Jump to content
Forum Shutdown 28/7/2023 Read more... ×

addept

Beta Tester
  • Content Сount

    380
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

  • Clan

    [M-D]

Everything posted by addept

  1. addept

    Aktualizacja 0.8.9: Włoskie krążowniki

    Bo to nie niszczyciel jest łowcą lotniskowców jak kiedyś, ale na odwrót. Ja mam jedno zasadnicze pytanie w związku z włoskimi krążownikami. Czy w planach jest by premka Duca d'Aosta również dostała pociski PPP?
  2. addept

    [IX] Roon

    A u mnie odwrotnie. Saint-Louis dla mnie rewelacja, jeden z najlepszych krążków IX tieru, a Roon niezły, do ogarnięcia, ale mimo wszystko specyficzny i trudniejszy w prowadzeniu.
  3. addept

    [X] Thunderer

    W sumie chyba go sobie zakupię już za niedługo za węgiel. Nie mam brytyjskich okrętów premium/specjalnych, więc chociaż ten jeden się przyda. I to jest najważniejszy argument jak dla mnie. Wiem, że np. Smoleńsk podobno jest rewelacyjny, ale ile tych ruskich okrętów można mieć w porcie, podobnie jak amerykańskich i japońskich?
  4. addept

    [IX] Alsace

    Nie warto go zostawiać nie dlatego, że jest to zły okręt, ale po prostu Jean Beart jest o wiele lepszy (jest OP według mnie). W porównaniu do drzewkowych BB Alsace jest w mojej hierarchii wyżej od IX-tki niemieckiej, amerykańskiej czy japońskiej. Oczywiście ktoś może mieć odmienne zdanie, ale ja uważam, ze Francuz spokojnie daje radę.
  5. addept

    Zmiany w CV i plany na przyszłość

    To nie tylko sam perm-spot od CV, co raczyłem podkreślić w drugim poście, ale również: 1. Oczywiście perm-spot, głównie od CV 2. Bardzo skuteczne rakiety z samolotów przeciwko DD 3. Uparte, nawracające ataki CV na DD, nawet do trzech w ciągu jednego spota, co w połączeniu ze skutecznością rakiet sprawia, że taki DD może po jednej eskadrze samolotów być już oparach 4. Nieskuteczność CV wobec BB, co sprawia, że lotniska koncentrują się na DD (patrz punkty 1-3), bo bardziej im się to opłaca. Jak rozumiem, w temacie mogą się wypowiadać tylko posiadacze CV? Inne klasy nie mają nic do powiedzenia? To tak jakby pytać się wyłącznie BBrajanków czy ich okręty powinny dostać buffa czy nerfa i co zmienić by uprzyjemnić im rozgrywkę. Wiadomo, że odpowiedź BBrajanków będzie obliczona tylko na buffa, a nie na balans. Mnie śmieszy wręcz w tej chwili nieporadność CV w atakowaniu BB, bo to jest jakaś parodia. BB nie muszą nawet robić uników, tym bardziej, jeśli mają w miarę mocną AA. Jak to ktoś stwierdził w innym temacie - lepiej przyjąć tę jedną czy dwie śmieszne torpedki z CV niż manewrować i przyjąć cytadelę od wrogiego BB. A zmiany? Proszę bardzo: 1. Zmniejszyć radykalnie ilość expa za dmg robiony przez CV na DD 2. Samoloty powinny świecić DD jak radary, ale co więcej dla drużyny święcone DD-ki powinny być widoczne w odległości nie większej niż 1,8x kamuflaż takiego DD (czyli np. DD ma kamo 6 km, to widać go z odległości 10,8 km) 3. Zmniejszyć skuteczność rakiet, zwiększając jednocześnie skuteczność ataków torpedowych na BB 4. A najlepiej wywalić CV z gry, skoro WG nie potrafi dla tej klasy znaleźć właściwych rozwiązań.
  6. addept

    Zmiany w CV i plany na przyszłość

    W pierwszym poście jest takie sformułowanie: Zgodnie z tym, wyraziłem swoją opinię. Sugerować konkretnych zmian nie muszę, a nawet nie powinienem, bo nie znam mechaniki gry w wystarczający sposób by się mądrzyć (świadomość własnej niewiedzy jest jednak według mnie pewną formą mądrości). Jeżeli nie działa mi prawidłowo telewizor, to opisuję objawy i oddaję go w ręce specjalisty, nie muszę wiedzieć wszystkiego o jego budowie i wskazywać temu specjaliście jaką część ma wymienić czy też naprawić, bo dla mnie ważne jest, by sprzęt zaczął działać prawidłowo, zgodnie z przeznaczeniem. Jestem graczem, który pamięta początki tej gry. Fajnie, że gra się zmienia, dobrze, że DD zostały przykrócone, bo były przegięte, ale w dobie zmian, które stopniowo następowały, DD dostały tak po dupie, że nie są nawet cieniem tego co było dawniej. Zdjęto niewidkę, wprowadzono multum radarów, wszechobecne stało się hydro, często nawet o zasięgu większym niż wynosi kamuflaż DD-ów, wprowadzono CV i ostatnio zmieniono je w taki sposób, że stały się dawcami śmierci dla DD. CV wcześniej skupiały się na atakowaniu BB czy CA, bo by upolować DD trzeba było większego wysiłku oraz skilla, a teraz priorytetem dla nich są właśnie DD, które z łatwością są niszczone, podpalane i perm-spotowane. Ataki samolotów na BB są często nieefektywne, bo często mają one dobre AA, pływają w blobach, a te śmieszne torpedki, które są teraz na CV są dla nich jak ukłucie komara. Zanim taki samolot wróci i ponowi atak na BB, to minie sporo czasu, bo pierwsza eskadra zostanie rozstrzelana, natomiast nad DD samoloty wiszą do wyczerpania amunicji, ponawiając ataki raz za razem i spotując go nieustannie. DD walczy na pierwszej linii, perm spot sprawia, że zdycha jako pierwszy. Zwróćcie uwagę na to jakie okręty pierwsze giną w waszych bitwach. I to często masowo. WG na pewno dysponuje danymi obrazującymi długość życia poszczególnych klas okrętów. Niech sobie przeanalizują jak to teraz wygląda i jak to się ma chociażby w odniesieniu do zmian na CV. Co więcej, niedługo wejdą do gry okręty podwodne. Znając życie, ich pierwszym celem będą DD-ki, bo będą najbliżej do storpedowania. Taki DD, by użyć torped musi z reguły przedrzeć się przez: wrogie DD, uniknąć samolotów, uniknąć radarów, uważać by nie złapać hydro gdzieś zza skałki. przeżyć pod ostrzałem połowy luf przeciwników, bo spot na pewno się przydarzy, znaleźć lukę w obronie przeciwnika i dopiero potem może spróbować torpedowania. Fantastycznie łatwe. Na dodatek samoloty i okręty wroga biją w dym po tracerach, więc nawet w dymie nie jesteś bezpieczny (wyłączam p-lot). Jak często udaje się wam puścić torpedy z odległości 7 km, co jest absolutnym minimum by cokolwiek trafić przy powszechnych torpedach o zasięgu 8 km (a tak naprawdę by trafić coś więcej niż bota to potrzeba podejść bliżej)? Ludzie, to, że strzelacie sobie niektórymi DD torpedy na 10-12 km na granicy zasięgu, licząc, że jakiś bot wpadnie na te torpedy, zakłamuje rzeczywistość. W sumie nie ma nic bardziej wkurzającego niż DD, który boi się podejść bliżej by spotować, spróbować zatopić wrogi okręt, a tylko "snajpi", najlepiej jeszcze zza BB-ów. No, ale dzięki WG takie granie jest promowane, bo campiące DD zrobią często większy dmg niż te, które grają na pierwszej linii (nie mam na myśli typowych kamikaze). A to, ze jest to okupione odpuszczeniem walki o zwycięstwo, to już przecież nie ich rzecz. Wielu z nich po prostu boi się podejść bliżej, a zmiany na CV przyczyniły się do tego ogromnie. Sam po sobie widzę, ze na DD, które mają lepsze działa, z lepszym zasięgiem, łatwiej się robi dmg, nawet jeśli nie musimy wykonać ani jednego ataku torpedowego. Po prostu siedzisz w dymie na min. 12 km i podpalasz. No super, ale większość DD musi jednak takie ataki torpedowe przeprowadzać, walczyć o capy, podchodzić bliżej i ryzykować. I wtedy rodzi się problem. Większość dmg DD robią tak naprawdę dopiero w ostatniej fazie bitwy, gdy szeregi wrogów się przerzedzą, wrogie DD blokujące dostęp do BB i CA padną i jest okazja by zapolować na osamotnione sztuki wrogich okrętów. Porównajcie sobie bitwy gdzie są CV, a gdzie ich nie ma. To też w sumie WG powinno przeanalizować. Wyniki średnie DD przy bitwach bez CV oraz wyniki przy bitwach z CV. WG ma wszystkie potrzebne narzędzia by dokonać pełnej analizy problemu CV i odpowiednio zadziałać. Niestety WG znane jest głównie z tego, że wie jak rozwalać balans gry, a wyciąganie wniosków ze swoich działań nie należy do ich mocnych stron. Faktem jest, że DD to najtrudniejsza klasa do gry. Przez ostatnie lata rzadko nimi grałem, uczę się ich często od nowa i próbuję odnaleźć w nowej rzeczywistości. Zmiany na CV sprawiły, że ta nauka jest jeszcze bardziej bolesna niż parę miesięcy temu (w sumie dopiero teraz mocniej do DD przysiadłem, expiąc kilka linii jednocześnie). PS. Tylko nie mówcie mi, że DD są OP, skoro dobry, a nie wybitny gracz (nie ja) robi na nich zazwyczaj połowę tego dmg co robi na CA, mając do dyspozycji teoretycznie tak potężną broń jak torpedy.
  7. addept

    [VIII] Bismarck

    Nie ma to jak wypowiadać się o okręcie po 5 bitwach, zapewne na pełnym stocku i ze słabym kapitanem, przy średniej 33 k dmg, tak jak robi nasz narzekający kolega (tyle to nawet V tierem się robi) Zawsze chciałem mieć Bismarcka. Zrobiłem go wreszcie kiedyś tam, zrobiłem pod pomocniczą jak polecano, pograłem i stwierdziłem, że jest fajny, ale tak naprawdę nie ogarniałem wówczas nie tyle samego Bismarcka co w ogóle BB-ów (preferowałem krążowniki), więc wyniki były średniawe. Kapitan poszedł wyżej, ale o Bismarcku nie zapomniałem. Wyszkoliłem jakiś czas temu specjalnego, nowego kapitana na ten okręt. No i stwierdzam, że gdyby ten okręt miał lepsze działa, to byłby OP. A tak jest tylko bardzo dobry. Wyniki poszły w górę, przyjemność z gry duża. Płyniemy i prowadzimy ciągły ogień z pomocniczej siejąc panikę wśród wrogów. Oczywiście gdy widzę campiącego na dystans 20 km Bismarcka to nóż w kieszeni mi się otwiera, bo po to ma on tak fajną pomocniczą, że trzeba z niej korzystać. Nie zliczę ile razy karałem wrogie DD-ki ostrzałem i ile razy wspomagałem sojuszników w przejęciu capa. Do tego Bismarck ma hydro, więc takiemu niszczycielowi trudniej jest go zaskoczyć i zniszczyć. Teraz rzadko gram Bismarckiem, ale nie dlatego, że nie lubię. Po prostu expię inne linie, a przy tym wszystkim brakuje mi chronicznie kredytów (4-5 linii expionych jednocześnie), więc wolę wyciągnąć jakiś okręt premium w międzyczasie. Niemniej jednak gdy potrzebuję zrobić jakąś misję na co-opach na pomocniczą to wyciągam Bismarcka i robię misję raz dwa. Jeżeli ktoś narzeka na ten okręt to niech przestanie robić tę linię, bo przy Friedrichu der Große pójdzie się chyba powiesić z rozpaczy. X-tki jeszcze nie kupiłem, ale też wielu na nią bardzo narzeka, tak więc jeśli Bismarck nie odpowiada, to sprzedajcie go i róbcie sobie jakąś bardziej pasującą do waszego stylu gry linię - np. JPN BB, które idealnie nadają się do campienia na 4 linii.
  8. addept

    Zmiany w CV i plany na przyszłość

    Zacząłem więcej grać DD-ami. Zauważyłem jedno: CV orgazmu dostają gdy zobaczą DD bez dymu (np. Francuza), a jak się uprą na Ciebie to polują non stop przez całą bitwę, nieważne czy masz dym czy nie, czy grasz tierem niższym w losowaniu +2 MM. Potrafi taki [cenzura'] wisieć nad dymem i czekać jak pies by niszczyciel z dymu wypłynął, nawet jak ten wyłączy P-lot. Wisi i czeka. lub atakuje na ślepo w dym. Nawet torpedowcami woli takiego nisko tierowego niszczyciela zaatakować niż puścić torpedy na jakiś krążownik lub pancernik. A jak popłyniesz na drugi koniec mapy to przylezie za tobą niczym mucha natrętna mucha. Cztery niszczyciele w grze, a on ugania się tylko za tobą (dotyczy głównie bezdymownych DD-ów, ale nie tylko). Wszystko niezależnie od tieru. Już IV-tierowe lotniska tak postępują. Strasznie to wszystko irytujące i utrudniające grę. I niezbyt pocieszające jest to, że czasami taki napalony CV skończy gdzieś w dole końcowej tabeli. Bo i tak zepsuje tobie humor, a często i grę i całą zabawę. Nie dość, że grasz na pierwszej linii, masz przed sobą masę niszczycieli, krążków z radarami czy też z dalekosiężnym hydro i strzelających w dym przeciwników, to jeszcze takie cholerstwo onanizuje się bezkarnie nad tobą. Zmiany na CV były ewidentnie ustawione pod BB-rajanków i innych tłuków, bo teraz przeżyją nawet pełen zostaw torped z samolotów i nadal nie muszą nic manewrować by żyć i grać dalej. Natomiast DD-ki oberwały okropnie i stały się głównym celem lotnisk i gra się nimi jeszcze ciężej. No, ale ameby są zadowolone i to dla WG najważniejsze.
  9. addept

    [VII] Gneisenau

    Przyzwyczajaj się, bo wyżej będzie podobnie. Niemcy tak po prostu mają. Działa często niedomagają. Na Bismarcku chociaż możesz pójść w pomocniczą i podchodzić na 10 km do przeciwnika, zasypując go gradem ognia i dodatkowo podpalając. W sumie to radzę niemieckimi pancernikami skupiać się na eliminacji krążowników, a w pancerniki bić tylko jak są korzystnie ustawione. W przypadku Gneisenau znajomy ciągle mnie strofował, że gram zbyt asekuracyjnie, bo trzeba wykorzystywać torpedy Gneisenau i iść na przysłowiowe noże w pojedynku 1 vs 1., a przy tak bliskich odległościach celność dział ma znaczenie drugorzędne. Do tego odpowiednio się kątować, bo Gneisenau to ładny kawałek stali na swoim tierze i ustawione dziobem do przeciwnika potrafi znieść ciosy wyższych tierów z godnością. Na Bismarcku jak zrobisz go pod pomocniczą to też będziesz grał blisko wroga i wtedy możesz nawet wspomagać efektywnie swoje niszczyciele i krążki na capach. Masz pomocniczą, masz sondę, nie masz czego się bać grając blisko.
  10. addept

    [IX] Friedrich Der Große

    Rzeźnik tylko wtedy gdy jest na topie lub gdy gdy walczysz przeciwko krążkom i to płynącym beztrosko bokiem. W innym wypadku (70 %) jest mięsem armatnim, chociaż czasami trafi się oczywiście dobra bitwa. PS. Masz na nim średnią 64 k dmg na bitwę, czyli podobnie jak na Bismarcku. Tutaj mamy tier wyższy, więc teoretycznie powinieneś robić więcej obrażeń, skoro jest takim rzeźnikiem, a tak nie jest.
  11. addept

    SZYBKIE PYTANIA I ODPOWIEDZI - prowadzone przez graczy

    Kupiłem sobie pierwszą w życiu lotnię (RYUJO), która miała być pierwotnie wykorzystana w celu robienia aktualnych misji na DD IX tieru. Misje ostatecznie zarzuciłem, ale pozostał mi w porcie okręt i pomyślałem, że go chociaż wymaksuję, bo może się przyda do robienia innych misji w przyszłości. Na razie gram nim głównie w operacjach. Moje pytanie: jak rozdzielić punkty kapitana? Totalnie nie znam się na tym, a chcę wybrać poprawnie. Poradniki, które przejrzałem są raczej przestarzałe w tym względzie (zmiany na CV ciągle przecież trwają). Czy to ma wyglądać tak? I z czego na razie mogę zrezygnować (mam kapitana z 15 punktami)?
  12. I resigned after 374 points. It is no sense. It was mine stupid idea to begin this stupid grind. Never again.
  13. addept

    [IX] Seattle

    W sumie dodatkowy ster zamiast modułu niewidzialności niezbyt wiele zmienia na lepsze, bo i tak wyspotowany Seattle to martwy Seattle. Cytadelę przyjmuje też od dzioba, nawet od co mocniejszych dział niektórych krążków, a jak wróg go widzi to od razu łupie ze wszystkich dział, bo potrafi ładnie zejść na salwę. Nie cierpię okrętów stojących za wyspami, mam owsiki w czterech literach i nie lubię tak grać, nie mam też ku temu stylowi wypracowanych odpowiednich miejscówek na mapach. Pograłem trochę bitew w podobny sposób jak Ty, ale mnie zawsze kusi by podczas ucieczki się odgryzać, manewrować i strzelać, a to na Seattle się nie sprawdza. Na Seattle powinno się nie strzelać, zniknąć jak najszybciej i schować się za kolejną wyspą by dopiero stamtąd prowadzić ogień. Wdawanie się w wymianę ogniową w trakcie ucieczki zazwyczaj kończyło się źle, mimo dodatkowego steru. Wróciłem potem do pierwszego ustawienia, bo jednak lepiej szybciej zniknąć niż manewrować na widoku parę sekund dłużej. Dodatkowo mnie taki styl wyspiarski mierzi totalnie. Wychowałem się na Pertku i opisach jak ORP Piorun prowadził ogień w kierunku Bismarcka Niemniej jednak do samego campienia wolę Brytoli. Taki Neptun jest równie kruchy jak Seattle (a może nawet bardziej kruchy), jednak z dymem spokojnie daje radę i komfort gry jest dla mnie nieporównywalny do Seattle. Różnica jest taka, że zazwyczaj w ten dym Neptuna idą salwy pocisków "na błysk dział" lub torpedy, więc należy zachować czujność, bo nie zawsze siedzimy bezpiecznie za wyspą. Przy ucieczce Neptun też obrywa, ale może się zadymić w ucieczce i dalej płynąc, rzucić rybki zmuszające wroga do manewrowania i dzięki tym kombinacjom szybciej zniknąć niż Seattle, na którego jeśli uparł się jakiś goniący DD, to z prędkością maksymalną Seattle słabo to szło (dopałka pomaga, ale DD też mają dopałkę). W sumie przez to wszystko radar Seattle wykorzystywałem skutecznie niezmiernie rzadko. Bo jak tu podejść do wrogiej niszczary na capie, bez dymu, ze świadomością, że parę km za nią czają się wrogie krążki i BB, które mają Ciebie na salwę? Zazwyczaj to była podróż w jedną stronę, a jeżeli nawet się przeżyło, to wrogi niszczyciel też przeżył, bo radar go ledwie liznął. Pozostawało przytulić się do skałki i odpalić radar z pozycji "szczura" wbitego w skałę w nadziei, że DD podejdzie sam bliżej. Próżna zazwyczaj nadzieja. Do tego przypominam, żeby bez IFHE na kapitanie do Seattle nie podchodzić, bo może zakończyć się zniszczeniem klawiatury lub myszki.
  14. addept

    Dzika fala: kompletny przewodnik

    Robiłem wiele maratonów w World of Tanks (w tym kiedyś na wszystkie nacje), nigdy nie dopłacałem ani grosza, bo gdy nie miałem czasu by je zrobić w pełni, to po prostu się za nie brałem. Za nagrody płaciłem w sporych ilościach swoim cennym czasem. W tamtych maratonach, w których brałem udział, poświęcałem co prawda dużo czasu przez 10 -14 dni (ale nie przez cały cholerny miesiąc!) często po parę godzin dziennie (3-5), grając na dobrym poziomie (sporo powyżej przeciętnej, a nie spamując bitwami jak bot na wyścigi), ale byłem w stanie normalnie je robić kosztem wolnego czasu po pracy. Wysiłek był znaczny, ale ja byłem zadowolony, WG też było zadowolone, bo lepsi gracze pokazujący, że maraton da się zrobić, nakręcali spiralę przeciętnych graczy biorących udział w kolejnych maratonach, a jeżeli im się nie udało, to decydowali się czasem na dopłatę do nagrody za pośrednictwem sklepu premium. Za to ten maraton jest wzięty z tyłka, ustawiony wyłącznie dla no-life'ów oraz dzieci mające wakacje. Jest on z góry nastawiony na dojenie kasy, bo pracując praktycznie nie da się go zrobić (wystarczy wyjazd służbowy na 3 dni czy wyjazd z rodziną na weekend i już nici z maratonu, na który poświęciło się 3 tygodnie). Do tego ceny żetonów w sklepie premium są mega wysokie. W grach WG jeszcze takiego masakrycznego maratonu nie widziałem, nie licząc Trofeum Intela (15 miesięcy temu), jednak tam nagrodami były nie jakieś tam piksele, ale: 1 miejsce: ALIENWARE 17 z procesorem Intel® Core™ i7 miejsca od 2 do 251: Procesor Intel® Core™ i7 Tak więc były to nagrody rzeczowe i do tego bardzo konkretne. Ogólnie szkoda czasu na takie badziewie.
  15. addept

    Dzika fala: kompletny przewodnik

    374 żetony paliowe zebrane, więcej bez kupowania Hilla nie można ugrać z tego co widzę. Akurat miałem urlop Najgorsze dla mnie będą misje na lotniskowcach, bo nigdy nimi nie grałem. Nawet kupiłem dziadostwo VI tieru stockowe (poświęciłem trochę free expa) i wypróbowałem na paru bitwach kooperacyjnych, a potem nawet na randoma wyciągnąłem na dwie bitwy by się "wczuć". Niestety lotniskami będę zmuszony grać na randomach, bo trzeba zbierać free expa na lotniskach oraz expa bazowego, a tego nie bitwach kooperacyjnych nie uzbieram ... EDIT. Nie wiem czy będę w stanie uzbierać te 800 punktów, ale to się zobaczy. Może po połowie zrezygnuję? 800 na 850 możliwych do zdobycia żetonów daje bardzo mały margines błędu ... EDIT 2: Dobra, odpuszczam sobie. Spojrzałem na kalendarz misji oraz na mój osobisty kalendarz. Nie ma mowy, żebym je wykonał. Myślałem, że kolejne etapy są co trzy dni, a nie co tydzień. To jest już za dużo. Do tego poziom trudności misji w dyrektywach znacząco wzrasta, a ja już urlopu nie będę miał i nie będę mógł wszystkich ich wykonać, a kasy nie zamierzam wydawać na jego wykonanie. REZYGNUJĘ. Dzięki WG za event, którego nie jestem w stanie wykonać, a piszę to z perspektywy osoby, która wykonała z dziesięć maratonów (tych łatwiejszych i tych trudnych) w World of Tanks i to pracując, a nie podczas urlopu. Dla mnie jest to po prostu awykonalne. Tym samym zamiast zachęcić mnie do gry, skutecznie mi ją na jakiś czas obrzydziliście.
  16. addept

    0.8.5 - Generalna dyskusja o aktualizacji.

    Zaczęło mi wywalaćco jakiś czas critcal errory po zakończonych bitwach. Gram bez modów.
  17. addept

    [VI] Prinz Eitel Friedrich

    Przecież ten BB swoimi działami potrafi doprowadzić do rozpaczy. No chyba, że kolega miał na myśli "dobrego BB premium na scenariusze VI" - wtedy można z czystym sumieniem stwierdzić, że to najlepszy BB premium VI tieru (bo jedyny). Tak czy siak złom totalny. @down Fakt, mój błąd. Co do użyteczności okrętu to cieszę się, że ze mną się zgadzasz.
  18. addept

    [IX] Neptune

    Jednego mi na Neptunie brakuje: pocisków HE. Oczywiście PP dają radę, ale wyobraźcie sobie co to byłby za rzeźnik, gdyby mógł jeszcze przeciwnika podpalać. Bez HE jest to okręt dość trudny. Owszem, mamy dym, który trzeba stosować non stop, ale nie można zapominać by się w tym dymie ruszać. Sam miewałem sytuację, że posłane przez przeciwnika w dym salwy potrafiły zdemolować Neptuna, który nie dość, że kruchy, to jeszcze jest wielki jak na krążka. Najlepiej wobec tego poruszać się z prędkością 1/4 do tyłu lub do przodu, a do przeciwnika nie ustawiać się całkiem bokiem, tylko chociaż trochę skątować, co przyda się nam gdy będziemy chcieli uniknąć rzucony przez wroga na dym zestaw torped. Co do strzelania w dym, to sam wielokrotnie karałem nieostrożne, stojące w dymie Neptuny w podobny sposób, więc znam sytuację od obu stron. Cytki wchodzą wówczas mega łatwo i Neptun idzie witać się z Neptunem. No dobra, skoro HE nam na Neptunie nie dadzą, to przydałby się moduł na rozwijanie prędkości. Ruszanie bywa bolesne, zwłaszcza gdy ktoś nas nakryje radarem w dymie lub idą torpedy (na szczęście mamy hydro, które warto używać, gdy siedzimy w dymie), ale nie tak bardzo bolesne jak hamowanie. Zatrzymuje się prawie jak pancernik. Jak zostaniemy wyspotowani przez DD czy samolot to szybko jesteśmy celem priorytetowym, więc stawiamy zasłonę dymną, która przy większej prędkości rwie się i kończy zanim zatrzymamy. Rozwiązaniem jest podchodzenie do przeciwnika z prędkością 3/4 (gdy wiemy, że przeciwnik może być blisko) z tendencją do zmniejszania do 1/2 od czasu do czasu. Bez tego możemy skończyć żałośnie i szybko. Ogólnie wynikami Neptun mnie jakoś szczególnie nie porywa, raptem 74 k średniego dmg, ale trzeba przyznać, że daje dość niezły fun z gry. Jesteśmy wsparciem, siedzimy sobie w dymie, wspomagamy wymiatanie DD z capów, kroimi krążki, karzemy campiących za skałami. Jest jak najbardziej ok. Do tego dość przyjemne torpedy, które przydają się, bo możemy je puszczać zarówno z dymu, jak i z granicy wykrywalności, zwłaszcza gdy przeciwnik nas goni. Okręt jest trudny do prowadzenia, wymaga ostrożności i doświadczenia. Niemniej jednak jest ok.
  19. addept

    [IX] Ibuki

    Bardzo fajny okręt. Polecam wszystkim. Jeden z moich ulubionych krążków jak na razie (dych jeszcze nie mam, ale wszystkie CA IX tieru już przeszedłem) Pali jak inkwizycja, gwałci jak sowieccy żołnierze, czasami kogoś dodatkowo storpeduje. Wkurza przeciwników na każdym kroku. Oczywiście kruchy, jak to krążki mają w zwyczaju, ale jeżeli przeżyje ostrzał to szybko wymyka się z zasięgu widzenia przeciwników, dorzucając na pożegnanie komplet "rybek" dla goniących. Do tego całkiem ładnie potrafi się odbudować naprawkami (o ile oczywiście strzelają w nas z HE, a nie z AP) Okręt dla tych, co lubią być w ruchu i mają owsiki. Polecam samolot zwiadowczy, pomaga w spamowaniu i sięganiu przeciwnika ukrytego za wyspami. Do tego, tak jak mój poprzednik, moduł na reload. Z HE ładnie wchodzi w pancerniki, delikatniejsze krążki też potrafią ostro dostać, dlatego AP bardzo rzadko stosuję, zwłaszcza z tego względu, że zanim przeładujemy, to wrogi krążek już zdąży się skątować i dobra okazja do PP mija, więc lepiej walnąć mu wtedy z HE za 6 k z pożarami. Powoli go kończę. Jak na razie 95 k średniego dmg po 46 bitwach, W/R na poziomie 76 %. Kup Pan. Będziesz Pan zadowolony
  20. addept

    [IX] Izumo

    Okręt, który ustawiony dziobem do przeciwnika, może naprawdę bardzo dużo znieść. Największym zagrożeniem dla niego są wówczas spamery HE i podpalenia. Jeden nie to problem, ale dwa to już dupsko nam się pali. Do tego ten bydlak jest tak ogromny, że trudno w niego nie trafić. Skręca jak stodoła, bo w końcu stodołą jest. Pokazywanie boków to często wyrok śmierci. Łyka od burty aż miło, więc trzeba bardzo uważać, żeby się nie wystawiać bokiem nawet do ciężkich krążków, bo można potem bardzo tego żałować. Mam z nim problem, bo grając na tankowanie (dziobem do wrogów), często uciekając "rakiem" na wstecznym, jesteśmy zmuszeni zazwyczaj strzelać do pokątowanych przeciwników. Wtedy tak naprawdę odczuwamy, że nie jest to Yamato, nie jest Musashi. Kaliber dział robi swoje. Najbardziej wkurzające są ruskie BB, które nawet delikatnie skątowane są niemal nie do ruszenia. Niby masz niezły strzał, a wszystko się ślizga po burtach. Aktualnie 81 k średniego dmg, co uznaję za sukces i chociaż na słabym Friedrichu der Große mam podobny wynik (82 k) to jednak Izumo bardziej mnie od Niemca frustruje. Na Ferdku od razu wiedziałem, że strzelanie się z pancernikami nie ma większego sensu (chyba, że płyną max na 15 km i bokiem) i skupiałem się na krążkach oraz niszczycielach, walcząc blisko capów (na mniejszym dziale), tutaj niby działa jakieś mam, ale są mało skuteczne w przyjętym przeze mnie stylu gry. Denerwują mnie dużo bardziej niż na der Große. Nie wiem za bardzo z czego to wynika, w końcu na papierze te działa powinny wyglądać zdecydowanie lepiej niż na Ferdku. Tak jak pisali poprzednicy, o trzecim dziale najlepiej zapomnieć, a szkoda, bo brakuje często tych dodatkowych pocisków w salwie. Ustawiłem go pod gaszenie pożarów, bo lubią się nad nim pastwić zarówno samoloty jak i krążki oraz pancerniki na HE. Z tego też względu nie wstawiałem modyfikacji 2 napędu by lepiej "bujać się" przód i tył. Uznałem, że nie ma to najmniejszego sensu, bo akurat z tym sobie lepiej radzę mimo braku tej modyfikacji niż z pożarami. Poza tym Izumo jest piękny jak 90-letnia prostytutka z 70-letnim przebiegiem. Od dzisiaj zaczynam eksperyment. Przerzucam się głównie na HE. Zobaczymy czy coś to pomoże na moją frustrację. Będę udawał Francuza
  21. addept

    Kiepski interfejs w porcie

    Zmieńcie wreszcie ten kiepski, zacinający się notorycznie i wieszający na kilkanaście sekund interfejs w porcie. I nie, nie mówcie mi, że mam sobie kupić SSD. Mam rzeczone SSD! Po prostu weźcie się wreszcie za optymalizację gry. Za co, kurka wodna ja i reszta graczy Wam płacimy? To jest jakaś parodia. Z każdą kolejną aktualizacją jest gorzej. edit
  22. addept

    Kiepski interfejs w porcie

    Mrozi się co chwilę. Zacina, działa z opóźnieniem. Czasami jak się zawiesi na kilkanaście sekund to nawet gry na pasek windowsa nie mogę zrzucić. Nie, bo nie. Lista kontaktowa to jakaś parodia. Skutecznie zniechęca do zawierania znajomości w WoWs, bo jak masz znajomych i chcesz ich zaprosić, to musisz się nagimnastykować i poczekać minutę, aż kontakty zaczną działać. Potem następną minutę, żebyś mógł sobie ją przewinąć, a potem jeszcze minutę, by interfejs z zaskoczeniem odkrył, że już dawno kliknąłeś na znajomego. Wieszanie się interfejsu przy kliknięciu w cokolwiek to standard. Optymalizacja jest dramatyczna. A jeśli nawet uda się w coś kliknąć bez kilkunastosekundowego opóźnienia, to potem interfejs potrafi mielić przez 3 minuty bez efektu i musisz skrócić jego męki zamykając dane okno i próbując otworzyć je ponownie. Wtedy z łaski swojej ruszy. Zawieszanie się gry i interfejsu przy wyjściu z bitwy też nie jest niczym nowym. Niedługo gra zacznie się zawieszać i mrozić przy każdym strzale w grze, a Wargaming będzie twierdziło, że to nowy element balansu i z ich strony jest wszystko w porządku. Weźcie się wreszcie do roboty!
  23. addept

    [IX] Friedrich Der Große

    Okręt krowiasty, tak samo jak krowa zwrotny, z beznadziejnym układem dział. Niewystarczająca penetracja na obu działach powoduje czasami frustracje. Z tego względu lepiej grać na pierwszych działach, bo skoro jedne i drugie są słabe, to chociaż będziemy szybciej ładować. Skoro okręt jest słaby to jak nim grać? Nie campić na zasięgu, tylko stosować się do rad innych kapitanów z forum i po prostu podchodzić blisko, by wykorzystując szybszy reload zaskoczyć przeciwnika, wbić parę cytadel od boku. Jak dla mnie okręt bywa czasami nawet trochę odporny na silniejsze ciosy wroga (nie wchodzą w niego co chwilę cytadele jak w Iowa), oczywiście jeśli nie płyniemy jak po sznurku i staramy się chociaż trochę skątować (do czego układ dział nas często zniechęca). Od przodu niestety wielu przeciwnikom nic nie zrobimy, jesteśmy bezsilni. W sumie to w te lepiej opancerzone okręty, które na dodatek dobrze się ustawiają, lepiej ładować z HE, bo dłubanie po 2-3 k dmg na salwę bywa strasznie męczące. HE potrafią przeciwnika zaskoczyć, a że szybko ładujemy, to i niekiedy uda się wzniecić parę pożarów wrogiemu pancernikowi (zwłaszcza takiemu, co ma góra połowę HP), co wywołuje odruch paniki, chęć ucieczki i wystawienie się tym samym bokiem na bliskim dystansie, na co mamy szybką odpowiedź z dział i cwaniaka po prostu dobijamy. Warto również, gdy nam bitwa nie idzie i nie widać perspektyw, polecieć po bandzie i staranować jakiś wrogi pancernik. A co tam. Przynajmniej dmg się zrobi szybciej niż z tej dłubaniny, którą trzeba wykonywać gdy u wrogów roi się od pancernych kolosów, które na dodatek coś tam ogarniają. Na dystansie do 12-15 km fajnie można karać z tych mniejszych dział krążowniki wroga. Wrogie krążki też często zapominają, że ten pancernik potrafi na mniejszych działach szybko ładować i zbyt długo wystawiają się burtą w celu odpalenia kolejnej pełnej salwy, zamiast odkręcić parę sekund wcześniej. To jest wówczas szansa dla nas i niech tylko RNG nas nie zawiedzie ... Ogólnie jest to trudny okręt, na losowaniach z dychami i nawet z dziewiątkami sprawdza się raczej słabo, ale tragedii nie ma, jakoś go ogarnąłem. Mój rekord to 182 k dmg, więc całkiem nieźle. Traumy nie mam, chociaż okrętu nie polecam i cieszę się, że już go powoli kończę. Pójdzie na żyletki, bo nie ma sensu by rdzewiał w porcie.
  24. addept

    [IX] Alaska

    Co takiego jest w Alasce, że CV jak tylko ją widzą to małpiego rozumu dostają i ganiają za nią po całej mapie? Nie bardzo rozumiem. Mam tak niemal w każdej bitwie, w której jest lotnisko. Nie chodzi nawet o zagrożenie z powietrza, tylko sam fakt ciągłych ataków, uniemożliwiających normalną grę. Irytujące. To już Kronsztadta, ze słabszą obroną p-lot jakoś z mniejszą wściekłością samoloty atakują.
  25. addept

    [VI] Izmail

    Pierwsze wrażenia po ... 5 bitwach :P O ile V tier jest jak najbardziej w porządku, to Izmail już jest po prostu słaby. Te same działa co na V tierze, przy losowaniu na VIII tiery już często zawodzą (no chyba, że coś płynie burtą), zasięg dział też już nie wystarcza. Od boku łyka jak pelikan, podobnie zresztą jak V tier, ale tutaj po prostu wszystko jeszcze bardziej boli, bo losuje z wyższymi tierami o wiele częściej. Do tego duuuuużo wolniejszy obrót wież, większy rozrzut dział. Nawet obrona p-lot jest słabsza niż na Piotrze Wielkim, co skrzętnie wykorzystują samoloty. Oczywiście można zrobić dobrą bitwę (mój rekord to 140 k gdy krążowniki wroga wystawiały się regularnie bokiem), ale czuć, że jest to okręt, o którym będzie się chciało jak najszybciej zapomnieć.
×