-
Content Сount
5,402 -
Joined
-
Last visited
-
Battles
24784 -
Clan
[BUSHI]
Content Type
Profiles
Forums
Calendar
Everything posted by Odo_Toothless
-
Powoli zaczynam to rozumieć zaczynając przygodę z japońcami od Kongo i Mutsu. Wcześniej byłem tylko przyzwyczajony do pchania, albo stacjonowania, ewentualnie taktycznego odwrotu. Teraz widzę, że japońcami trzeba grac coś w stylu Atago, czyli krążyć, nie wystawiając się za bardzo na ciężki ostrzał. Ale dzięki za radę - człowiek uczy się cały czas. Po prostu byłem przekonany, że jak w pierwszych minutach gry, nie zdewastuję, ze 2 krążki jak tylko ukazują się na widnokręgu, to jest coś nie tak. Ishim tego nie dam rady. Teraz najpierw podpalę pancerze i poczekam jak krążki podejdą bliżej.
-
Ja dzisiaj zaliczyłem swój pierwszy "Omni Hax" w strzelaniu w dym. Coś chyba na 16 km Belfast się zatrzymał, aby się zadymić. Zablokowałem momentalnie działa na jego pozycję, poczekałem na przeładowanie parę sekund i wystrzeliłem na ślepo, w tym czasie rozglądając się dookoła, gdzie dalej płynąc moim Tirpem. Efekt ? Wielkie boom i pierwsza krew
-
Today I used my first succesful Omni Hax. Belfast stopped in smoke about 15 km away. Fast marked guns on his position, and a few seconds later, when my Tirp had guns reloaded I fired blindly, watching another part of map ... and invisible Belfast insta deleted. It was hilarious ;-).
-
Zatopiony przez swojego (spotkanie znajomych z forum)
Odo_Toothless replied to UrukSzymon's topic in Rozgrywka
Az obejrzałem powtórkę. Jedna z tych bitew z pełną manianą, gdy przez środek 3 DD-ki wpadają nagle do bazy, niedaleko w dymie siedzi Belfast i jest się w pełnym okrążeniu bo sypnęła się flanka i człowiek już nie wie, gdzie skierować oczy. Aż zaleciało groteską, gdy jedyne co zostało to uganianie się za drobnicą pancerzem na kilku kilometrach i patrzenie, z której strony przylecą buły w burtę. Tak to jest, gdy własne niszczyciele całkowicie pokpią sprawę ;-) Przynajmniej obydwaj zrobiliśmy po 3 zatopienia :-) -
To powiedz to zgrilowanym Yamatom w otwartej walce :-P. Oczywiście zdaża się, że dostaniemy w kość, ale akurat Atago ma taki pancerz przez te swoje bąble przeciwtorpedowe, że nie raz wytrzymywałem całą grę sam na całą flankę przeciwnika, oczywiście strzelając non stop z otwartej wody. Jeden na jeden z pancerzem, to one praktycznie nie mają szans. Nie grałeś chyba nim z tego co widzę ? Czasami kończyłem bitwę ze >100 trafieniami i z tanknięciem 2.5 m DMG i dalej żyłem. Żeby nie być gołosłownym - dane z randoma: Atago 409 gier 59.17% WR 62,370 DMG 67% przeżywalność Ale to temat o Tirpie, wiec nie ma sensu ciągnąc tej dyskusji tutaj.
-
A czemu nie. Jedyny styl grania na Czapce, to stanie w miejscu dziobem, albo schowanie za górka, a Atago daje możliwości gry manewrowo-podjazdowej bez żadnego chowania się, czy stania w miejscu i jeśli nie pokażemy cytadeli to zazwyczaj nie idzie go ubić w sensownym czasie.
-
Jak któryś krążek podchodzi do BB-ka na 11 km to już samo to mówi jakim jest graczem. (zazwyczaj, bo bywają wyjątki) Wtedy faktycznie to samograj. A pożary wchodzą na tych tierach tak niesamowicie, ze względu na małą na nią odporność, że krążkiem mam po grze ich kilkanaście i wszystkie BB-ki na horyzoncie nic nie przestają robić tylko radośnie płoną. Własnie Ishi wtedy nie ma szans, bo nigdy nie ubijesz nim dobrego gracza na 13-14 km, który wrzuca pożar co parę salw. Balistyka US to mało powiedziane, bo np. Kaizer i Orion (to samo co Spite) mają czasy lotu US/JAP 203 mm, która jest znośna. Balistyka Cleva i pancernik, to już jednak porażka z ogarniętymi graczami. Pograsz sam się przekonasz, jak pewnego dnia trafisz np. na dobrą Kumę, która rozwieje szybko te wyobrażenie o "dobrości" tego okrętu. Takie jest moje zdanie, bo sam masakruję Ishe krążkami, a na tych tierach mając gry z dużą ilościach pancerzy łatwo jest wbić i po 100K.
-
Akurat na rankach to gram Atago, żeby jak najszybciej ubić wrogie deski. W poprzednim sezonie męczyłem Fuso, ale dopiero Anshan dał 1. Jak to mówią, chcesz coś zrobić porządnie to zrób to sam ;-)
-
Jak wezmę IFHE, to zabraknie punktów na manual AA, a bez tego jak jesteśmy w czołówce to stajemy się celem priorytetowym i jesteśmy bez szans. Głupia VII nas gwałci. Ja już wolę mieć build bardziej uniwersalny, bo w wielu grach nasza pomocnicza nie gra praktycznie żadnej roli.
-
Problem jest taki, że naszym głównym celem są krążki i jeśli ich szybko nas nie wyeliminujemy to spalą nas do cna. Nie mówię o jakichś żótłodziobach, ale o normalnych graczach, których tez jest wielu na tych tierach, Powodzenia w ciągłym trafianiu w cokolwiek zwrotnego powyżej 12 km mając dokładnie kopię czasów lotu Cleva z horrendalnym rozrzutem poziomym. Tam gdzie Cleve może się pomylić, bo nadrabia RoF-em, tak tu parę nietrafionych salw i możemy być pół żywym trupem z 3 pożarami na pokładzie. Biorę Kaisera i trafiam praktycznie każdego na każdej odległości, a krążki niejednokrotnie schodzą na salwę zanim oddadzą pierwszy strzał. Dodatkowo Kaiser, czy brytyjczyk po wymaksowaniu AA mają wywalone na CV-ki, od których roi się na tych tierach, czego nie można powiedzieć o japońcu. Ogarnięty CV wie, że Ishi, albo Impkiem grają często seal clubberzy i masakruje je już na początku. Fakt jest taki, że jak gram krążkiem i widzę Ishi, to go tylko od czasu do czasu podpalam, żeby cały czas płonął i ignoruje, bo on nie ma szans mi nic zrobić. Grałem Ishim i trolowały mnie 2 Omahy stojące burta na 13 km. Ja puszczam salwę, a one trochę tył, albo przód i zanim cokolwiek doleci, to mija ruski rok i pudło. Musiałem uciekać, tam gdzie Kaiserem bym je zmiótł w ferii cytadel i poprosił o więcej. Fakt Ishi vs np. Kaiser to problem dla tego drugiego, ale skupianie się na pancerzach, gdy szybko trzeba wyeliminować DD-ki/krążki jest chyba bez sensu ?
-
Przecież on ma normalny rozrzut pancerniczy. Plusem jest sigma 2.0, ale czym bardziej płasko lecą pociski tym mocniej sieje w pionie, więc cudów nie ma. Ja w ogóle zauważyłem, że jak gram jakimkolwiek pancerzem, to cytki mi wchodzą zazwyczaj w krążki tylko na naprawdę dużych dystansach. Cytki od Sharego w Fuso to chyba tylko na kilku kilometrach będą, jak RNG tak zdecyduje ...
-
To za blisko na cytki w równoległe burty - masz zbyt dużą penetrację na takie papiery. Omahy - burtochody, schodzą na salwę najchętniej na max dystansie ;-)
-
Obydwa Tirp i Smarck bez ręcznego AA nie są w stanie skutecznie obronić się przed nalotami. Oczywiście jeśli nie uciekamy od samolotów, to i ono może nam nie pomóc na 100%. Mogę stwierdzić tylko jedno. To co w pocie czoła ugrywam obydwoma vs IX/X - bo zazwyczaj nas tak rzuca, to często wręcz od niechcenia robię Atagosem, albo innym Eugenem. Dopiero stając vs VIII możemy się obłowić, ale to rzadko bywa .... Stąd w warunkach randomu, te okręty, ze względu na gumowe kulki, uważam za trudne i często niewdzięczne w grze. Wysoko tierowe BB/krążki grane poprawnie po prostu robią nas bez mydła, a my praktycznie nie możemy nic im zrobić. To tak jak pojedynek Szarego vs krążki >VII tier. Szary nie da rady ich spenetrować z AP, jesli nie pokazują burty i jest tylko łatwym fragiem do bezkarnego spalenia. Tylko, że on zazwyczaj nie jest w takiej z sytuacji MM. Akurat w bitwie przed chwilą zrobiłem 6 zatopień, co potwierdza siłę, jeśli nie jesteśmy samym dołem tabeli. Ale ... gdyby MM zawsze był taki łaskawy, to wtedy co innego. Pomocnicza z ręcznym coś tam zrobiła (21% celności), ale pożary po nerfie wchodzą słabo. Przynajmniej nadal morduje DD-ki, ale to na dosyć bliskich odległościach. Jeśli chodzi o brak sonaru, to pływam na wykrywaniu torped + moduł, co zostawia dosyć duże pole manewru na uniki i śmiało wbijam się także i w dymy. Boli oczywiście wielki spot, ale ... coś za coś. Bez tego push i zbliżanie się na odległość torpedową jest prawie niemożliwe. W tej grze Neptune walił do mnie torpami w cyklonie, ale dzięki temu, łyknąłem tylko jedną. Wcześniej DD-ek rzucił na 7 km salwę i też pomogło ominąć.
-
Na koniec harców z CV-kami wyciągnąłem poczciwego Spita. Skubany będąc topem wymordował połowę wrogiego "teamu", zaliczając tylko jedną torpę od lotniska VI. Sesyjka 19 gier skończona na 90% WR solo. Ktoś ostatnio chyba ostro wajchę przestawił, za te parę miesięcy nieobecności :-)
-
Granie DD-kami w gąszczu samolotów nad głową jest trochę masochistyczne, ale 3 misja kampanii została wykonana udanie :-) Ps. Poza spotem i zrzuceniu dosłownie paru bombek i raz torped, CV-ki nie były generalnie zainteresowane taką, nic nie znaczącą drobnicą ;-)
-
Rozegrałem kilka bitewek. Jestem wniebowzięty. Bardzo dobre kamo połączone z manewrowością czynią go nadzwyczaj przyjemnym w graniu okrętem. W tym DD-ku to my wybieramy na jakich warunkach będziemy walczyć. Trajektoria pocisków w niczym nie przeszkadza (celność mam prawie 50%), bo i tak walczymy na najbliższej odległości z zaskoczenia , a 8 pojedynczych torped to nie przelewki. Jak widzę, że coś siedzi w dymie, to szatkuję go pod każdym możliwym kątem ;-) Mam wrażenie jakbym grał brytyjskim, mikro-ninja krążkiem :-)
-
Rozegrałem kilka bitew tym "szeroko reklamowanym" pancerzem i wbrew pozorom nie jestem jakoś zawiedziony. Fakt jest specyficzny. Trzeba zdawać sobie sprawę, ze mamy gumowe kulki z penetracją na poziomie Szarego i nie walić z AP po pancerzach na horyzoncie. W zasadzie wymusza on wybieranie jako cel krążki, co wbrew pozorom może ładnie się odbijać na WR. Mając 410 mm na początku jak głupi waliłem do Smarków myśląc, ze je rozszarpię penetracjami na strzępy - a tu zonk - same skruszenia. W takim przypadku zostaje tylko HE ... Co do pelotki, to po wymaksowaniu mając 100 DPS na 7,2 km, wcale już nie będziemy tacy bezbronni. ... Wbrew pozorom ten pancerz może sporo nakosić samolotów, bo każdy CV za cel nr 1 będzie brał nas na celownik. Dodatkowo zauważyłem, że non stop tracimy ster od HE, więc wygląda na to, że trzeba wbić mu odpowiedni moduł.
-
Colo jest mocarny nawet po tym jak w ostatnim patchu znerfili mu sigmę z 2.0 na 1.9, dodając mu przy tym więcej HP. Te jego US 406 mm na tych tierach naprawdę pięknie wchodzą we wszystko pod każdym kątem, w przeciwieństwie do IX/X. Dzięki małej prędkości jesteś zawsze trochę z tyłu, tak sobie pykasz bezkarnie i nawet nie wiesz kiedy masz 100K na liczniku :-)
-
Smarki i Tirpy nie są aż takie złe. Grałem teraz vs IX/X i najpierw pomocnicza zjechała japońską deskę po nieudanym ataku torpedowym za winkla, a później spaliła do cna wrogi Yamato, co wbił się na kapa. Gość walił do mnie non stop, ale za każdym razem nadążałem ustawić się pod skosem dziobem i obrażenia jakie dostawałem nie były jakieś tragiczne. Może nie są to jakieś super wyniki, ale coraz częściej mam tak z 50K z dział + drugie tyle z pomocniczej. W podbramkowych sytuacjach lepiej rezygnować jednak z tylnych dział, aby nie wystawiać burt.
-
Bardziej jako ciekawostka, niż osiągnięcie, ale w ostatnim randomowym solo tygodniu w 27 grach pod rząd, mam 100% wygranych :-) Takiego ździwa jeszcze nie miałem :-P
-
Ja wydałem wszystko co miałem na koncie - nawet Krasnego Kryma kupiłem :-P
- 6,912 replies
-
- promocje
- wyprzedaże
-
(and 5 more)
Tagged with:
-
Na razie jeszcze nie i oczywiście bije z automatu, co jest bardzo wygodne jak się ma przeciwników dookoła, ale pokazuje mi np. 80 trafień na 600 wystrzelonych ... hehe, a jak pomocnicza nawala w niszczyciele, to zdarza się, że kilkanaście tylko. Chociaż, jak się podejdzie na kilka kilometrów, to nawet bez ręcznego zaczyna ładnie podpalać wszystko dookoła. To będzie mój ostatni perk, bo wolę mieć wcześniej ręczne AA. Za niewidziałkę dziękuję, toto grane na odległość jest bez sensu. Kitram się za wyspami jak krążek. W randomie na słabych graczy bez ręcznej pomocniczej, działa ona bardziej psychologicznie i robią błędy w panice, ale ja np, płynąc krażkiem i widząc takie fajerwerki, po prostu je ignoruję.
-
Gram teraz Bismarkiem i co jak co, ale daje on wiele satysfakcji. Np. w ostatniej bitwie ja jedyna VIII vs same X poszedłem między wyspami taranem na Yamę na 5 km i wbiłem się w sam środek wrogiego zgrupowania podpalając wszystko dookoła. Gra skończyła się w parę minut minut, bo tym sposobem wszyscy skoncentrowali się na mnie i zostali wykończeni przez mój zespół, który miał darmowe strzelanie. O dziwo przeżyłem ta bitwę ;-) Coraz częściej z zaskoczenia, po prostu wchodzę w wielu wrogów na odległość abordażową. Na swoich tierach potrafi zrobić sieczkę :-)
-
Co by tu nie mówić to Belfast jeszcze sparowany z jakimś innym dymiarzem, to cytując Ferdka: wrzód na zdrowym organiźmie narodu ;-). WG jak się nachapało kasy, to w końcu go zdjęło. Żarty na bok. Okręt, okrętem - ale to @Viandinea powinni "wycofać", bo on to dopiero jest OP :-P
-
Kiedyś bałem się Smarcka płynąć krążkiem, zanim nie zobaczyłem jakie toto ma rozrzut i jak kiepską penetrację mają te pociski. Teraz np. Atagosem jak go widzę przed sobą, to wiem, że naszedł czas farmienia dymydżu. On parę razy spudłuje i musi uciekać płonąc jak pochodnia. Rzadko kiedy udaje mu się trafić za coś poważniejszego. W ustawionego dziobem lub rufą krążka można strzelać często pół bitwy z prawie zerowymi efektami. Przekonałem się sam jak NO tak zaparkował na 12 km ... DD dziobem na 4-5 km ? 1 pocisk na 8 zazwyczaj.
