MiklosVonHorthy

Beta Tester
  • Content count

    268
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    5708

About MiklosVonHorthy

Profile Information

Recent Profile Visitors

143 profile views
  1. Jest. Najeżdżasz myszką na model okrętu w bitwie, który wyświetla Twoją liczbę hp. Chyba za pomocą Ctrl (nie pamiętam, robię to machinalnie).
  2. Dark_Havoc na zastępstwo Drwala, Falathiego i voulezvouz :)
  3. Powstałby standardowy problem farmingu waluty w grze :)
  4. Szkoda, że nie ma wymiany między graczami bo bym oddał tego na tony :P
  5. Nie.
  6. Imho z tym końcem bym aż tak nie przesadzał. Te brytyjskie potworki są na tyle miękkie, że idzie je stosunkowo szybko odstrzelić. Czy to krążkiem, czy to panckiem. W rękach wprawnego gracza są w stanie robić rzeźnię. Ale czy tego nie można powiedzieć o w zasadzie każdym okręcie?
  7. Sam takie manewry czasem uskuteczniałem i jakoś się z tym gorzej nie czułem. Kilkukrotnie nawet taka deska uratowała mi życie od torped dzielnie biorąc część na siebie :)
  8. Właśnie widzę :P
  9. Sprzęt - komórka. Pejsa i gmaila chyba każdy ma.
  10. I ja bym poprosił, bo nie mam takowego sprzętu by zainstalować apkę.
  11. Aktualizacja kpina. Optymalizacja osiągnęła, nawet jak na standardy WG, nowy poziom dna. Minimum 2 minuty logowania (na poprzedniej wersji 10-30 s). Maksymalny 12 min (maksymalny poprzednio 1 min).
  12. I Yamato (28 w) i Kefirek (chyba 30 w) w gonieniu floty od biedy dają radę. Gdy trzeba robić manewry - zaczynają odstawiać. Reakcja na zmianę steru to nie kilka sekund, a często kilkanaście. Zrób nawet głupie porównanie z jakimkolwiek krążkiem polegające na zmianie kierunku płynięcia o 90 stopni. Porównaj utratę prędkości w węzłach i procentowo w porównaniu do prędkości maksymalnej. Na niskich trierach to można nimi bączki kręcić, ale nie na IX-X trierze. I uwierz mi - wiem, co to znaczy trzymać się panckiem deski. Tylko jak na złość większość zaraz ucieka po spocie za mnie. I moje pływające wysepki stają się ulubionym celem wszystkiego co popadnie. A owa deska ani torped nie pośle, ani nie zadymi. Stąd wolę średni dystans niż szybką śmierć. Inaczej to wygląda w dywizjonie. Ale on z zasady rządzi się innymi prawami. Secundo: nie mam pancków pod niewidkę bo w moim odczuciu ani niemieckie ani japońskie się nie sprawdzają w tej materii. Choć czytałem o buildzie na Yamato, który tak zrobiony potrafi zrobić komuś niezłego zonka. Podsumowując moje wypowiedzi ostatnie. Wolę trwać w bitwie jak najdłużej i wykorzystywać okazje niż albo rushować w opór i ginąć od razu albo sępić całą rozgrywkę z tyłu. Znalazłem swój złoty środek i jego się trzymam. I raczej go nie zmienię do czasu aż zamiast owiec będę dostawał ludzi, którzy chcą wygrać bitwę, a nie tylko sobie poszczelać w stateczki.
  13. Dodałbym do tego drobny niuans - zmiana pozycji pancka trochę trwa. Przykład pierwszy lepszy z brzegu: przesunięcie się z 15-17 km strzelania na powiedzmy... 10 km od przeciwnika - potrafi zająć nie sekundy, a minuty. Początek głównie spędzam na owych 15 km i dopiero wtedy, gdy widzę okazję, idę do przodu. Nie robię YOLO, BANZAI i SEPPUKU bo mój team tak chce. Zbyt wiele razy lazłem do przodu by zostać samemu, a moje owce z teamu pobiły rekord prędkości i zawracania się o 180 stopni. Chyba właśnie po to francuskim krążkom dali przyśpieszenie, by ci tak zwani "speed runnerzy" mogli bić kolejne rekordy
  14. Imho - czy ja powiedziałem, że w każdej grze tak jest? Leży u Ciebie czytanie ze zrozumieniem. Dałem dwa przykłady by pokazać, że takie działanie MOŻE (słowo klucz!) ale nie MUSI (drugie słowo klucz!) dać drużynie trochę wytchnienia i zmobilizować bandę owiec do gry. Zgodzę się, że stojące z tyłu przez całą bitwę pancki kładą każdą grę.
  15. Już ktoś o tym wspomniał. Gdy giną ddki to "team" jest głuchy i ślepy. Idealna sytuacja dla wrogich niszczarek. Nawet, gdy przeciwnicy mają radary to i tak nie mogą ich używać permanentnie. Z drugiej strony - brak wsparcia pancerników powoduje, że krążki szybko giną w wyniku focusów innych CA i BB. Już pomijam dysproporcje w umiejętnościach lotnisk, bo to zakrawa o pomstę do nieba. Gdy jedne lotnisko na X t ma zestrzeleń 10, a drugie blisko 90+ (nie, nie chodzi mi tu o starcie SD vs FD) i do tego ewidentnie widać, że nie daje żyć chociażby niszczarkom. Zgodzę się również z tym, że pushujące pancki mogą (ale nie muszą - słowo klucz) zrobić grę. Wczoraj Montana i mój Großer Kurfürst (dywizjon) przepchnęły flankę nie napotykając oporu wroga. Oklepanie zaś okrętów płynących w przeciwną stronę (a do tego będących do Nas w większości burtą) było stosunkowo proste. Z drugiej strony w kilku bitwach padaliśmy jak szmaty, bo cały zespół (DD, CA, BB) zrejterowały. Podsumowując: ta gra NIGDY nie będzie miała namiastki teamplay-u gdyż większość gra pod siebie, nie pod zespół, a co za tym idzie - pod wygraną.