Jump to content

polskiowczarek

Players
  • Content Сount

    46
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    864

About polskiowczarek

  1. polskiowczarek

    Brytyjskie krążowniki

    Pytanie takie- czy pojawią się brytyjskie krążowniki ciężkie(np typ County), czy ruskie kompleksy twórców gry nie pozwolą oddać całego bogactwa i potęgi najlepszej marynarki świata(do II WŚ)?
  2. polskiowczarek

    Nassau (Tier III)

    Dziś jest taki spam niemieckich pancerników, że nie jestem w stanie wejść do normalnej(losowej) bitwy w czasie poniżej dwóch minut i jestem zmuszony robić ten okręt na bitwach kooperacyjnych. Szkoda, bo przez to nie mogę go lepiej ocenić. Jakkolwiek spam pancerników ma też swoje zalety- po rocznej przerwie odkurzyłem pierwszego japońskiego lotniskowca, potrenowałem synchronizację ataków torpedowych i ani się obejrzałem, a Hosho się wyelitował i jest następca w porcie .
  3. polskiowczarek

    Kongo

    Piszesz o wymaksowanym Kongo? Jakiego masz na nim kapitana? Poza tym polecam zamontowanie modyfikacji przyrządów celowniczych. Ja sobie zostawiłem Kongo w porcie- szkolę na nim nowych kapitanów na kolejne japońskie BB-ki(dwóch już poszło dalej) i zarabiam(choć pod tym względem Fuso jest lepszy). Kongo to świetny okręt- uzbrojenie pancernika, a szybkość krążownika. Mój problem na nim jest raczej taki, żeby nie czuć się zbyt pewnie i nie przesadzić z szarżowaniem. Co do gry - cały czas trzeba być w ruchu i zmieniać pozycje. Korzystne rozstawienie wież rufowych powoduje, że możemy strzelać do przodu , płynąc pod ostrym kątem do przeciwnika. Krążowniki dopuścić na odległość 8-9 km(nawet kosztem pożaru- niech sobie narobi apetytu, tym łatwiej go poślemy na dno) i wtedy roznosić pełną salwą burtową(z tej odległości prawie zawsze wchodzą cytadele, często podwójne). Pancerniki oklepywać z kilkunastu kilometrów, żeby nie narażać się na precyzyjny ostrzał, poza nasz pancerz burtowy jest słaby, a pokładowy nienajgorszy w porównaniu do innych okrętów tej klasy, czyli poniżej 10 km każdy pancernik wsadzi nam cytadelę bez większego problemu, natomiast powyżej 15 pociski spadają pod dużym kątem i szanse się wyrównują (poza tym możemy robić uniki, w czym pomaga prędkość). P.S. Jeżeli oceniasz Kongo na podstawie gry na pierwszym kadłubie, to popełniasz "wielbłąd". Stock ma kiepskie kąty ostrzału, musisz pokazywać całą burtę, gorzej skręca, jest mułowaty, jednym zdaniem sporo gorszy od wymaksowanego Myogi. Oceń Kongo, jak go wymaksujesz.
  4. polskiowczarek

    Nagato

    Mam Nagato od kilku dni, jeszcze na razie kapitan w trakcie przeszkalania z Fuso i stockowy kadłub, więc nie wypowiadam się na temat samego okrętu, ale wytłumaczcie mi jedną rzecz. Przed chwilą miałem sytuację, gdzie oddałem salwę z 7 kilometrów w odkrytą burtę Izumo, wyświetliło się 5 trafień, ale 0 dmg. Jak to możliwe przy tak potężnych działach??? Przy czym widziałem, jak te pociski spadły i były to soczyste strzały w śródokręcie. Nie domagam się trzech cytadel, ale 0 to chyba gruba przesada...
  5. polskiowczarek

    Myogi

    Nie rozumiem tego narzekania na ten okręt. Jest bardzo podobny do Kongo. Nie jestem teraz pewien, ale wydaje mi się, że do Myogiego nie można zamontować modułu poprawiającego celność(i to akurat wada). Generalnie to nie jest typowy pancernik , tylko krążownik liniowy(czyli jest szybki kosztem słabszego pancerza) i należy wykorzystywać jego zalety- przewagę prędkości i zasięgu. Pancerniki punktować z daleka, krążowniki starać się niszczyć z odległości poniżej 10 km, żeby zrobić lepszy użytek z dział 356 mm. Kongo gra się bardzo podobnie, dlatego warto się nauczyć grać Myogim.
  6. polskiowczarek

    Fuso

    Wróciłem do gry po 10 miesiącach przerwy i kontynuuję grind Fuso. Powiem tak- zacząłem się z nim dogadywać dopiero po nabiciu 40 k punktów badań. Gra się nim inaczej niż Kongo- jest wolniejszy i mniej zwrotny(choć teoretycznie czas reakcji steru jest taki sam), przez co nie można sobie pozwolić na rajdy z krążownikami, co miałem w zwyczaju robić na poprzedniku. Trzeba grać spokojniej i myśleć do przodu. Jak już się o tym pamięta, to okazuje się , że Fuso jest świetny- ma bardzo duży wpływ na to, co się dzieje na mapie. Zalety: - zasięg - szybkostrzelność - 12 armat dających gęstą salwę i duże prawdopodobieństwo trafienia Wady: - dość miękka burta(faktyczny poziom ochrony jest podobny jak na Kongo, mimo grubszego pancerza- regularnie rzuca nas na okręty z działami 15 i 16 calowymi, które penetrują nasze 305 mm podobnie, jak armaty 356 mm radzą sobie z pancerzem Kongo) - nienajlepsze umiejscowienie artylerii z dwiema wieżami na śródokręciu(choć i tak mają lepsze kąty ostrzału, niż amerykanie z podobnym układem) - słaba zwrotność - słaba oplot. Dla mnie najbardziej uciążliwe są te dwie ostatnie wady(miękki pancerz i rozstawienie dział da się zniwelować manewrowaniem), tym bardziej że jesteśmy jednym z ulubionych celów lotniskowców(pewnie właśnie ze względu na naszą zwrotność...) i praktycznie zawsze coś się złapie, a najgorzej , jak jesteśmy ostatnim pancernikiem z drużyny, próbujemy ratować bitwę, a przeciwnikowi prócz okrętów artyleryjskich został lotniskowiec... Tu przejdę do dodatkowego wyposażenia. Na pierwszy slot dałem modyfikację głównej baterii(z racji na nienajlepszy pancerz dość często padają wieże i warto coś z tym zrobić), na drugi modyfikację przyrządów celowniczych, żeby zmniejszyć (za duży) rozrzut, na trzeci kontrolę uszkodzeń. Czwartego slotu nie zapełniłem, ale wydaje mi się, że obowiązkowa powinna być modyfikacja steru, żeby przyspieszyć wychylanie płetwy. Po zrobieniu Nagato(on dostanie modyfikację steru od razu) chyba zostawię sobie ten okręt, bo zacząłem go lubić i założę mu modyfikację steru(albo zrobię to jeszcze dziś). Ogólne wrażenie- okręt bardzo dobry- duża siła ognia, zadowalająca prędkosć(gorsza niż w Kongo, lepsza niż w odpowiednikach amerykańskich), bardzo dobry zasięg, który możemy dodatkowo zwiększyć samolotem obserwacyjnym(choć na 25 km jest sens strzelać tylko do pancerników płynących ustalonym kursem, krążownik prawie na pewno zrobi unik przed salwą). Po zmianie przyzwyczajeń z Kongo da się nim pograć i przy okazji czerpać z tego przyjemność.
  7. polskiowczarek

    Furutaka

    Wczoraj zagrałem nią tylko jedną bitwę, na mapie Północ rzuciło mnie na krążowniki VI trieru(głównie Clevelandy) i faktycznie- nic nie mogłem zrobić. Dobiłem tylko jednego , strzelającego się z innymi okrętami, ale poza tym byłem kompletnie bezradny- nie mogłem dojść na odległość skutecznego strzału, bo leciały w moją stronę dziesiątki pocisków i musiałem się skupiać na unikach, a o wypracowaniu pozycji mogłem sobie zapomnieć. Tu się właśnie kłania słaby zasięg. Fakt, że cały zespół kampił koło bazy i to nie ułatwiało zadania- gracze , którzy próbowali coś zrobić, od razu ściągali na siebie ostrzał kilku okrętów. Udało się co prawda cudem przetrwać, ale bitwa oczywiście przegrana i dmg symboliczny.
  8. polskiowczarek

    Furutaka

    Te torpedy faktycznie są niezłe- w ostatniej bitwie na Guadalcanalu, płynąc na pozycję, odpaliłem salwę w przesmyk pomiędzy wysepkami(tak na wszelki wypadek) i po chwili pojawia się komunikat. Okazało się,że Minekaze, który chciał tam się przekraść, wpadł na jedną. Nie grałem Furutaką przed buffem, ale teraz ten okręt jest bardzo przyjemny- bardzo silna i celna artyleria, do tego mocne torpedy. Czasem brakuje zasięgu ,ale mam wrażenie, że gdyby dostał więcej, to byłby OP.
  9. polskiowczarek

    Kongo

    Właśnie przed chwilą zrobiłem swój rekord dmg -113 k, ale w przegranej bitwie... Frustrujące - niby grałem jak trzeba- pancerniki punktowałem z daleka, krążowniki niszczyłem z bliska (5-8 km),utrzymywałem drużynę w grze do końca,ale i tak nic to nie dało... Nie zmienia to faktu,że Kongo to bardzo przyjemny w grze okręt. Jeśli Kongo tak kosi, to ciekawe, co będzie na Fuso.
  10. polskiowczarek

    Kongo

    Wiem, chodzi o to, czy biorąc perk na dodatkowe wyposażenie, można dostać myśliwca. Moim zdaniem przydałby się bardziej, niż samolot zwiadowczy- w każdej bitwie z udziałem lotniskowców jestem obiektem ataków torpedowych(nawet jeśli nie jestem top trier pancernikiem). Jeśli atakuje pojedynczy klucz, to reagując odpowiednio wcześnie, da się wymanewrować torpedy(i przy okazji coś strącić), ale jeśli więcej, to zawsze coś łapiemy. Dodatkowy myśliwiec w połączeniu z ogniem plot pancernika pozwoliłby na tyle przerzedzić atakujące eskadry,że grzebienie torped, płynące w naszym kierunku, byłyby krótsze, bardzo ryzykowne byłoby też kołowanie wokół nas w poszukiwaniu pozycji do zrzutu.
  11. polskiowczarek

    Tchórzliwe pancerniki

    To niestety jest bardzo częste zachowanie graczy w pancernikach. Wczoraj miałem bardzo słaby dzień(chodzi o WR, dmg całkiem niezły) i nerwy mnie brały, jak widziałem graczy w pancernikach kampiących z boku mapy i uciekających od gry. Co innego delikatny krążownik liniowy, który w założeniu nie miał wchodzić w kontakt ogniowy z ciężkimi okrętami, tylko nękać je ostrzałem z daleka i wykorzystywać prędkość(aczkolwiek Kongo też potrafi swoje przyjąć i przetrwać),a co innego klasyczny pancernik- twarda, wolna puszka najeżona działami. Owszem- pchanie się wolnym pancernikiem od razu na pierwszą linię to samobójstwo- krążowniki i niszczyciele obskoczą nas i zjedzą, ale po rozpoznaniu i rozpoczęciu walki przez lżejsze jednostki pancerniki mają obowiązek wziąć główny ciężar walki na siebie- w końcu nie na darmo ta klasa okrętów swoją nazwę zawdzięcza ciężkiemu i grubemu pancerzowi, z którego należy zrobić użytek. Oczywiście zaraz ktoś powie,że krążowniki cię spalą pociskami OB- owszem, jest to bardzo możliwe, ale tylko wówczas, jak im na to pozwolisz. Wczoraj miałem bitwę w Wyomingu, gdzie widząc padającą flankę, próbowałem pomóc, ale zanim dopłynąłem, koledzy spoczęli na dnie. Po chwili obskoczyły mnie dwie Omahy i zaczęły klepać pociskami OB. Owszem- Wyoming zaczął płonąć jak stóg siana i błyskawicznie tracił HP, ale po dwóch moich salwach obydwie Omahy poszły na dno, miałem czas na naprawę, potem jeszcze zatopiłem Wyominga płynącego im z pomocą. Niestety- drugi pancernik z naszej ekipy kampił i nie wspomógł ogniem niszczyciela, a on sam nie dał rady zbić capa(ja nie zdążyłem dopłynąć na drugi koniec mapy), w efekcie przeciwna drużyna szybciej zdobyła 1000 pkt, mimo ,że była w dużo trudniejszej sytuacji. Dlatego uważam,że są sytuacje, kiedy pancernik MUSI wziąć grę na siebie i czasem nawet pójść na zwarcie - po to mamy silny pancerz i 3 naprawy,żeby wziąć ogień przeciwnika na siebie. Czasem nawet warto dać się zatopić, jeśli np 4-5 okrętów przeciwnika skupi ogień na nas - dajemy drużynie możliwość zrobienia misji i swobodnego wyboru celu, chodzi tylko o to,żeby nie paść szybko i bezsensownie.
  12. polskiowczarek

    Furutaka

    Mam ten okręt od trzech dni. Pierwsze wrażenie " co za złom,nie skręca,nie ma zasięgu,ROF jak w pancerniku,a zbiera wszystko jak Kuma". Ulepszenia zacząłem od systemu kierowania ogniem ,ale nadal grało się ciężko. Potem przyszły nowe działa i nagle krypa stała się grywalna. Po zamontowaniu drugiego kadłuba zaczynam się z nią coraz lepiej dogadywać. Moje spostrzeżenia-ten okręt jest zupełnie inny niż poprzednik,który był spamującym mordercą niszczycieli, tutaj da się zatopić niszczyciela,ale ze względu na słabszy ROF jest to trudniejsze. Furutaka jest za to świetna w zwalczaniu krążowników-pociski PP kal 203 wchodzą jak w masło,często wpadają cytadele i bez większych problemów można skarcić zbyt pewnych siebie graczy w Omahach. Trzeba tylko pamiętać o trzymaniu dystansu-łapiemy wszystko i nie mamy zwrotności Kumy, dlatego jak się w nas wstrzelą, to koniec. Co do amunicji-na niszczyciele odłamkowo-burząca, na krążowniki przeciwpancerna, na pancerniki odłamkowo-burząca(ten kaliber nawet potrafi zrobić dmg,niekoniecznie tylko podpalić). Pociski PP potrafią przebić pas burtowy pancerników,ale tylko z bliska,a takie sytuacje,kiedy możemy podejść pancernik zajęty walką z kimś innym są rzadkie( ja miałem tylko raz -podszedłem Wyominga na 2 km,wpakowałem mu torpedę i trzy salwy burtowe- zszedł,zanim zdążył obrócić na mnie wieże,ale taka sytuacja to wyjątek i nie polecam tak grać).Furutaką należy się trzymać na granicy zasięgu (11-13 km) i wykorzystywać to,że pociski lecą dość płasko i szybko(łatwo się celuje). Ogólnie-to dobry okręt,ale wymaga całkowitej zmiany przyzwyczajeń po Kumie-nim się gra bardziej jak krążownikiem liniowym,jak Myogi czy Kongo, niż lekkim krążownikiem,jak jego poprzednicy czy amerykańscy rywale. Mi taki styl gry odpowiada. P.S. Jeszcze jedno-NIE strzelamy się z pancernikami, atakujemy je tylko wówczas,kiedy walczą z kimś innym.
  13. polskiowczarek

    Myogi

    W ostatnich bitwach tym okrętem(przed sprzedaniem) nauczyłem się celować i trafiałem cytadele dość regularnie. Najskuteczniejsze salwy to zdjęcie Omahy od 100% do 0 na raz(gość się musiał zdziwić, bo mnie gonił i liczył na łatwy frag), zdjęcie South Caroliny z 60 % do 0 na raz. Okręt ma to do siebie,że gracze w amerykańskich krążownikach go lekceważą i idą na nas pewniaka, dlatego większość moich fragów to były Omahy i Phoenixy... Dobrze wymierzona salwa potrafi też skutecznie ostudzić zapędy Clevelanda. Jakkolwiek faktem jest,że często pociski nie lecą tam, gdzie trzeba. Jeszcze jedna zaleta Myogiego- jest bardzo zwrotny i ma szybszą reakcję na ster niż Kongo, co ułatwia unikanie ataków torpedowych. Co do opelotki- ma lepszą niż Wyoming.
  14. polskiowczarek

    Kongo

    Faktycznie- to perk na dodatkowe wyposażenie. Dlatego mam pytanie- czy można do pancernika np wziąć na dodatkowe wyposażenie myśliwiec wypuszczany z katapulty(jak w krążowniku)? Wiem,że to głupie pytanie, dlatego proszę o wyrozumiałość... Chodzi o to,czy warto brać ten perk.
  15. polskiowczarek

    Kongo

    Wymaksowałem swojego Kongo i zaczynam się z nim dogadywać. Zostaje w porcie na stałe jako "koń roboczy floty"(tak te okręty były nazywane w czasie II WŚ). Gra się nim podobnie jak Myogim- trzeba wykorzystywać prędkość, zasięg, dobre kąty ostrzału, korzystne rozstawienie dział i pamiętać o dość cienkim pasie pancernym i dość wolnym obrocie wież artylerii głównej. Mam do was pytanie odnośnie dodatkowych modułów- na pierwszy założyłem niezawodność baterii, na drugi celność , na trzeci kontrolę uszkodzeń. Jeśli kapitan dostanie perka do nowego slotu , to będzie można założyć moduł na pomocniczą artylerię? Choć z drugiej strony kapitan pójdzie do Fuso i dalej w drzewko, na Kongo będzie się szkolił nowy. Warto zbadać perka na dodatkowy slot , czy lepiej badać inne umiejętności?
×