Jump to content

umbra_arboris

Players
  • Content count

    1,108
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    8824
  • Clan

    [B-EYE]

About umbra_arboris

Profile Information

  • Gender
    Male
  • Location
    W_zasiedmiogórogrodzie
  • Interests
    foto, futbol, internet

2 Followers

Recent Profile Visitors

869 profile views
  1. Bismarck (Tier VIII)

    AFT na Bismarcku poprawiają również zasięg pelotki, która w wersji podstawowej jest, hmm, trochę "krótka". A jeśli chodzi o secondarki... Obecne rakedy zacząłem bardzo nisko, na 17 poziomie, więc mogłem wypłynąć również Bismarckiem. Pojawiła się wroga deska, próbowałem ją przepędzić pomocniczą. Dostała może ze 3-4 razy, niegroźnie, po czym natychmiast zawinęła się spod mego zasięgu i tyle ją widziałem. Potem ubił ją któryś z Clevelandów. To tyle, jeśli chodzi o moje noobowanie art. pomocniczą na Bismarcku na rakedach :-)) A to fakt, HE-spamerów nie brakuje teraz w grze. Nie tylko Belfast z dymu, Mogami na 155, Kutuzow z mega zasięgiem, ale jeszcze Helena 15x152, Cleveland przeniesiony na T8, Hipper z poprawiony reloadem, Ch. Martel z reload boosterem... Nawet niektóre pancerniki (przykład: KGV, Conqueror) mogą walić z HE nie przejmując się zupełnie, czy okręt przeciwnika zdążył się skątować, czy też nie. W HE-mecie coraz bardziej cenne stają się perki na przeżywalność (BoS, FP), czy też flagi skracające pożary. Tyle, że wspomniane HE-ki zdążą wytłuc pancernikowi secondarki i wtedy brawling nie bardzo ma sens. Torpedy na German BB? Cóż, wyrzutnie też można uszkodzić.... I taka to sytuacja :-)) Krążowniki tulą się do wyspy, żeby nie dostać serii cytadel, pancerniki natomiast, jak Bismarck, nie chcą zostać spalone, więc nie podchodzą bliżej. W dodatku większość krążowników ma torpedy - najgroźniejsza jest ściana japońskich "rybek" o czym raczej wie każdy ogarnięty kierowca BB. To się chyba nazywa klincz, tak? Albo raczej wojna pozycyjna, gdzie obie strony mają swoje mocne "argumenty" i przegrywa ten kto popełni więcej błędów i szybciej da się spalić / storpedować / scytadelować - niepotrzebne skreślić :-)))
  2. Okręty podwodne - dywagacje na kolacje

    Może niektóre okręty podwodne dostaną "długie" - 20-km torpedy? Na razie mamy nawodny przykład - Asashio. Czemu nie może pojawić się coś takiego u uboota typ XXI na tierze, powiedzmy IX? Możliwości jest wiele, oby tylko nie ucierpiał magiczny "balans" :-)))
  3. Okręty podwodne - dywagacje na kolacje

    Tyle chyba wynosiła maksymalna prędkość nowych typów XXI, wprowadzonych przez Niemców pod koniec wojny. Może w WoWs pojawią się na najwyższych tierach, who knows? Na poziomach środkowych wystarczyłby typ VII C (z tym, że jego prędkość podwodna wynosiła 7 czy 8 węzłów). Na powierzchni był szybszy... no i łatwiejszy do zniszczenia. Zobaczymy, co z tym zrobią devsi na potrzeby gry.
  4. Bismarck (Tier VIII)

    może też chodzi o to, że istniejące od dawna w grze okręty "starzeją się" w pewien sposób, a nowo wchodzące łajby jeszcze dostają różne "zabawki" (vide gun reload booster u J. Barta) przez co stają się jeszcze bardziej niebezpieczne? Pływając na rankedach T8 (teraz i w poprzednich) pracowitym Martelem, nieraz spamowałem i podpalałem wykrytego, sunącego Bismarcka, a jeśli zwrócił działa w moją stronę, zwiewałem za wyspę na full speed. Bis miał często duże problemy, by mnie trafić. Natomiast bebeczki francuskie, zwłaszcza Rysiek, były dla mego okrętu koszmarem. Nawet z 14 czy 16 km dostawałem bombę i nic nie pomagało manewrowanie, redukowanie prędkości, etc. Raz czy drugi - mógł to być lepszy gracz, ale takich sytuacji było więcej. Hmm, raczej nic nie zastąpi celnej artylerii podstawowej Właściciele Bismarcków i Szarych nieraz pisali, że obecnie te okręty nie są już tymi samymi potworami, co dawniej. W dodatku na horyzoncie rework CV oraz te podwodne łajby (zobaczymy, czy tylko na scenariuszach :-))) Dodajmy do tego krążowniki o bardzo dużym zasięgu, jak T8 Kutuzow na 19 km, T7 Algerie na 17,9 czy deski z długimi torpedami (Asashio na 20 km) i mamy odpowiedź dlaczego niejeden Helmucik (i nie tylko) tak chętnie kampi na skraju mapy. Oczywiście nie wykorzystuje w ten sposób możliwości okrętu (sonar, długa pomocnicza), pamiętajmy jednak, że część osób wchodzi do gry po prostu po to, by "sobie postrzelać". Są też i tacy, którzy uwielbiają "topić bebeczki ". W dobie spamerów torpedowych i HE-kowych z max dystansu rola twardych brawlerów nieraz schodzi na dalszy plan. No chyba, że chyba że przed bitwą zorganizujesz dla twego Bismarcka / Massechussets ze dwa chętne krążki do obstawy. W pojedynkę nec Hercules contra plures... :-)) taki mamy klimat.
  5. Okręty podwodne - dywagacje na kolacje

    A jak TO ROZUMIEĆ w kontekście polowania na okręty podwodne? Prawie wszystkie sonary - zunifikowane? A niemieckie będą miały sporą przewagę. Tylko co z Bismarckiem - sonar standardowy czy wydłużony? Musze sprawdzić, jak mój Bis będzie się zachowywał po dzisiejszej aktualizacji :-) I druga rzecz: czy ja dobrze widzę, że wszystkie amerykańskie łajby (ALL American ships) będą miały dodatkowo dym? No fajnie: sonar, radar, AA build, teraz jeszcze dym... Cleveland stanie się chyba jednym z najbardziej ulubionych krążowników :-))) Będzie mógł tłuc deski, wynurzone okręty podwodne i postawić sobie dymek, gdyby ktoś mu chcial przeszkodzić w pracy :-)) A podobno jeden Belfast był taki super overpowered, że aż wyleciał ze sprzedaży. Co wobec tego dostaną inne okręty dla równowagi? Mam nadzieję, że nie będzie to ostry nerf, jak w przypadku Bertina :-((
  6. Bismarck (Tier VIII)

    Kończąc temat, jeszcze o to chciałbym zapytać naszego forumowego fachowca. Mości @Radeckij dlaczego - twoim zdaniem - największe niemieckie jednostki walczyły w pojedynkę, a nie w zespole kilku jednostek? Przecież nie trzeba wielkiego filozofa by wiedzieć, że walka 3-4 na 1 "raczej" nie zakończy się zwycięstwem. A tymczasem: wypływa sobie Bismarck (plus Eugen i DD eskorty). Towarzystwo zostaje odesłane, Bis zostaje sam. W ostatniej walce miał przeciw sobie 4 ciężkie okręty przeciwnika. A wcześniej już sama obecność Eugena "pozwoliła" zespołowi Hollanda popełnić błąd i strzelać do "mniej ważnego" celu. Pływając samotnie, to mógł sobie Graf Spee polować na statki, ale nie Bismarck którego ścigało kilkanaście okrętów, pancerniki, lotniskowiec, a DDrobnicy to już nie liczę. Samobójczy rajd, czy też Lutjens był przekonany, że da sobie radę sam [shock]? Podobny przykład z Tirpitzem, Szarym, Scheerem. Zusamen do kupy był to bardzo groźny zespół. "Zakłamana operacja" na Spitzbergenie to raczej był tylko "trening" aby okręty bardziej się zgrały. A tymczasem Scheera odesłano na Bałtyk, Tirpitz leczył rany, Szary popłynął sam (i jeszcze odłączył się od eskorty niszczycieli, nawet po starciu z krążkami Burnetta nie przywołał ich do siebie). Na mój nos amatora-shiplovera: dziwne, że Niemcy nie próbowali zorganizować przynajmniej zespołu Szary + Lutzow/ Scheer + bliska eskorta niszczycieli. Nawet, gdyby nie udało im się dopaść konwoju, to w zespole raczej nie dali by się potopić. Brytyjskie niszczyciele Fishera nie mogłyby podchodzić bezczelnie blisko do ataku torpedowego w sytuacji, gdyby Narviki Johannessona płynęły obok flagowego okrętu. A gdyby w składzie był jeszcze któryś z pancerników kieszonkowych, bitwa z eskadrą Burnetta mogłaby się zakończyć inaczej. Dla mnie to niepojęte, że Niemcy nie po raz pierwszy popełniali ten sam głupi błąd, próbując walczyć solo. Masz na ten temat jakąś teorię / wyjaśnienie, mości @Radeckij - bo dla mnie jest to całkowicie niezrozumiałe.
  7. Okręty podwodne - dywagacje na kolacje

    Też się nad tym zastanawiałem. Sprawdziłem wczoraj swoją "menażerię" krążownikową upewniając się, że na modelach wielu CA/ CL istnieją "zrzutnie" bomb głębinowych. Takie cudo przyuważyłem na Fiji/ Leanderze, Abruzzi, Kumie, Aobie, etc. Zatem, krążki mogłyby (choćby w pewnym zakresie) polować na okręty podwodne. Pozostaje jednak pytanie, jak wspomniane okręty podw. wykrywać i niszczyć. Artylerią, gdy są na powierzchni - zgoda. Bombami, gdy są pod wodą - OK. A co, gdy są zanurzone na głębokości peryskopowej, skąd same mogą odpalać torpedy? Czy wtedy obie strony mogą się potopić, dobrze rozumiem? Kolejna sprawa. Wiele krążowników stoi przed wyborem: albo build AA, albo sonda hydroakustyczna. Tymczasem, jeśli (rzeczywiście) doszłoby do wprowadzenia, choćby w ograniczonym zakresie (1-2 na bitwę) okrętów podwodnych, a jednocześnie po reworku CV zagrożenie z powietrza znacznie by wzrosło - jak wówczas miałyby się bronić krążowniki? Czy samolot katapultowany będzie w stanie wykryć okręt podwodny? Część z krążków (jak Cleveland, Abruzzi, Helena) może wziąć zarówno sondę, jak build AA. Fajnie, a w jaki sposób ma się bronić reszta? Czy nowy "balans" będzie polegał na tym, że okręty będą całkowicie bezbronne na jedno z tych dwóch zagrożeń? Mam nadzieję że nie, bo wówczas bardzo złośliwy byłby to "balans" :-((( Jeszcze dwa grosze odnośnie pancerników. Niektóre z nich mają sondę (Bis, DoY, Groszek), albo przynajmniej samolot pokładowy. A jak mają się bronić okręty bez sondy, bez samolotu i z pelotką poniżej poziomu śmieciowego (jak Ashitaka)? Takie okręty (w dodatku o dużym spocie) będą bardzo narażone zarówno na ataki z powietrza, jak też spod wody. Zobaczymy, jak WG to wszystko "zbalansuje", oby nie przegięli w jedną czy druga stronę. Najlepiej, gdyby wszystkie strony takiego starcia mogły zarówno się bronić, jak też atakować. Jeśli jednak WG się uprze i zrobi wszystko po swojemu - to aż się trochę boję, na jakie dziwne pomysły mogą jeszcze wpaść...
  8. Bismarck (Tier VIII)

    Pozwól, że wejdę w słowo: najbardziej przemawia do przeciętnego czytelnika / użytkownika kaliber dział: 8 piętnastocalówek Bisa vs. 9 jedenastocalówek Szarego. Do tego dochodzą jeszcze wymiary plus wyporność: Bismarck miał 250 m długości i koło 50 tys. wyporności pełnej. Scharnhorst był krótszy i wypierał ponad 10 tys. ton mniej (sięgnąłem do danych z internetu, tak z głowy nie pamiętałem). Ponadto spotkałem się nieraz ze zwrotem battlecruiser w odniesieniu do Scharnhorsta. Z punktu widzenia artylerii Duke of York to by się zgadzało: szybsze toto, ale kaliber dział mniejszy. Zabawne pytanie zadałeś, mości @Radeckij Dwa z z nich - Howe i Anson - po prostu sobie BYŁY, bo nie wiem, czy brały udział w walce artyleryjskiej. Pracowicie czas spędzały za to KGV i DoY. Pilnowały nie tylko Tirpitza, o czym pewnie dobrze wiesz. Adm. Fraser na swoim DoY odbył kilka rejsów (do Ruskich i z powrotem), a później jego pancernik wraz z krążkami Burnetta (i niszczycielami) złowili Szarego - pod koniec 1943 r. jedyny czynny niemiecki pancernik na Dalekiej Północy. Nie można też całkowicie zapominać o Lutzowie i Adm. Scheerze. Ten pierwszy do spółki z Hipperem wpadł z wizytą do konwoju JW 51 B, ale jego artylerzyści (w przeciwieństwie do Hippera) w nic nie trafili. Niemcy zdawali sobie sprawę, że Brytyjczycy mają w pogotowiu ciężkie jednostki - może właśnie dlatego adm. Kummetz tak bojaźliwie i nieefektywnie dowodził zespołem (plus noc polarna i możliwość ataku torpedowego niszczycieli). Summa summarum: latem 1942 r. Niemcy mogli wysłać przeciw konwojowi PQ-17 - Tirpitza, Scheera i Hippera - to bardzo dużo. Ale potem nie było już tak różowo: Scheera odesłano na Bałtyk (w sumie nie wiem, dlaczego, mości Radeckij ), Scharnhorsta zatopiono, zaś non-stop atakowany, uszkodzony Tirpitz nie przedstawiał już tak wielkiego zagrożenia. Chyba dlatego DoY w 1944 r. mógł spokojnie przejść modernizację i dołączyć do brytyjskiej floty pacyficznej. Jego bliźniak KGV w tym samym roku, jeszcze przed zniszczeniem Tirpitza, również popłynął na Pacyfik. Zatem: tylko dwa bliźniaki stały sobie i "leniuchowały", dwa kolejne były "w pracy", najpierw Atlantyk/ Morze Północne, potem Pacyfik. EDIT. Coś mi się krzaczy strona, stąd ten error. A jeśli chodzi o słowo lekki / ciężki - dla amatorów i shiploverów jak ja wystarczy, że jeden okręt będzie miał większy kaliber, czy większą wyporność od drugiego, by nazwać go "cięższym". Zresztą samo to słowo może być mylące. Czy krążownik Mogami był lekki czy ciężki? A jak zaklasyfikować występujący w grze krążownik Mołotow? Ani to 6 cali, ani 8. Ty masz dużą wiedzę, mości @Radeckij, ale wielu amatorów nie będzie się aż tak bardzo zagłębiać.
  9. 10 sezon bitew rakowych, eee rankingowych

    Do kiedy faktycznie trwa obecny sezon rakowy? Bo chyba pora, abym dołączył do tych, którzy dla zdrowia rzucają w diabły ten *** idiotyczny tryb. Szkoda, chciałem zdobyć jeszcze trochę flag sygnałowych, niestety nie wolno mi ruszyć się naprzód nawet o milimetr. Wczoraj masakry, dzisiaj w mordę, czy ktokolwiek w tym debilnym trybie w ogóle wygrywa? Starałem się jak mogłem, czasem udało się coś zatopić, względnie pomóc zająć cap. Raz zatopiłem vis a vis Henry'ego, dziś - po ciężkim boju - podpaliłem i dobiłem ranną Montanę. Niestety, za każdym razem w mordę. Może jakbym miał WR minus tysiąc, to chociaż raz-dwa na miesiąc miałbym jakiekolwiek szanse na zwycięstwo :-)))) Dobra, idź w diabły trybie porąbany! I powodzenia (plus dużo zdrowia) dla tych wszystkich masochistów, którzy nadal się chcą szarpać: krok w przód, kilka do tyłu (ratują poziomy "nieodwołalne"), i tak w koło Macieju :-))))))) EDIT. Tysiąc bitew? Dla mnie trzy dziennie to już jest bardzo dużo. Ktoś ma rzeczywiście wielkie samozaparcie. Ja w sumie rozegrałem tylko 14 bitew rakowych i nie czuję przymusu, by ciągnąć to dalej. Flag sygnałowych trochę mi szkoda, ale skoro nie da się ich zdobyć z gry, a moje WR osiągnęło dno, to pora wziąć to wszystko na wesoło i nie dać się zwariować
  10. Ciekawe. Gdybym miał żartować postawiłbym, że wypuszczają jeszcze jeden PanzerSchiffe, jakiegoś Admirala Scheera, być może ze wzmocniona pelotką :-)) A już bardziej poważnie - chciałbym, aby przynajmniej pierwsze oficjalne informacje odnośnie reworku CV się ukazały - za ile Ptahów wejdą do akcji, czego się możemy z grubsza spodziewać, czy okręty z b. słabą pelotką (jak Ashitaka czy Abruzzi) będą miały jakieś szanse, etc. Bo na razie - owszem, był filmik prezentujący atak lotniczy po nowemu - jednak cała reszta pozostaje w sferze spekulacji (jak się bronić?), no i przydałoby się info, na co najlepiej zbierać pracowicie kapitańskie elite punkty :-))
  11. Na T6 może być ciekawie, chyba że wrzucą jakiś okręt z radarem :-)))) U mnie w powyższym wypadku na szóstym tierze buszowałby Leander na przemian z Grasownikiem. Dallasa sprzedałem (kapitan 11 pkt. poszedł na Helenę), Nurnberg stoi i się kurzy, nie wiem natomiast co zrobić z Aobą. Kiedyś był to niezły krążownik, bardzo różny stylem walki od "starego" Clevelanda. Tyle, że od czasu wejścia do akcji sześciocalowych, szybkostrzelnych krążowników z IFHE, Aoba zaczęła zostawać w tyle. Niski DPM, słaba i "krótka" pelotka, fatalny kąt strzału torped (bez porównania do Leandera, gdzie można w dodatku wypuszczać je pojedynczo). Działa dobre, ale bazowy obrót wież jak na pancerniku (o, sorry, Szary kręci lepiej) to trochę słabo. Ciekawe, jak na rankedach T6 poradziła by sobie Aoba w starciu np. z Budyniem...? A sam Prinz Eitel też jest dla mnie zagadką. Owszem, widziałem dwa czy trzy filmiki z jego udziałem, ale to za mało. Czy będzie takim "zbuffowanym Koenigiem" szóstego tieru? A może Warspite z elite kapitanem Dunkirkiem zacznie wymiatać? Pożyjemy zobaczymy...
  12. Bismarck (Tier VIII)

    Mówiąc nieco żartobliwie, reżyser James Cameroon wypożyczył kiedyś rosyjski statek badawczy Akademik Kiełdysz (ten sam, co brał udział w nakręcaniu Titanca). Zanurkował i "pozwiedzał" Bismarcka raz i drugi, nakręcono o tym film (Ekspedycja Bismarck - 2002). Rosyjski statek stał się sławny, chętnych podwodnych turystów, aby obejrzeć wrak Titanica czy Bismarcka, nie brakowało, pomimo ceny rzędu 32+ tys. dolarów od osoby. To tyle jeśli chodzi o odpłatne zwiedzanie Titanica czy Bisa. Dokładnie, Scarrry. Mieli Niemcy swoich "celebrytów" (Bis i Tirp) i swoje "konie pociągowe" (Gneis i Szary), podobnie było u Japończyków (z jednej strony trzy bardzo drogie potwory - bo jeszcze był Shinano, z drugiej - konie pociągowe / szybkie pancerniki Kongo). Które się bardziej przydały, a które głównie stały w porcie? Fleet in being? Niezupełnie, stojący w porcie Tirpitz był świetnym celem dla brytyjskich 5,5 tonowych Tall-boyów. Natomiast wyprawa Bismarcka zakończyła się "remisem" 1:1, Hood za Bismarcka. Całkowicie niezrozumiała jest dla mnie decyzja adm. Lutjensa, aby walczyć w pojedynkę. Niemcy mieli już dowody na to, że pojedynczy osaczony okręt ginie (los Grafa Spee), natomiast zespół kilku okrętów odnosi sukcesy (rajd korsarski Szarego i Gneisa - zatopienie ponad 20 statków w marcu 1940 r.). Odesłanie wsparcia w postaci Prinz Eugena ZAMIAST wzięcia na wyprawę jeszcze paru okrętów mogło dać Niemcom znacznie lepszy efekt końcowy. A tak? I Hercules du.pa, kiedy wrogów kupa :-))) A jeśli chodzi o tragedię konwoju PQ-17, obawiam się że bardziej niż obecność Tirpitza zaszkodził konwojowi straszliwy, by nie rzecz - zbrodniczy - rozkaz adm. Pounda o całkowitym rozproszeniu konwoju. Czytałem, że Anglicy mieli dwa warianty, gotowe na taką sytuację. Jeden - najgorszy z możliwych (rozproszenie wyspotowanego konwoju - i rozkaz jego wykonania wydano), oraz drugi - o podziale dużego konwoju na kilka mniejszych. Jeżeli część konwoju się uratowała, to właśnie WBREW decyzji Pounda. Jedna grupa (kilka statków plus uzbrojony trawler Ayshire) przedostała się trasą północną (full camo na biało). Druga, większa ekipa z krążownikami p-lot Palomares i Pozarica przebijała się bardziej na południe (i dotarła do celu pomimo strat). Niestety, ale całkowicie pozbawiona sensu decyzja adm. Pounda okazała się dla konwoju PQ-17 znacznie groźniejsza w skutkach, niż 15-calowe działa Tirpitza :-(
  13. Operacja "Operacja"

    Gdybym ja potrafił tak dobrze grać, jak reszta kwartetu / kwintetu (zależy w której bitwie) to pewnie mielibyśmy więcej wygranych bitew. A tak, bywało w kratkę. - kwiat wiśni (bombardowanie lotniska) - to były bardzo miłe pływanka; - Narai - walka do końca, ale było nas za mało; - misja Aegis - w piątkę roznieśliśmy wrogie zgrupowanie. Pensacola @Just_Octo okazała się bezkonkurencyjna :-))
  14. Dorzucę kilka groszy do postu @Dropsiqa, z którym kiedyś toczyłem długie krążownikowe dyskusje (np. o Grafa Spee) i z którego uwag nieraz potem korzystałem. Ad rem: - Indianapolis - dziwny, trudny i niedomagający to okręt. Posiadając Orleansa, wcale nie chciałem go robić kiedy była okazja. Już parametry ogólne na "dzień dobry" nie zachwycają. Max zasięg bazowy pelotki to tylko 4,2 km (58 dps.). Dla wrogich torpedowców jest to wręcz autostrada do ataku. Wprawdzie można dopakować okręt perkami kapitańskimi i modułem, ale wtedy traci się b. wiele punktów kapitańskich, potrzebnych w innych miejscach (od kamo zaczynając). Na deser pamiętajmy, że 20mm Oerlikony Indianapolis "nie łapią się" pod rozbicie AA (które jest od 25 mm działek). Cóż, koło AA- Clevelanda to on nawet nie stał. Artyleria główna? 14,3 sek. reload to "trochę" jest, zwłaszcza gdy zrobimy porównanie do innych ośmiocalowych krążowników. Yorck i Algerie strzelają co 12 sek., w dodatku Francuz ma większy zasięg. W sumie poza radarem (i historią) zbyt ciekawy ten okręt nie jest. Dla mnie wystarczy darmowy Orleans, przystrojony w darmowe camo gratulacyjne z misji. - Boise / Nueve Julio / Helena - krążowniki Brooklyn-class. Kupiłem wczoraj Helenkę, wrzuciłem wygrane camo wrześniowe, zagrałem dwa scenariusze Final Frontier. Boise też się w jednej bitwie pojawił. Różnice? Premka Boise ma naprawkę, Helena natomiast szybciej strzela, dalej strzela, szybciej płynie, ma większy zasięg pelotki, plus ma jednoczesny dostęp do sondy hydro i wzmocnienia AA (na oddzielnych slotach). Decyzja, co warto kupić należy do właściciela krążków. Przy czym można dodać, że "sześciocalowy" (z IFHE) kapitan będzie obsługiwać zarówno Atlantę jak i wspomnianego Boise. OK, Boise jest prostszy w obsłudze od Atlanty, ale o tym już pisał @Dropsiq - Scharnhorst - to właściwie nie jest rasowy pancernik, tylko taki battlecruiser. Mniejszy kaliber dział, szybszy reload (20 sek.), duża szybkość 30 węzłów (dla porównania z kolegami z tieru: Colorado 21 węzłów, Nelson 24, Nagato 25, Lyon 27). Sam go nie posiadam, nieraz natomiast przeciw niemu walczyłem i potwierdzam to, co napisał przedmówca - jest b. twardy, nie padnie na salwę, w dodatku ma naprawkę (a więc i dłużej pożyje na polu bitwy). Fakt, przeciw lepiej opancerzonym i skątowanym celom jest AP mogą okazać się niewystarczające, nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by wtedy przejść na HE, a z bliska poprawić torpedami. Łyżka dziegciu? Chimeryczność dział głównych, czasem trafią idealnie, czasem "posieją kartofle". Tyle, że niekoniecznie trzeba walczyć na max zasięgu (ponad 19 km). Spotkałem się już z terminem "zabójca krążowników" - dużo w tym prawdy. A cena? Standardowo - 9500 dublonów, przy czym aktualnie, w tym tygodniu jest duża zniżka (na 6650 dublonów).
  15. SK za każdy 10T

    O przepraszam, nie wszyscy. U mnie bardzo skromnie, ale nie mam co narzekać: - 1000 debilonów (pierwszy drop) - sto flag Zulu w kolejnym. I to by było na tyle.
×