Jump to content

przemas1237

Players
  • Content Сount

    30
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    765

About przemas1237

  • Rank
    Able Seaman
  • Insignia

Recent Profile Visitors

93 profile views
  1. przemas1237

    MatchMaker

    Na NY miałem zasięg 18 km a i tak zawsze starałem się zbliżać do wroga w okolice 10-12 km. Raz walczyłem z fuso i kongo jednocześnie z około 7-8 km będąc na oparach. Ja przetrwałem robiąc na nich duży kaliber. Zdziwienie kongo że w dwóch nie mogli mnie dobić a ja co salwę ładowałem im cytadele było bezcenne. Jeśli nie radzisz sobie na wyomingu to na NY też nic nie zdziałasz bo moim zdaniem jest on o wiele trudniejszy do opanowania. Krążowniki mają zazwyczaj gorszy zasięg niż pancerniki a też potrafią im nieźle dokopać.
  2. przemas1237

    MatchMaker

    Na kawachi często spotykałem VI tiery. Dla pancerników to chyba norma. W takich wypadkach trzeba liczyć na resztę drużyny i robić jako wsparcie. Samotne rajdy do przodu przy takich losowaniach zawsze się źle kończą.
  3. przemas1237

    MatchMaker

    To mieliśmy płynąć w kupie widząc co chwile wachlarz 20-30 torped z niewidzialnych niszczycieli? Ja miałem w pełni stokowe świeżo kupione Mogami(dlatego też miałem sonar bo zapomniałem zmienić, ale co to ma do mm?). Co śmieszniejsze bombowce pojawiały się bardzo blisko naszych okrętów(jakieś 6-7 km) i mimo skupienia ostrzału tracił tylko po parę z nich. A co da ostrzał na 3-4 eskadry puszczające torpedy 1,5 km od okrętu z paru stron? Pancerniki pilnowały bazy przez większość bitwy próbując strzelać nad wyspami. Yamato padł od jednej salwy torped z Shimekaze który zaczaił się na niego za wyspą. Ja obijałem nagato do czasu jak shakuku posłał na mnie wszystkie swoje bombowce. Co z tego że większość torped wyminąłem. Te które trafiły wystarczyły. To dla mnie zbalansowane mm i z takiego cieszyłbym się nawet będąc najsłabszym okrętem: Aż chce się grać widząc takie losowania zamiast lotniskowców i niszczycieli walczących przeciw krążownikom i pancernikom. Ps. Tak wiem dalej mam sonar ale po tej bitwie w końcu go zmieniłem.
  4. przemas1237

    MatchMaker

    Jak wysokie IQ trzeba mieć żeby nie domyślić się że nie chodzi mi o obecność X tiera.
  5. przemas1237

    MatchMaker

    Czy na wyższych tierach działa jakiekolwiek mm? Moja pierwsza bitwa na Mogami z dziś: Wyniku chyba nie muszę podawać. Lotniskowiec robił rzeź a niszczyciele wybiły niedobitki. Chyba zostanę przy grze pve na tym okręcie. Przynajmniej nie będę tracił po parędziesiąt tysięcy na każdej bitwie.
  6. przemas1237

    Drzewko dla początkującego

    Carolina dla początkującego jak najbardziej ale Kawachi już raczej nie. Dobra na start jest linia krążowników amerykańskich. 3, 5 i 6 tier z tej linii są bardzo fajnymi okrętami. 4 mi jakoś nie przypadła do gustu. Niszczyciele japońskie są raczej proste do gry. Utrzymując się poza zasięgiem spotowania spokojnie możemy zasypywać wroga torpedami.
  7. przemas1237

    Pancerniki. Chłopcy do bicia

    Ja dzisiaj minekazem z 300 hp nadziałem się na clevelanda z 3/4 hp wypływającego z zza wyspy jakieś 3 km ode mnie. O dziwo to on poszedł na dno . Posłałem w niego pełną salwę torped zanim jeszcze się wyłonił zza wyspy. Zdołał oddać 2 pełne salwy nie trafiając ani razu po czym pięknie zatonął. Czy japońskie pancerniki muszą walczyć z statkami 3 tiery wyżej? Zarówno na Kawachi jak i na Myogi często losuje mnie właśnie do takich bitew. Jakoś na amerykańskich pancernikach nie zauważyłem takiego czegoś.
  8. przemas1237

    Pancerniki. Chłopcy do bicia

    @1kcal Wiem dokładnie co robił sampson bo ładował we mnie swoje torpedy od początku bitwy aż do momentu gdy go zatopiłem. Statki które w tej bitwie zatopiłem praktycznie od początku bitwy strzelały do mnie i mimo że w pewnym momencie znalazłem się poniżej 5 km od nich to one poszły na dno a ja sobie popłynąłem beztrosko na capa. Co do twojego wpisu o Kawachi to jest chyba jednym z niewielu chwalących ten pancernik. Moim zdaniem jest on gorszy od SC a przynajmniej mi grało się nim zdecydowanie gorzej.
  9. przemas1237

    Pancerniki. Chłopcy do bicia

    Ciekawy filmik i sporo tłumaczący. Wziąłem sobie do serca te rady i wróciłem do Kawachi którym grało mi się tragicznie. Oto wynik: Może i nie cud ale zadane obrażenia sporo większe niż średnia jaką na nim miałem. Zatopiłem więcej okrętów w tej jednej bitwie niż we wszystkich wcześniejszych( 4 zatopienia w 11 bitwach) więc poprawa spora.
  10. przemas1237

    Pancerniki. Chłopcy do bicia

    Mi akurat zarówno na SC jak i Wyomingu grało się świetnie. Dopiero NY zniechęcił mnie do dalszej gry pancernikami. Może to ze względu na to że na niższych tierach jest sporo słabych graczy nie wiedzących o tym że do pancernika nie ustawia się bokiem. Na wyższych tierach gracze już wiedzą jak grać by nie obrywać od pancerników w cytadele. A w walce na duże dystanse krążownikiem można ominąć prawie każdą wystrzeloną salwę.
  11. przemas1237

    Pancerniki. Chłopcy do bicia

    Ja z tego względu porzuciłem grę na NY. Pancerniki są mocno zależne od drużyny a na randomach o dobrą drużynę ciężko. Wolę grać krążownikami które są bardziej uniwersalne. Sam często wspieram pancerniki czy to osłaniając je przed bombowcami czy po prostu pomagając im ubić jakiś wrogi statek. Pancernik z wsparciem chociaż 1 krążownika może zdziałać o wiele więcej niż sam.
  12. przemas1237

    Idioci z torpedami

    Miałem 2 sytuację w których wina leżała po stronie torpedującego. Pierwszy raz grałem NY. Płynąłem na wroga zmieniając kurs tylko na tyle by nie obrywać za mocno. Nagle podczas lekkiego skrętu słyszę sygnał torped. Odwracam widok a tam krążownik za mną puścił torpedy w będącego na oparach wroga 3 kilometry przedemną. Nie zdążylem ich wyminąć i przez to straciłem ster, połowę HP i załapałem podtopienie a naprawa dopiero za 30 sekund. Żeby było śmieszniej ster zablokował się tak że obruciłem się bokiem do wrogów. Drugi raz płynąłem niszczycielem w przesmyk i nagle wyświetliłem wroga 10 km przedemną. Zacząłem zmieniać kurs żeby shować się za wysepkami i stamtąd póścić torpedy. Dobrze że spojżałem za siebie bo tam matoł w niszczycielu wypuścił pełną salwę torped w tego wroga(jakieś 12-13 km od tego wroga). Nawet nie raczył mnie uprzedzić co robi.
  13. przemas1237

    Furutaka

    Źle zrozumiałeś to co napisałem. Grając Aobą tak jak Furutaką mam na niej znacznie lepsze wyniki. Już w pierwszych bitwach nauczyłem się że nie da się Furutaką grać jak Kumą. Na Furutace omijałem raczej pancerniki i skupiałem się na likwidowaniu krążowników, niszczycieli i czasami polowaniu na lotniskowce. Głównie walczyłem na dystansie 11-13 km. Na niszczyciele ładowałem głównie HE, krążowniki zależnie od ich ustawienia HE lub AP . W lotniskowce lepiej biło mi się HE (często wpadały mi cytadele) ale i AP używałem. Jak już musiałem obijać pancerniki to wybierałem głównie HE. Czasami przełączałem na AP jak wystawiały się bokiem. Często wchodziło w nie po 4-5 tyś. obrażeń z salwy(tylko w niskotierowe). Czasami ustawiałem się do wroga bokiem żeby oddać pełną salwę po czym znowu zmieniałem kierunek. Tylko że przeładowanie jak i obrót powodują że traci się sporo dobrych okazji do strzału albo strzela się tylko z jednego czy dwóch dział. Zgadzam się że trzeba na niej dobrze celować bo bez tego nic się Furutaką nie zdziała. Torpedy są ale bardzo okazyjnie i nie można zbytnio na nich polegać tak jak to było w Kumie czy Tenryu. Równie dobrze można grać jakby ich nie było. Napisałem się ale może komuś te moje wypociny pomogą. Jak ktoś się nie zgadza z tym co napisałem to może mnie poprawić. Mnie tylko taka gra Furutaką wychodziła.
  14. przemas1237

    Furutaka

    Tylko jak tym czymś klupać dmg? Wybacz ale dla mnie było to niewykonalne. Dla porównania na Furotace po 33 bitwach mam średnio 1060 expa i niecałe 27 tyś. dmga na bitwę. Po 3 bitwach w pełni stockową Aobą mam średnio 1500 expa i 49 tyś. dmg. Jakiegoś olśnienia dostałem czy co? Nie, gram tak jak grałem tylko że czymś nadającym się do gry.
  15. przemas1237

    Furutaka

    Nie wszystkie mapy są oceanem bez wysep więc czasami można wpłynąć na jakiś statek okrążając wyspę. I wtedy dupa bo działa obracają się wieki. Trzymanie się na dystans to dobra taktyka ale nie zawsze wykonalna. Nie wspominając już o tym że nawet niektóre statki 4 tieru mają większy zasięg. Ale to nic bo już tylko 3 tysiące expa dzieli mnie od Aoby. Najgorsze w tym wszystkim jest to że choćbym nie wiem jak nienawidził go to i tak wyniki mam na nim dość dobre.
×