Jump to content

PaBre9

Players
  • Content Сount

    73
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    5023
  • Clan

    [PLO]

About PaBre9

  • Rank
    Leading Rate
  • Insignia

Profile Information

  • Gender
    Not Telling

Recent Profile Visitors

620 profile views
  1. PaBre9

    3. SEZON - Rankedy

    Chciałbym bardzo przeprosić wszystkich, którzy mieli pecha trafić mnie w swojej drużynie. Naprawdę nie zdawałem sobie sprawy, jak beznadziejnym graczem jestem. Na szczęście ten sezon mi to uświadomił. Jeszcze raz przepraszam. Już nie będę.
  2. PaBre9

    Tier 5: HMS Hawkins

    Mam bardzo mieszane uczucia odnośnie okrętu. Trochę się boję, że to może dotyczyć całej linii, ale to się zobaczy. Zaczęło się naprawdę nieźle. Pierwsze dwie, może trzy bitwy - jest dobrze, okręt ma taki wygar, że łohoho. Kruchy, ale z kopem. OK, można grać. Miałem podobne odczucia jak w "starej" Pensacoli. A potem było już tylko gorzej i gorzej z każdą kolejną bitwą. Łącznie zagrałem 13 bitew - tyle zajęło mi przejście tego wynalazku. Ktoś napisał, że Hawkins ładnie kręci i manewruje... no, mój nie. Nie skręca, ciężko wymanewrować wrogie salwy. Ale to jeszcze nic. Najgorsze jest to, że się nie zbiera. Dopóki lecimy na pełnej... 4xW, to jakoś to jest, ale jak spróbujemy zwolnić, to stajemy się stacjonarną tarczą. Pancerz. Mam wrażenie, że jego obecność i nawet nienajgorsze parametry są paradoksalnie przekleństwem tego okrętu. Przeciwko lekkim krążownikom jest bardzo przyzwoicie. Natomiast z pancerników zbieramy pod każdym kątem i niestety zawsze mocno. Pancerz jest akurat taki, żeby weszło ale nie przeleciało na wylot. Skutkuje to oczekiwanym czasem życia na 2 celne salwy z dowolnego pancernika. Niby podobnie jak większości krążowników na okolicznych tierach, ale to po pierwsze ma być ciężki krążkownik, a po drugie zbiera bardzo konsekwentnie - jak coś nas trafi, to konkretnie. A trafi, bo musimy podejść bardzo blisko. W "konkurencji" można liczyć na nadpenetracje. Tutaj nie. Kamo. Jakie jest - każdy widzi. Niby nie ma tragedii, ale podkreśla pozostałe wady. Działa. Na początku myślałem, że jest naprawdę nieźle. W zasadzie to to podtrzymuję. AP mają naprawdę niezłego kopa, HE też są niczego sobie. O ile uda się w coś trafić. Niestety, z każdą kolejną bitwą trafienie w cokolwiek stawało się coraz trudniejsze. Powyżej 10km w zasadzie trudno trafić manewrujący pancernik, o krążownikach nie wspominając. Do niszczycieli nie ma sensu strzelać na żadnym dystansie. Ułożenie dział w połączeniu z pancerzem, kamo i manewrowością powoduje, że efektywnie mamy do dyspozycji 3 armaty, jeżeli chcemy popływać 5 minut, do 4-5 armat, ale wtedy zostaje nam minuta życia. 6 armat to już prawie pełne pokazanie się bokiem. W połączeniu z długim reloadem, koniecznością zejścia grubo poniżej 10km, żeby w ogóle myśleć o trafieniu w cokolwiek i przeciętnym kamo, daje to okręt, który jest po prostu nieprzyjemny w grze. Moje wrażenia podsumowałbym tak - okręt, w którym z każdą kolejną bitwą czułem się bardziej bezsilny i bez żadnej sensownej możliwości manewru. Co najwyżej można reagować na to co się dzieje, samemu ugrać da się bardzo niewiele. Oczywiście - wypowiadam się w odniesieniu do własnego "skilla". Natomiast co do moich mieszanych uczuć - w zasadzie wydaje się, że to dobrze, że to nie jest kolejny potwór wpisujący się w strategię power creepu. Obawiam się tylko, że to taka zasłona dymna przed wprowadzeniem kolejnej gałązki jedynie słusznej floty, która po prostu będzie musiała mieć wszystko i naj, bo "przecież wszyscy płakali na ostatnio wprowadzoną linię brytyjskich krążków, słabo było, nie tego lud oczekiwał, więc teraz wychodzimy im naprzeciwko".
  3. PaBre9

    Dyrektywy świąteczne - opinie...

    Narzekacie jak stare baby. To jest przynajmniej w pełni klarowna sytuacja - płacisz, olewasz albo grindujesz. Przy czym to ostatnie w tej skali jest poza moim pojmowaniem, ale jak ktoś chce, to czemu nie. Mnie przynajmniej nie będzie nawet kusić żeby odpalić grę, a co dopiero robić jakieś śmieszne misje. Tak więc dla mnie jest to udane wydarzenie, bo nawet mi nie będzie żal, że go nie zrobię.
  4. PaBre9

    PROMOCJE, OBNIŻKI, OFERTY

    Niby tak, ale wydaje się, że samo WG włożyło w całą tą zabawę z kapitanami więcej czasu, energii i pieniędzy, niż to teraz jest warte. Trochę to wygląda, jakby się w połowie rozmyślili.
  5. PaBre9

    CV Rework - Oficjalny temat do zbiórki opinii

    Chcesz powiedzieć, że lepiej się męczyć, mimo że komuś może w danym momencie kompletnie nie leżeć gra? Bo się wydało pieniądze, to trzeba się męczyć?
  6. PaBre9

    USS Buffalo

    Uwaga, będą herezje. Wg mnie - rewelacyjny krążownik. Bardzo przyjemnie mi się nim grało. Niby jest taki średni-przeciętny-niespecjalny. Mój egzemplarz jednak był: - niebywale celny. Na każdym dystansie. Owszem, pociski lecą godzinę, ale nadal celnie; - całkiem twardy. Fakt, z BB potrafi zebrać okrutnie, ale nie jakoś dużo bardziej niż inne krążki, którymi grałem. - z konkretnym grzmotnięciem HE-ki całkiem przyjemne, niezłe obrażenia same z siebie i nawet czasem coś podpalają. AP-ki rewelacyjne. Wchodzi nieźle nawet w BB. Radar trochę zwyrolski, bo ledwie kilkaset metrów krótszy od spota - chociaż nie używałem jakoś wyjątkowo często. Sam spot też całkiem znośny. Z rzeczy neutralnych: - AA takie... takie se. Niby coś strąca, ale szału nie ma. Przyznam jednak, że kompletnie olałem jego wzmacnianie, więc biorąc to pod uwagę - to jest OK. Z takich wyraźnych minusów to: - trochę taka z niego krowa. Nie zbiera się i nie skręca. - reload 10s... brakuje czasem okrutnie, zwłaszcza jak wpadniemy na DD. Ale gdyby było mniej przy tej ilości dział i celności - okręt byłby zupełnie przegięty. Z tego co widziałem, to chyba jest lansowana teoria, żeby nim grać "dziobem w wyspę i próbujemy coś trafić". Mi taki styl gry zupełnie nie pasuje i grałem nim jednak zdecydowanie w ruchu. Zdecydowanie polecam taki sposób - więcej radości, więcej możliwości. Chociaż przyznam, że trzeba mocno uważać, bo jak przeszarżujemy, to nie mamy za bardzo nic, co by pomogło w ucieczce i kończy się to szybkim zejściem (zazwyczaj przy pomocy buły z 20km od zabłąkanego pancerniczka, który "se kliknął"). Z IX tierowych krążowników, którymi grałem (Ibuki, Roon, Neptune) - większą frajdę miałem chyba tylko na Neptune.
  7. PaBre9

    Rosyjski skill

    A on nie strzelał czasem w tego Des'a za Tobą, tylko mu się zezło?
  8. PaBre9

    Edinburgh — British Tier VIII

    No nieeee. Ja tam jestem niedzielnym Minotaurowiczem, ale granie tym okrętem na takim dystansie jest bez sensu. Każdy kilometr bliżej i robi się bardziej morderczy. Chyba nikt nie mówi, że jest łatwo grać bliżej, ale jak najbardziej się da.
  9. Dziękuję! Teraz jest to dla mnie całkowicie jasne.
  10. Moment moment moment. Bo pytałem o to samo tu: i dostałem odpowiedź, że jednak "aura" wykrywania rośnie przy strzale niezależnie od tego czy ktoś nas widzi czy nie. Naprawdę chciałbym jednoznacznej odpowiedzi. No niby sobie jutro sprawdzę sam, ale mnie to zwyczajnie po ludzku ciekawi. Na dym to raczej nie wpłynie, bo po wystrzale w dymie okrąg wykrywania zwiększa się i tak do mniejszej wartości, niż bazowy bez dymu.
  11. PaBre9

    [IX] Musashi

    No niby tak, ale ja na przykład dostałem dziadowskie Yamato, które nie trafia, nie przebija, w sumie to nie pływa... i Musashi, które trafia, przebija, zatapia, tankuje i w ogóle jest całkiem innym (rewelacyjnym) okrętem. Z drugiej strony wysokotierowymi BBkami to ja grać nie za bardzo potrafię, więc może to być po prostu kwestia szczęścia i małej próby ;-)
  12. Nie do końca to rozumiem. Mógłby ktoś wyjaśnić? Co dokładnie się zmienia? Ja dotychczasową mechanikę rozumiałem tak, że jeżeli strzelamy, a nikt nas nie widzi (na dystansie _włącznie_ z ewentualną karą do spota), to kary tej nie dostajemy. A tu nie jestem pewien, czy był jakiś błąd, który powodował, że tej kary nie dostawaliśmy mimo, że powinniśmy, czy może cały czas ta mechanika działała błędnie i teraz po wystrzale dostaniemy karę do spota niezależnie od okoliczności?
  13. PaBre9

    Zmiany w systemie radarowania, UI i zalaniach.

    Kwestia ilości zmian "prawie na raz" jednocześnie mnie zastanawia i martwi chyba najbardziej. Nie dość, że zmiana CV spowoduje rewolucję i będzie miała ogromny wpływ na całą grę, to już zapowiedziane kolejne zmiany, być może, nałożą się na okres desperackich prób balansowania gry. Ja to sobie wyobrażam tak, że mamy chaos spowodowany nowymi CV, a tu cyk - zmieniamy radary. Ale jak już zmieniamy radary, to żeby nam było jeszcze łatwiej wyciągnąć wnioski, to jednocześnie pomajstrujmy w mechanice zalań. Dzięki temu będziemy dokładnie i jednoznacznie w stanie określić co dokładnie wpłynęło na co i jak się zmieniło. Po takim zabiegu balans to już pewnie kwestia tygodnia, no może dwu. Naprawdę, mam coraz większe uznanie do WG - raczej mało kto decyduje się na tyle zmian naraz, jednocześnie emanując wręcz pewnością siebie. Poważniej rzecz ujmując - dołączam się do grupy twierdzącej, że zmiany są potrzebne, ale forma w jakiej to zostało zapowiedziane mnie co najmniej niepokoi.
  14. PaBre9

    Po co gramy w WoWs?

    Bardzo dobre pytanie! Jak się głębiej zastanowić, to nie potrafię jednoznacznie i prosto odpowiedzieć. Chyba składa się na to kilka czynników - klimat, możliwość rywalizacji, emocje, możliwość odstawienia na tydzień "bez żalu" i możliwość zagrania mając tylko 20 minut. Zastanawiałem się też nad wygrywaniem. Jest ważne, ale jeżeli to jest zwycięstwo poprzez zdmuchnięcie drugiej flanki, kiedy tak naprawdę nie zdążyłem zrobić nic, to mnie to mniej raduje niż przegrana po zaciętym oporze. W zasadzie to mnie to w ogóle nie cieszy, a mocno irytuje. Więc celem per se nie jest. Największa radość to wyjście cało z "knajpianej" naparzanki na krótkich dystansach i to chyba możliwość doświadczenia takich emocji (bez rzeczywistego obicia facjaty ;-) ) jest głównym celem. To niestety ma odbicie w statystykach, bo do takich starć często dążę, chociaż od pewnego czasu bardziej z głową (tak sądzę...).
  15. PaBre9

    Zmiany w systemie radarowania, UI i zalaniach.

    Wracam po 2 tygodniach z urlopu. Dowiaduję się o zmianach. Patrzę - drama temat. Czytam. Szok. Pierwsza strona, zgodne opinie, nikt nikomu nie robi wycieczek osobistych, druga strona - to samo. Nie wiem co się dzieje, strach czytać dalej; może, w końcu, jest nadzieja; może, w końcu, da się w miarę zgodnie przedstawić WG co się o takich pomysłach myśli. Trzecia strona - nadal Gracze vs WG. No, może tym razem coś z tego będzie. Chciałem już gratulować WG wielkiego sukcesu - zjednoczenia graczy choć na chwilę, choć w jednym temacie. No i kawałek dalej wszystko wraca do normy. Ktoś kogoś źle zrozumiał, inny ośmielił się mieć inne zdanie, jeszcze kto inny puścił bąka w towarzystwie... i z płacztematu, który o dziwo mógł mieć sens, zrobiła się standardowa nawalanka pod knajpą. A potem będzie wielkie zdziwienie, że WG ma takie opinie w dupie. Za chwilę będą 4 strony na temat i 10 stron wycieczek osobistych, które będzie można podsumować standardowo "przecież sami nie możecie się dogadać, więc musimy dla waszego dobra zrobić po swojemu".
×