-
Content Сount
3,166 -
Joined
-
Last visited
-
Battles
36531 -
Clan
[O-R-P]
Content Type
Profiles
Forums
Calendar
Everything posted by Marblehead_1
-
Mam następujący problem. Musiałem zmienić komputer. Zainstalowałem WoWs-a włączyłem bitwę na CV ( szczęście, że koopka ) i nie mam korytarza ataku samolotów. Mogę używać myśliwców, bombowców torpedowych i nurkujących, ale nie widzę tego stożka jaki jest widoczny przy ataku z alta myśliwcami i torpedowcami. Owal ataku nurkujących też zniknął. Zainstalowałem najnowsze sterowniki karty graficznej i nadal nic z tego. Może ktoś miał podobny problem? Przy okrętach wyposażonych w torpedy nie widzę stożka celowania torpedami ani WoWs-owego wspomagania celowania. Nie mam na tym komputerze żadnych modów więc na pewno to nie kwestia modów.
-
Dzisiejszy dzień w WoWs nazwał bym dziwnym. Na 10 rozegranych bitew 8 na randomkach i 2 na kookpach. Wygrane 100% na obu trybach. Gra frustrująca w wielu przypadkach, RNG-esus mnie wyjątkowo nie lubił. Potrafiłem spieprzyć najlepsze akcje, nubiłem straszliwie, a moja frustracja powoli się zwiększała, nie czułem, żebym miał jakikolwiek wpływ na bitwę. Postanowiłem zagrać ostatni raz. I było warto.
-
Sens zakupu i grania pancernikami na niskim poziomie.... ;-(
Marblehead_1 replied to PolishFactor1's topic in Nowi gracze
Do autora tematu. Jakim to pancernikiem III/IV tieru walczysz z VI? Jestem bardzo ciekaw, bo na pewno bym nim nie grał - być może autor nie wie, że został zmieniony system losujący i taki Nikolai I nie będzie walczył z VI tylko MAKSYMALNIE z V. Co nie zmienia faktu, że jeśli występuje on w przeciwnej drużynie to dostaje natychmiastowego focusa od wszystkiego co pływa i może strzelać. No chyba, że robisz trolldywizjony IV i V i lądujesz na VI/VII, ale to nie mój problem, tylko robiących takie dywizjony. Tiery III- są to okręty powstałe PRZED I WŚ, kiedy to ludzie na świecie nawet nie myśleli, że pancernik ( jak i każdy inny okręt ) będzie walczył z samolotem. Na III tierze nie ma lotniskowców, a jedynym okrętem z samolotem ( myśliwskim ) jest Katori, który jest jak Yeti. 7-10k expa to nie jest jakaś straszna ilość, i można się na tych tierach przemęczyć ( Kawachi ) bo South Carolina i Nassau były niczego sobie. Tiery IV - okręty powstałe przed i w trakcie I WŚ, mające modernizacje do kadłubów posiadających już przeciętne/dobre/bardzo dobre aa. Stock kadłub będzie jak zauważyłem zawsze słaby. Kaisera można już zrobić pod AA - z perkami AFT i BFT i MC będzie dużym zagrożeniem dla samolotów. Tak samo można zrobić z Wyomingiem ( tylko, że bez MC ). Tier V pomijam - znałem z niego tylko Texasa ( nofly zone dla samolotów ) oraz Koniga, bardzo dobre aa. Pomijam także sprawę takich okrętów jak, Mikasa, Nikolai I oraz Ishizuchi - po pierwsze nigdy nimi nie grałem ( a chciałbym ) Nikolai I uchodzi za bezdyskusyjnie najlepszy pancernik IV tieru, więc jego słabsze aa jest fair wobec całkowicie przegiętych innych parametrów. Ishizuchi to okręt sprzed I WŚ. Mikasa za to jak czytam opinie to podobno jeden z największych stolców w grze. Druga sprawa. Narzekasz na samoloty? Zrób sobie na pancernikach build na AA i problem znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - taki Bayern jest z modułem na aa, AFT i BFT nietykalny dla lotniskowców VI tieru. Pływaj z premiumowymi naprawkami i regeneracjami. WSAD hacks to naprawdę nie cheaty... Ciekawe, że pomimo tych złych lotniskowców co to palo i torpedujo, złych krążowników co to palo i torpedujo, złych niszczycieli co to palo i torpedujo, to pancerników jest najwięcej i osiągają największe wyniki. -
Ciekawa sprawa z ceną. Krążowniki premium II tieru: Emden kosztuje 1500 dublonów, Diana 1650 dublonów, a premium krążownik III tieru Oleg tylko 1250. Dla porównania koleżanka z drzewka też z III tieru Aurora 2250. Czyżby misja świąteczna?
-
Muszę przyznać, tym okrętem naprawdę gra się inaczej to faktycznie dziwny krążownik, z pośrednią między klasami artylerią, prędkością krążownika ale za to z kadłubem i pancerzem pancernika. Na początku straszliwie lamiłem na nim i czeka mnie długie odrabianie strat, chociaż z drugiej strony też wiem, że mam z nim sporo problemów jeszcze. Na pewno nie jest dla mnie to jakiś samograj jak Saipan czy Kaiser. Chociaż są też zabawne momenty jak samotne skaranie dywizjonu New York + Wyoming ( to jest zabawne jak Wyoming zaliczył detonację z full hp, a New York dewastujące uderzenie bo ładnie AP weszły ). No i zauważyłem, że pokazanie rufy jest bardzo głupim pomysłem ( kilka razy wyłapałem trafienie w cytadelę przez rufę ) Teraz sprawa, jaki drugi moduł? Celność, OPL, Secondary? Mam celność, i odnoszę wrażenie, że lepiej trafiam, ale może jest lepsze rozwiązanie? Mam BFT i AFT, W planie jeszcze Vigilance i MCAA ( kapitan z myślą o Szarym i Gienku ) Na Kanclerza to już jednak raczej inny build raczej, więc i drugi kapitan.
-
Oj tak, ten okręcik jest genialny. Dawno nie miałem takiej radochy jak granie Leander'em, nawet oneshotowanie Celedonów i Danae na Kaiserze się z tym nie równa. Ostatnio jak zatopiłem wrogiego Nicolasa to dowiedziałem się, że zostałem zaraportowany. Wraz z ARP Takao broniliśmy przejścia na Estuarium przed Tirpitzem, Amagi i New Mexico: Właściwie ten okręt mógłby dostać jeszcze moduł na szybsze zatrzymywanie się i rozpędzanie. Chyba wiem dlaczego nie ma tego modułu
-
Ostatnio sprawiłem sobie tego oto cudaka. Postanowiłem mieć po jednym premku V+ z każdej nacji bo zawsze się przyda, hajsów nigdy mało a i do szkolenia kapitanów się przyda. Kapitana mam zrobionego do IV perku ( podstawy żywotności, strzelec wyborowy, superintendent, zaawansowany trening artyleryjski ) mam zamiar na tej linii wziąć jeszcze ręczne sterowanie OPL, czujność i podstawowy trening artyleryjski. ( Full retard AA ). Moduły mam następujące: Modyfikacja głównego uzbrojenia 1, Modyfikacja systemów celowniczych 1, mniej pożarów i zalań, Modyfikacja systemu sterowania. Zagrałem sobie Szarym kilka bitew i jestem mocno zdziwiony. Jest dziwny, jest bardzo dziwny, jest tak dziwny, że nie za bardzo wiem jak go ugryźć jako jego kapitan. Bardzo niefajne losowania ( na 20 bitew w 8 przypadkach IX, 10 na VIII, topem byłem w 2 ) - ale to składam na karb tego, że MM pokazał mi teraz środkowy palec - bo na innych siódemkach praktycznie nonstop walczę z V. Chociaż równolegle gram takim Leanderem i jak wszyscy mówią, że ma takie kiepskie losowania to ja może ze dwa razy byłem najniższym tierem. Więc wnioskuję, że MM mnie troluje. Dziwne pociski. HE starałem się strzelać w pancerniki a AP w krażowniki tak jak piszą na forum, za to HE zadają śmieszne obrażenia we wszystkie cele*, z podpalaniem różnie bywa. za to AP w nadbudówki BBabys to bajka - raz mi weszło za 15k w Gienka, z drugiej strony 7 trafień w burtę Myoko dało może ze 2k ( nie nadpenetracje ) Jak to z tymi pociskami jest? Torpedy bardzo fajne kilka razy się przydały w walce ale oczywiście są mocno pomocnicze, gdyby nie to, że większość przeciwników stara się nie wejść w ich zasięg to były by świetne. Gram nim jak innymi BB ( tankowanie, nie kampię ale też nie idę na yolo ) ale wychodzi mi to bardzo słabo i jakichś wyników po prostu na nim nie mam Stąd moje pytanie, jak nim grać? *czarę goryczy przelał wrogi Hatsuharu 3 km ode mnie na 4k hp, dostał z 6 pocisków z HE za 3,5k dmg, będąc na jeden strzał sprzątnął mi go Lolorado z 15km. Właściwie to dziwi mnie jedna rzecz - zupełnie nie mogę ogarnąć Scharnhorsta - okręt z drzewka które jest uważane, za drzewko dla nobrainów, a za to świetnie się bawię w linii krążowników RN, która podobno do prostych nie należy.
-
Przebijam kandydaturę Łomidzego. Rożestwieński - perki całej drużyny sojuszniczej działają ujemnie, wszystkie okręty sojusznicze mogą płynąć z maksymalną prędkością 10 węzłów ( nawet niszczyciele ) i płyną jako tarło. Perki drużyny przeciwnej są wzmocnione 10-krotnie. Miałby dodatkową umiejętność specjalną, 90% pocisków drużyny sojuszniczej daje trafienia za 0.
-
Mnie by nie zdziwiło jakby zrobili innych dowódców / postaci z filmów akcji z jakimiś specjalnymi umiejętnościami Bruce Lee, Jackie Chan, Jean Claude VanDamme i tacy tam inni. Może też zrobią w grze ( i to bym szczerze mówiąc wolał ) znanych kapitanów z historii wojen morskich jak Tanaka, Waller, Langsdorff, Lindemann, Doorman, Nagumo, Togo, Rudniew, Jung itp itd.
-
Dzięki wszystkim. Okręcik skończony. Po tym co widziałem jak były traktowane Caledony i Danae wolałem się za nie nawet nie zabierać, coby nie psuć sobie humoru. Fajny ten Emerald, wprawdzie zastąpiony został przez następnego w linii Leandra ale nie był taki najgorszy jak niektórzy pisali. Losowania takie sobie, ale na to nic nie poradzę. Mam nadzieję, że następcy będą jeszcze lepsi. Póki co pływam z AFT - i jeśli lotniskowiec jest w bitwie to zazwyczaj plotka coś strąca - chociaż to tier piąty więc rewelacji wiadomo nie będzie. Oprócz Kirowa nie spotkałem okrętu tak mało wybaczającego błędy w ustawieniu podczas bitwy. Lekko wysunąłem kuper podczas manewrów w dymie już dewastujące uderzenie. Za to spamowanie BBabys było urocze, choć czasami zdarzała się męczarnia jak wystrzelone 72 pociski zrobiły całe 15k dmg. Torpedy sytuacyjne ale przydały się kilka razy przy zasadzkach zza wysp. Po jednej bitwie na Leandrze widzę, że pociski jakby jeszcze lepiej wchodziły, mam nadzieję, że będzie dobrym i przyjemniejszym w prowadzeniu następcą. Zasłona dymna i spam zza niej to coś wspaniałego. Niestety również papierowy Kirow nie miał większości funkcji jakie ma Emerald i jest jaki IMHO jest - Emerald był ciekawy, Kirow maksymalnie frustrujący.
-
Zacząłem przygody z tą linią na poważnie i jestem na Emeraldzie. Dziwny okręt, albo bardzo ładna bitwa wychodzi z 200 trafieniami albo jeden zły pocisk i do portu. Ale okręt podoba mi się. Tak opracowałem sobie punkty kapitana: I.Podstawy żywotności II.Ostrzeżenie o nadchodzącym ogniu artylerii ( Może być kontrowersyjne, ale Strzelec Wyborowy IMHO nie ma sensu bo wybieram wcześniej stronę z jakiem mam strzelać i w ogóle planuję ruchy, Ostatni Bastion - jakoś mi ster ani napęd jakoś strasznie nie padają - nie wiem jak jest potem. ) III.Superintendent IV.Tego nie rozdawałem jeszcze bo wahałem się między HP a Zaawansowanym Treningiem Artyleryjskim. Chyba wezmę HP, bo te okręty są bardzo wrażliwe, AFT też mnie kusi, bo ZAWSZE robię krążowniki pod AA ( Taka mania ) ale ich wrażliwość mnie czasami przeraża. Chociaż, nie wiem jak jest potem. Czy taki build jest najoptymalnieszy czy może może jest jakiś inny lepszy? Dalej mam zamiar zrobić -12% do kamuflażu. Jakie pozostałe perki mi będą potrzebne za 3 punkty to nie wiem ale z racji walki w dymie to chyba Czujność?
-
Poprawiłem. Nassau - ma przeciętne działa, i dmg nie wchodził mi jakiś ogromny, nie wspominam go ani dobrze ani źle. Neutralnie. Kaiser - najlepszy okręt oprócz Isokaze i Saipana jakim grałem. To jest kat, to jest morderca. Praktycznie pozbawiony wad, działa przyjemne na średnie dystanse ( Jak się szczela z max zasięgu to pewnie jest niecelny, jak wszystkie okręty.) Nie campimy jak german kidy tylko gramy na średni dystans i zmiatamy wszystko, i uważamy na wrogie niszczyciele, moim nubskim zdaniem ten okręt jest świetny. Inną sprawą jest, że czasami rzuca kartoflami, na to nie ma co poradzić, tak już jest na każdym z pancerników jakimi grałem ( III-IV ), nie wiem jak potem jest. -linia RN III-V są klepane przez każdego, VI> klepią praktycznie każdego - zaobserwowane w bitwach, A żeby nie było, że robię offtop. Z linii którymi trochę grałem, okręty jakie ja zapamiętałem jako słabe w grze, ewentualnie subiektywnie mocno nieprzyjemne: Myogi - mało armat, kiepska celność, Kirow - wspaniała trajektoria pocisków, wspaniała odporność ( trafienie w cytadelę możliwe pod każdym kątem z każdej odległości, pocisk trafił we flagsztok - dewastujące uderzenie ), wspaniała zwrotność #ironymodeoff Indepenence - mała pojemność hangaru, słabe samoloty, Hiryu - słabe samoloty szturmowe ( sprowadza się do tego, że TB z Zuiho mogą walczyć z IX tierem ), może walczyć z Saipanem, który czasami bywa ciężkim przeciwnikiem.
-
-
Spotkałem się gdzieś z opinią, że Konig Albert to nowy Impregnator Nikolai. Czy posiadający ten okręt mogli by powiedzieć coś więcej na jego temat?
-
Kilka razy widziałem takie okręty, Okikaze, Amatsukaze i Shiratsuyu. Okikaze widziałem ze dwa razy. Raz sklepał 3 okręty z naszej drużyny, ale przegrał ( ale to jakiś dobry gracz był, bo w dywizjonie z Kamikaze R zatopili 6 naszych, te ich fragi były chyba jedynymi w ich drużynie ), Amatsukaze, kilka razy widziany nie ugrał nic spektakularnego. Shiratsuyu 1 na 1 strzelał się Ogniewojem i wygrał na 5km ( pewnie nuba sklepał, ewentualnie RNG miał dobre ) Niestety nie widziałem okrętu na który najbardziej czekam czyli Akizuki. Kriegsmarine też ma wejść podobno w tym roku. Ciekawe jak zrobią tą linię? Narviki i V116 z armatami 150mm ( wyobrażam sobie ten płacz, bo skile nie działajo!!!!oneoneone ) Z drugiej strony jak czytałem w monografii Okrętów Wojennych o niszczycialach typu Leberecht Maass, za ich główną broń uznawano torpedy i nawet pod koniec wojny Kriegsmarine kastrowało niszczyciele z uzbrojenia artyleryjskiego na rzecz plotki pozostawiając w spokoju torpedy. Ninja linia z normalną artylerią? Płacz BBabies chyba dosięgnie kosmosu. ( To tylko moje luźne rozważania ) Z drugiej strony IX tier Niemców już istnieje w grze ( Fletcher ), X pewnie Narvik. Poza tym pewnie będzie płacz, że II wojenne niszczyciele są strasznie do siebie podobne. O I wojennych nie mam zbyt rozległej wiedzy.
-
Pierwsza sprawa. Dlaczego ten nieszczęsny ORP"Conrad"? Okręt nie zasłynął absolutnie niczym, poza tym, że był drugim Polskim krążownikiem. ORP"Dragon" to nieskończenie lepszy wybór, działał podczas lądowania w Normandii, był też największą aliancką stratą bojową podczas inwazji. Temat idealny. Nie jest to coś super znanego, ale też nie zupełny nołnejm jak Conrad. Noobskie rozważania Druga sprawa. Po tym jak karałem Kaiserem Caledony i Danae po ich wyjściu, wydaje mi się, że Dragon ( bo tej nazwy się będę trzymał ) wymagał by dużo więcej miłości WG, żeby stał się interesujący dla przeciętnego gracza z Polski, bo nie oszukujmy się, żeby zainteresował kogoś innego poza kolekcjonerami, jeśli nie będzie chociaż trochę odstawał na plus. Na IV jest Yubari jako krążownik przeciwlotniczy. Może pójście w tą stronę? AP i HE, plus Regeneracja i Rozbicie. Bez torped, ale za to z wieloma innymi plusami. Na V permanentnie grającej z VII, nijak go nie widzę, no chyba, że AP, HE, Zasięg, Regeneracja, Dym, Rozbicie i MM +1. Musi się czymś bardzo wyróżnić, żeby się temat sprzedał. Tak samo jak Błyskawica. Innym tematem jest sprawa jak Kaiser i Albert, czyli zmiana statystyk i wtrynienie okrętu tier niżej, wtedy brak torped nie doskwierał by chyba tak bardzo. Koniec noobskich rozważań. Teraz wtrynię temat HMAS "Perth". Ciekawie się zapowiada okręt choć mam kilka ale. W przypadku Amphionów i Leanderów różnice były całkiem widoczne jak chociażby maszynownia i w związku z tym wygląd zewnętrzny. Nadbudówka rufowa chyba była przesunięta troszkę w stronę rufy, ale to proszę lepiej ogarniających o ewentualne sprostowanie. Wygląda na to, że będziemy mieli kolejne drzewko premek. Ciekawe czy dadzą możliwość przenoszenia dowódców z drzewka Royal Navy? Chyba każdy ma 12 punktowego dowódcę RN z Campbeltowna. Bo o ile pamiętam okręty Wspólnoty czasami miały brytyjskich dowódców i vice versa? Chyba jakoś tak to działało. No i na koniec, coś mi się zdaje, że pod choinkę dostaniemy z tego drzewka najsłynniejszy krążownik typu Weymouth czyli HMAS "Sydney I", bo co tak na zdrowy rozum z okrętów II tieru w istniejących drzewkach krążowników, było: a.Znane, b.nie nazywało się Wariag* i Emden, c.pasowało do gameplayu ( więc różne Chih-Yueny, Infanty Marie Teresy i Bajany odpadają ) *Wariag też jest możliwy, ale wyobrażam sobie ten ból doopy społeczności, że znowu ruskie. Poza tym Wariag musiał by być OP, a prezenty oprócz BT-7art ( ale to WoT ) chyba nigdy jakoś się nie wyróżniały.
-
A nie wzięliście pod uwagę tego, że po prostu boty pracują nadal? Kilka miesięcy temu była afera o to i teraz niby jest spokój. Niby, bo kilka razy nawet teraz spotkałem dziwnie zachowujących się graczy mających chore ilości bitew rozegranych w ostatnim czasie. http://wows-numbers.com/pl/player/534056889,RysLis/ Ze dwa razy spotkany, dziwne zachowanie. Płynął prosto, trochę postrzelał, gdy raz zaatakowałem samolotami z Hiryu jego Budynia albo Szczocha nie robił żadnych problemów, współpracował i przyjął 4 torpedy.
-
OOO, a od kiedy mości panu azellowi nie przeszkadzają Fighter Decki, co? O ile pamiętam, na moje zdanie, że FD bywają przydatne, obraziłeś Mnie i nigdy nie przeprosiłeś. Do Greysharka i 44smok: No, chociaż dwóch porządnych graczy, którzy potrafią szanować innych i ich własne zdanie. Mam tylko nadzieję, że nie odwali wam od statystyk jak niektórym. Ogólnie o co chodzi. O to, że FD czyni z lotniskowca okręt wsparcia i obrony. Niestety, niektórzy gracze tego nie rozumieją i myślą, że tylko i wyłącznie bezrozumne nabijanie uszkodzeń i statystyk się liczy. Założyłbym się, że w bitwach myślą jedynie o sobie i nie kiwnęłyby palcem by komuś pomóc, nawet jakby im pingowali ze 20 razy. Mam jednak pomysł, który, jak myślę, zadowoliłby azella, Dropsa czy Marblecheada_1. Otóż: 1. Usunąć wszystkie lotniskowce ze standardowych drzewek, również z premką Saipanem oraz Fighter Decki z nich. Powinny być one dostępne tylko i wyłącznie z SD-kami osobom, które mają tylko najwyższe statystyki w grze i są w pierwszej 30-stce graczy pod względem statystyk. 2. Gra powinna być dostępna jedynie dla graczy, którzy osiągnęli win/loose ratio minimum 70%, reszta ma być zbanowana. Pieniądze za wszelkie premki i dooblony WG ma oddać. 3. Dla uwielbianego przez niektórych poziomu trudności: Usunąć pancerniki z gry jako nieprzydatne okręty i zastąpić je okrętami podwodnymi. Co wy na to??? Widzisz, tylko problem jest jeden. Ja nigdy nie uważałem się za dobrego gracza, a za doświadczonego to tym bardziej, w sumie z tym doświadczonym to mnie rozbawiłeś. Podoba mi się gra na SD, większość graczy na FD jakich spotkałem, nie było żadnym lub bardzo niewielkim zagrożeniem, czasami zdarzał się koleś dobrze to ogarniający, jednak może w 1 na 15 przypadków może rzadziej, a na Bouge to w ogóle festiwal widziałem. Jeżeli cię obraziłem to powiem tyle, przypuszczam nawet, że umknęła mi twoja wypowiedź, bądź jej nawet do Ciebie nie kierowałem, a najprawdopodobniej ją zupełnie zignorowałem, jedynie stwierdzałem swój własny punkt widzenia. Błagam powiedz jeszcze, że jestem Lebensunwertes Leben, czy tam co innego, a jak w końcu będzie ta wyśniona przez ulubieńców gimnazjum wolność i porządek to pewnie pojadę na "wieczne wczasy", już coś takiego słyszałem. To wtedy będę wiedział, z kim rozmawiam. Problem jest też inny, staram się najlepiej jak się da wspomagać drużynę, owszem miałem z 5 bitew w których wywaliło mnie z gry i nie zrobiłem nic. Po patchu często. WoWs to gra zespołowa ( jakbyśmy do tego nie podchodzili, dwóch graczy porozumiewających się ze sobą ma większą szansę na wykierowanie flanki niż jeden ) Staram się obserwować grę, staram się obserwać newralgiczne miejsca, świecę w miarę możliwości dd-ki, no chyba, że sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, to wtedy multitasking na Hiryu SD ( chociaż w przypadku tego okrętu rozróżnienie decków powiedzmy jest umowne ) sprawia mi już pewne problemy. Pewnie się przyzwyczaję/ nauczę/ odpadnę. Mimo wszystko z obserwacji uważam, że SD robi więcej. Przykład z bitwy z dzisiejszego dnia. Na linii Tektonicznej w pobliżu capa A , moja drużyna podzieliła się na cap C - deathball i mniejsza grupa na cap A. Wroga grupa, deathball 2CA Omaha i chyba Mołotow, oraz Bayern, Colorado i Konig. Wszystkie różny stan od 90% hp Bayerna do Omahy na 10% hp, która zarobiła wcześniej od naszego Nicolasa. Grupa walcząca z sojuszniczym Kongiem, Bayernem i Konigiem, sytuacja z hp podobnie różna. Wysyłam samoloty, a to podpalę jednego a tu drugiego, a tu zalanie zrobię komuś kto kilka sekund dopiero co po zapaleniu ugasił pożar. Zatopiliśmy wszystkich przed końcem czasu oprócz Colorado, za cenę Koniga i Bayerna. Przechyliliśmy szansę na zwycięstwo na flance, mimo, że punkty wcześniej były bardzo wyrównane. Pomijam wpływ rng, jaki mógł być przy walce pancerników. Może była to dobra bitwa, może po prostu, na dobrych przeciwników trafiliśmy a może mieliśmy szczęście, a może wszystko po trochu? Grasz, na FD? A graj sobie nawet i 1000 bitew dziennie, jak jesteś dobry na tym decku i zminimalizujesz dmg przeciwnego CV do powiedzmy 20%/wstaw_dowolna_wartosc% tego co by zrobił biorąc pod uwagę AA okrętów i takie potwory jak ClevelAAnd czy AAtlanta to taki gracz nie jest małpą. Proste. Że nie jest równie przydatny dla drużyny to już inni opisywali i nie będę tego drążył. Pomijam tutaj oczywiście taki specyficzny przykład jak Saipan i jego 8(9) bomberów, co jak oglądałem w bitwach, click i Tirpitz nie ma 20k hp, bo to trochę inny okręt i trochę inny gameplay od całego drzewka. I na pewno nie są to przeprosiny tylko wyjaśnienie punktu widzenia. Jak zlamię to drużyna ma święte prawo mnie tak nazywać. Wyraziłem swoją opinię, nic więcej, nic mniej. Chcę się uczyć i grać lepiej. CV-kami gram bo to ciekawa klasa, a i gameplay jest jedyny w swoim rodzaju, a nie znam innej gry w której było by to możliwe. Za małolata zaczytywałem się w takich małych książeczkach Z.Flisowskiego ( rozdziały o bitwie pod Kuantanem, Cieśninie Sunda, Midway i Piątku Trzynastego czytałem z wypiekami na twarzy) i J.Pertka ( chociaż ten jakoś słabiej mi się wstrzeliwał w tematy poza PMW ), jak leciało TTT czy Midway to oglądałem z rozdziawioną japą. I ta fascynacja pozostała mi chyba do dzisiaj. Co do reszty posta to nawet się nie odnoszę, bo słów mi brak.
-
Niestety tak to jest wymyślone, że nic na to nie poradzimy. Jest taki system jaki jest. Jakby tego nie było to było by dobrze, ale jest. Dostałem detonację. no cóż. zdarza się jak to K.Vonnegut w jednej książce napisał. Zrobiłem detonację przeciwnikowi, miałem szczęśliwe losowanie, trochę hp wpadło...
-
Koleś nie rozumiem naprawdę o co ci chodzi. Piszę jak byk, że lubię sobie poużywać na przeciwnikach na FD jak zniszczę bądź doprowadzę do zniszczenia ich eskadry myśliwskie. I co z tego? Nie trawię takich graczy, wkurzają mnie, drażnią mnie i traktuję ich za rodzaj wrzoda na d...e, że powiem dosadniej a każdym zwycięstwem nad takim lubię pokazać, że jednak jego deck jest bezużyteczny w jego wykonaniu, wbrew temu co sam sądzi. Że to trochę kopanie leżącego? No trudno. Nic więcej nic mniej i nie wiem o co Twoje oburzenie, kto nigdy nie sklął nikogo niech pierwszy mnie zaraportuje ;P Wyczuwam zabawę w ORMO czy po prostu niechcący nacisnąłem na odcisk? Bo odnoszę wrażenie, że trafiłem w środek jakiejś wojny na forum.
-
Sposobów jest naprawdę dużo, trzeba kombinować, jeżeli nie będziesz kombinować nic się nie nauczysz, a grając retard deckiem na pewno nie nauczysz się nic, co najwyżej bycia wyzywanym przez innych. Osobiście uwielbiam wulgarnie i chamsko, poużywać sobie na małpce na retard decku jak doprowadzę do tego, że owa małpka nagle straci obie grupy. Satysfakcję z tego można porównać w WoWs jedynie ze skutecznym headshotem wrogiego okrętu/ zdetonowaniem full hp wrogiego top shipu. Obserwuj mini mapę, gdzie są wrogie myśliwce i jak płyną wrogie okręty, staraj się znaleźć lukę i wtedy uderzaj. Jeżeli w bitwie jest jakiś amerykański pancernik lub inny okręt z dobrą AA skieruj swoje samoloty w jego kierunku. Zwierzę w zdecydowanej* większości gra na zasadzie click and forget więc może się zdziwić jak nagle jego myśliwce trafią nad Texasa/Clevelanda i polecą prosto do morza. Tak samo jeśli gram na Texasie/ Atlancie a więc okrętach o fenomenalnej obronie przeciwlotniczej często piszę do lotniska ( jeśli jest w bitwie of course, jak na złość gdy zrobiłem full retard AAtlanta, nie spotykam ich w ogóle ), żeby podprowadzał wrogie myśliwce w mój zasięg AA. Od VI często niestety można spotkać zwierzę używające alt ataku oraz przejawiające objawy myślenia ( cofanie myśliwców gdy zobaczy, ze kieruję swoje samoloty nad sojusznicze okręty o silnej AA ), jest zdecydowanie trudniej, niemniej też retard deck widzę jakby rzadziej, za to aa okrętów rośnie straszliwie ( wiem, zagrałem na VII mało bitew więc próba niemiarodajna ) więc jest nadzieja, że część zwierząt daje sobie spokój ( chwalebne ), a część przestaje być zwierzętami i zaczyna grać normalnie ( również chwalebne ) a część populacji stanowią też gracze od początku grający attack. *niestety mogą się zdarzyć przypadki, że ścierwo ( bo inaczej takiego gracza nie nazwę ) na FD Bouge/Independence może znać alta i przejawiać myślenie. Niemniej, tego nie spotkałem i mam nadzieję, że nie spotkam.
-
Czy eskadry były wymaksowane i co było pod nimi? Bo jeżeli taki Yubari, Texas, Murmańsk z modułami ( inny okręt z dobrą obroną przeciwlotniczą ) to nie zdziw się, że i jeden myśliwiec katapultowany zrobi Ci coś takiego i to nawet tiery wyżej. Jeżeli miał wymaksowane samoloty ( z perkiem III poziomu do myśliwców i IV poziomu do hp ) to też nie dziw się. A widziałem graczy na Hosho z pięcioma myśliwcami w eskadrze, więc wszystko jest możliwe. Jakoś tak dziwnie się składa, że Bouge na setupie 2-0-1 latają w większości ludzie małpy, które myślą, ze cośkolwiek w ten sposób zrobią. Ja rozumiem, że manualny atak na bombowcach torpedowych i nurkujących może być dla części graczy zbyt ciężki ale zapewniam, jeżeli nie trafią po drugiej stronie na inną małpę to nie zrobią i tak nic ( chociaż raz na Bouge stock deck widziałem jak wrogi Bouge retard zawiesił myśiwce nad naszym Zuiho, i co najlepsze Zuiho wypuszczał kolejne eskadry które ten mu tępił, ale co było najlepsze? Zuiho miał wciśnięte "P" - no tacy to sami się proszą o to ). Owszem jako średnio ogarnięty gracz poświęcę eskadrę, w zamian za to ubiję/ mocno pokiereszuję krążownik/niszczyciel, który potem zatopią ludzie z mojego zespołu - kto więcej zrobi? Kto przyczyni się do zwycięstwa. Tak w jednym ataku zrobiłem więcej niż taka małpa na myśliwcach przez całą bitwę. Odblokowałem niedawno Rangera ( robię obie linie ), pierwszy raz spotkałem się z takim butthurtem współgraczy, dlaczego nie gram na retard decku. Po skrytykowaniu ( kulturalnym aczkolwiek, ogromnie lubię bluzgać ) tego decku otrzymałem taki stek wyzwisk, że sam jestem zaskoczony, dlaczego moje TB i DB nie zostały skierowane do ataku na własnych graczy z zespołu. No cóż, bywa i tak. Nieważne, że zatopiłem niszczyciel, pozostawiłem po trafieniu torpedą drugi na oparach 900hp drugi i uszkodziłem 2 krążowniki i pancernik, które zostały dobite przez ludzi z zespołu a bitwa była wygrana, chociaż była naprawdę wyrównana. Po bitwie jeszcze dostałem informację o tym, że złożono na mnie skargę. To akurat mam mocno tam gdzie słońce nie dochodzi. Czy to ze mną jest coś nie tak, czy trafiłem na .... Aha i żeby nie było: jestem słabym graczem, wielu rzeczy jeszcze nie wiem ( a z chęcią się nauczę), jeszcze większej nie umiem ( a z chęcią się nauczę), staram się czytać, a nuż mi coś wyjdzie. Jestem tak zwanym graczem for fun - gram bo lubię, bo WoWs jest ciekawy, ma potencjał, który niestety nie zawsze idzie tak jak imho powinien. Lubię czytać to forum, bo wiele rzeczy można się dowiedzieć ale mnie naprawdę zastanawia, jaką to frajdę daje retard deck na Bouge/Independence/Ranger, może ktoś mi wytłumaczy to? Nigdy nim nie grałem, grywałem tylko stock i strike deckiem a jak czytałem i oglądałem to naprawdę nie wiem co jest w nim takiego zajebistego, może ktoś mi to wytłumaczy.
-
Była kiedyś taka gra Enigma: Rising Tide i grałem w to całkiem sporo. Występowały tam tylko takie drobnoustroje jak kuter torpedowy, korweta Flower ( były nawet niemieckie Flowery Patrolierboot Ausland ), niszczyciel eskortowy typu Buckley, niszczyciel Kagero wszystko w ciekawej rzeczywistości political fiction. Był też Hood i jego nieukończone bliźniaki ( którym można było w Golden Edition sterować ) i genialne w swej prostocie okręty podwodne. Całość była imho dosyć ciężka, istniał tylko sam tryb walki z botami, które naprawdę dobrze sobie radziły, no i co najciekawsze celność ognia zależała od stanu morza. To było naprawdę ciekawe, choć wymagające. Podobno mieli zrobić drugą część ale chyba nie trafili w rynek bo nie wyszło nic potem.
-
Gdzie moge nauczyc sie strzelac samolotami
Marblehead_1 replied to Martin19800's topic in Nowi gracze
Na youtubie jest mnóstwo poradników co do gry lotniskowcami -poćwicz bitwy z botami a nie z normalnymi graczami, żeby ogarnąć co nieco bo atak z alta to PODSTAWA. Grając samymi myśliwcami nie robisz absolutnie nic - mówiąc prościej jesteś zupełnie bezużyteczny w bitwie. Jeśli ktoś mówił Ci, że warto grać samymi myśliwcami to albo był po prostu kretynem albo robił sobie z Ciebie żarty. Jedyne co robisz to w pewnym stopniu stajesz się wszą dla przeciwnego lotniskowca, który w jednym skutecznym ataku na jeden wrogi okręt przy użyciu bombowców nurkujących lub torpedowych robi więcej niż Ty przez całą bitwę. Teraz mam nadzieję rozumiesz, że gra FD jest zupełnie bez sensu - a jeśli nie to mam nadzieję, że progracze tego forum wytłumaczą Ci to dokładniej.
