano, z tych dużych zaś brano materiały do przetopu (płyty pancerne) lub jako części zamienne, działa zaś przenoszono do fortyfikacji lądowych. W moim odczuciu samozatopienie było najgorszym możliwym rozwiązaniem w ówczesnej sytuacji (i za to po wojnie skazano kilku admirałów). Ale skoro vichystowski premier Laval po samozatopieniu floty wysłał do Hitlera list z przeprosinami, to o czym tu mówić???
  6. Proszę, zechciejcie mi wyjaśnić taką kwestię, związaną z Francuzami i ich okrętami - brytyjski Nelson mógł w tym przypadku jedynie obserwować całe wydarzenie z daleka. Chodzi mi oczywiście o Tulon 1942 i samozatopienie francuskiej floty. Zgoda, to była skandaliczna decyzja, by zniszczyć okręty budowane za duże pieniądze i przy dużym wysiłku. Po wojnie zresztą wielu admirałów postawiono przed sądem i skazano (Abrial, Marquis, Laborde). Moje pytanie brzmi: czemu duże francuskie okręty (na wieść o zbliżających się Niemcach) nie wypłynęły po prostu z portu i nie udały się do FR kolonii w Afryce? Przecież uruchomienie sprawnego okrętu (żeby mógł wypłynąć) nie trwa wieki !!! Małe jednostki wypłynęły (więc ktoś wydał rozkaz) - to czemu te większe nie były tak samo sprytne i nie poszły w ich ślady? Może pancerniki nie dały by rady bez holowników, ale niszczyciele? Lekkie krążki? Wszystko poszło pod nóż, a wystarczyło wypłynąć do kolonii :-((( Czemu jedni radowali swoje okręty, a inni woleli je zniszczyć? Czy ktoś zechce mi wyjaśnić tę kwestię?? @Falathi, dzięki za wyrozumiałość. I już nie rozmywam "Nelsonowego wątku".
  7. Absurdalna sytuacja z początku weekendu. Gdybym nie widział, nie uwierzyłbym Początek bitwy, rozglądamy się na prawo i lewo, najwięcej jest okrętów V poziomu. Deski już ruszyły na przeszpiegi w stronę najbliższego capa. I nagle łubudu! - wypalił z dział jeden z naszych pancerników. I jeszcze poprawka z kolejnej wieży. Dziwne, ale strzelał do naszego najbliższego krążownika. Tylko po co? Na czacie zaczyna się pogawędka: - czemu strzelasz do Danae? - zapytał drugi z pancerników. - bo jest czerwony! - nie czerwony, tylko różowy! - nie ma znaczenia! - łubudu po raz kolejny. Biedny Danae rzucił się do ucieczki za najbliższą wyspę. Na pewno nie spodziewał się takiego początku bitwy. - przestań, on jest nasz!!! - nasz??? To czemu różowy? - teamkiller. Zatopił swojego. Jak go zniszczysz, też będziesz różowy! - aaa... [głębokie zdziwienie ON] Jaki wniosek z tej historyjki prawdziwej? Nie zakładaj forumowiczu drogi, kamuflaży czerwonych, różowych i walentynkowych, bo zostaniesz jako pierwszy ostrzelany przez BBrajanki z własnego zespołu. Jak to dobrze, że mój krążek miał wtedy camo w brązowe pasy. Z czerwonymi, niestety, różnie bywa...
  8. Ja też. Można powiedzieć, że jest to świetny trening przed bardziej poważnymi bitwami. Natomiast największą wadą scenariuszy - moim skromnym zdaniem, of course - jest fakt, że jest ich b. mało. Obrona portu, odbicie zagarniętych jednostek, naprawa lotniskowca - wszystko fajnie, ale... jak człowiek rozegrał po 10 czy więcej bitew każdego rodzaju, to chciałby czegoś (nowego) jeszcze. Ostatnia kwestia to poziom/y. V został wyłączony, a sama VI to trochę mało okrętów. W dodatku, gdy przychodzi mierzyć się ze znacznie silniejszymi przeciwnikami - Hiryu, Myoko, Yorck, a nawet IX-poziomowy Izumo (przy obronie portu) - wtedy aż chciałoby się sięgnąć po VII-poziomowe krążki i blachopuszki. Może kiedyś... Jeszcze jedna rzecz - czy nie masz wrażenia @Marblehead_1 że boty ostatnio jakby grały nieco lepiej? Zresztą, tylko w bitwie z botami widziałem, że Nagato ostrym manewrem a la' Benson wymanewrował dobrze wyliczoną wiązkę torped z Furutaki z niecałych 4 km. A w bitwie stoczonej przed chwilą pojedynczy, ostatni bot na Iowie wykończył 3 ludzi po kolei, zapewniając swojej drużynie botów zwycięstwo. Fakt, nikt nie kazał naszemu Ibukiemu wysyłać z 5 km całej wiązki torped w burtę sojuszniczej Iowy (bardzo ciężko uszkodzony pancernik został dobity przez bota). Mimo wszystko zagraliśmy tragicznie. Jeszcze trochę, a nazwanie niektórych graczy - botem - będzie obrazą dla tych ostatnich :-(((((
  9. Taka śmiesznostka z piątkowego poranka: bitwa na co-opach, T6-T7 + tylko jeden pancernik, potraktowałem to zatem jako niezłą jednostkę treningową. Wykańczam wrogą Algerię na close-combat, potem pomagam jednemu z naszych DD w dobiciu jedynego bota-pancernika. Niestety, w tym czasie nasz ruski krążownik uparł się na torpedowanie (!!!) i zatopił drugi z naszych niszczycieli. Najzabawniejsza była końcówka: u nas Ryujo (gracz z lepszymi statami ode mnie), poobijany Graf Spee (sądząc z nicku - jakiś helmut) plus moja Algeria. Boty też mają CV plus uszkodzonego Spee. Oddaję kilka salw do Grafa i płynę wykończyć bota-lotniskowiec plus zająć "czerwony" cap. W tym momencie leci do mnie komunikat: zostaw CV. On już nie ma samolotów. Pomóż nam! Zaraz, mamy we trzech tłuc w jednego bota? Przecież T6-T7 to już nie jest poziom nowicjuszy w WoWs! Moją decyzję przyspieszył atak TB z wrogiego Ryujo, tego co podobno nie miał już bombowców. Daję całą naprzód, odnajduję CV i posyłam mu francuskie pepance mojej Algerii. CV poszedł na dno, zacząłem zajmować bazę. W tym czasie bot na Grafie Spee wywołał panikę u swojego vis-a-vis. Dziwne to było, ale równorzędny przeciwnik - gracz na Spee - schował się za wyspę i tak przestał do końca bitwy. Kurczę, mam Grafa Spee na RU serwerze, znam trochę jego kaprysy i dlatego nie rozumiem, czemu ów gracz nie użył naprawki i nie próbował walczyć. Dobre torpedy do ataku zza wyspy, niezłe działa, naprawka - niestety ów gracz wolał uciekać zamiast bronić siebie, lotniskowca i naszej bazy (i dlatego skończył na dole tabeli). Aż sprawdziłem po bitwie jego staty: bitew na samym co-opie miał prawie 800 przy WR 95 % a w porcie Hood, Atago, Scharnhorst, Alabama, GS. Idealny klient WG - kupuje drogie premki tylko po to, by uciekać :-)))) Jaka w tym frajda, bo zupełnie tego nie rozumiem? Ja przynajmniej sobie postrzelałem, poszły w ruch torpedy i pelotka. A kolekcjoner premek? Gdyby chociaż walczył, zamiast uciekać...
  10. Przepraszam, a który krążek (no, oprócz Moskwy) ma solidny pancerz? Brytole generalnie są delikatni, a Francuzi? Płynę Algerią, dostaję od Tirpa demolkę w pokład z dystansu prawie 17 km, mimo że ustawiałem się jak najbardziej dziobem w jego stronę. Martel najsilniejszą to ma chyba nazwę, bo o pancerzu tego bym nie powiedział :-)))) Pensacola? Zobaczmy - brak pancerza, naprawki, dymu, torped, radaru - z Scharnhorstem nie ma szans, co dopiero z Musashim :-( Przy okazji, czy wiadomo już coś więcej, jaką pelotkę będzie miał finalnie ten nowy japoński potwór?
  11. Dzięki, qaramell. Moja wątpliwość brała się również stąd (cały czas chodzi o tę PIERWSZĄ bitwę): Jeśli nic się nie zmieni - to już sobie popływałem. Wyruszyć krążownikiem T8 naprzeciw tabuna BBrajanków i zostać zmasakrowany pociskami 15 i 16 cali - średnia przyjemność. Cóż, moja decyzja - masochistą nie jestem. Pytanie: rozumiem, że prime time odnosi się do wszystkich bitew klanowych, także tej Misja: pierwsze starcie (gdzie można ugrać trochę flag specjalnych - uroboros i smoki)?
  12. @Zlociutk1 - tak z ciekawości (bo nie mam tego okrętu) chciałem zapytać o twoje zdanie. Pod jakimi względami Missouri jest lepszy od Iowy (pomijając zarobki)? Bo suche parametry niewiele mówią. Jak się ten okręt sprawuje w grze? Twoim zdaniem Missouri będzie/ prezentuje się jako dużo lepszy okręt od tego co podają w parametrach o Musashim? Bo z punktu widzenia krążowników z T7 to kolejne młotek na nie. Co Musashiemu może zrobić taka Pensacola - bo przecież nie storpeduje go zza wyspy?? Duże to będzie ryzyko dla krążków (dyspersja na Musashim)?
  13. Pytanie odnośnie "wypożyczanych" okrętów T10. Niech mi ktoś mądry wyjaśni, bo nie bardzo rozumiem powyższy zwrot: - jeśli ktoś nie ma T10, to może wypożyczyć - OK, jasne. - chcąc wypożyczyć, trzeba wcześniej rozegrać jedną bitwę klanową okrętem od T8 w górę... - ...ale klanówki są na T10. Czy to znaczy, że TYLKO pierwsza bitwa będzie mogła się odbyć na T8? I jeszcze - w jakim czasie, czy też "prime time"??? Z góry dzięki.
  14. Pytanko: a gdyby z wizytą do Belfasta wpadł ciężki krążownik (Algeria konkretnie) - bardzo by się pogorszyła zasłona dymna? Bo nie wiem, ile francuski T7 CA ma spota po strzale z dymu :-?
  15. Powiedziałbym, że tak. Kilkanaście postów wstecz opisywałem podobną sytuację, a teraz (wreszcie) mogę przedstawić screen. Pytanie: ile potrzeba torped, żeby "sojuszniczy" Emerald posłał torpedami moje Kongo, strzelając hojnie z 2 km? Oto i screen (z lewej): Screen z prawej natomiast jest "na rozweselenie". Scenariusz obrony portu - wcześniej zagrałem Clevem (musiał odpoczywać, bo nie chciałem płacić 70 kafli). Wyciągnąłem z portu zapomnianą i zardzewiałą ze starości Aobę. Trochę popływałem, co nieco zatopiłem i zestrzeliłem, aż wpadłem w potrzask przy wyspie. Aoba to nieduży okręt, a tutaj ani w przód, ani w tył. Szarpałem się dobre kilka minut, by wyrwać się w tej wyspiarskiej pułapki. Udało się tuż przed końcem i teraz mam zagwozdkę - w jaki sposób wpadłem w tę pułapkę? Aoba mi urosła, wyspa się powiększyła, czy jak? Bo w końcu nie płynąłem pancernikiem... :-)))