Jump to content
Forum Shutdown 28/7/2023 Read more... ×

Firkines

Players
  • Content Сount

    788
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

  • Clan

    [KLON]

Posts posted by Firkines


  1. 3 godziny temu, profes79 napisał:

     

    "Problem" tkwi w tym, że Ochotnik to konstrukcja pierwszowojenna, klasyfikowany jako tzw. lider i pozbawiony uzbrojenia ZOP (bo i wtedy mało gdzie o tym myślano). Drugi problem tkwi w tym, że to okręt premium, które WG raczej niechętnie tyka. To trochę to samo, co okręty na niskich tierach pozbawione praktycznie AA przeżywały przed reworkiem lotniskowców.

     

    Oczywiście WG już nie raz pokazało co robi z logiki i historii jak mają taką potrzebę...

    Moim zdaniem nie ma sensu zaburzać "wspaniałej konstrukcji" tego okrętu instalowaniem na nim ohydnych ZOPów, po prostu dajmy mu atak lotniczy MBR-2 i to rozwiąże cały problem - będzie to miało znacznie więcej sensu niż pojawienie się ostatnio na T9 Jagera z torpedami 90knots. :cap_haloween:

    • Cool 1

  2. Na obecnym etapie Twojej przygody z WOWSem w ogóle nie opłaca się kupować żadnych premek, lepiej dojść drzewkowymi okrętami do tego T8 i gdy poczujesz się tam już w miarę pewnie, to możesz coś wybierać. Ja jednak na Twoim miejscu zacząłbym od krążownika w stylu Atago, który jest idealnym okrętem do nauki dla początkujących graczy i zarabia też całkiem dobrze. Pancerniki mają to do siebie, że są zazwyczaj głównym celem dla wszystkich i ulubionym źródłem DMGu na randomach, jasne możesz skasować okręt jedną salwą, ale z Twoimi obecnym umiejętnościami, to raczej Ty będziesz dawcą.

    Atago oczywiście też nie jest samograjem i będzie ciężko na początku w konfrontacji z T10, ale jeśli zaczniesz swoją przygodę w tej grze od nauki gry na krążownikach i dobrze je opanujesz, to zdobędziesz też solidne podstawy do gry niszczycielami i pancernikami.

    • Cool 2

  3. 9 minut temu, Saint_Michaelus napisał:

    Czy mógłbyś przedstawić profil umiejętności Twojego kapitana na tym okręcie -zamykając temat Shimakaze w tym wątku. Wybrałem prawie niewłaściwe miejsce na pytanie dotyczące tego DD , usprawiedliwiając się kontekstem jego istnienia na Bi-As.

    Shimą w sumie ostatnio w ogóle nie gram i nawet nie wybrałem perków po darmowym resecie, ale pewnie wybrałbym taki build jak mam na Fletcherze.

    image.thumb.png.8c2f856c63b52b5f07097bd0c52d65d8.png

     

    Chociaż lepszym wyborem będzie za 1 pkt szybszy obrót dział - jednak Shima znacznie gorzej radzi sobie pod tym względem niż Fletcher.

     

    Kwestia jest jednak taka czy Ty chcesz grać niszczycielem na asymetrykach/coopach czy randomach/rankedach? Jeśli będziesz grał tylko z botami, to RPF jest moim zdaniem zbędny i lepiej zainwestować w cichego sprintera lub podpałki + szybsze torpedy.


  4. godzinę temu, Cobra_JM_1 napisał:

    Zalanie - niby to RNG ale zwiększa szanse szczególnie że DD nie mają opcji wzmocnienia wybuchu torpedy tak jak mają CA.

    Bazowa szansa na zalanie torped Shimy typ 93 mod 3 to 406%..

    godzinę temu, Cobra_JM_1 napisał:

    Przedłużenie działania np. dymu itp jest bardzo pożądane.

    Tak, bardzo istotne są te 2 sekundy czasu stawiania dymu...

    godzinę temu, Cobra_JM_1 napisał:

    Adrenaliny też nie daję bo więcej daje dla CA i BB wg mnie.

    Gdy pancernik lub krążownik mają mniej niż 10% HP, to zazwyczaj oznacza, że za chwilę wrócą do portu, ale gdy niszczyciel ma 10% HP, to oznacza ogromne kłopoty dla całej drużyny przeciwnika (oczywiście jeśli ten niszczyciel ma adrenalinę na pokładzie) 

    Shima z 10% HP bez adrenaliny i tylko z perkiem na przeładowanie torped czeka 117 sekund na torpedy typ 93 mod 3, gdyby miała adrenalinę ten czas zmniejszyłby się do 96 sekund, skrócony czas ładowania dział o 1 sekundę, to tylko miły dodatkowy bonus.

     

    Adrenalina to jeden z najlepszych perków jaki możesz dać na niszczyciel i jeśli wolisz wydać te 3 pkt na zalanie oraz przedłużenia działania sprzętu eksploatacyjnego, to robisz bardzo zły interes.

    • Cool 3

  5. 13 minuty temu, mayk222 napisał:

    Ja mam tak po kilku zmianach i uważam za ideal.

    IMG_20230710_195011.jpg

    Jeśli masz problem z klawiszem PrtSc, to możesz użyć kombinacji klawiszy windows+shift+S do robienia zrzutów ekranu.

    • Cool 3

  6. 2 godziny temu, Cobra_JM_1 napisał:

    Masz rację, ale tu chodzi o te brak XP dla kolesia który flankując wystawia się na "odstrzał" dzięki któremu ludki schowani bezpiecznie za górką mogą właśnie spokojnie odstrzeliwać wrogów. Oni mają super XP ale "flankujący" jest na samym dole tabeli bez "uznania" jego zasługi w usuwaniu czerwonych.

    No tak, ale kolega chyba jednak całkiem dobrze sobie radzi z tą obroną flanki i biorąc pod uwagę jego przeżywalność, DMG i WR, to jest na dobrej drodze żeby przed 5k bitew wbić fiolet, a to oznacza, że na 100% należy do grupy stojącej za górką... :cap_haloween: W każdym razie nie posądzam go o brak umiejętności taktycznych, ale z pewnością nie jest świadomy, że XP jest przeliczany z jakościowego DMGu, a nie ilościowego.

    • Funny 1

  7. 50 minut temu, pisu napisał:

    Ale skoro ja wypełniam swoją rolę na mapie, np. trzymam flankę, wykrywam i zabijam DD jako CL, etc. to chciałbym za to dostać więcej EXP... i tyle.

    Wydaje mi się, że to jedyny sposób by nauczyć niektórych grać.

    Pozdrawiam.

    Za zniszczenie całego DDka dostaniesz dokładnie taką samą ilość expa jak za cały pancernik, więc Shima z 18k jest warta tyle co Conqueror z 180k (naprawki) ponieważ ilość expa zależy od procenta obrażeń zadanych danemu okrętowi. Moim zdaniem jest dosyć sprawiedliwe i teoretycznie powinno zachęcać do strzelania w niszczyciele, ale w praktyce ja tego nie widzę. 

    • Cool 1

  8. 1 godzinę temu, pl_piter napisał:

    Ten wyczyn mojego zespołu trudno zdefiniować :Smile_hiding: , wstrzymam się od wypowiedzi by nie urazić czyiś uczuć 

     

    611544224_2023-05-28(1).png.e9be8c25a8615c578464a909ceba026e.png

    Ja nie widzę nic złego w wyprowadzeniu swoich piesków na spacer :cap_haloween:

    • Cool 1

  9. 50 minut temu, Azgheros napisał:

    No i tak na wszelki wypadek się pytam, ponieważ jestem niesamowicie zirytowany tą sytuacją (w rzeczywistości powinienem użyć innego słowa niż irytacja, ale zostałoby ono uznane za bluzganie), czy Wargaming daje bana za umyślne lub nie umyślne blokowanie sojuszników? Ktoś coś wie?

    Teoretycznie możesz dostać ostrzeżenie za taką grę, ale jeśli rzeczywiście mówimy o jednorazowym epizodzie, to szansa na jakąkolwiek reakcje supportu WG jest mniejsza niż na wycofanie OP z gry.

    • Cool 1
    • Funny 1

  10. 4 minuty temu, Blackdovski napisał:

    Da się to jakoś wyłączyć? To, że okręt sam zmienia ster jak zbliżamy się do wyspy? Strasznie mi to przeszkadza. Ja nie raz specjalnie chce się przytulić do wyspy, a on mi sam odbija, wolę walnąć w wyspę niż łyknąć torpedę lub pocisk w burtę.

    kolizja.thumb.png.e64d47c5a655e1189a79b36bc75c307a.png

    • Cool 1

  11. 8 minut temu, DrTorbix napisał:

    Reset tylko jednej i tej samej linii co 3 miesiące sprawia , że tracisz 40k żetonów rocznie( na niewykorzystaniu podwojenia punktów) . Przy strategii 1 co 3 należy wykorzystywać drugą linię , aby je resetować naprzemiennie - tutaj WG będzie mniej szczęśliwe z naszej polityki ekonomicznej ;) .

     

    Z tymi opcjami na niższych  tierach w rankedach  to bym nie powiedział . U mnie w najgorszym razie brąz i srebro zajmują 7 dni gry - reszta sezonu  już tylko męki na T10 (dla tych głupich 200 dublonów więcej ).

     

     

    Robię reset gdy mam możliwość zdobycia podwójnych punktów, a to jest dostępne chyba co 3 miesiące.. Od dosyć dawna jedynym zasobem jakiego mnie może pozbawić WG jest  mój czas i w sumie reset tej jednej linii już dosyć często stoi pod znakiem zapytania.

     

    Ja się lepiej bawię w srebrze, nie mam już żadnych ambicji dotyczących tej gry, nagrody są niewiele lepsze, a ilość radarów i przegiętych okrętów w złocie na t10 jest znacznie większa.

    • Cool 1

  12. 21 godzin temu, BurzaPiaskowa napisał:

    Takahashi, jak i cała linia tych krążowników, została po prostu zmarnowana. Okręty są zbyt słabe, by odegrać aktywną rolę w bitwie. Koszą samoloty jak najęte i mają doskonałe torpedy, ale to za mało w sytuacji, gdy zamiast pocisków załoga rzuca co 15 sekund 15-toma kamieniami.

    Rzeczywiście masz aż tak duże sukcesy w torpedowaniu nimi? Dla mnie te torpedy są idealne do opóźniania flanki, ale efektywność ich ataku jest dla mnie znikoma. 

    To prawda, jest ich sporo, zadają duże obrażenia, ale przecież ich wykrywalność i prędkość to jest jakaś tragedia z bazowym czas reakcji wynoszącym ponad 11 sekund - pewnie niektóre torpedy wykrywane przez hydro dają mniej czasu na reakcje..

     

    W sumie część umiejętności kapitana AA łączy się też z umiejętnościami przeciwko OP, a te są dosyć silne na Yodo, więc na upartego można zrobić z T10 platformę przeciwko najbardziej znienawidzonym klasą i chyba jedynie taki memiczny potencjał ma zakończenie tej tragicznej linii.


  13. 2 godziny temu, Niszczycie99 napisał:

    tak sie wtrące  ale   miesci sie  4 cytadele w wkazdym okrecie +  obrazenia w nią sa nie naprawiale  dla  grupy naprawczej chyba ze  jest ona wyspecjalizowana (czytaj brytyjska )

    Na okręcie mogą być maksymalnie 4 pożary, 2 zalania, a cytadel może być tyle ile wystarczy HP, każdy okręt może częściowo naprawić uszkodzenia po otrzymaniu cytadeli i jest to ograniczone od 10% do 50%.

     

    Wczoraj widziałem bitwę w której full HP Yamato spalił się w ciągu 90 sekund, po bitwie streamer postanowił sprawdzić jaki build miał ten gracz i zobaczył takie coś:

    1895436957_yamato1.png.32caa2176c886c6c2325bd553ea7b810.png

     

    Dla porównania normalny build Yamato pod przeżywalność:

    1937869123_yamato2.png.3a9b9ffab9f9b915d325b9c56e76fb66.png

     

    Co ma zmienić losowanie +1 jeśli gracze nie potrafią nawet wybrać podstawowych umiejętności pod przeżywalność na pancerniku, a zamiast tego wybierają super ciężki pociski PP, które wydłużają czas gaszenia o 25%? W tej grze nawet taki gracz od czasu do czasu musi mieć dobrą bitwę, a jedynym sposobem na to jest dla niego losowanie +2 gdy gra top tierem.

     

    Mnie zupełnie nie przeszkadza MM +2 w losówkach, najczęściej gram okrętami T8 i raz na 3 miesiące robię reset USA DD, wiec na niższe tiery też zaglądam. Poza tym bardzo często można zagrać niskimi tierami w rankedach lub potyczkach, wiec jeśli ktoś rzeczywiście chce nimi grać, to ma sporo opcji. 

    • Cool 2

  14. godzinę temu, Dark_Havoc napisał:

    Wystarczy, że koleś OP spotował niszczyciele i był blisko nich - wtedy otrzyma naprawdę horrendalne ilości PD. W wypadku cytowanej bitwy - główna część uszkodzeń to pancernik, lotniskowiec oraz krążownik, a raptem 8k to niszczyciel. Nie podejrzewam też byś trafiał tymi torpedami z przyłożenia :)

    No tak, ja w drugiej bitwie rozwaliłem działami prawie cały SS niszczyciel, a on miał tylko 1 niszczyciel i 1 suba w swojej bitwie, więc pewnie musiał oba te okręty non stop spotować. Spoko, to wszystko ma sens..

     

    EDIT:W sumie OP już w 2022 roku dostawały podobny exp za spotowanie, więc obecne aktualizacje nie mają tutaj wpływu i to ich bazowy przelicznik, którego nie znamy jest tutaj kluczowy.

     


  15. 53 minuty temu, Dark_Havoc napisał:

    Zajrzałem do tego wątku. Koleś zrobił 160k ze spota. A ponieważ spot teraz liczy się dokładnie tak samo jak zadawanie uszkodzeń, to raczej nie był daleko od Twoich 183k uszkodzeń. Niestety nie ma tam zrobionego zrzutu ekranu pozostałych osiągnięć, ale widać że zajmował capa - co sugeruje, że był dużo bliżej wrogich jednostek. Z tego co wiem (oraz doświadczenia paru lat gry) dużo więcej doświadczenia dostaje się będąc bliżej wroga. Walka w zwarciu (a i pewnie spotowanie z bliska) daje dużo więcej PD. Niestety cała formuła jest utajniona i nie ma szans by dostać konkretne liczby i wzory do obliczania bazowego PD.

    Sam musisz przyznać, że trudno poważnie traktować te wzory jeśli dają taki exp przy zerowych obrażeniach. Ja grając niszczycielem musze znacznie więcej zrobić i znacznie więcej ryzykować żeby takie wyniki uzyskać.

    Dzisiaj w innej bitwie Fletcherem zrobiłem 141 DMG, 109 DMG ze spota, 2 zniszczone okręty i cap co mi dało 2028 expa bazowego..shot-23_04.14_19_28.25-0541.thumb.jpg.af88887d706a2bd063f1021a1679cdf9.jpgshot-23_04.14_19_28_28-0520.thumb.jpg.73e402fbdd49b3176a9d53d005f2784e.jpgshot-23_04.14_19_28.31-0723.thumb.jpg.6d4b09c7f778f6220ce3c86d333d530f.jpg

    Kolejna bitwa 118 DMG, 144 DMG ze spota, 2 okręty( praktycznie cała Yamagiri i Kurfurst), 2 capy( 120/120 zajęcia w drużynie) i mam 2060 expa

    shot-23_04.14_19_39.45-0225.thumb.jpg.08b8a47913943689585d9bbf15bfc53d.jpgshot-23_04.14_19_39.48-0719.thumb.jpg.cf6718ef9c69694d6f55a4251495eafc.jpgshot-23_04.14_19_39.50-0844.thumb.jpg.a8427a96bf8bb82e9349abc619277557.jpg

    Naprawdę trudno przebić OP z 0 DMG...

    • Cool 3

  16. Zrobienie 183 DMG na pancernikach dało mi 1270 expa, naszemu koledze z angielskiego forum zrobienie 0 DMG grając OP dało 2200 expa.. Gdzie tu jest jakikolwiek sens?!

    Od wielu lat wszyscy byli zgodni, że spotowanie powinno dawać niszczycielom więcej expa, ale WG było głuche na na ten problem i dopiero po wprowadzeniu tej mega egoistycznej klasy dostajemy specjalnie dla niej jakiś absurdalny przelicznik expa za spotowanie.:cap_wander:

    shot-23_04.14_16_52.02-0900.thumb.jpg.a5565d4df4d3663b8f186bdbc1d0f983.jpgshot-23_04.14_16.52_04-0037.thumb.jpg.fd4bcfec27b36768fa2bc7b6ba0adc61.jpgshot-23_04.14_16_52.06-0833.thumb.jpg.83de1801181af9547cdbc9eb22b4ff03.jpg

     

     

    • Cool 2
    • Funny 1

  17. 2 godziny temu, Cobra_JM_1 napisał:

    Nie ale rankedy gdy jest VI tier to już często tak.

    OK od dzisiaj gram z 2-3 linii , a najlepiej to z końca mapy i nie wspieram naszych ataków skoro twierdzicie że taka postawa jest głupia.

    Pograj w potyczki i zobacz co możesz zrobić lepiej gdy grasz w taki agresywny sposób, to jest idealny tryb do testowania tego. Tutaj nie chodzi tylko o to żeby grać daleko od przeciwnika, musisz po prostu wiedzieć na co możesz sobie pozwolić i mieć jakieś awaryjne wyjście. 


  18. 9 godzin temu, Cobra_JM_1 napisał:

    Pomijając operacje. Zaznaczyłem że nigdy nie atakuję sam tylko jako 3-4-ty w grupie. Wy twierdzicie że robię źle dołączając do ataku bo nie patrzę na "ogólną sytuacje" i "wytyczne". Wychodzi z tego że mam robić to, co te moje fiolety czyli patrzeć czy atak się udał i wtedy włączać się do walki. Bez naszego ataku to czerwoni sobie spokojnie zaatakują i pozajmują bezpiecznie capy a ja mam czekać aż nasi w ataku zostaną wybici bez wsparcia. Zostaje mi w takim razie, tak jak pisałem, gra z 2-3 linii bo przecież atakując z grupą źle robię.

    Nie mam pojęcia jak grasz na randomach swoim ulubionym Kurfurstem, ale to co widzę w statystykach oznacza, że bardzo tanio sprzedajesz swoją skórę i w naprawdę minimalny sposób wpływasz na losy bitwy. Takie są po prostu fakty i nikogo nie obchodzi ile czasu atakujesz.

    Niech atakują, wtedy możesz odwrócić się do nich tyłem, zacząć kaitować i zademonstrować ile tak naprawdę potencjalnych obrażeń jest w stanie przyjąć Kurfurst, właśnie o to chodzi w grze pancernikami. Przecież każda salwa oddana w Twoja stronę podczas bitwy może oznaczać, że jakiś krążownik lub niszczyciel nie stracił właśnie 50% HP, ale trudno to zrobić gdy non stop grasz tylko na krótkim dystansie bez żadnej drogi odwrotu i nie wykorzystujesz swojego potencjału w ciągu całej bitwy.

    9 godzin temu, Cobra_JM_1 napisał:

    Co do operacji czasami zdarzy się taki ktoś ale po upomnieniach ludzie go oficjalnie "minusują".

    Jeżeli jestem w grupie atakującej na randomie to jakoś "-" i opieprzu nie dostaję mimo że mnie zatopią.

    Zwykle opieprz na randomach dostają gracze, którzy zawalą końcówkę bitwy lub rzeczywiście grają bardzo pasywnie, Ty raczej nie lubisz zostawać w bitwie do końca i nie grasz pasywnie, więc omija Ciebie ten "zaszczyt". 

     

    BTW. Grasz w ogóle potyczki? Tam Twój styl yolo sprawdzi się idealnie i możesz spokojnie się tak bawić zbierając bonusy. Dodatkowo MM jest dopasowany do Twoich wyników, więc tych okropnych fioletów raczej nie spotkasz, a sam tryb nie liczy się w ogóle do żadnych statystyk czyli zero stresu.

    • Cool 1

  19. 31 minut temu, Cobra_JM_1 napisał:

    Że przez moje poświęcenie w ataku którym otwarłem szanse dla fioleta i innych ja jestem na dnie a reszta dzięki temu wygrywa bitwę. Jak myślisz jaki to ma wpływ na ogólny WR. Fakt zalicza mi wygraną ale reszta wskaźników jest b. niska - uszkodzenia , zatopienia itd. Poza tym o wiele, wiele częściej jest tak, że właśnie my próbujący coś zdziałać otwieramy flankę , zajmujemy capa a reszta zaprzepaszcza nasz wysiłek i gra z tyłu bojąc się ruszyć do przodu i przejąć inicjatywę po nas (WR spada). Jak myślisz- jak długo atak , obrona capa się utrzyma bez wsparcia tchórzliwej reszty. Dlatego też tak rzadko gram w randomy bo zwykle mam skład tchórzy a rzadko jest kilku ogarniętych próbujących coś zrobić. Tu akurat, jak jest fiolet, to niestety z wielu moich bitew właśnie wychodzi, że on niestety płynie za nami a nie z nami i próbuje coś ugrać na naszym ataku.

    Wyobraź sobie, że ktoś na operacjach robi poniżej 40k obrażeń, nie niszczy botów i ciągle atakuje bez względu na sytuacje w której się znajduję, oczywiście nie zwraca też zupełnie uwagi na wytyczne misji, a jedynym jego wkładem w bitwę jest ten atak. Co prawda ta ofensywa nie przynosi zbyt wielkich obrażeń, zniszczeń wrogich okrętów, czy nawet nie skupia wiele ognia przeciwnej drużyny, to jest atak dla samego ataku i w 80% bitew kończy się zatopieniem naszego bohatera po 7 minutach z nieużytymi 2 naprawkami na pokładzie.

    Jesteś specjalistą od operacji, więc co poradziłbyś komuś kto ma słabe wyniki na nich grając właśnie w taki sposób?


  20. 14 godziny temu, Cobra_JM_1 napisał:

    Dla mnie FIOLET (z czasami wyjątkami) - po bitwach na RANDOMACH -  niestety znaczy tyle co NIC nie warty gracz grający na poświęceniu innych, aby SOBIE nabić wynik. Tego MOJEGO nastawienia na razie nie zmieni NIKT.

     

    JA w ataku a FIOLET z tyłu. Mnie zatopili ale to ON korzysta z otwartej flanki i rozwala resztę i "CHWALI" się statami (oczywiście nie na EU). Wali mnie ten WR (i nie przejmuję się nim) i takich graczy nie poważam i mam ich w w DU..E, mimo że to ONI są "wielbieni" przez większość a nie JA, który wypracowałem FIOLETOWI sytuacje do takiego WR.

     

    TO JEST TAK jak w piłce nożnej. Nie ważne KTO dobrze podał, obronił itp. , ważne że "LEWY" strzelił gola.

    Można całe życie używać do rozwalenia muru głowy i twierdzić, że się dobrze przy tym bawisz, można nawet patrzeć z pogardą na tych którzy używają do tego młota i dzięki temu mają znacznie lepsze wyniki niż Ty, ale ostatecznie przecież trzeba się pogodzić z tym, że młot jest znacznie efektywniejszym narzędziem do rozwalenia muru niż głowa..

    • Cool 2
    • Funny 1

  21. 13 minuty temu, Cobra_JM_1 napisał:

    Sam jednak widzisz że drużyna się STARAŁA a dopiero potem się posypało. Z takimi to i JA bym grał do końca. Właśnie o to STARANIE SIĘ a nie koniecznie o wygraną mi cały czas chodzi.  Z taką drużyną nie straszne mi są przegrane i w takim przypadku z mojej strony nie ma żadnego stresu i narzekania.

    Dobre chęci niestety zazwyczaj nie wystarczą, w tej grze znacznie częściej się wygrywa gdy się gra rozważnie, a nie tylko odważnie. 


  22. godzinę temu, Cobra_JM_1 napisał:

    Tak jak ktoś wyżej napisał, najczęściej już na początku widać co będzie, wystarczy obserwować mapę. Gdy widzę że team rozstawia się na pozycjach atakująco - wspierająco - obronnych to już wiem że warto grać z nimi mimo częstej przegranej bo mimo to jest OK. Jeżeli jednak od początku widać że "byle daleko a może mnie nie trafią" to gram pod siebie z powodu nabicia tych "dziwnych misji" i podstawiam się pod ostrzał aby szybciej poszukać normalnego teamu, chociaż nie koniecznie wygrywającego ALE  NORMALNEGO.

     

    Jak też pisałem - dbam o moją psychikę i nie mam zamiaru przejmować się ciaptoniami (tchórzami).

    Wczoraj miałem właśnie bitwę w której drużyna grała idealnie na początku, dwa capy zajęte przez niszczyciele, pancerniki zaraz za nimi, krążowniki z radarami również czekają przy capach, a ja na Ibuki pod wpływem głupiej brawury zająłem środkowego i nawet podziękowałem grzecznie za darmowe capy niszczycielom przeciwnika.

    Jakieś 5 minut później jedna flanka pod wpływem tego łatwego sukcesu ruszyła do ataku i została zmasakrowana wychodząc pojedynczo w krzyżowy ogień okrętów przeciwnika, a na drugi cap wszedł Agir i zanim został zniszczony zabrał ze sobą Fletchera, Atago i Amagi. Po kolejnych 2 minutach miały już miejsce dożynki i oprócz tego Agira nikt w przeciwnej drużynie nie zginął, a ja z tym moim komentarzem dziękującym za capy wyglądałem jak totalny idiota...

    Nie, to nie była dobra gra, to była rzeź niewiniątek, które były pewne, że już wygrały bitwę.

    • Cool 2
×