rtfm_pl
Beta Tester-
Content Сount
5,129 -
Joined
-
Last visited
-
Battles
15858 -
Clan
[-DWS-]
Content Type
Profiles
Forums
Calendar
Everything posted by rtfm_pl
-
Bezkarne się skończyło, zostało samo gwałcenie. Ale to dotyczy wszystkich dymiarzy. Akurat Perth-a trochę mnie, bo on nie stoi w dymie , tylko jednak na ty 1/4 sobie płynie. Wielu odruchowo, jak widzi krążek który się zaświecił, to wali jakby on stał. I to się przeważnie sprawdza, ale tu akurat nie.
-
Nie jakoś strasznie, na poziomie Leandera, lepiej niż Fiji czy Belfast.
-
Mniej więcej tak samo jak kiedyś. To szóstka, zalew radarowców go w sporej części ominął. A teraz, jak jest arsenał, to łatwiej zdobyć dla niego moduł na dłuższy dymek.
-
ROF ROF-em, ale 150-tki bez IFHE jakoś tak nieszczególnie wchodzą w twardsze okręty. 8 calówki Myoko to jednak mają dupnięcie, bez żadnych szmerów bajerów za 4 punkty, potrafią włożyć po 6-7 tysięcy na salwę w pancernik (oczywiście nie zawsze, ale dość często). Zresztą 6cali kontra 8 cali można było fajnie porównać na tych całych nocnych operacjach. Baltikiem robiłem bardzo podobne wyniki co Clevelendam, zarówno co do DMG jak i XP. Po prostu, 203mm mają inną specyfikę i mniejszy ROF nadrabiają innymi rzeczami. Co do obrotu wież, jak doszkalasz kierowcę pancernika, to pewnikiem i tak masz perka na obrót. Ja na japońskich deskach też marksmana mam, na krążkach to już różnie, ale na takim Mogami to marksman też jest raczej must have.
- 6,912 replies
-
- promocje
- wyprzedaże
-
(and 5 more)
Tagged with:
-
Mutsu nie mam, ale Myoka sprawują się bardzo ładnie. Tylko trzeba im wpakować wszystko co się da w obrót wież (perk+moduł) i jest git.
- 6,912 replies
-
- 1
-
-
- promocje
- wyprzedaże
-
(and 5 more)
Tagged with:
-
Zatopiony przez swojego (spotkanie znajomych z forum)
rtfm_pl replied to UrukSzymon's topic in Rozgrywka
Patrz, nie zauważyłem Cię, sorki, że się nie zrewanżowałem. Tak, całkiem fajnie. A w dodatku można misje zaliczać. Ja pojechałem 3 razy i już mam 500 trafień na francuzach. Aigle na scenariuszach się do tego świetnie nadaje, Grasownik zresztą pewnie też. -
Pomijając kwestię wyceny takiego konta, to zastanawiam się po co to komuś? Przecież fun z gry to między innymi badanie nowych okrętów i ich poznawanie. Co za radość z gry, jak nic w niej już nie ma do zrobienia (oprócz psucia statystyk, co zapewne nastąpi jak ktoś się na to skusi).
- 6,912 replies
-
- 2
-
-
- promocje
- wyprzedaże
-
(and 5 more)
Tagged with:
-
No to policzmy, S&G to 70 tyś, kieszonki to 30 tyś do kupy (oficjalnie). Jeśli "dla świata" Bismarck miał mieć 35 tyś, to spokojnie mieści się razem z Tirpitzem w tych 185 tyś i jeszcze nawet zostaje miejsce na Schlezweiga. Fakt, musieli by Schlesiena wycofać.
-
Nie tak nic, ale regularny okręt T6 zarabia lepiej. A szóstka z kupionym za grosze premiowym camo zarabia już całkiem całkiem. To niezła metoda, bo możesz mieć okręt za darmo i sprawdzić, czy Ci się podoba i jak Ci na nim idzie. Premiowe camo dla szóstek kosztuje zdaje się 1000 golda, czyli mniej niż premka T4. A okręt z premiumowym camo zarabia mniej więcej tak jak "zwykła" premka, różnica jest taka, że musisz tam wsadzić dedykowanego kapitana na na okręt premium możesz przesadzać gościa z innych okrętów. Oczywiście, porządne zarobki to dopiero premki T7 i T8. T7 niby zarabiają mniej, ale mają dużo łaskawsze losowania, więc początkujący gracz może na siódemkach wyjść lepiej niż na ósemkach.
-
Jak już ci napisali, zarabiać specjalnie do T7 nie musisz. A i tak musisz zbadać wszystkie okręty po drodze do Bismarcka, więc i tak będziesz nimi musiał pograć. Pomysł farmienia Free XP na premce T4 żeby uzbierać na ósemkę wybij sobie z głowy, potrzebował byś taaaaką masę bitew, że szkoda gadać. Poza tym różniste misje w grze są przeważnie od T6, a warto je zaliczać (większość zalicza się sama przy okazji) bo masz za nie różne kamuflaże i flagi które przyspieszą grind. Poza tym, od T6 wchodzą operacje, na których można nieźle zarobić i nałapać XP-ków. Szczególnie polecam operacje na stokowym okręcie, bo granie nieulepszonym okrętem na randomie przy losowaniu +2 bywa bolesne. Na ostatniej operacji (bitwy nocne) praktycznie skończyłem grind Clevelanda. Fakt, że gwiazdka x2 mocno pomogła, ale dobrze oflagowanym Clevem robiło się ponad 10 tyś XP za bitwę. A jeszcze dawali fajne camo dające +125%XP, więc można było "malować" okręt na bieżąco bez zużywania zapasy kamuflaży.
-
Co nie zmienia faktu, że były to jedyne takie twory na świecie, czyli w sumie dziwaki wymykające się klasyfikacji. Niemcy nie były sygnatariuszem traktatu waszyngtońskiego, miały swoje własne ograniczenia wynikające z Wersalu. Między innymi, nie obowiązywał ich limit 8 cali dla krążowników, za to 10 tyś ton już tak. I dlatego te okręty były tak słabo opancerzone w porównaniu do kalibru dział, po prostu chcieli się zmieścić w limitach tonażu (a że kantowali to inna sprawa). Bismarck to już w ogóle nie ma nic do rzeczy, bo on sam w sobie nie był "waszyngtoński" przez swój tonaż, a budowany był już po tym, jak Niemcy jawnie zerwali wszystkie ograniczenia.
-
Bardzo fajne wyliczenia. Tak swoją drogą, przy okazji dyskusji o ewentualnych przyszłych liniach, zaproponowałem coś takiego jako ewentualny feature krążowników liniowych. To by fajnie balansowało ich słabszy pancerz. W połączeniu z dobrym camo, były by to kapitalne okręty do walki podjazdowej, czyli w sumie czegoś do czego battlecruisery były przewidziane. No i WG też na to wpadło, teraz tylko czekać na drugą linię brytyjskich BB. Tylko kurde Hood już jest a jego widziałem w tej linii gdzieś na T8. Choć w sumie to żadna przeszkoda, Hood miał być tylko jednym z serii "admirałów".
-
Zgadza się. Ale była parę takich okrętów które nie mają odpowiedników nigdzie indziej. Choćby Couragerous z kolegami, czyli pierwsza podejście do wielkich krążowników. Japończycy z kolei pobudowali hybrydy lotniskowca z czymś (a to z pancernikiem a to z krążownikiem) takie Ise czy Tone (ten to nawet ma model w grze) i krążowniki torpedowe (Kitakami - też był w grze). Niemieckie niszczyciele z działami 150mm też są w sumie unikatami, choć tu akurat Francuzi coś podobnego wymajstrowali. Na tle tych dziwaków, to Alaska jest całkiem normalnym okrętem. Wracając do Alaski, to w sumie działalność Kongosów jest niezłym przykładem co takie coś mogło by robić. Kongosy z czasie DWS były w sumie takim czymś pomiędzy pancernikiem a krążownikiem. Bo przecież od nowoczesnych pancerników były wyraźnie słabsze, za to miały szybkość mniej więcej krążownika. No, trochę mniej, ale w końcu to zmodernizowane starocie a nie nówki sztuki jak Alaska.
-
Graf Spee też ma zupełnie inna charakterystykę. A mimo to powstał (nawet trzech ich było), był sporym bólem d..y anglików, no i mamy go w grze. Wielkie krążowniki zbudowali amerykanie i sobie pływały, sowieci też zaczęli budować i jednego nawet zwodowali. Jak by się toto sprawdziło na prawdziwej wojnie to nie wiadomo, ale i tak za długo by sobie nie popływały, bo właśnie nadchodziła epoka atomu i rakiet, która wymiotła okręty artyleryjskie z mórz i oceanów. Jak dla mnie fajnie że takie coś jest w grze. To w końcu końcowy etap ewolucji klasycznego krążownika. Coś jak Iowa która okazała się ostatnim etapem ewolucji pancernika. W służbie pozostały Iowy a nie Alaski tylko dlatego, że były większe, więc łatwiej było na nie ładować nowe zabawki. Choć jakby Iowy były dwie a alaski cztery, to mogło by być odwrotnie.
-
Akurat on nie taki zdupy. Stalingrada zwodowali, Kronsztada tylko zaczęli. Jak akurat zbierałem na ruska XP-ki, ale widzę, że raczej je przykiszę.
-
Germlin bez marksmana jest niegrywalny. Leningrad był grywalny ledwo ledwo, z marksmanem grało się komfortowo. Dla mnie to próba wyssania dublonów na reset perków. Inna sprawa, że Gniewny będzie teraz bardzo fajnym okrętem do walki o capy.
-
Kitakaze dla mnie jest wystarczająco "koszerny", może sobie być. To jest świetny pomysł. W końcu lider to nie niszczyciel a raczej coś w rodzaju małego krążownika. Tam swoją droga, Yubari miał wyporność mniej więcej w okolicy Taszkienta. Kebab, gdyby powstał, pewnie niespecjalnie by odstawał tonażem od Angano.
-
Jeszcze jej nie ma, spoko, coś wcisną. Jak nie od razu, to za jakiś czas. Przecież Japońskie deski też były 100% historyczne. Ale już nie będą, bo WG wymyśliło Haragumo. Anglikom też coś wymyślą, nie bój. Widzę, że masz identyczne podejście do mojego. Też mam Zao i odblokowanego (nie kupionego) Kebaba.
-
Zgadza się, Harekaze straci sens, bo teraz pasuje na niego kapitan z Aki, jak na Aki wywalę IFHE to nie będzie pasował żaden. I tak planowałem zrobić Kitakaze i na tym poprzestać, Haragumo to kolejny "zdupyship" wymyślony przez WG. Do tej pory linia japońskich DD-ków była w 100% historyczna, ale widać WG po prostu musi w każdej linii wsadzić jakiegoś swojego potworka. A spokojnie dało się to zrobić inaczej, na T9 dać Aki z 6-rurowym aparatem i może trochę podciągniętymi miękkimi statami, a Kitakaze byłby zwieńczeniem linii.
-
Zależy od odległości starcia. Nie mam Chinola, ale mam Pertha i widzę to tak: Perth puszcza dymek, wyrzuca samolot i klepie Dallasa jak chce dokąd samolot nie spadnie. Dallas ma dość paskudnego spot z powietrza, a Perth z lepszym camo jest w stanie w pewnym zakresie wybrać dystans na którym zacznie zabawę. Dallas ma wtedy do wyboru iść na zwarcie z sonarem (ale musi uważać na rybki), albo wyjść spod spota samolotu i poczekać na koniec dymku.
-
Ale akurat wysoka trajektoria to zarówno wada jak i zaleta. Helenką można (a nawet trzeba) bawić się jak Atlantą - zza wyspy. Sowiet musi grać na daleko, bo przez wyspy nie przerzuca, Helena spokojnie lobuje. Dallas niby też, ale jemu dramatycznie brakuje siły ognia. Jakby nie patrzeć, Helena ma o 50% więcej luf przy tym samym przeładowaniu co poprzednik. Mały zasięg też niekoniecznie jest wadą, jak walimy zza wyspy, to jest mniejsze szansa, że nas jakiś cfaniak wypatrzy z boku. Dallas mnie irytował, z Helenką się póki co polubiłem. Do takich się nie strzela, szkoda wychodzić z camo, które jest bardzo przyjemne jak na okręt bez modułu. Za to z bliska mielimy deski przepięknie.
-
Ojej poważnie, 300m mniej?
- 6,912 replies
-
- 1
-
-
- promocje
- wyprzedaże
-
(and 5 more)
Tagged with:
-
Według mniej warto. Tak w ogóle, to nie jestem fanem strzelania z dymu, ale akurat na Haidzie robię to częściej niż na innych. Poza tym, kapitana mam wymiennego z Perth-em a tam superintendent jest baaardzo przydatny. Ogólnie, myślę nad takim czymś: http://shipcomrade.com/captcalc/1000000000000011100001000000001119 Czemu tak? Last Stand i kamo to oczywiste, wybór jedynki to sprawa indywidualna, ja wybieram PT bo to ważna informacja, czy już pora spieprzać czy jeszcze nie. Teraz tak, RPF-a mam na wszystkich niszczycielach oprócz Akizuki (tam poszło IFHE i się nie zmieścił) i większości krążków i uważam go za bardzo ważny perk. Adrenalina z kolei to jeden z najmocniejszych perków w grze. Zostaje 6 punktów, przy czym muszę wybrać coś za 3 punkty, czyli zostają 2 trójki albo 1-2-3. Na niszczycielach uważam SE za perk nawet mocniejszy od adrenaliny, dodatkowe 2450 punktów przy bazowych 15700 to około 15% więcej, co oznacza (w uproszczeniu) o 15% większą przeżywalność. Dla niszczyciela grającego agresywnie, oznacza to, że zrobi o 15% więcej. Tak więc zostają 3 punktu do wydania. Można dać Jacka i "zapychacz" albo coś za 3 punkty. Tu wybór jest mocno skomplikowany, bo przydało by się zarówno BFT jak i przeładowanie torped, a i Vigilance też ma spory sens, bo wtedy sonar zaczyna świecić torpedy już baaardzo przyzwoicie. Ostatecznie zdecydowałem się na superintendenta ze względu na wymienność z Perth-em, ale nie tylko dlatego.
-
Tyle, że jak nigdzie nie pisałem, że to "definicja", ani że to obejmuje wszystkie okręty. Wiesz, każdy samochód jest pojazdem ale nie każdy pojazd to samochód, więc Twój przykład z Iskrą jest cokolwiek nietrafiony.
-
Patrz, a je przeważnie wygrywam. "Walka" to niekoniecznie nawalenie się z armat (choć i tu JP nie jest wcale na straconej pozycji). Litości, statki co mają armaty nazywają się okręty. Ja wiem, że czasem ktoś na forum "statkiem" rzuci, ale ty walisz tymi "statkami" w co drugim zdaniu. Ale pytasz się czym grać. No to sobie wygrinduj na szybko a potem pograj. Wiele linii w okolicach tieru 5-6 zmienia oblicze dość drastycznie. Niektóre zmieniają się później, ale też się zmieniają, np. pancerniki USA na T8 zaczynają być szybkie i miękkie, czyli dokładnie odwrotnie niż wcześniej.
