Jump to content

demencjusz

Players
  • Content count

    538
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    5589
  • Clan

    [B-EYE]

About demencjusz

  1. North Carolina (VIII)

    Porównałem sobie średnie obrażenia uzyskane przeze mnie na panckach od VI do IX tieru. I NC uplasowała się w takim rankingu na przedostatnim miejscu, tuż przed Bayernem. I tak się na niej czuję, gdy chodzi o "skuteczność" dział, że to taki lekko ulepszony Crapyern. Kompletnie nie mam pomysłu jak grać tym okrętem: rzadko kiedy przekraczam 100k, a najczęściej męczę się na NC całą bitwę, by na koniec mieć "oszałamiające" 50-60k. Dążę do tego, by podpłynąć do celu na odległość niewiele większą od zasięgu wykrycia, a i tak najczęściej obserwuję pociski obramowujące cel lub nadpenetracje.... a strzelanie z NC do manewrujących krążków, to dopiero wywołuje u mnie "ból głowy". Jak grać tym okrętem? Robić yolo rushe w jedną stronę, niczym bot, by częściej przebijać "niebotyczny" pułap 80k? Powszechnie nielubiany Izumo tak mnie nie męczy, jak "ceniona i lubiana" Karolinka.
  2. Turniej na 5 !

    Racja, mój błąd. Co do tego nie mam wątpliwości. Dlatego też gdybym sam organizował turniej, dążyłbym do maksymalnego uproszczenia zasad i wymogów (by pomóc uczestnikom, jak i sobie). 1. Konieczność zebrania drużyn (a nie np. pojedynczych graczy). 2. Składy skupione wokół jednego pancernika (lub lotniskowca). 3. Czas rozgrywek rozciągnięty na kilka dni (a nieraz tak bywa, że jednemu pasuje w poniedziałki i wtorki, innemu w środy, komuś cały tydzień nie pasuje, bo ma pracę na popołudniową zmianę, a w czwartki nie pasuje nikomu... i jak tu zmontować drużynę na te kilka dni? ).
  3. Turniej na 5 !

    Wg mojej opinii, taki turniej to klanówki z kosmetycznymi zmianami. A to niesie za sobą choćby takie konsekwencje: a) gracze, którzy mają do klanówek awersję, mogliby mieć ją również do tego turnieju; a część z tych, którzy lubią klanówki... mogłaby uznać taki format turnieju za "przesyt"/"rutynę" (chyba, że pula nagród ociekałaby premkami na prawo i lewo ); b) tak, jak w niektórych klanach są problemy, by w niektóre dni uzbierać pełne składy na klanówki, tak może być problem, by uzbierać 5 chętnych do okrojonego składu na ten turniej... tym bardziej, że: c) taki turniej wymaga dłuższego zaangażowania czasowego, bo potencjalnie może trwać przez kilka dni (szczególnie przy limicie do 2 bitew na drużynę na dzień).
  4. USS Alaska

    Tak samo umowne, jak i balans. Kronsztada nie mam. Z jednej strony brak mi sowieckiej "uniwersalnej przeszkalarki" kapitanów, ale z drugiej bardziej podobają mi się krążki "bardziej klasyczne", czyli uzbrojone w 9-10 dział 203 mm (ewentualnie z kalibrem 152-180 mm, ale wtedy z penetracją 1/4, by nie było "przymusu" wybierania IFHE dla nich). Może Lutzow/Tallin/Pietropawłowsk (dostępny za fxp) przekonał by mnie do siebie?
  5. USS Alaska

    Takie porównywanie jest wg mnie nie do końca adekwatne. Bo porównujesz Kronsztada przede wszystkim do jednych z najsilniejszych krążków, a pomijasz porównywanie z tymi "najsłabszymi"/"specyficznymi" (a nad nimi Kronsztad/Alaska góruje mocno). To, że Kronsztad/Alaska dobrze sobie radzi/będzie radzić z krążkami, jest właśnie kluczowe w przypadku rozgrywek kompetetywnych, w których limituje się BBki i CVki (czyli solidne dla Kronsztada/Alaski kontry), więc główną rolę odgrywają właśnie krążki. W takich warunkach tym bardziej byłoby widać atuty w/w okrętów. Warto również pamiętać o kolosalnej dysproporcji pomiędzy Kronsztadem/Alaską, a innymi krążkami VII tieru, które czasami miewają/będą mieć to "nieszczęście" trafienia na takie okręty w bitach losowych. O ile jeszcze np. starcie Myoko z Seattle nie jest "z góry rozstrzygnięte", o tyle z Kronsztadem/Alaską takie starcie jest znacznie trudniejsze. I w tym tkwi problem z takimi "okrętami-dziwolągami": mimo, że są na IX tierze, to niekiedy górują nawet nad okrętami X tieru, a przecież MM może je wrzucać również do bitew z VII. Takie sytuacje w swych konsekwencjach przypominają "fail dywizjony": ktoś wybiera sobie okręt VII tieru, a MM dorzuca mu do bitwy "dychę udającą dziewiątkę". Niby nie powinny się trafiać bitwy, w których występują 3 tiery różnicy między okrętami, a jednak taka różnica (mierzona parametrami okrętów, a nie formalnymi tierami) występuje i będzie występować coraz częściej. Inaczej to ujmując: ostatnimi czasy WG potęguje problem power creepu wypuszczając okręty tak kiepsko zbalansowane, że są "fajne i przyjemne" przede wszystkim dla graczy, którzy nimi grają, ale już niekoniecznie dla reszty grających (tak z własnej, jak i przeciwnej drużyny).
  6. Izumo

    Jak dla mnie sytuacja nie wygląda aż tak "dramatycznie". Kongo wspominam miło: bardzo szybki jak na V tier, działa też potrafiły pokarać przeciwników na niemal każdym dystansie, a jednocześnie gdy samemu pokazało się burtę (szczególnie z bliska), to zostało się ukaranym. Colorado mimo, że bardzo wolny, to nad wyraz wytrzymały i pokarać przeciwników też potrafił, przy czym lepiej okłada BBki, niż krążki (działa zbyt często potrafią nadpenetrować na lekko opancerzonych celach). Ferdka nie mam (i jeszcze długo mieć nie będę), więc osobistych doświadczeń brak. A Izumo... jest bardziej wymagający, niż większość pancerników. Koniecznością na nim jest trzymanie ok. 15 km dystansu i takie manewrowanie, by zbyt wielu przeciwników nie mogło go ostrzeliwać jednocześnie (szczególnie spamerzy HE). W zamian oferuje całkiem dobrą celność (choć czasem RNG rozsieje pociski przeokrutnie) i solidną wytrzymałość na APki przy skątowaniu. I to właśnie RNG jest wg mnie największym problemem w grze Izumo. Dopóki nie mąci, to okrętem gra się dobrze. A gdyby jeszcze weszły zapowiadane zmiany (w tym lepszy kamuflaż), to będzie się nim grało lepiej.
  7. USS Salem

    Ciekawe wnioski z zastosowania Salema w klanówkach. Z mojego punktu widzenia kluczowa jest odpowiedź na pytanie: czy to, w czym Salem jest lepszy od Desa jest warte aż tak wysokiej ceny? Dla kogoś, kto "ma już wszystko" i nie ma co robić ze stalą i węglem, to pewnie taki koszt nie jest zbyt mocno odczuwalny, ale dla pozostałych graczy to już pewnie jest "ból". Bo szybciej wygrinduje się całą linię (może nawet więcej, niż jedną), niż zbierze odpowiednią ilość zasobów na Salema. Ale może właśnie tak WG umyśliło sobie, by Salem był okrętem unikatowym w tym sensie, że w pierwszej kolejności trafi właśnie do graczy, którzy nie mają na co wydawać zgromadzony węgiel/stal, skoro mają już wszystko inne?
  8. Ibuki

    Pociski, które się kruszą, w dalszym ciągu mogą podpalać. Natomiast brak mi pewności, czy skruszenie redukuje szanse pocisku na podpalenia. Znasz jakieś źródła, które by na to wskazywały? Z resztą, jest kilka takich celów, na których pociski 8 calowe się rozkruszą, to akurat nie jest cecha szczególna Ibuki, tylko wielu krążków.
  9. + Może też być tak, jak Flamu stwierdził w swoim filmiku, że Jean Bart w takiej odsłonie nie jest przekonywujący. Wytrzymałość na HEki porównywalna z obecnym Izumo (przy wyraźnie lepszym kamo), a ten przeładowywacz dział (+ mocne AA, które rzadko się przyda z uwagi na obecną ilość CV) może okazać się zbyt małą wartością, skoro strzela się pociskami "małego", jak na ten tier, kalibru. Także Jean Bart może stać się równie popularny jak Izumo. ;-) Czas pokaże. A tym DDkom UK przy ich skromnych prędkościach przydałby się nowy consumable: "Załoga do wioseł".
  10. Stąd też płynie wniosek, że na dalekich dystansach może być łatwiej unikać tych salw. Coś za coś. Czyli Alaska może być "w zgodzie" z resztą drzewka krążków USN w tym sensie, że powinno się nią grać blisko, by trafiać. Ale wartość kamuflażu na poziomie Kronsztada będzie to utrudniać. Koniec końców, z racji bardziej "przychylnej" (efektywnej na każdym dystansie) trajektorii pocisków (i zasięgowi radaru bardziej przystającego do wysokiej wartości kamuflażu) Kronsztada przewiduję jego większą popularność, przynajmniej gdy przychodzi do praktycznego zastosowania, a nie sentymentów do konkretnych okrętów/nacji. Prowadząc dalej te dywagacje, potencjał mocno bijącej, ale wolnymi pociskami Alaski będą w stanie wykorzystać gracze bardziej doświadczeni, przyzwyczajeni do amerykańskiej trajektorii, niż w przypadku Kronsztada będącego nieco bardziej "newbie friendly".
  11. Rozgrywka i zmiany w grze.

    Chętnie poznam wyniki takich testów (nawet, jeśli to raczej rzadko spotykany w bitwach build dla BBka). Przynajmniej wtedy moje wątpliwości w szanse BBka w takich starciach zostaną zmniejszone, jeśli nie rozwiane zupełnie.
  12. Rozgrywka i zmiany w grze.

    Dublet - do usunięcia.
  13. Rozgrywka i zmiany w grze.

    Chętnie zapoznałbym się z wynikami takich testów: dobry (lub bardzo dobry) kierowca BBka przeciw dobremu (lub bardzo dobremu) kierowcy DDka (torpedowego lub hybrydy). Obstawiam, że WSAD nie wystarczyłby do przetrwania kilku salw torpedowych. BBek miałby na szansę przetrwać przy wyjątkowo korzystnym splocie okoliczności: takim skitraniu się pomiędzy wyspami, że DDek wpłynąłby mu wprost pod lufy w bezpośredniej odległości i RNG tak by polosowało salwę BBka, że wyrzutnie torpedowe by padły przed oddaniem strzału. Jednak w takim wypadku przetrwanie byłoby niezależne od używania WSADu. Można by się nawet pokusić o rozwinięcie takich testów, w których BBek miałby swój sonar, a DDek tylko przeładowanie lub tylko torpedy głębokowodne.
  14. Rozgrywka i zmiany w grze.

    Te wszystkie rady, które opisują "jak to łatwo BBkiem dopaść DDka w starciu 1 na 1" opierają się przede wszystkim na założeniu, jakoby gracz DDka grał na tyle słabo, że nie będzie problemów z wykorzystaniem popełnionych przez niego błędów. A przecież taki scenariusz nie musi mieć miejsca. Gracz DDka (i jego torpedy) może przecież pozostać niewykryty i wcale nie musi wystrzelić wszystkich torped na raz. To, czego mu potrzeba, to "zaledwie dwa" zalania w przeciągu ok. 30 sekund i dla BBeka gra jest skończona. NA DDkach bez przeładownia torped i/lub bez torped głębokowodnych taki efekt jest trudniejszy do uzyskania (więc potrzeba większych umiejętności kierowcy DDka), ale gdy ma się któryś z w/w dodatkowych atutów, to te "zaledwie dwa" zalania stają się osiągalne również dla gracza o przeciętnych umiejętnościach.
×