-
Content Сount
296 -
Joined
-
Last visited
-
Battles
3618
Content Type
Profiles
Forums
Calendar
Everything posted by Artur_Kulczynski
-
Dla mnie okręty są dosyć dobrze zbalansowane, oczywiście mowa o odpowiednikach tego samego tieru, ale z losowaniem to już zupełnie inna sprawa, kuleje i to mocno. Poprawił bym Pensacole i Myoko, fajne okręty ale nie na VII tier. W Pepsi wszystko pada od podmuchu wiatru a Myoko nie obraca dział. Yorck to papier ale jeszcze ujdzie, ratuje go zasięg i szybkostrzelność a Szczors, tu niczego bym nie ruszał, jest jak na VII tier ok.
-
Ogólnie wszystko fajnie i dziękuję za test, bardzo podobają mi się efekty pogodowe i możliwość przetestowania okrętów najwyższych tierów, czyli już wiem mniej więcej czego się spodziewać. Z balansowanie okrętów wydaje mi się dobre, jedynie Myoko, York i Pensacola to jak by nie VII tier, Szczors robi z nimi co chcę, przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie lub po prostu lepiej gra mi się Szczorsem. Pepsi przyjemny okręt, nie powiem ale lekki powiew wiatru uszkadza działa a zderzenie z mewą silnik lub ster, gdyby nie to był by to naprawdę przyjemny okręt, na Myoko lepiej ale obrót dział nadal jak na pancerniku. Trochę za krótki ten okres testowy ale damy radę, jedynie jest bardzo mało testujących i gra z innymi graczami w bitwie losowej to cud nad Wisłą, zostają boty bo jedynie tutaj znajduje graczy, chyba że wszyscy wolą walczyć z botami.
-
Obrót dział Masakra, pancernik, pepsi przyjemniejsza.
-
Zmiana pogody to strzał w dziesiątkę, jeszcze tylko większe fale i efekt deszczu na wodzie plus pioruny i błyski które wyświecą na chwilę niewidoczny okręt a będzie super. Odległość w której znika okręt podczas deszczu ok. ale ja bym to inaczej rozwiązał, czyli znika czerwona ikonka z nad statku i zostaje jedynie niewyraźny, rozmazany cień czy zarys okrętu tak jak by to było w rzeczywistości, powiedzmy tak do 10 km. Trochę dziwnie to wygląda jak z 8km nagle znika ci Wielki pancernik z którym się strzelasz, nie naturalnie i... no dziwnie to wygląda, szczególnie gdy za nim jest wyspa która nie znika. Reszta jak najbardziej pozytywnie.
-
Na mutsuki czy sucharku przebolał bym wolne torpedy gdyby zostało jak na minekaze 3 x 2.
-
Dzięki kolego, więc musi mi wystarczyć 62 węzły na drugim kadłubie i te 10km, na szczęście po sucharku będzie lepszy zasięg, 15km. Od mutsuki gra niszczycielem staje się bardzo trudna, ale co zrobić. Dziś zostałem zwyzywany bo na mutsuki wpakowałem całą salwę torped w Amagi i poszedł na dno, zresztą sam też się wściekam gdy płynę szczególnie amerykańskim pancernikiem i jakiś DDek się uczepi bo zostałem daleko z tyłu, ale jeszcze nikogo nie zwyzywałem.
-
Jaki zasięg wykrywalności mają radary na wyższych tierach i jaki czas wykrywania?
-
A ja się zastanawiam co brać pierwsze, czy pepsicole czy suharka bo kasy jedynie na jeden okręt.. Na suharku chyba przyspieszę torpedy i zrobię z niego minekaze, z kamuflażem wykrywalność mamy 6,5km ale za to 67węzłów torpedki i 8km zasięgu, wystarczająco. Ale również prosił bym o opinie kogoś kto już ma perka na torpedy.
-
A ja nie kumam jednej rzeczy, ten pancernik nie wiele się różni jeśli chodzi o sposób gry od NY a mimo to nie potrafię nim grać, kompletnie mi nie idzie. Albo po prostu trafiam na tak słaby team że większość bitew to przegrana, albo to ja tak gram, wkurza mnie to. Zanim się z orientuję dobrze w sytuacji, kogoś tam sklepie to połowę mojego taemu już nie ma, albo zwyczajnie ginę gdy płynę z kilkoma tam gdzie bliżej. Mała zawierucha, rozglądam się i co, na przeciwko ze 2 pancerniki, zastane DDeki i krążki a moi, w popłochu dali dyla i tyle ich widziałem. Im wyższe tiery tym chyba większe cykory. Ale po takim sposobie gry i mi się to udziela, tylko w tedy mało tą krypą da się zrobić, to nie Fuso.
-
Tego kapitana już mam na Mutsuki, tutaj te działka z perkami jako tako strzelają a na Minekaze wiele nie pomagało, on nie jest stworzony by strzelać, ma działka bo ma ale bardziej dla ozdoby. Te perki najbardziej przydadzą się na Hatsuharu. No ale jeśli Minekaze ma tak cudowne pestki że rozwala magazyn to będę nim częściej strzelał, w pancerniki i Kliwlendy
-
Mnie się wczoraj ta sztuka udała, początek bitwy, wypływam prosto na drugiego Minekaze i chyba Clemsona, więc zawracam i od niechcenia oddałem jeden strzał do Minekaze nawet nie licząc że trafi bo był daleko. Jakie było moje zdziwienie kiedy rozległ się dźwięk i ukazał znak zatopienia i medal pierwsza krew. Wybóch magazynu??? Nikogo innego nie było kto by mógł go zjechać bo to początek bitwy i mój team dopiero ruszał z miejsc.
-
Jak spotkasz New Yorka to nie kontuj się tylko wystaw ładnie boczek, powinieneś zaliczyć cytadelkę. Dzisiaj w Kongo wpadły mi 3 cytadele, ale to z New Mexico, wcześniej z New Yorka też wbijałem... Pierwszy raz spotykam kogoś kto narzeka że ma pancerny pancernik pograj furupadaką albo Nurnbergiem na pierwszej lini, to dopiero pancerne.
-
Jest, nie tracisz wiele na artylerii bo szybciej strzelasz i kręcisz wieżami, równoważy się. Zresztą i tak te działka do niczego się nie nadają, amerykański DDek 4 tieru cię sklepie, zdradzasz tylko swoją pozycję. Ja działek używam jedynie w ostateczności, może 1 czy 2 razy na całą bitwę, a szybszy obrót i przeładowanie daje o wiele więcej niż te 4 działa z obrotem pancernika. A jeśli masz do tego 2 perki przyspieszające obrót wież i przeładowanie to już takiego Minekaze oklepiesz lub przepędzisz a amerykańską czwóreczkę zniechęcisz.
-
Jeśli japoński DDek trzyma się bezpiecznej dla niego strefy niewidzialności i nic go nie spotuje to jest niewidoczny i sonar tu nie pomoże, Ciebie spotować będzie bo znajduje się cały czas w strefie w której widać kirowa. Minekaze widać dopiero z około 6km a kirowa z około 14km, więc nic dziwnego że będzie Cię świecić. Jeśli giniesz cały czas to spróbuj zmienić taktykę, trzymaj się drugiej lini i wybadaj pierw sytuację, miałem tak samo na Nurnbergu, podałem jako pierwszy, ale grałem nim za agresywnie i parłem do przodu więc każdy skupiał się na mnie bo wie że Nurnberg to spamer na dwie dobre salwy, a od kiedy zmieniłem taktykę to już można przetrwać, kogoś zatopić i coś ugrać. Czasami to bardzo trudne bo losuje jak losuje, nie za dobrze.
-
Obrony przeciw lotniczej nie ma za dobrej za to działa w porządku, wątpię by kirow był priorytetowym przeciwnikiem dla baboków, w dodatku kruchy jak ciastko więc lepiej wzmocnić mu trochę pociski i celność, ale to moje zdanie. Jeśli masz tego pecha i baboki żyć Ci nie dają to czemu nie, coś tam może strącisz, nie za wiele ale zawsze.
-
Dla niszczyciela każdy krążownik jest zabójczy, ale coś go musi spotować. Z regóły gdy ktoś mnie zaświeci to się wycofuję i próbuję jeszcze raz, trzeba naprawdę niefortunnie popłynąć by nie mieć wyjścia z sytuacji, a japońcem możesz przez całą bitwę być niewidocznym a zatopić kilka okrętów, to żadna sztuka gdy cię nie widać. Wracając do tematu to St Louis na swoim tierze jest świetny, ale z tego co pamiętam często go rzuca i na piątki, więc wesoło nie ma. Ja bym powiedział że Kongo się bardzo cieszy widząc tą łódeczkę, taka wisienka na torcie i prezent od losu, darmowy frag. Odkopałem i odkurzyłem St Louisa i stoi w porcie, nawet miałem bezrobotnego kapitana który wcześniej pływał tylko na nim, spasł się trochę chłopina nic nie robiąc. Pierwsza bitwa, łaskawe losowanie bo tylko 2 czwórki i 5 fragów zdobyte, w tym 4 wbite cytadele z pepanców Ten post był edytowany przez zespół moderacji z powodu: połączenia 2 postów.
-
Bardzo lubiłem St Louisy, szczególnie na japońskich niszczarkach
-
Jak BOGATYR był całkiem fajny i dosyć przyjemny, prawie jak St. Louis, tak Svietłana jest do kitu, Kumy bym na to nie zamienił. Przejść i zapomnieć.
-
A ja wam powiem że ta gra od 6 tieru dla krążowników staje się praktycznie mało grywalna, nie dość że losuje z ósemkami i siódemkami to non stop cztery czy pięć pancerników typu Amagi, Tirpitz, Colorado, Nagato czy North Carolina, już o krążkach nie wspomnę. Nie dość że mamy papierowy okręt z zasięgiem 14km który dla takiego Amagi czy innych jest na salwę, to jeszcze trzeba być na dystansie 14km by postrzelać. Strasznie się to ostatnio pogorszyło. Zacząłem robić sowieckie okręty i gram obecnie trójeczką i tutaj jest naprawdę gra i można przyjemnie się pobawić i postrzelać, nie wali na wyższe tiery lub bardzo, ale to bardzo rzadko i chyba więcej jak 3 pancerniki nie spotkałem. Więc chyba częściej będę grał okrętami max do piątego tieru a na wyższych jedynie pancernikiem. Po prostu wkurza mnie to że ledwo co ruszę, to zaraz jakaś salwa z dwudziestego kilometra leci i zabiera połowę życia, a gra nie polega na ciągłym chowaniu się za wysepkami by od Nagato czy Amagi nie zarobić, powinni coś z tymi losowaniami zrobić bo dwa baboki i cztery pancerniki to gra praktycznie samych pancerników.
-
Dokładnie tak, raz z 18km wchodzą cyce w New Yorka a innym razem takiej furupadaki z 10km nie możesz ubić, trochę tego nie rozumiem bo siła pocisku powinna być z góry ustalona i miejsce w które trafisz również, oczywiście biorąc poprawkę na to czy burtą czy dziobem, chyba że się mylę i nie ogarniam tego RNG.
-
Często przeciwnik idzie w grupie więc w tym momencie zasięg jak najbardziej się przydaje, zresztą dla wiercącego się pancernika a tym bardziej krążka te 5 węzłów niczego nie zmienia. Minekaze ma 69 węzłów i 7km zasięg ale jak ktoś gra uważnie to i te torpedy chybiały, zresztą nie ważne jakie masz torpedy, żeby trafić ktoś musi płynąć równo bądź trzeba wyprzedzić gracza myśli i puścić je tam gdzie będzie skręcał. Oczywiście szybsze torpedy puszczone z mniejszego zasięgu to większe prawdopodobieństwo trafienia, to nie ulega wątpliwości, lecz za mało je przyspiesza aby zdziałały cuda, dla mnie zasięg też jest istotny. Bardziej ten perk by mi się przydał na Hatsucharu, w tedy około 69 węzłów, już nie pamiętam ile ma oryginalnie ale tutaj jak znalazł. Na Mutsuki zostawiam jak jest bo na tych tierach jeszcze trafiają się gracze którzy zapominają o niszczycielach i płyną na lornetkach nie zmieniając kursu, a dużo trafia się jeszcze IV i V tierów, tak więc tu zostaje jak jest, potem jak zrobie Hatsucharu najwyżej zresetuje i wezmę prętkość.
-
Zastanawiałem się ale nie wiem czy się opłaca tracić zasięg, +5 węzłów to nie wiele a -20% zasięgu to już dużo, nie wiem czy te 64 węzły przy 8km coś zmienią.
-
Ło mamuśko, kupiłem fuso, stock, do niczego ta krypa w obecnym stanie się nie nadaje. Z dystansu nic bo nie doleci a jak próbowałem tym podpłynąć na dogodną odległość dostałem piękną salwe torped, nie wiem skąd i odwiedziłem ponownie port. Zasmarkane DDeki wiedzą że nie mam zasięgu, prętkości ani manewrowości więc weź tu i podpłyń do przeciwika, już poraz drugi zawitałem do portu nie robiąc nic. Długa droga męczarni przede mną zanim uda mi się wymaksować tego potwora, potworny potwór, chyba że kupie troszkę dublonów i przetopie na złotko, jakiś to pomysł kiedy nerwowo nie wyrobię i będę kończył w porcie jako pierwszy. Ps: i nie wyrobiłem, musiałem chociaż pierwszy kadłub kupić. No i teraz to co innego, można już normalnie pograć, jak na porządny pancernik przystało
-
Mutsuki rozleniwia, wsiadłem spowrotem na Minekaze i musiałem się ponownie przyzwyczaić bo już tak dobrze nie poszło, nie ma tej sielanki gdzie bezpiecznie z ośmiu kilometrów rzucasz torpedy i czekasz na efekty. Mimo wszystko Minekaze został i chyba zostanie jeszcze długo u mnie w porcie, lubię tą małą kupkę alemijum. Zastanawiam się natomiast czy nie wziąć sobie perka na obrót dział i szybsze przeładowanie, potem zasięg. Perka na dodatkowy dymek nie biorę bo jeszcze się nie zdarzyło bym użył dwa razy, z reguły wcale nie używam. Chyba tak zrobie i zobaczymy, najwyżej zresetuje.
-
Tragicznych wyników na clevie nie mam a chowając się cały czas za pancerniki takie by były. Jak napisałem, taką taktykę stosuje jak trafiam na ósme tiery, chociaż nie zawsze, zależy od nastroju i trochę od przeciwników których widzę przed sobą, raczej z Amagi czy Nagato na solo wychodzić nie będę.
