Jeszcze w kilka dni temu grało mi się tym pancernikiem znakomicie,mimo jego wad,czyli tylko sześciu działom i niezbyt dobrej celności.Wpadały krakeny...2,3,4 zatopienia w bitwie..sporo cytadel,czyli ogólnie świetny pancernik...szybki ...zwrotny...zrobiłem go pod p. lotniczą i po prostu miażdżył eskadry.Zdarzało się zestrzelić około 20 samolotów na bitwę.No ale qźwa teraz....nagle ktoś obciął jaja mojemu Gienkowi.Rozrzut jakby gnój rozrzucał po polu...nie potrafię trafić w krążek oddalony na 7-8 km.....niszczyciel to dla mnie nieosiągalny cel choćby się o mnie otarł........obrażenia zadawane pancernikom z odlegości kilku km to śmiech na sali.Bez przerwy 1k mimo wyrażnych trafień w cel i mimo celowania w różne wraże podzespoły..Pali się jak pochodnia od pierwszego pocisku byle jakiego krążka.Strąceń samolotów mniej o połowę.Jedynie torpedy dają radę,ale trzeba iść na zwarcie,a to nieraz samobój.Teraz cieszy mnie jedno zatopienie na bitwę! Bez przerwy bitwy przegrywane...ba ...wprost klęski.JUż mnie WG zniechęcił do japońców ..teraz chce to samo z niemcami..Potrafię przegrać 9-10 bitew pod rząd ..tak po prostu...jakbym zapomniał jak się pływa i wali we wrogie okręty...popsuli mi Gienka...qtafony