Jump to content

rtfm_pl

Beta Tester
  • Content count

    3,972
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    10461
  • Clan

    [-DWS-]

About rtfm_pl

  • Rank
    Captain
  • Insignia

1 Follower

Recent Profile Visitors

1,061 profile views
  1. HMS Leander Tier VI

    Nie wiem jak strzelasz, ale Leander wkłada w pancki po 2-3 tyśie. Salwy za 500 też oczywiście się zdarzają, ale średnia to jakieś 1500-2000 na salwę. I to są obrażenia z pepancy których nie da się wyreperować w 100% (pożary się daje). Jak pancek idzie dziobem to faktycznie robi się kłopotek, ale po to mamy torpedy, żeby go sobie odkręcić. Lubię takich. Faktycznie wtedy jest gwałt. Kiedyś zatłukłem dwa pancki które mnie rushowały, torpedy z obu burt to potęga, a zrzut pojedynczy sprawia, że możemy je wpakować wszystkie. Ważne, żeby wtedy nie przestać jak są bliżej niż te 5km. Na 4km widzisz gości na hydro i możesz spokojnie przygotować salwę torpedową. Tak swoją drogą, Lenader ma i jedną rurę więcej niż następcy, trochę obity pancek spada na salwę.
  2. Nicholas

    Tak szczerze, to pomyliłeś się z połowie . Napisałeś o 2 okrętach, 2 pominąłeś. Ale tak serio, to masz całkowitą rację. Radarów to przy odrobinie szczęścia można Nicholasem nie spotkać w ogóle przez cały grind. To piątka, zakłada się flagę i camo i robi w paręnaście bitew.
  3. Nicholas

    Zapomniałeś o Belfaście. Ale fakt, grając T5 to czasem spotka się jeden radar w bitwie, dwa na raz to pewnie co 100 bitew. Duke of York ma. Ale to nie jest niemiecki sonar (o zasięgu większym niż torpedy Nicholasa), tylko taki "zwykły". No i to jest cały jeden pancek z sonarem, w dodatku niespecjalnie popularny. Zgadza się. Choć Gucio rzucany często na też teraz T8 nie ma łatwo.
  4. PROMOCJE, OBNIŻKI, OFERTY

    No to ja tak mam. Od jakiegoś czasu odpalam WoT tylko na okoliczność dawania jakiegoś lolka premium. Teraz można dostać polskiego TKS-a za rozegranie jednej bitwy, więc oczywiście tanki poszły w ruch (na 2 bitwy, jedną żeby TKS-a zrobić, drugą, żeby się nim przejechać).
  5. Tier 6 T-61 premium DD

    Ich forum ich zasady. Każdy może sobie założyć inne forum "o statkach" i pisać tam co mu się podoba.
  6. Yamato

    Ale tu akurat amerykańskie pancki dużo lepiej nie stały. A jak by morze się troszkę rozbujało to już w ogóle. Jakby pod Nodrcapem był pancernik US Navy, to Szary by go zjadł na śniadanie.
  7. To jest akurat klasyczny przypadek dylematu więźnia. Może tak, może nie. Wszystko sprowadza się do tego, żeby nie przeregulować. To samo zresztą dotyczy środowiska, jak się przesadzi to wychodzą kwiatki w stylu afery wiatrakowej. A akurat politycy (wszyscy, żeby nie było że się czepiam akurat lewicy) mają tendencje do preferowania doraźnych efektów ponad zyski długoterminowe. Dlatego walą ustawę/dekret/cokolwiek i to jeszcze taki, który maksimum kosztów przerzuca na prywatne firmy. Jest efekt doraźny w postaci np. zwiększenia zatrudnienia kobiet (albo wzrostu ilości wiatraków), a efekt długoterminowy to spadek dynamiki wzrostu (bo koszy) i w sumie tracą wszyscy. Także te kobiety którym rząd "zrobił dobrze". Ja akurat uważam, że najlepsze co można zrobić dla równouprawniania to właśnie zadbać o wzrost gospodarczy. Zwiększający się rynek sam z siebie zacznie wciągać kobiety, bo po prostu będzie wciągał każdego chętnego i kompetentnego pracownika.
  8. Można próbować. Ale tego nie załatwisz żadnym przepisem administracyjnym. Jeśli kraj jest bogaty i się rozwija, to kompetentny pracownik będzie cenny i już. Jak jest bida, to w ogóle zatrudnia się nowych niechętnie. A czy to nowy w sensie "pierwsza praca" czy po dłuższej przerwie to w sumie bez znaczenia. Problem z lewicą jest taki, że próbuje zadekretować to czego zadekretować się nie daje. Pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet, to się zrobi ustawę że będą musieli. Takie leczenie objawowe, bez wnikania w przyczyny pewnych zjawisk. Bardzo często, takie działania przynoszą skutek odwrotny od założonego.
  9. Trochę tak, ale nie do końca. Często, jak już się gościa zmusiło do założenia działalności, to on zaczyna "działać" na własną rękę. Znaczy, umowę "główną" ma na utrzymanie, a po godzinach (albo nawet i w godzinach jak się da) wali fuchy. Rozumiem, że Twój humanizm się buntuje, ale takie jest życie. Zresztą, czy zastanowiłeś się nad tym co pisałem o wynajmowaniu fachmana od kafelków? To zależy. Bo ja uważam, że układ w którym jeden z rodziców utrzymuje rodzinę a drugi siedzi w domu jest bardzo dobry. Ale nie upieram się, że koniecznie ma to być kobieta. Ja tam bym sobie z rok w domu posiedział jakby jakaś życzliwa dusza na mnie pracowała w tym czasie. No dobrze, ale to jest jej wybór. Wybiera karierę, jej sprawa. Tylko niech potem nie marudzi, że po 40-tce ciężko zajść w ciążę.
  10. Oczywiście. Prowadząc firmę kupujesz różne rzeczy, płacisz czynsz, pensje, rachunki za prąd itd. Z drugiej strony zarabiasz pieniądze. W tym wszystkim chodzi o to, żeby tych pieniędzy zarobić więcej niż się wyda. Jak wynajmujesz kogoś, żeby ci położył kafelki czy naprawił samochód, to też patrzysz na to ile weźmie, czy dobrze robi i czy dotrzymuje terminów. Jak partaczy to go drugi raz nie weźmiesz. To się specjalnie nie różni od kupowania pralki czy telewizora. Kryterium wyboru sprowadza się do porównania jakości i ceny. Wynagrodzenie to nic innego jak "cena". A przecież wynajmując fachowca tak na prawdę go zatrudniasz. Dokładnie tak jest. Jakby to brutalnie nie wyglądało, to tak właśnie jest. Poza tym, jak firma padnie, to wszyscy pracownicy tracą pracę, więc utrzymywanie nierentownych etatów jest mocno nie fair wobec tych pracowników którzy na siebie zarabiają. Jak firma ma się dobrze, to można sobie trzymać ludzi nawet jak na siebie nie zarabiają. Jest to w zasadzie działalność charytatywna, ale jak można sobie na to pozwolić to czemu nie. Ale jak firma cienko przędzie, to sorki, nie ma miejsca na sentymenty. Druga sprawa, kupujesz maszyną która spowoduje, że 2 ludzi wykona tę samą robotę którą wcześniej wykonywało 3 ludzi. Jeśli ilość zamówień nie wzrośnie o 50%, to oznacza, że jeden pracownik właśnie stracił pracę. Z punktu widzenia firmy, sprowadza się to do porównania kosztów maszyny do kosztów utrzymania jednego etatu. Wiec tak, porównuję człowieka do maszyny.
  11. Szansa na ORP Orkan?

    Tak, oczywiście, głupi błąd. Ale reszta się zgadza, bo Musketeer i Ali Pasha są tego samego typu co Orkan.
  12. Gearing

    Jakby sytuacja była odwrotna, to Ty byś go sklepał. Przy czym Gearing ma rozbicie a tajwaniec nie, to jest duuuuża różnica w bitwach z lotniskowcami. Oczywiście, dobra lotnia załatwi Gerainga nawet jak ten ma rozbicie, ale straci na to więcej czasu i samolotów.
  13. Ale to wynika z prostego faktu, że kobieta może sobie po prostu zaciążyć, za wszystkimi tego konsekwencjami (zwolnienia, urlop, takie tam). Dla pracodawcy zawsze to kłopot, bo musi szukać zastępstwa itd. Z punktu widzenia firmy, zatrudnienie pracownika jest jak zakup maszyny. Jedno i drugie ma wykonywać jakąś pracę i przynosić zysk, bo sensem istnienia każdej firmy jest przynoszenia zysku. Jak się kupuje samochód, to zwraca się uwagę na bezawaryjność, bo samochód który stoi u mechanika nie zarabia. Jak się zatrudnia pracownika to bierze się pod uwagę, jaka jest szansa na to, że on sobie pójdzie dłuższe na zwolnienie. Jak jest dobra koniunktura to nie jest to wielki problem (np. kupujesz samochód bo ci się spodobał a nie dlatego że się nie psuje), jak robi się cienko to zaczyna się liczyć każdy grosz. I po prostu pracownik mężczyzna statystycznie jest bardziej "bezawaryjny".
  14. Gearing

    A kebebem się nie strzela. Żadnym niszczycielem. Natomiast nie rozumiem problemów z Yuejem, przecież to praktycznie taki sam okręt. No dobra, Tajwaniec jest kapkę mniejszy i ma kapkę lepsze camo, ale to nie są jakieś straszne różnice które by skazywały Gearinga na porażkę.
  15. Szansa na ORP Orkan?

    Owszem, ale WG zależy, żeby sprzedawały się lepiej. Zgadza się. Ale Orkan to brytyjski niszczyciel typu N. Można z niego zrobić premkę polską albo turecką. No i oczywiście brytyjską. Jesteś pewien, że Orkan sprzeda się lepiej niż Kilic Ali Pasha albo HMS Musketeer?
×