-
Content Сount
296 -
Joined
-
Last visited
-
Battles
3618
Content Type
Profiles
Forums
Calendar
Everything posted by Artur_Kulczynski
-
Od niedawna w moim porcie, bardzo fajny niszczyciel. Za wolne expo od razu wymaksowany wraz z ostatnim kadłubem, do tego perk na obrót dział i już można coś tymi śmiesznymi pistolecikami zdziałać. Gdyby nie to przeładowanie torped to drugi, nieco zmodyfikowany Minekaze, ale nadal bardzo przyjemny DDek. Ci co tak po nim jadą chyba puszczają torpedy z 10km, więc nic dziwnego że mało trafień, ja nadal nim podpływam na około 6,5/7km jak minekaze, nie jest źle. Cieszą również sytuację jak ktoś z tyłu w kogo nie strzelałeś wpłynie w torpedę, miłe zaskoczenie gdy pierwsze w celu, cel zniszczony, odpływasz i rozglądasz się kogo by tu jeszcze i bach, ktoś jeszcze oberwał. Na tych tierach już nie tak prosto kogoś trafić, nawet pancerniki wiercą się jak g w przeręblu, trzeba być cierpliwym, uważnie wybierać cel i planować akcję z wyprzedzeniem,
-
Szczerze mówiąc to cleva mam już dość, przeszkadza mi ta trajektoria lotu, dziwie się że jeszcze żadnego satelity nie zestrzeliłem. Ale niedługo Pepsi, mam nadzieję że wbrew złym opiniom będę zadowolony, ma już u mnie jeden plus, ładna jest
-
Nie trzymam się przecież cały czas za pancernikami, jezu, trudny jesteś (bez obrazy). Tak, clev ma taką trajektorię lotu że z za pancernika można strzelać, pierw na orbitę a potem z orbity w cel. DD musi podpłynąć by puścić torpedy, zawsze ktoś go wyspotuje, samolot, ja czy ktoś inny, w tedy łatwej sprawy nie ma. Za pancernik się chowam gdy naprzykład ten tłucze się z innym i jest na tyle blisko że mam zasięg. Grając z ósmotierowymi albo ginę albo gram jak napisałem, trzymam się na drugiej lini. Przydaje się również AA cleva jako ochrona przed samolotami torpedowymi. Są to drobiazgi i nie dla każdego zrozumiałe pierdoły, lecz w walce przydatne i to się sprawdza, ochrona przed DD, strącenie samolotów zanim storpedują pancernik, podpalenia i przedewszystkim przeżycie na tyle długo by napsuć krwi przeciwnikowi, to wszystko zwiększa szansę na wygraną niż powrót w pierwszej minucie do potru gdy wypłynę na Atlantę czy Nagato. Może gram źle, nie wiem, ale każdy gra jak lubi, napisz mi swoją taktykę na clevie która Tobie się sprawdza to może coś zmienie, miszczem nie jestem i jeszcze się uczę.
-
A jak lub gdzie sprawdzić ile mam dmg?
-
Ostatnio wyrzuca mnie na samym dole więc staram trzymać się blisko pancerników, a przecież nie pływają na zasięgu 20km tylko przeważnie takim gdzie trzymam się za nimi i spamuje lub wykorzystuje wysepki. Gracze z reguły strzelają do tego który bliżej, czyli w pancernik bo stanowi większe zagrożenie, tak myśle bo ja bym pierw walił w cleva a potem w pancernik, lecz grają inaczej, na moją korzyść. Kiedy losuje mnie normalnie na szóstkach i jeden czy dwie siódemki w tedy gram normalnie. Takie spamowanie dosyć dobrze wychodzi a pancerniki mają osłonę. Jak na razie clevem czy innymi gram rzadziej ponieważ spodobała mi się gra Japońskimi niszczycielami a niedługo będzie już Mutsuki.
-
Moja taktyka na clevie, która mi się sprawdza, to nie lecieć szaleńczo do przodu, osłaniać nasze pancerniki, unikać konfrontacji a spamować pancerniki wroga, palić je. A jak zdejmiemy przeciwnikowi dosyć szybko pancernik to mamy sporo większe szansę na wygraną i można zająć się drugim, oczywiście przy okazji podpalić co wejdzie w zasięg. Najlepiej na samym starcie, o ile mamy możliwość zdjąć niszczyciele, to wielkie zagrożenie dla naszych pancerników. Clev do takiej gry pasuje idealnie i sprawdza się w 100 procentach.
-
Nie wiem jak było wcześniej bo mam Nurnberga od niedawna (już wymaksowany), ale jak dla mnie to ociężały, wolny, małozwrotny, papierowy moloch. Byle strzał z pancernika nawet z 20km i jedna, zabłąkana pestka zdejmuje mi połowę zdrówka, bez różnicy jak jestem ustawiony. Często wracam do portu w pierwszej minucie gry, chyba jestem celem numer jeden dla pancerników i mogę płynąć na końcu stawki to i tak walą we mnie, to cacko schodzi na jedną max dwie salwy. Grać się odechciewa jak na samym starcie dostaniesz jednym pociskiem i zabiera połowę życia, nie powinno tak być na tym tierze. Jak Kuniem dobrze mi się grało i zazwyczaj dotrwałem do końca tak na tym jest dramat. Kiedy w Aobę dostanę od pancernika gdy jestem skątowany nie zabiera połowy czy więcej zdrowia a tu, za każdym razem. HE słabe, bardzo słabe, żadko podpalają, obrona plot mizerna, trudno tym torpedy wymanewrować, na szczęście zasięg i szybkostrzelność dobra. Po Kuniu którym grało mi się dobrze i lubiłem ten okręt, spodziewałem się czegoś więcej a jest po prostu gorzej.
-
Dokładnie, na clevie już nie pamiętam kiedy ostatni raz złapałem cytadele a niszczyciele mieli na papkę. Z perkiem na podpalenia można i takie Fuso doszczętnie spalić a samoloty omijają cię szerokim łukiem, świetny okręt.
-
Pokazanie burty takiemu Fuso na 12km gdy ma przeładowane działa i zwrócone w twoją stronę to pewna śmierć, zresztą nie ma różnicy z jakiego zasięgu, dobra salwa pancernika w naszą burtę łamie aobę na pół. Mimo wszystko na Aobie tak nie łapię cytadel jak na furu, może dlatego że zwrotniejsza i po dostrzeżeniu salwy można się szybko skątować co na furu było trudne. Na pewno wolę Aobę od Nurnberga, to dopiero kawał papierowego molocha, (weź się tym obróć) nie jest zły, ma fajny zasięg ale i pod kątem łyka cytadele jak głupi.
-
Jak na piątym tierze furu ma świetne działa i niezłe torpedy, jak dobrze trafisz to wchodzi jak w masełko, ale na tym zalety się kończą ponieważ taka Omaha z kadłubem C ma zasięg 14km z hakiem, zwrotność, szybszy obrót dział i szybkostrzelność, conajmniej dwie salwy na jedną furu. No a kto pierwszy padnie, to w dużej mierze zależy już od gracza, mi z omahy cytadele w furu ładnie wchodziły, jednak papierowy kadłub, z furu w omahę również ale ja furupadaką nie umiem grać, zresztą oba okręty to piątki. Teraz delektuje się Aobą, a to już przy furu mercedes.
-
Nie napisałem że ucze się z filmików, napisałem że 'wydaje się' a nie że jest. Może mi podejdzie jak Aoba do której miałem wątpliwości po Omaha i clevie, zupełnie inny krążownik i inna gra a jednak pływa się tym naprawdę fajnie, obecnie wolę aobę od cleva. Nastawiłem się już na wolny obrót dział, kiepską zwrotność i wolne przeładowanie dział, lecz nie zapominaj że przeciwnicy będą tym samym pływać na tych tierach, więc trochę taktyki nie zaszkodzi niż pływanie na pałę i plucie gradem pocisków na lewo i prawo jak clevem. Mimo wszystko doczekać się nie mogę, trzeba wszystkiego spróbować.
-
Jeśli Furutaka to ciężki krążownik to Aoba musi być leciutka jak piórko skoro taka przyjemna i zwrotna, bączek. Powiedział bym że Aobie bliżej do Kumy niż Furutaki, zobaczymy jak będzie na Myoko. Teraz czekam na Pensakolę, już niedużo brakuję, a wydaje mi się bardziej atrakcyjna od Cleva którego zresztą lubię.
-
Na Furutace chyba trzeba się urodzić by umieć nią grać. Ja nie wiem, jak bym się nie starał i kombinował to kompletnie furu mi nie szło, przebrzydły i przeokropny ten okręt, przynajmniej dla mnie. Na stokowej Aobię grało mi się o niebo lepiej niż furu i wyniki 3 krotnie lepsze, po prostu. Nie wiem z czego to wynika, ale Aobą potrafię grać i idzie mi świetnie od pierwszego razu a furu ni huhu nawet po dwudziestej bitwie, a jakiś drastycznych różnic przecież między nimi nie ma. Po prostu każdy ma inną technikę gry, rękę i dryg do pewnych okrętów a inni do innych, pewnie tyle.
-
A nie mówię że nie jest, bo jest, najmilsza w oklepywaniu przez wszystkich. Już drugotierowcy mogą ćwiczyć na niej celność
-
Właśnie dzisiaj stałem się przeszczęśliwym posiadaczem wspaniałej, milutkiej, kochanej, przecudownej, przytulaśnej, całuśnej i super Aoby. Na Kongo, Omaha, Clevie, kumie i innych zarobiłem wolnego expa i przeskoczyłem połowę kasy na Aobę. Idę przefarbować włosy które na furu posiwiały i wywalić wiadro valium, już nie będzie mi potrzebne.
-
Doczłapałem się, jest w końcu Aoba, uf, już myślałem że nigdy tej srurutaki nie skończe. Pierwsze bitwy na stoku za mną, nie oczekiwałem cudów ale też nie doceniłem jej, po furu to mercedes a nie rozklekotany trabant, milutka i przyjemna. W pierwszej bitwie 2 zatopienia i 3 torpedy z czego jedna to przypadek, z 10km puściłem w grupkę przeciwnika uciekając bo zostałem sam i ktoś sobie w nią wpłynął. Ha, pełne zaskoczenie, a żebyście tego banana na mojej twarzy widzieli :-) Chyba coś zmienili bo patrzyłem co daje kadłub i zasięg do odblokowania ale szybkostrzelność czy obrót dział zostaje bez zmian, chyba że to widać dopiero po odblokowaniu? Jakie moduły bierzecie?
-
Dawałem szanse nie raz furutace ale ja tym nie potrafię grać. Przykład z przed chwili, początek meczu i wypływa kuma, czwóreczka, myśle super, do dzieła. Pierwsza salwa z kumy i trafił jednym głupim pociskiem, ale w ster, więc szybko naprawa i dalej wojować, druga salwa kumy, fak, silnik i działo a ja nie mam naprawy i stanąłem w miejscu, zaraz pojawił się fuso i reszta przeciwników a ja stoje jak tarcza strzelnicza, długo nie pograłem. Nienawidzę tego okrętu przeokropnie i tylko czekam na Aobę z nadzieją że to będzie w końcu przyjemny i grywalny stateczek, nie dużo mi brakuje, na szczęście. Furutaka łapie wszystko jak szalona, bez względu na to jak jestem ustawiony, porcelanowy okręt.
-
Więc mam obawy że na Aobie będzie ciężko, lubię bardziej agresywną grę i jestem nastawiony na atak w pierwszej lini, oczywiście z głową by nie zawitać spowrotem do portu, a jeśli furutaka kompletnie do tego się nie nadaje to podejrzewam że Aoba również. Będę ją po prostu traktował jak coś pomiędzy pancernikiem a krążkiem, lubię grać pancernikami więc i pewnie Aoba się nauczę. Zresztą wyjścia nie ma ponieważ na wyższych tierach kończy się dobra zwrotność, szybkość strzałów i obrót wież, gra sama wymusi innego podejścia do okrętów. Gdyby jeszcze losowania poprawili było by znośnie, ostatnio cały czas rzuca mnie na wyższe tiery więc co ja taką furutaką mogę, równowagę sił również mogli by poprawić bo po ostatniej aktualizacji strasznie mnie losuje, chyba jako zapchaj-dziurę. Clevem czy Omahą z zasięgiem 14,7 jeszcze daje radę ale furutaką idę na dno lub przez całą grę pływam z tyłu jak lotniskowiec bo z jej zasięgiem nic się nie da zrobić, a na nagato, new mexico fuso, yorka, atlantę płynąć tym na 12km nie zamierzam.
-
Ja jeszcze morduje furutakę i mam nadzieję że Aoba będzie po prostu przyjemniejsza. Jak na razie Aobę lubię ale palić Clevem, jeszcze żadnej nie udało się rozłożyć mi cleva, padają jak muchy. Trzeba tylko prosto na nią płynąć by skrócić dystans i nie walić w jedno miejsce całą salwą bo wyminie a po kolei, któraś zawsze wejdzie a jak już będziemy blisko to Aoba wita się z dnem, trzeba tylko uważać i obserwować jak manewruje by nie spotkać się z jej torpedami. Myoko to samo, płonie jak zapałka, aż przyjemnie patrzeć. Clev jest świetny również jako wsparcie na pancerniki, tutaj z pełnego zasięgu oczywiście, z perkiem na podpalenia wymiata. No zobaczymy czy Aoba w mych rękach pobije cleva ponieważ czasami lubię poszaleć a furutaką się nie da, czasami sytuację ratują jedynie torpedy..
-
Ostatnio gra mnie nie lubi, tak losuje że zaliczam same porażki, ja kongo, łajoming i myogi na dwa fuso, new yorka i do tego kongo i gdzie równowaga? Co z tego że zamiast kumy mamy furutakę jak to niczego nie zmienia. Przed chwilą również wywaliło mnie na szóstki a żeby było śmieszniej to oprócz fuso i new mexico aż 6 niszczycieli gdzie 3 szósto tierowe i 3 piątki, wynik, wiadomo, jedynie co mi się udało to zatopić jedno fuso i chyba kumę, ale zaraz przypłynęły z drugiego końca mapy niszczycielę i zamiotły moja flankę wraz ze mną. Może to jakiś bląd przy aktualizacji, wcześniej aż tak mnie nie rzucało. Jak z losowaniami u was?
-
RapujaceFistaszki. Czasami nic Ci nie pomoże, w losowych trafiają się gracze co płyną gdzie chcą i jak chcą, nawet omahą na środek mapy się pchają gdzie dwa niszczyciele a obok pancerniki. Ostatnio trafiłem dwóch debili na Phoenixach co zaczęli w mój New York strzelać i torpedować, oczywiście z mojego taemu. Jeśli trafisz na ogarniętych to naprawdę przyjemnie się pływa, ale z tym różnie.
-
Ja biorę teraz perk na podpalenie, do cleva ideał bo żadko PP używam, najczęściej pale wszystko co stanie na drodze.
-
Widzisz, przed nerfem marudzenie że za mocny, za silny, wszystkich leje, po nerfie marudzenie że nerfa dostał i za słaby. Jakoś tak to się odbywało. Podejżewam że i doskonały Kongo dostanie nerfa, wrrr. W ostatnim patchu mieli poprawić losowania a kiedy chciałem popływac kumą wywaliło mnie na siódemki, pięknie, jedyna czwóreczka. Też nie za bardzo rozumiem tej matematyki gry, pływając omahą i waląc do drugiej omahy raz nie wchodzi nic a innym razem całą omahę zdjąłem czterema salwami, również omahą, 5 cytadel.
-
O którym patchu mówisz, chyba nie o ostatnim bo niczego niezwykłego nie zauważyłem. Nunberg ma zasięg ponad 16km, ale jak się do niego zbliżysz clevem na około 10km to już tak różowo nie ma.
