-
Content Сount
721 -
Joined
-
Last visited
-
Battles
10016 -
Clan
[PLO]
Content Type
Profiles
Forums
Calendar
Everything posted by genek012
-
Po dość długiej przerwie zagrałem ostatnio nim kilka bitew. Wyniki w granicach 40k. Faktycznie, ciężko się gra na VII. W zasadzie cały czas trzeba grać na granicy zasięgu i wspomagać się latawcem. Ale dwa Scharnhorsty spaliłem.
-
Ja mam takie odczucia po kilku battlach: rozpędza się i hamuje bardzo ładnie. Na max zasięg pociski lecą dość wysoką parabolą ale na średnim dystansie jest już ok i mają fajne skupienie. Tyle tylko, że ten średni dystans może się dla nas bardzo źle skończyć. W krążowniki pociski wchodzą łatwo, w Kasrluhe (czy jak mu tam) wystawionego boczkiem, czy Phoenixa po 2 tysiące z okładem. W Kongo (tylko w tego BB-ka udało mi się strzelać) po 300-900, ale od czasu do czasu po około 1500. Najlepiej wchodzi w DD-ki. jak się który zapędzi za blisko to i po 3500 nawet. A z drugiej strony? Wypłynąłem tez raz NM. Jedna salwa: 3 pociski w celu i pełny Danae robi ładny kabooom (24 tys.) Druga salwa w nadgryzionego Fiji, też trzy pociski w celu, i ten też jest chmurą opadających szczątków (25 tys.).
-
jedyna rada: przetop dublony.
-
Przelicznik tradycyjny to 25exp=1 dub, ostatnio była promocja 35=1. Jak prześledzisz uważnie posty kolegów z forum (np. te, na których chwalą się wynikami i pokazują screny z portu to zauważysz, że okrętów tam sporo. Nisko- średniotierowych też. Gra się tym, co sprawia przyjemność, czym można zarobić, co może się przydać.
-
Po 1-sze: Łodzie to są wiosłowe, nie podwodne. Po 2-gie: Zostaw tę grę (i wszystkie inne również) i weź się za naukę j.polskiego. I uprzedzając: nie wychylaj się z żadną dysleksją, dysortografią i innymi takimi, bo wstyd.
-
Panowie, skoro nasz kolega dopiero zaczyna przygodę z torpedowcami, to raczej nie ma sensu doradzać mu okrętów z VIII t . Do czasu jak dojdzie do tego poziomu, nabierze takiego doświadczenia, że sam będzie wiedział co i jak (no, bywają wyjątki ). Perk na przyspieszenie torped kosztem zmniejszenia ich zasięgu należy bardziej rozpatrywać w kategoriach taktyki walki preferowanej przez gracza niż umiejętności zwiększającej parametry ofensywne lub defensywne okrętu. Ja sam proponowałbym mu zabawę na t. III i IV. Daje to możliwość ataku z niewidziałki i dość szybkie przeładowanie torped do następnego ataku. A przeciwnicy niezbyt wymagający.
-
U mnie 1 wygrana na 7 bitew, ale 34 tys. średniego dmg jest. Jak na III T myślę że nie jest źle.
-
Prawda. Ja na każdej japońskiej niszczarce mam szybszy obrót dział. I można wówczas strzelać robiąc uniki. No, może nie tak jak na Błyskawicy, ale daje to radę. I niejeden się mocna zdziwił.
-
Jestem żywym przykładem na potwierdzenie tych słów. Gram agresywnie w zasadzie zawsze. Może moje ego jest wyolbrzymione, ale jestem mocno średnim zawodnikiem. I o ile np. Pepsi grało mi się fajnie- nie mówię o jakiś kosmicznych wynikach, po prostu był to okręt który sprawiał mi przyjemność pływania, to N.Orlean przyprawie mnie o palpitację serca. Pewnie w 90% przypadków jest to moja wina, ale gram jak gram. A gram podobnie jak Pepsi. Faktycznie przeciwnicy mocniejsi i jak dostane bułę od BB-ka z 20km top boli. A boli często. Mimo, że mam zamontowane przełożenie steru i jak zauważę nacierającą flotę w moim kierunku to staram się brać nogi za pas. tak to jest z tą super zwrotnością. Przydaje się do wymijania torped. Co do grania, dlaczego wygląda top tak a nie inaczej. Zazwyczaj idę za niszczycielami aby je wspierać jak wyświecą wrogie niszczarki. a to sprawie że często znajduję się zbyt blisko przeciwnika. Jeżeli nasi wyświecą wrogie niszczyciele to otwieram ogień. A wówczas sam staję się widoczny z drugiego końca mapy i w moją stronę leci grad pocisków od wrogich krążowników i niszczycieli. Więc albo zdążę uszkodzić jakiegoś DD-ka, albo nie, bo trzeba brać nogi za pas. Oczywiście nasze niszczyciele po pozbyciu się torped, wystrzeleniu kilku salw i postawieniu dymu również biorą nogi za pas. Jeżeli zdążę uciec, to jestem lżejszy o dobrą połowę HP. Oczywiście zazwyczaj jest tak, ze jak się zacznie młyn, to choćby w tę sam a stroną płynęło za mną 2-3bb-ki, plus jakiś krążek, to wszyscy, jak na komendę biorą nogi za pas. Jak uda mi się popływać dłużej, a mapa się przerzedzi, to faktycznie strzelam HE do samotnych pancerników. I pożary z tego powodu nie występują jakoś strasznie często i na nie zbytnio nie liczę, bardziej liczę na sam DMG. Jeszcze jedno. Jeżeli chodzi o wybór celów, to każdy wybiera cel łatwiejszy a nie kalkuluje ile za procentowy udział w dmg okrętu zarobi kasy. Przykładowo, jak na 12km ode mnie płynie DD-k i BB-k, z czego DD-k lawiruje jak głupi przed pogonią i nadlatującymi pociskami a BB-k płynie sobie ładnie po prostej i jeszcze jest zajęty kimś innym to do kogo strzelać?
-
Ja też dałem sobie spokój. Cztery podejścia z oczekiwaniem po 3 minuty to zdecydowanie ponad moje skołatane nerwy. A japoniec stoi w porcie i się nudzi...
-
To świetnie! Po pracy ściągam, odpalam i jeszcze raz odpalam. A germańskimi nowinkami pogram sobie jak ten szał się nieco uspokoi.
-
Czyli że mogę wypływać na łowy swoim Isokaze???
-
Zdjęcia okrętu w marszu na oceanie i piękne, i grozne zarazem, Robią wrażenie.
-
Tzn. na poziomie portu trzeba zadecydować co wybrać, czy zwiad, czy wersję myśliwską? Fajnie by było, gdyby podczas rozgrywki decydować co wysyłać w powietrze. Co do dziobnicy, już Hipper miał dostać tę ostrą, i do tej chwili cisza. Z tą tępą wygląda jak..., no, nie napiszę jak.
-
A dadzą mu dwa samolociki rozpoznawcze, tak jak na zdjęciu? I tą piękną, ostrą dziobnicę?
-
Poprawili ruskim zdolności AA? Bo powiem szczerze, że kopara mi wczoraj opadła jak strąciłem 6 wrażych maszyn i skutecznie uprzykrzałem życie innym, uparcie na mnie polującym. Z trzech ataków torpedowych i czterech bombowych nie przytuliłem ani jednego trafienia, choć drugi Kijów w bitwie nie miął tyle szczęścia.
-
KaraMon: właśnie takie odczucie miałem. Dodam, że wygląda na to, iż zależy to od zasięgu z którego strzelamy. P.S. Tak, wiem, że z ruskich strzela się z AP. Zwłaszcza do krążków ustawionych bokiem. (wers pierwszy, zdanie drugie stosowane odpowiednio).
-
Żartujesz..? Nie jestem jakimś mega kosem, ale wk...wia mnie sytuacja, ze nastrzelam się jak głupi przez bitwę, a na koniec mam kilka, max- kilkanaście tys. dmg. Na innych DD-kach takich cudów nie zauważyłem.
-
Wczoraj wypłynąłem Kirowem i bitwa wyglądała tak: oddałem około 180 celnych trafień do celów takich jak Tirpitz, Myoko, Atago, Mahan, Kagero. z czego około 80 do samego Niemca. Około 130z nich z HE. Efekt: 3 podpałki, kilka uszkodzonych modułów na niszczycielach. Ale zauważyłem taką rzecz: strzelając do Tirpitza na dystansie około 10-12 km zdecydowana większość trafień z HE nie zadawała w ogóle jakichkolwiek obrażeń. Wcześniej takie sytuacje też mmi się zdarzały, np. strzelając do Balitimore i New Orleans na granicy zasięgu w większości były same rykoszety. Dopiero poniżej 10km zaczął wchodzić ładny dmg, ale wówczas gra szybko się kończyła. Proszę o wytłumaczenie, o co z tym chodzi?
-
Kanty, konty, konta, kąty. Do wyboru, do koloru. Jesteś moim idolem
-
No, nie do końca. To nie jest 200m zapasu, tylko 200m widoczności Ja tak gram i jest zabawnie. Jak przeciwnik idzie na zbliżenie to można pozostać niewidzialnym, ale margines jest bardzo mały. Natomiast jak jest zajęty kimś innym, albo jestem na oparach, koniec i tak przegranej bitwy to szarża z przyspieszeniem i atak torpedowy. Mało kto jest się w stanie wywinąć bo torpedy mają 72 węzły
-
Rozrzut. Obrót wież i tak ma dobry.
-
Black Jack: dogłębnej analizy porównawczej pomiędzy Koniem a Siergiejem Mironowiczem nie robiłem, ale jest pomiędzy nimi zasadnicza różnica: tj. rozmieszczenie artylerii głównej. jeden ma dwie wieże na rufie drugi na dziobie. A to narzuca odpowiednie manewrowanie okrętem w celu wykorzystania jego potencjału. Zauważyłem jeszcze że Kirow bardzo ładnie wytraca prędkość, nawet chyba lepiej niż się rozpędza . A przejście z hamowania na przyspieszenie trwa wieki. Ale może to tylko złudzenie.
