-
Content Сount
426 -
Joined
-
Last visited
-
Battles
23816 -
Clan
[1DF]
Content Type
Profiles
Forums
Calendar
Everything posted by JenkinsSP
-
Bo przesoliłeś zupkę Czytając wcześniejsze wypowiedzi spodziewałem się tragedii. Po wymaksowaniu tragedii nie ma. Nie jest super dobrze ale da się grać swoje. Troszku niedomaga prędkość. Wczoraj dopadła mnie Atlanta. Dobrze, że był binowarrior (taki co to gra przez cały czas z lornetką na twarzy) i mogłem się odgryźć. Sprzęcik zwrotny i da się lawirować między chmarami samolotów tak żeby pozostać ukrytym. Potem 'charge' i łowy. Gram z ostatnim kadłubem bo mam taki styl, że dosyć często poluję na lotniskowce i AA jednak się przydają w ostatniej fazie ataku ale nie jest to 'must have'. Torpedy wyraźnie wolniejsze. 4 węzły jednak robi różnicę i to jest problem w polowaniu na krążki. Szczególnego pecha mam do polowania na Clevki. Jeszcze 40k expa do Hatsucharu.
-
Nie czarujmy się. Aoba jest lepsza bo jest. Ale jeśli ktoś oczekiwał przesiadki z malucha do ferrari to się mocno zdziwi. Aoba jest przyzwoitym okrętem. Trochę lepszym ale cudów na morzu nie czyni. Dopiero Myoko stanowi dopiero różnicę pomiędzy tym co było a tym co jest. Trzeba się nauczyć wstrzeliwać w cel, trzeba się nauczyć zygzakować i trzymać powyżej 10km. Na takim dystansie japońskie okręty robią naprawdę dużo krzywdy, bo mają niższy tor lotu pocisków. Salwa z AP do wrogiego krążownika bardzo szybko wygania go poza zasięg, a jeśli jest na tyle uparty, że nadal płynie bokiem to po kolejnych trzech/czterech salwach płynie do portu via Neptunland. Żaden Clev krzywdy Ci nie zrobi, bo jego pociski lecą 100lat. Za to w odwrotną stronę Aoba może Clevem zamieść podłogę. Tylko trzeba się ruszać a nie bawić w piratów z karaibów burta w burtę.
-
Dlaczego kończy się. Clev jest bardzo przyjemny. Ładnie się prezentuje, szybko strzela, ma dobre walnięcie, jest celny. jego minusem jest tylko parabola lotu pocisków. Szkoła celowania INACZEJ konieczna.
-
I obaj macie rację. Ogarnięty gracz rozłoży i Cleva i Aobę nawet Kumą. Jak ktoś ma talent i odpowiednie ręce to nie potrzebuje snajperki żeby zabijać. Ale. Różnica pomiędzy amerykańcami a japończykami jest taka, że fun amerykański zaczyna się wraz z Omahą (5T) a fun japoński zaczyna się z Myoko (7t) i to jest właśnie ta mała różnica. Aoba jest ciekawa, lepsza od Furutaki, ale to jeszcze nie to. Walnięcie czuje się dopiero w Myoko.
-
Ci wyzywający innych są zawsze i wszędzie, bez względu na poziom grania. Ze wstydem przyznaję, że i mi się puścić wiąchę, ale czasami po prostu się nie da inaczej. Wczoraj pewien pancernik kampił przez całą grę. Na Murmańsku dwoiłem się i troiłem, topiłem strzelałem, nad torpedami przeskakiwałem. Jakimś cudem uratowałem remis będąc ostatni na mapie, ale i tak przez ostatnie 5 minut byłem wyzywany od wszystkich możliwych i najgorszych bo pan kampiący pancernik uznał, że lamienie całej drużyny i jego strzelanie na stopie to wyłącznie moja wina, a także mojej matki, siostry, braci i wszystkich innych gałęzi rodzinnych, ich służących i partnerów tenisowych
-
lotniskowiec utknął na lini konca mapy.
JenkinsSP replied to kapitan_Jebakabaka's topic in Nowi gracze
To jest znany wszystkim bug. Gdy robisz zjazd po linii to różne rzeczy się dzieją. Wyjadacze wykorzystują to i to z powodeniem. To tak jakby ruch gdy jesteś na linii był przekłamany o więcej niż naprawdę widzisz i jesteś w stanie ocenić. Gdy okręt masz na celowniku to zazwyczaj strzelasz opierając podstawę miarki o linię wody, w przypadku zjazdu po linii podstawę musisz opuścić o pół podziałki. Zależy to jeszcze od odległości, kąta itd. ale mniej więcej tak to wygląda. Oczywiście od razu sypią się wyzwiska na takich graczy, bo to w sumie najuczciwsze nie jest. Ale wojna/bitwa/potyczka (nawet wirtualna) z założenia nie ma być uczicwa tylko spowodować, że wykorzystasz wszystkie dostępne Ci środki żeby wygrać. Jeśli WG załatwi sprawę z linią to dobrze, jeśli nie, to musisz nauczyć się z tym grać. Pozdro -
Dla CV znaczenie ma ilość eskadr jakie możesz wysłać na raz. Wierz mi USA vs Japonia to Langley nie ma szans. Właściciele lotniskowców twierdzą, że wyżej jest lepiej ale tak koło 6 tieru. Amerykańskimi możesz czyścić niebo, ale exp za samoloty nie jest zbyt wysoki więc nie rozpędzaj się z zadawaniem dmg.
-
Pytanie o 2 modyfikacje głównej baterii na Kongo
JenkinsSP replied to Amberos's topic in Nowi gracze
Ja bym wziął up do celności. Na dystansie 15km i tak wszystko leci w swoją stronę, ale jak zdarzy Ci się bitwa taka jak mi wczoraj... ja na NY, kolega na Kongo, to dwie salwy z AP pozamiatały temat i tu celność miała znaczenie. -
Furutaka to spory 'przeskok' , potem jest tylko lepiej Na amerykańcach zabawa zaczyna się od wymaksowanej Omahy
-
Wygrywanie bitew 'capem' powinno być świadome. Patrz, jadę na oparach i to moja jedyna szansa na wygraną. W każdym innym wypadku odsyłam do wątku już poruszanego na forum: http://forum.worldofwarships.eu/index.php?/topic/20250-o-zdobywaniu-doswiadczenia-i-kredytow-slow-pare/page__fromsearch__1 Liczy się % uszkodzeń i cap w dominacji. Kto chce expa i kredki to się musi starać. Kto chce wygrywać, musi palić, mordować, gwałcić i topić. Kolejność dowolna
-
Clevland vs Atago, wczoraj. 4 salwy. Po 3-4 trafienia w cytadele. Chociaż fakt, że jego dwie pozbawiły mnie pół HP, ale nie miałem wyjścia i musiałem podjąć walkę na krótki dystans. Swoją drogą Atago chyba najbardziej lubię grać. Po ogarnięciu (mniej więcej) jest bardzo przyjemny. Niespecjalnie mam problemy z Mogami czy z New Orleansem. Neph, dzięki za uwagę. Faktycznie strzeliłem babola z tą nadbudówką.
-
No i masz plusika, dzięki, wiem czego mam się spodziewać.
-
Sporo tu spamu. Idę do tego okrętu, więc mam ogromną prośbę żeby ktoś ogarnięty opisał swoje wrażenia w jednym poście. Będę wielce zobowiązany.
-
Jedna z największych łapaczek cytadeli w grze, czyli nadbudówka. Jesli ktoś nie kasuje Atago na kilka strzałów to znaczy że nie zna ani jego słabych stron ani silnych. Gdy widze Atago, przełączam się na AP, taka automatyka. Leci cytadela za cytadelą i oczywiście bluzgi od wspomnianego prem miszcza .
-
Zgadzam się, kpi. Niszczyciel nawet wyspotowany jest w stanie przyjąć kilka hitów, więc wszystko co Ci ma szansę pomóc przetrwać chociaż 15 sekund ma sens, bo czasem tylko tyle dzieli Cię od zatopienia strzelającego do Ciebie przeciwnika.
-
Świat jest pełen pomidorów którzy wyzywają innych od lamerów, pomidorów, red baranów i każą grać w jakieś barbi ( w ogóle jest taka gra?), a jak tylko obejrzy się ich staty to pozostaje jedynie uśmiechnąć się z politowaniem i grać swoje.
-
Niby prawda, ale Furutaka to jednak padaka, Langley też na kolana nie powala. I bez urazy, że wspominam ale staty kolegi wskazują, że zazwyczaj znajduje się nie w tym teamie co trzeba.
-
Rzecz się ma tego typu, że niektórym po prostu nie chce się czytać i tyle. Zamiast przelecieć kilka stron dyskusji ogólnej, kilka stron o okrętach i wtedy zadać pytanie uzupełniające w konkretnym wątku idą na łatwiznę i rozpoczynają nowe tematy.
-
A wiesz Ty co? W sumie to masz rację
-
Fakt: naprawa Atago kosztuje zbyt wiele Fakt: żeby nim grać, trzeba co najmniej przejść Furutakę, aby się nauczyć gry IJN CA Fakt: powinien mieć ograniczenie max do 8 lub 9 tieru Fakt: ogarnięty Murmańsk na swoim tierze zjada wszystko co popadnie Prośba: cofnąć go do tieru 7 i wszystko będzie git Prośba: obniżyć koszt naprawy do 50k i wszystko będzie git
-
Jeżeli trafisz na ogarniętego Cleva to każdym okrętem będziesz miał z nim problem bo Cię zaspamuje. Stockowa Aoba jest 'stockowa'. Wytrzymaj jeszcze chwilę, zupgrejduj i wtedy pobaw się z Clevem. Zobaczysz co się stanie ... Jednak tak naprawdę Aoba to nadal tylko przystanek. FUN zaczyna się od Myoko. Do Cleva musisz też odpowiednio podchodzić, najlepiej dziobem na 20-30st. A gdy będzie blisko zwrot i paczka z cygarami. Minus takiej taktyki jest taki, że Cleve szybko podpala innych. Ja nie miałem jednak problemów z Clevami. A moduł na zasięg zawsze daje dużą różnicę. Clev ma wysoką parabolę lotu pocisków, więc im dalej jesteś tym trudniej Cię trafić. Twoja parabola jest niższa, więc łatwiej Ci celować. Tobie wystarczy być na 12-13km i zjedziesz Cleva do zera, podczas gdy Clev powinien podejść do Ciebie na około 10km. Jeśli masz rozumek i nie płyniesz burta w burtę to trudno na Cię będzie znaleźć chojraka
-
Potwór nie okręt. Pierwsza bitwa i teraz wiem na czym polega różnica pomiędzy nim a Atago. Umiejscowienie powinno być dokładnie odwrotne. Oba okręty są świetne, ale bardziej skłaniałbym się ku zamianie tierami. Strach się bać co będzie jak go wymaksuję
-
A mnie ciekawi czy to malowanie sklepowe coś daje. Jednak bardziej podobał mi się w tamtym niż w camo.
-
Niekoniecznie. Ogarnięta Fura poradzi sobie z każdym DD na dojściu. Wystarczy dwie celne salwy. Wyskok za skałki na BB IV, V tier z amunicją burzącą i torpedami też jest bardzo sensownym podejściem. Ale niestety... oddech złapiesz dopiero na Aobie, a wyraźną poprawę jeszcze tier wyżej. Niemniej jednak ten okręt nauczy Cię (lub nie) , że trzeba grać rozsądniej, że prędkość to nie wszystko, że celować trzeba z wyprzedzeniem i, że torpedy nie są tylko dla ozdoby. Pozdro
-
A mi tam Wyo nie podchodzi. Za duże, za wolne, za ... a, zupa za słona. Ogólnie ok, ale nic nie urywa. Trzeba wiedzieć gdzie się tą landarą pchać. Jak będziesz za blisko to Cię spalą, zjedzą i zgwałcą, w dowolnej kolejności. Jak będziesz za daleko to dużynie nie pomożesz, przegrasz i... Cię spalą, zjedzą i zgwałcą. Dobry jest w towarzystwie krążownika albo dwóch, wtedy jak plunie z tych swoich dwururek to pojawia się to 'prawie' co robi różnicę. Nie można używać za szybko uzupełniania życia. No i na tym BB trzeba już się uczyć zygzakować. Karolina jednak jeszcze śmiga z lamerami, tu już nie jest tak wesoło.
