Hmm, mam kilkanaście bitew na South Carolina. Dla mnie jedyny słaby punkt to powolny obrót dział. Reszty minusów nie dostrzegam bo wiem jak grać. W ogóle mam wrażnie, że sporo graczy nie umie grać w WOW. Dużo grałem kiedyś w Battle Stations.
Po pierwsze to gra drużynowa, bardziej niż czołgi. Pancernik musi miec wsparcie niszczyciela lub krążownika. Jak samemu się wpłynie między wroga to sam Neptun nie pomoże. Szabnujmy salwy tzn walimy mając pewność, że okręt przeciwnika zakończył skręt i są widoki na fajerwerki. Wiem, że zabrzmi to niedorzecznie ale CIĄGŁE MANWEROWANiE każdym okrętem to mus (redukujecie ilość wchodzących w wasz okręt pestek). Dlatego można zatopić South Carolinę krążownikiem w 1:1 i vice versa. Gra się mi przyjemnie każdym amerykańskim okrętem I-III (wyżej nie mam). Miłej zabawy