Jump to content

Spartanish

Beta Tester
  • Content Сount

    10
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    59

About Spartanish

  • Rank
    Able Seaman
  • Insignia

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Spartanish

    Pearl Harbour

    Lotnictwo lotnictwem, sam desperacki atak niszczycieli Siódmej Floty był tak agresywny i intensywny że Japończycy mieli wrażenie że biją z krążownikami lub nawet pancernikami (inny szczegół że dwa lata wcześniej w trakcie II bitwy pod Guadalcanal Japończycy rozpoznali USS South Dakotę i USS Washingtona jako krążowniki...). Co do potencjalnego drugiego Surigao to bym się nie zgodził. Po pierwsze, w cieśninie San Bernardino Amerykanie musieli by na pewno wystawić mniej okrętów (sporo jednostek musi eskortować lotniskowce a te zbyt blisko nocnego pola bitwy być nie mogą). Po drugie zespół Kurity to nie jest flotylla Nishimury. Zamiast 2 było 4 BB, każdy teoretycznie lepszy od klasy Fuso, 6 CA i 14 lżejszych okrętów. Mówimy więc tu o nocnej bitwie między dwoma, w miarę porównywalnymi flotami. Co jak co, po Savo i ogólnie kampanii na Salomonach Amerykanie z góry zakładali że w wyszkoleniu do walki nocnej, Japończycy mają nad nimi przynajmniej częściową przewagę. Radar w tych czasach był wciąż w miarę nowym rozwiązaniem które czasami zwyczajnie zawodziło. Jak mnie pamięć nie myli dowódca amerykańskich pancerników właśnie z tych powodów nie akceptował wysłania jego okretów jako awangardy w stronę japońskiej floty, tuż przed bitwą na morzu Filipińskim. Jak bardzo ta ostrożność była uzasadniona nigdy się nie dowiemy. Tak czy siak, po prostu nie widzę żeby sukces jaki miał miejsce w cieśninie Surigao (raczej masakra niż bitwa) miał się powtórzyć w cieśninie San Bernardino.
  2. Spartanish

    Pearl Harbour

    A dla kontrastu mamy atak na Pearl Harbor, celem którego było zneutralizowanie amerykańskiej floty Pacyfiku w jednym decydującym uderzeniu co miało wykluczyć jakąkolwiek znaczącą amerykańską ingerencję w podbój południowo-wschodniej Azji. I to udało się perfekcyjnie. Po ataku z 7 grudnia i zniszczeniu 'Zespołu Z' 10 grudnia, alianci mieli do do dyspozycji tylko jeden pancernik przeciwko 11 Japońskim. I to wszystko kosztem tylko ponad 30 samolotów. Wydawać by się mogło że było to bezdyskusyjne Japońskie zwycięstwo, które jednak jak czas pokazał było prędzej strategiczną katastrofą. Co mnie ciągle intryguje to fakt że nawet po dokonaniu ataku na Pearl, gdzie udało im się zatopić 5 pancerników przy dość marginalnych stratach własnych, Japończycy wciąż wierzyli w koncept wielkiej decydującej bitwy pancerników. Pomimo posiadania prawdopodobnie najlepszego lotnictwa morskiego w tamtych latach oni wciąż myśleli że to pancerniki są najważniejszą bronią marynarek wojennych. Tymczasem atak nie tyle co potwierdził co zmusił Amerykanów do oparcia swoich działań morskich właśnie na lotniskowcach co pozostało faktem nie tylko przez całą wojnę ale i do dnia dzisiejszego. Zresztą nawet i bez tego, US Navy zrezygnowała już z strategii polegającej na natychmiastowym przesłaniu głównej floty, w wypadku wojny z Japonią, na Filipiny jeszcze w latach 30-tych. Więc nawet z militarnego punktu widzenia atak tak naprawdę nic nie przyniósł pozytywnego dla Japonii. Jednak to nie było nawet najgorsze. Tutaj zdecydowanie będzie reakcja społeczeństwa USA na atak. Podobnie jak Niemcy z Kampanią podwodną w 1917, Japończycy też łudzili się że potężne uderzenie na flotę amerykańską wraz z błyskawicznym podbojem południowo-wschodniej Azji zniechęci Amerykanów do prowadzenia wojny i do podpisania traktatu pokojowego. Zamiast tego Japończycy dosłownie wbili kij w gniazdo szerszeni. 7 Grudnia stał się takim symbolem że nawet izolacjoniści i pacyfiści w Stanach albo zamilczeli albo nawet zaczęli wspierać włączenie się ich kraju do wojny. Dzień tak znaczący że do dzisiaj jest to jedno z najbardziej znanych wydarzeń nie tylko samej wojny ale i XX wieku. Końcem końców najlepiej Japończycy by wyszli jakby albo w ogóle nie atakowali USA i udawali Greka w trakcie inwazji na Indonezję i Malezję, lub przynajmniej dali sobie spokój z atakiem na hawaje.
  3. Spartanish

    przywrócenie pancerników IOWA do służby

    Takie do niczego ale to właśnie one były głównym powodem dla którego w latach 80 przywrócono do służby Iowy. Sam fakt istnienia takich kolosów (jak na standardy współczesnych okrętów nawodnych) od razu wzbudza niepokój potencjalnych przeciwników. Historycznym przykładem może być np. niemiecki Tirpitz. Nie wyruszył na żaden rajd, ani razu nie stoczył prawdziwej bitwy lecz sama jego obecność zmuszała aliantów do pozostawienia 3-4 nowoczesnych pancerników na morzu Północnym/Norweskim kiedy mogły zostać użyte np. na Pacyfiku. To w jakim są stanie teraz nie mówi o ich kiepskiej konstrukcji tylko raczej o tragicznej sytuacji finansowej rosyjskiej floty (i ogólnie sił zbrojnych) po upadku ZSRR.
  4. Spartanish

    przywrócenie pancerników IOWA do służby

    *edited* A co do tematu, bez remontów i modernizacji te 70-letnie kolosy to co najwyżej mogą sobie podryfować. Same koszta takich działań były by tyle warte że taniej i praktyczniej było by już zbudować nowe okręty. Ten post był edytowany przez zespół moderacji z powodu: niechcianych treści.
  5. Spartanish

    Pearl Harbour

    Niby jak? Z wymienionych to co najwyżej ofensywa u-bootów w 1917 ale nawet ona w porównaniu z Pearl osiągnęła mniej na krótką metę oraz wcale znacząco nie wpłynęła na większe wydarzenia. W 1917 rząd USA już tylko czekał na dobry moment na dołączenie się do wojny. Zresztą całe włączenie się USA prawdopodobnie tylko doprowadziło do skrócenia konfliktu na zachodzie, gdzie przewaga sprzętowa ententy robiła się już miażdżąca. Pozostałe przykłady albo skończyły się całkowitymi sukcesami lub były fiaskami nawet taktycznie.
  6. Spartanish

    Pearl Harbour

    Ah, atak na Pearl Harbor. Chyba nigdy wcześniej ani później nie doszło do tak dużej operacji militarnej w historii która odniosła tak znaczący sukces taktyczny i zarazem taką katastrofę strategiczną.
  7. Fikcyjnie to mogą i Richelieu przemodelować na X. To fikcyjne, jest nawet napis że to historia alternatywna.
  8. Montanę, H39, H41 czy Lion'a też mogli olać ale jakoś wstawili, modyfikując tylko jednego z nich dostrzegalnie. A właśnie jak z serią H czy francuskimi topkami CA to mogą zwyczajnie wstawić 'historycznego' Alsace na IX i kolejny okręt z klasy na jakiś buffach o nazwie Bourgogne lub Flandre (takie były wstępne nazwy okrętów klasy Alsace) na X.
  9. Co najwyżej to 10 bym powiedział. Pod 3,4 i 9 idealnie pasują następująco: Danton, Courbet i Alsace. No ale cóż, od WG to można spodziewać się wszystkiego. W końcu jak już zrobili z najsławniejszej klasy lotniskowców II wojny premkę to i tu mogą zrobić coś nieprzewidywalnego.
  10. Przez cały ten okres istniał już lekki krążownik z tą nazwą więc Joanna d'Arc praktycznie odpada. Jakby spojrzeć na to historycznie to też zależy od okresu bo to też może mieć znaczenie. Przykładowo jakby to miał by być rzekomy późno lub powojenny już projekt to równie dobrze mogli by go nazwać Leclerc. Dość istotny Francuz który zmarł właśnie w 1947 roku zaraz po wojnie, po de Gaulle'u może i najsławniejsza ich postać tego okresu (pozytywna). Najbardziej możliwą opcją było by jednak nazwanie klasy po regionie. Np. Lorraine właśnie z powodów propagandowych czy politycznych.
×