Jump to content

von_Vietnam

Alpha Tester
  • Content Сount

    202
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    2663
  • Clan

    [KIK]

About von_Vietnam

  • Rank
    Chief Petty Officer
  • Birthday 01/02/1987
  • Insignia

Profile Information

  • Gender
    Male
  1. Why sell badges when you can sell CONTAINERS! We all love RNG after all
  2. Yup, shallows where there. Still remember that Tenryu (Tatsuta back then?) was one of a few cruisers that could also move through shallows, irritating all those St Louis`es
  3. von_Vietnam

    Where are the Christmas convoy missions?

    Pitchforks, pitchforks and torches (and popcorn), cheaply! Dont give money to WG, give it to me!
  4. Biorąc pod uwagę politykę klonów i casus Saipana stawiam na Soryu (no dobra, pół klon w tym przypadku ).
  5. von_Vietnam

    USS Missouri coming to WoWs

    I`m also interested how they will make it. Personally I bet for a reward ship, maybe for team battles (they launched clan beta after all). As for premiums range - tier IX-X premium could allow you to be self-sustainable creditwise while only playing those games instead of forcing you to spread and play on different tiers keeping they`re population healthy (that`s why those reward ships have no economic bonuses) - tier VIII is high, but still has MM range spread on half of tiers in game.
  6. von_Vietnam

    Super Container Loot Thread [ topics merged ]

    When doing missions regularly, you had only one per day. They could stack up to three.
  7. I would like to see a better information bout that smoke, coz available translation is well, bad Especially bout the part with single large cloud (1,33 size of normal cloud) per activation. Given the size of those ships, it will be really hard for them to shoot from smoke, as simple blind shooting inside (not even mentioning obligatory torps) should hit the ship, making it also bad for team smoking. If you add that they are still retaining AP only mechanics, so no fires, I`m not that concerned right now. They need some escape mechanic after all. Lets see how they will fare in testing.
  8. von_Vietnam

    5.12 changes

    About the bow armor - main target of that change are those BB`s that pointed bow against enemy and started paddling backwards, pretty much stalling the game. If they try to do this after the change, they will start citadeling each other. If you want to push, you can still do it, little angling and flat trajectory of shells on small distances should work. I`m only afraid that our brave manly BB players will now park on the edges of the map "coz he will citadel me", but to be perfectly honest, if they wish to play that way they will always find a way. As for the DD change - yay, lets everyone play ze germans now (especially coupled with the fact thay they still have working bow armor on lower part of the hull).
  9. von_Vietnam

    Zatopiony przez swojego (spotkanie znajomych z forum)

    Spotkany Viandinea z kolegą na Northern Lights, w sumie zauważyłem dopiero na ekranie z wynikami bitwy (wymietli jakimś cudem) bo bitwa rozegrana z mojej strony w tak pomidorowym stylu że aż żal się przyznawać do obecności
  10. Problem is, we dont need more DD counters, we need more BB counters to make already existing DD counters work. As in give a chance for current radar or hydro cruisers to survive on a distances where they can use those against DD`s. Alternatively, make CV`s come back, they are best counter against DD`s there is. My point is, if UK CL`s will be just specialised DD hunter with good AA, they will be pretty useless in current meta, dominated by battleships, while all-rounders would be at least playable.
  11. Event starts tommorow at 7.00 CEST
  12. Cóż za ciekawa dyskusja, muszę się dołączyć! Ze swojej strony polecam dwie książki Roberta K. Massiego, "Drednought" i bezpośrednią kontynuację, "Castles of Steel". Tematem są stosunki Niemiecko-Brytyjskie od początku panowania królowej Wiktorii do końca Pierwszej Wojny Światowej, z dużym naciskiem położonym na marynarkę wojenną (Castles of Steel, opisująca I Wojnę Światową, skupia się niemalże wyłącznie na sprawach wojennomorskich). Specjalnie podaję tytuły oryginalne, bo o ile polskie tłumaczenie Dreadnoughta jest świetne, o tyle Fortece ze Stali nie dość że są pocięte na pięć tomów (oryginał jest jednotomowy) to jeszcze tłumaczenie woła o pomstę do nieba. "Okręty sprzed drednotów" określane czasem jako krążowniki liniowe, enough said. Teraz ad rem: 1.Falklandy to było dokładnie to do czego zaprojektowano krążowniki liniowe - do polowania na inne krążowniki (pancerne). Pierwotna nazwa klasy brzmiała wielkie krążowniki pancerne, jej późniejsza zmiana była właśnie jedną z przyczyn dla których do tej pory pokutuje ich postrzeganie jako szybkich pancerników. Ich celem było poza działalnością antykrążowniczą prowadzenie zwiadu na rzecz sił głównych floty (dokładnie to co Beatty zrobił, czy może raczej próbował zrobić pod Jutlandią). Nie miały one walczyć w linii z innymi drednotami, bo traciły swoją jedyną przewagę - prędkość. 2.Dogger Bank - kolejny przykład użycia (przez obie strony) krążowników liniowych właśnie jako krążowników - z jednej strony nękający rajd Hippera, z drugiej próba przechwycenia Beattiego. Nawiasem mówiąc ocalenie Seydlitza mimo utraty dwóch rufowych wież przez zapłon prochu zakrawa na cud (z całym szacunkiem dla poświęcenia marynarzy którzy doprowadzili do zalania komór prochowych w szalejącym pożarze). I to właśnie zaostrzenie procedur bezpieczeństwa i ich późniejsze ścisłe przestrzeganie miały decydujący wpływ na wzrost przeżywalności niemieckich krążowników - o ile miały zdecydowanie lepsze opancerzenie burt, pokłady wcale nie były dużo bardziej odporne od brytyjskich. Po prostu nikt nie próbował usuwać drzwi komór amunicyjnych dla zwiększenia szybkości strzelania... 3.Jutlandia - tutaj ponownie widzimy że obie strony używają krążowników liniowych jak krążowników - i Hipper i Beatty prowadzą zwiad dla sił głównych (z zamiarem naprowadzenia na nie potem przeciwnika). Jedyną eskadrą brytyjską która integralnie znajdowała się w linii była eskadra admirała Hooda, przydzielona do Wielkiej Floty na ćwiczenia artyleryjskie (w zamian za co Beatty dostał do Rosyth okręty typu Queen Elisabeth). Hipper zajął pozycję na czele linii Hochseeflotte dopiero po podprowadzeniu Beattyego Scheerowi. Nawiasem mówiąc ilość szczęścia jaką miały w tej bitwie siły niemieckie jest po prostu niesłychana - Hipper w czasie walki z Beattym miał korzystniejsze warunki świetlne, na dodatek Beatty przez własne błędy (lub błędy jego oficera flagowego Seymoura) najpierw nie dostał wsparcia od okrętów typu Queen Lizzy (których obecność mogłaby potężnie utrudnić przeżycie okrętom Hippera), potem nie dopilnował odpowiedniego przydziału celów (przez co bodajże Derrflinger strzelał jak na ćwiczeniach? nie pamiętam teraz dokładnie) a na koniec wystawił okręty Evan-Thomasa na ostrzał głównych sił Hochseeflotte (fakt że tylko Warspite został poważnie uszkodzony i to w późniejszej nieco fazie bitwy pięknie pokazuje jak wytrzymałe były te okręty). Zaznaczyć należy że przez cały czas bitwy komunikacja między Beattym a Jellicoe była co najmniej słaba, dość rzez że decyzję o rozwinięciu Jellicoe podejmował bez wiedzy o dokładnym kursie i położeniu Hochseeflotte, to że udało mu się założyć kreskę nad T to już kwestia jego geniuszu (lub szczęścia). Kiepskie warunki pogodowe uniemożliwiły niestety wykorzystanie tej sytuacji - większość okrętów Wielkiej Floty prowadziła ogień ledwie paręnaście minut, ani przez chwilę nie było sytuacji w której cała linia widziałaby niemieckie okręty, i to pomimo tego że Scheer dwukrotnie wbił się głową w angielski mur (drugiego przypadku on sam zresztą nie potrafił wyjaśnić - napotkał angielską linię bojową, wykonał perfekcyjnie w tył zwrot całą flotą -każdy okręt wykonywał zwrot o 180% samodzielnie, odwracając kolejność w linii- po czym po parunastu minutach zawrócił i wbił się w nią ponownie, co skutkowało słynną samobójczą szarżą krążowników liniowych). A już tego że Jellicoe przez całą noc nie dowiedział się o pozycji przeciwnika mimo tego że znano ją w Londynie z przechwyconych sygnałów radiowych, walczyły z nim jego niszczyciele, ba zaobserwowano nawet jego okręty na niektórych brytyjskich drednotach - inaczej niż wojennym szczęściem Scheera wytłumaczyć nie sposób. 4.Porównanie okrętów - temat trudny, przeda wszystkim ze względu na różne postrzeganie celów floty i związane z tym wymagania. Celem Hochseeflotte było uzyskanie panowania na morzu poprzez wyeliminowanie floty brytyjskiej lub znacznej jej części w bitwie stoczonej na Morzu Północnym, najlepiej niedaleko od baz. Pozwoliło to na znaczące zyski na wadze okrętów kosztem zasięgu i komfortu załóg (nawet oficerowie mieli kabiny wieloosobowe), które można było przeznaczyć na wzmocnienie opancerzenia oraz zwiększenie ilości przedziałów wewnątrz okrętów, podnosząc ich odporność na zalanie. Co więcej, świadomie zdecydowano się na mniejszy kaliber dział (uznając że większa prędkość wylotowa pocisków zrekompensuje ich mniejszą masę) co pozwoliło na kolejne oszczędności na wadze. Wreszcie nawet utrzymanie opalania okrętów węglem (poza oczywistymi względami ekonomicznymi) wykorzystano dla zwiększenia przeżywalności, umieszczając magazyny węgla tak by stanowiły dodatkową ochronę dla witalnych części okrętu. Uznawano też że ze względu na przewagę liczebną Royal Navy ich krążowniki liniowe będą musiały walczyć w linii z pozostałymi okrętami, stąd większy nacisk na ich opancerzenie. Nawiasem mówiąc, ze względu na charakterystykę Morza Północnego, z jego generalnie słabą widzialnością, częstymi opadami i mgłą, zakładano walkę na w miarę krótkich dystansach, stąd tak silne opancerzenie burt przy nadal słabym pancerzu pokładów, czego dowodzi chociażby casus Seydlitza spod Dogger Bank. Sprawdziło się to pod Jutlandią, pozwalając niemieckim krążownikom przetrwać szarżę na brytyjskie drednoty. Brytyjczycy mieli do utrzymania swoje ogromne imperium, stąd dużo większą część masy i miejsca na okręcie przeznaczyć trzeba było na paliwo, zapasy oraz zapewnienie podstawowego komfortu załodze także w długich rejsach. Jeśli dodać do tego (widoczne zwłaszcza w krążownikach liniowych) dążenie do utrzymania z jednej strony przewagi prędkości, by móc dyktować starcie tudzież przechwycić uciekającego przeciwnika (bo wszak Royal Navy uciekać nigdy nie będzie ;)) oraz chęć montowania możliwie najpotężniejszego uzbrojenia, pancerz siłą rzeczy musiał być poświęcony - chociaż i z tym nie było tak źle, jak zwykło się często przyjmować - braki dotyczyły głównie pancerza pokładu, nie burtowego, chociaż ten był sporo cieńszy niż u Niemców, co więcej był całkowicie wystarczający do podstawowej funkcji tych krążowników -czyszczenia mórz i oceanów ze słabszych okrętów przeciwnika i prowadzenia rozpoznania dla własnej floty liniowej. Inną sprawą jest fakt że dane "z bitwy" mamy głównie jeśli idzie o krążowniki liniowe - drednoty Jellicoe wyszły z Jutlandii niemal bez szwanku, niemal wszystkie nie były nawet trafione. Wyjątkiem była eskadra okrętów Queen Elisabeth, o których odporności złego słowa nie można powiedzieć - dość rzez że Warspite wykręcił dwa kółka z zaciętym sterem pod ostrzałem całego czoła linii niemieckiej a wrócił do bazy o własnych siłach, a mówimy tu o okrętach z najcięższą artylerią pod Jutlandią które niewiele ustępowały prędkością krążownikom liniowym-inna sprawa że przestawienie napędu na ropę znacząco zwiększyło efektywność napędu, pozwalając na oszczędności na masie. 5.Wyszkolenie - ponownie dane "bitewne" dotyczą głównie krążowników liniowych, i tu można przyznać że Niemcy strzelali lepiej od Brytyjczyków. Z drugiej strony właśnie ze względu na słabe wyszkolenie artyleryjskie okrętów Beattyego wprowadzono rotacje jego eskadr do Wielkiej Floty - eskadra Hooda już po krótkim pobycie w Scapa strzelała o wiele lepiej (ze względu na rozmiary zatoki okręty mogły ćwiczyć w Scapa bez wychodzenia na otwarte morze, czego nie dało się zrobić w Rosyth, mogły więc po prostu ćwiczyć praktycznie codziennie, duży nacisk na celność kładł też Jellicoe). Wiemy też napewno że po przybyciu Amerykanów do Scapa, ich poziom w strzelaniu znacząco odbiegał od poziomu Wielkiej Floty (wtedy już pod Beattym). Jak wyglądało by więc porównanie strzelania Hochseeflotte z Wielką Flotą? Tak naprawdę nie wiemy, ale ewentualna przewaga Niemców na pewno nie byłaby tak duża jak ta jaką mieli w czasie walk krążowników liniowych (czy też pod Coronelem, gdzie Scharnhorst i Gneisenau miały artylerzystów uchodzących za najlepszych we flocie. a Craddock w dużej części świeżych rezerwistów). 6.I wreszcie o "śmierci" koncepcji krążownika liniowego - bezpośrednią przyczyną zlania się tych okrętów z pancernikami w jedną klasę był właśnie postęp technologiczny, który pozwolił na konstrukcję silnie uzbrojonych i szybkich okrętów bez rezygnacji z potężnego opancerzenia witalnych rejonów okrętu. W sytuacji gdy pancerniki były niewiele wolniejsze od krążowników sama idea tworzenia słabszych "zabójców krążowników" przestała mieć sens, smutnym przykładem mogą być amerykańskie wielkie krążowniki typu Alaska, które wycofano ze służby niecałe trzy lata po ich wprowadzeniu, bo po prostu nie wiedziano jaką funkcję miałyby pełnić. O bogowie ściana tekstu mi wyszła
  13. von_Vietnam

    DYSKUSJA - Pytania do WG - wątek zbiorczy vol. 3 - DYSKUSJA.

    Pożary i owszem, są irytujące, ale to tyle. Realnym zagrożeniem stają się tylko w dwóch sytuacjach - gdy pływasz na końcówce hapa, oraz gdy wypłyniesz solo na połowę wrogiego teamu. Tyle że w obu tych sytuacjach masz przerąbane niezależnie od tego kto czym w ciebie będzie strzelać, co więcej, w drugiej sytuacji ewidentnie popełniłeś błąd za który powinieneś zostać ukarany. Podpalenia on pojedyńczych okrętów zadają po prostu za mało obrażeń by stanowić realne zagrożenie dla pancernika, który może zresztą te dwa czy trzy pożary zbić rką (jak już przeciwnik je wbije) po czym hapa zregenerować praktycznie w całości, dodatkowo mogąc zmniejszyć efektywność przeciwnika modułami (flagi i perki kapitana pomijam, przyjmując że się znoszą, chociaż i to jest dyskusyjne). Przy czym żeby było śmieszniej w kwestii samych podpaleń z mojego doświadczenia (BB tiery 5-7, więc bitwy do 9tek) częściej podpalają mnie niszczyciele strzelające z niewidziałki (albo i bez niej, nerf Kijów plox ) niż krążowniki. W tym samym czasie każdy pancernik jest dla krążownika stałym zagrożeniem utraty 2/3 hp dzięki jednemu szczęśliwemu pociskowi, o czym przekonał się pewien Cleveland (op podpalacz straszny wielce, jak wszyscy wiemy - przepraszam za sarkazm ale męczę się z tym krążownikiem i nijak nie mogę zmusić go do działania ) któremu sprzedałem grając New Mexico cytadelę przez dziób. A więc mimo rezygnacji z połowy siły ognia i ustawienia w sposób teoretycznie dający największe szanse przeżycia. Gdyby ten sam Cleveland próbował zdjąć mi te 2/3 hapa przy pomocy haeków i pożarów zajęłoby mu to ile, 5-10 minut? Ze strzelającą tylko połową baterii, przy oszczędnym używaniu naprawki i regeneracji hapeków z mojej strony, już nie mówiąc o tym że wypadałoby by unikał moich salw co utrudnia celowanie i może negatywnie wpłynąć na rof jak się ze zwrotem przesadzi. Ja w tym czasie mam od 10 do 20 pełnych salw, na moim optymalnym zasięgu, z których każda może gościa zdjąć i to nawet niezależnie od tego czy popełni błąd. A mówimy tutaj o krążowniku uznawanym za jeden z najbardziej wytrzymałych w grze i generalnie będącym materiałem na tier VIII po przywróceniu oryginalnej szybkostrzelności. Jak sobie mają radzić Pepsicole czy inne Nowe Orleany to chyba Dropsiq jeden wie, bo ja na pewno nie. Jedynym skutkiem osłabienia mechaniki pożarów byłoby pozbawienie jednej klasy okrętów nawet tej znikomej szansy poradzenia sobie z inną jaką mają obecnie. Zagrożeniem dla pancernika z moim odczuciu są przede wszystkim inne pancerniki (bo i na pancerniku jedno pokazanie burty może oznaczać potężne trafienie którego już sobie nie zregeneruję) oraz klasy które jeszcze na moich tierach nie wymarły, czyli torpedowe niszczyciele i lotniskowce, w tej kolejności. Krążowników boję się tylko jak wyjdzie im samobójcza szarża torpedowa albo są stojącą za górką Atlantą, bo się wtedy na niczym skupić nie można przez te ciągłe uderzenia pocisków
  14. von_Vietnam

    No gold unification forthcoming -- its official

    Well, planes are pretty much dead project, gold unification there was in a way a last try to save the game by tieing it closer to WoT community (which backfired with clans). As to why it is a bad idea: People with acces to lots of stored gold in WoT due to clan wars or simple stockpiling on promotions, automaticly a) diminishing income from dooblons and b)jumping into high tier premiums, ruining fun from the game both for themselves and anyone else With free exp its the same just much more, plus uneven gain rates mentioned above. And potential population influx from unified currency is IMHO a myth at that stage, one year after official release. WoT players interested in ships simply moved in already. Just cant understand why they cannot grow balls moustache and just be honest with community.
  15. von_Vietnam

    The Ultimate [edited]

    Totally agree. Most heard comment when I`m platooning with friends is "I was aiming at him you [edited]!"
×