Jump to content

Tokoto

Community Contributor
  • Content Сount

    23
  • Joined

  • Last visited

  • Battles

    4280
  • Clan

    [_PL_]

1 Follower

About Tokoto

  • Rank
    Able Seaman
  • Birthday 06/05/1986
  • Insignia

Contact Methods

  • Website URL
    https://www.twitch.tv/tokotobba

Profile Information

  • Gender
    Male

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Tokoto

    Polska - Japonia

    z kazdym meczem stawka idzie w gore widze :P
  2. Tokoto

    Polska - Japonia

    Witam ! No to juz ostatni konkurs na typowanie meczow Polski sami wiecie dlaczego :) A z tej okazji do zgarniecia beda nastepujace nagrody (dla 2 poprawnych odpowiedzi) : 1. 5 x Red Dragon, 5 x Dragon, 5 x Wyvern, 5 x Ouroboros, 5 x Hydra 2. 5 x Red Dragon, 5 x Dragon, 5 x Wyvern, 5 x Ouroboros, 5 x Hydra Powodzenia !
  3. Tokoto

    Polska - Kolumbia - zakończono

    Witam kapitanowie ! Z faktu iz poprzedni konkurs cieszyl sie zainteresowaniem tak wybornych koneserow morskiej floty jak wy, nadszedl czas wytypowania kolejnego meczu ! Prosze o podawanie wynikow na nadchodzacy mecz Polska - Kolumbia ! Zasady te same, zwyciezca moze byc tylko jeden i wygrywa 1 podany prawidlowo wynik :) Czas obstawiania do konca soboty tj. 23.06.2018. Powodzenia !
  4. Tokoto

    Polska - Senegal ! Zakonczony

    Graty Dark_Havoc :) chodz nie cieszy mnie wynik :)
  5. Tokoto

    Polska - Senegal ! Zakonczony

    Witam kapitanowie ! Dzis szybki konkurs z faktu na mecz Polska - Senegal ! Kto pierwszy wytypuje popawny wynik meczu jak w temacie wygra 7 dni premium ! Szybko i latwo :) Powodzenia !
  6. Tokoto

    Konkurs Uwolnij Wyobraźnie ! - zakonczony

    3 oraz reszte prac spostuje kiedy dostane lepsza jakosc zdjecia :) bo 3 praca to komiks
  7. Tokoto

    Konkurs Uwolnij Wyobraźnie ! - zakonczony

    2 Miejsce : Okręt spod czerwonej gwiazdy. 21 grudnia 1942 roku, baza Radzieckiej Floty Północnej, Murmańsk, ZSRR. – Zdrastwujtie towariszcz kapitan! Młody porucznik wyprężył się na baczność i zasalutował. – Okręt prawie gotowy do wyjścia w morze. Zastępca do spraw politycznych czeka na was w waszej kabinie z rozkazami ze sztabu marynarki!. – Dziękuję wam, poruczniku- skrzywiłem się, nie lubiłem jak politruk węszył w mojej kabinie. – Chyba będę musiał zamontować zamek w drzwiach – mrugnąłem porozumiewawczo do młodego oficera, który wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu. – Załatwić ślusarza, towarzyszu kapitanie? Parsknąłem śmiechem – Może następnym razem, poruczniku, na razie nie drażnijmy naszego zampolita… Ruszyłem wewnętrznymi schodniami w kierunku swojej kajuty, równocześnie rozmyślając o okręcie, który dowództwo przekazało pod moje rozkazy. Kronsztadt był nowym, dopiero co wybudowanym tjażołyje kriejsera – ciężkim krążownikiem, uzbrojonym prawie jak pancernik, ale szybszym, mającym zwalczać krążowniki wroga, ale również mogącym nawiązywać walkę z cięższymi okrętami. Jego dziewięć dział kalibru 305 milimetrów, rozmieszczonych w trzech wieżach (dwie w superpozycji na dziobie i jednej rufowej) mogły razić cele w odległości 18, 2 kilometra, a ich duża szybkostrzelność (czas przeładowania dział wprawnej załodze zajmował osiemnaście i pół sekundy!) wyrównywała szanse w walce z pancernikami. Dodatkowo okręt uzbrojono w osiem dział 152 milimetry o zasięgu 5 kilometrów i artylerię uniwersalną pod postacią ośmiu dział 100 milimetrów. Obronę przeciwko samolotom, oprócz wspomnianych „setek” uzupełniało dwadzieścia osiem działek 37 milimetrów i dwanaście najcięższych karabinów maszynowych kaliber 12,7 milimetra. Poklepałem z czułością pancerz, który w najgrubszym miejscu (barbety wież głównej artylerii i czołowa gródź cytadeli okrętowej) miał 33 centymetry. Mam nadzieję, że nie zawiedzie nas w boju – pomyślałem. Widziałem wiele porządnych okrętów, które poszły na dno, gdyż ich opancerzenie było niewystarczające – wbrew zapewnieniom aparatczyków z politbiura – i podczas walk z ciężkim przeciwnikiem były dziurawione jak sito… Stanąłem przed swoją kajutą, nabrałem powietrza, próbując się uspokoić i gwałtownie otworzyłem stalowe drzwi. Przestraszony zampolit poderwał się z miejsca. – Towarzyszu kap… – Co wy tu do ciężkiej cholery robicie, Gałuszkin?! – ryknąłem, celowo pomijając jego stopień. – Czy dowódca nie ma prawa do prywatności na własnym okręcie?! – Ale towarzyszu kapitanie, – Gałuszkin odzyskał rezon – jako oficer polityczny mam prawo i obowiązek nadzorować całą załogę! Zdrajcy Rodiny i wrogowie rewolucji są nawet wśród wyższych oficerów! Zamknąłem z trzaskiem drzwi i z wściekłą miną podszedłem do tego szczurka z NKWD zbliżając swoją twarz do jego, znowu przestraszonej fizjonomii. – Posłuchajcie, bydlaku, mam w dupie to skąd jesteś, na tym okręcie jest jeden dowódca, ja i nie pozwolę sobie, by taka gnida, która nigdy prochu nie wąchała, oskarżała mnie, że nie służę wiecznie matuszce Rosji, czy to jasne, towarzyszu??!! – Ttttaaakk jjjeeesstt… – wyjąkał przerażony. Dotąd nikt się mu nie przeciwstawił… – Dajcie kopertę z dowództwa! Podał mi dużą, sztywną, jasnobrązową kopertę z ukruszoną lakową pieczęcią. – Co to ma znaczyć towarzyszu, dlaczego pieczęć jest naruszona?! – Towarzyszu kapitanie, mam prawo przejrzeć rozkazy, moja pozycja… – Wasza pozycja gówno mnie obchodzi – warknąłem – nie chcecie chyba skończyć jak wasz poprzednik? Major przełknął gwałtownie ślinę. Nie dziwiłem się, jego poprzednik tak zalazł za skórę załodze i oficerom, że pewnego dnia wypadł za burtę. Z kawałkiem linki sygnałowej. Troskliwie zaciśniętej na jego szyi. Dziwnym trafem, sprawców nie znaleziono, a w oficjalnym raporcie stwierdzono, że prawdopodobnie popełnił samobójstwo. Choć w sumie nie dziwiłem się tym osłom z NKWD. W końcu towarzysz Dzierżyński też według nich popełnił samobójstwo, strzelając sobie w potylicę… cztery razy… Zerwałem resztki pieczęci i usiadłem za biurkiem studiując rozkazy i mapy. Gałuszkow tymczasem rozwalił się w fotelu w kącie kajuty. – Kto wam pozwolił usiąść! – ryknąłem Przerażony zerwał się na nogi. – Udać się na swoje stanowisko, i poprosić nawigatora o wykreślenie kursu na tą pozycję – podałem mu kartkę z zapisanymi współrzędnymi – Ja za chwilę przyjdę. Wykonać! – Na rozkaz! – Wrzasnął, strzelił obcasami i wypadł z kajuty, mało nie wywracając mającego właśnie zapukać pierwszego oficera. Iwan Iwanowicz Kalinin szczerząc się niemiłosiernie wszedł do kabiny i zamknął za sobą drzwi. – Coś ty mu Lonia zrobił? – zapytał ze śmiechem – Pierwszy raz widziałem obszczanego ze strachu zampolita. – Wiesz Wania, jak bardzo kocham tych partyjnych karierowiczów… – mrugnąłem do niego i wyjąłem dwa stalowe kubki, do których nalał podejrzanie wyglądającej cieczy z butelki, która magicznie pojawiła się w jego wielkiej dłoni. – Co to jest? – zapytałem – paliwo okrętowe? – Nie mam pojęcia – Wania szczerze się roześmiał – Bosman Kokoszyn pędzi to w drugiej maszynowni, więc możesz być bliski prawdy… Wyszczerzyłem się do niego i stuknęliśmy się kubkami. 24 grudnia 1942 roku. Na północny zachód od Murmańska. Godzina 0300. Prędkość 20 węzłów. Od dwóch dni szliśmy na spotkanie grupy bojowej Aliantów, tworzącej daleką osłonę wielkiego konwoju PQ-21, wiozącego materiały wojenne z USA do Rosji. Ponieważ brytyjski wywiad przechwycił informacje, że na przejęcie konwoju ruszyły duże siły państw Osi, w których skład wchodziły między innymi pancerniki F. Der Grose i Tirpitz, oraz ciężkie krążowniki Hipper i Roon, a także, prawdopodobnie lotniskowiec Graff Zeppelin. Wraz z naszym okrętem, jako wsparcie dla grupy bojowej szedł krążownik Donskoj, a osłaniał nas niszczyciel Udałoj. – Towarzyszu kapitanie, statki z lewej burty! Podszedłem do okien mostka i spojrzałem w dal przez potężną, morką, nocną lornetę. Równe rzędy głęboko zanurzonych transportowców, wśród których przeważały produkowane taśmowo statki typu Liberty. Wokół nich pracowicie uwijały się zwinne niszczyciele i mniejsze niszczyciele eskortowe, które smagały wodę wiązkami impulsów akustycznych z ASDIC-u w poszukiwaniu ukrytych w głębinach niemieckich U-Boot’ów. – Przesłać aldisem nasze znaki rozpoznawcze i życzyć powodzenia – rozkazałem, a sam podszedłem do stołu nakresowego, nad którym pochylali się pierwsze z nawigatorem. – I co tam, Wania? – zagadnąłem – Powinniśmy spotkać się z Brytyjczykami i amerykanami zaraz po wschodzie słońca – Odparł pierwszy. – Na szczęście dla nas stan morza się pogarsza, co powinno przeszkodzić U-Bootom w atakach. Nagle rozkrzyczał się głośnik komunikacji wewnętrznej. – Radio do dowódcy! Pilny radiogram od Grupy Bojowej! Złapałem za „gruszkę” mikrofonu. – Tu kapitan, przeczytać! – Tak jest, towarzyszu kapitanie. „Tu USS Missouri, jesteśmy atakowani przez duże siły nawodne wroga! Kronsztadt, prosimy pospieszcie się!”. Koniec wiadomości. – Odpowiedzieć: „Idziemy z pełną prędkością, dojdziemy w ciągu godziny. Trzymajcie się towarzysze!”. Zaszyfrować i wysłać! – Tak jest! Odwróciłem się do pierwszego – Ponad cała na przód! Kurs 270! Ogłosić alarm bojowy! 24 grudnia 1942. Godzina 0440. – Towarzyszu kapitanie, rozbłyski dział, pięć stopni w prawo od dziobu! Poderwałem się z fotela i podszedłem do okien pomostu bojowego. – Pięć oczek na sterburtę, towarzyszu Milnikow! – Sternik powtórzył komendę i obrócił kołem sterowym wprowadzając okręt na nowy kurs. – Tu dalocelownik! Na wprost przed dziobem niemiecki krążownik! Typ Hipper! Odległość 19 kilometrów! – Tu dowódca, wieże pierwsza i druga, cel krążownik wroga, po wejściu w zasięg otworzyć ogień! Okręty zbliżały się do siebie nie ubłagalnie. Wróg był zajęty obrabianiem jakiegoś brytyjskiego krążownika, chyba Edinburgh’a, dzięki czemu był do nas pięknie ustawiony lewą burtą, podczas gdy działa miał skierowane w prawo. Nagle cały okręt zadrżał, gdy dziobowe wieże wypluły z rykiem sześć pocisków kalibru 305 milimetrów, które zaczęły swój śmiercionośny lot w kierunku burty wroga. Przez lornety obserwowaliśmy przeciwnika, gdy nagle wokół niego wystrzeliły w powietrze potężne gejzery wody. Chwyciłem za mikrofon łączący mnie z centralą artyleryjską – Obramowanie, wprowadzić poprawki i strzelać jak na pokazach! – Tak jest! Po chwili kolejne sześć dużych argumentów pędziło w kierunku wroga, by po kilku sekundach uderzyć w cel, rozbijając nadbudówki, przebijając burty i wzniecając pożary. – Niemiec zmienia kurs, Towarzyszu kapitanie! – Zwrot o 15 stopni na bakburtę, wprowadzimy do boju wieżę nr 3! Okręt idący pełną prędkością 33 i pół węzła pochylił się nieznacznie w zwrocie i po chwili dziewięć dział bluzgnęło ogniem z luf, zasypując wroga radziecką stalą. Ostrzał zaczął przynosić skutek. Hipper, zasypywany pociskami przez nas i przez Brytyjczyka płonął od dziobu do rufy, wyraźnie zwalniając. W międzyczasie zbliżyliśmy się do niego na odległość niespełna pięciu kilometrów i do akcji włączyła się również średnia artyleria, która swoimi pociskami masakrowała pokłady i wybijała niemieckich marynarzy. Nagły huk. Potężny wstrząs rzucił nas na pokład. Ponad grzmot dział wznosił się coraz głośniejszy ryk uchodzącej pary, a okręt wyraźnie zwolnił. – Oberwaliśmy w śródokręcie za pierwszym kominem! – krzyczał głośnik – Katapulta rozbita, zniosło lewo burtowe stanowisko dział 152 milimetry, uszkodzenia w pierwszej maszynowni! Pozbierałem się jakoś z podłogi, no dobra, w sumie podniosły mnie wielkie łapska pierwszego, który dziwnym trafem nie został sprowadzony do pozycji horyzontalnej, tylko próbował opanować sytuację. Podkuśtykałem do wybitych okien z lewej strony i spojrzałem przez lornetkę. Zza zasłony deszczu wyłoniła się potężna góra stali plująca ogniem ze wszystkich luf. Cholerny Tirpitz, zmieliłem w ustach przekleństwo. – Wysłać grupy naprawcze do maszynowni, jak najszybciej dać pełną moc! Nagle, w odległości kilku kabli od naszej lewej burty pokazał się zgrabny niszczyciel z biało czerwoną banderą, dumnie powiewającą na flagsztoku i idąc na pełnej parze pomiędzy nami a niemieckim pancernikiem postawił zasłonę dymną. Ci z nas którzy to zobaczyli ryknęli z radością na cześć sojusznika. W międzyczasie udało się zrobić obejście rozbitej magistrali pary i okręt znowu rozwijał pełną moc. Nagle po prawej burcie pokazał się potężny błysk, a fala uderzeniowa rzuciła nami o ściany. To wybuchł niemiecki krążownik, który był już tylko dwa kilometry od nas. – Zwrot w prawo! Wszystkie działa w kierunku pancernika! – Rozkaz! Okręt położył się w ostrej cyrkulacji, równocześnie rufowa wieża otworzyła zza zasłony dymnej ogień do Tirpitza, który z kolei musiał się uchylać przed torpedami wyrzuconymi z niszczyciela. Nagle, w odległości sześciu kilometrów wyłonił się potężny amerykański Missouri, który mimo pożarów prowadził niszczycielski ogień ze swoich potężnych, 406 – ścio milimetrowych dział, masakrując niemiecki pancernik. Nagle Gałuszkin, który przerażony kulił się w kącie pomostu, wrzasnął rozdzierająco – Szwabski niszczyciel od prawej burty!!! Nie mieliśmy czasu na reakcję. Jedna z wystrzelonych torped przyładował nam w dziób, tuż przed wieżą nr 1, powodując zerwanie instalacji elektrycznej i hydraulicznej, przez co wieża zastygła w położeniu „lewo czterdzieści”. Rzuciłem się do mikrofonu – Szkopski niszczyciel 5 kilometrów od dziobu, przesuwa się w lewo, prędkość około 35, 40 węzłów! OGNIA!!! Wszystkie ocalałe działa odwróciły się w kierunku zwinnego okrętu i plunęły ogniem. Gdy opadła woda i dym, zobaczyliśmy tylko puste morze. Nieprzyjaciel po prostu zniknął. – Grupa ratowniczo – remontowa do dowódcy! – Mówcie, Mielechin! – Towarzyszu kapitanie, torpeda trochę nam namieszała, bierzemy wodę. Musieliśmy zalać magazyn wieży nr 2, sugeruję oderwać się od wroga i wracać do bazy! – Dziękuję, Misza, zróbcie co w waszej mocy. Radio? – Tak Towarzyszu dowódco? – Przekazać do dowódcy zespołu na Missouri: „Mam poważne uszkodzenia, wycofuję się, idę najkrótszą drogą do Murmańska!” – tak jest! Popatrzyłem na poharatany okręt i zwróciłem się do pierwszego. – Jakie straty, Wania? – Straciliśmy lewo burtowe stanowiska dział 152 milimetry. Wieża nr 1 wyłączona z akcji. W wieży nr 2 tylko dwadzieścia pocisków ze względu na zalany magazyn. Radar rozbity, hydro uszkodzone – naprawiają, w maszynowni pierwszej nadal przecieki pary na głównej magistrali. Mamy czterdziestu zabitych i kilka dziesiątek rannych… Zasępiłem się. – Radio do dowódcy! Wiadomość od dowódcy zespołu: „Kronsztadt, przyjęliśmy! Powodzenia, dajemy wam do osłony niszczyciel ORP Błyskawica. Dzięki za pomoc i spokojnej drogi. Bóg z wami!”. – Spojrzałem na pierwszego – No Waniuszka, znowu nam się upiekło, co? Uwaga! Powyższe wydarzenia nigdy nie miały miejsca! Wszystkie wydarzenia i postaci są wytworami chorej wyobraźni autora! Paweł Lex Lemański
  8. Tokoto

    Konkurs Uwolnij Wyobraźnie ! - zakonczony

    Zainteresowanie mimo promocji bylo niewielkie na okolo 2,5 tys wyswietlen posta na FB oraz pomocy rykoszet.info zglosilo sie tylko 6 osob. Wygrani : 1. Nonez - Zestaw Prawdziwa Przyjemnosc - na zyczenie zwyciezcy zamiast okretu :) 2. Lex - 30 Dni premium oraz 4000 Dublonow 3. Pitq - SIGNAL FLAGS - ULTIMATE OFFER A to wygrana praca - 1 miejsce : PÓŁNOCNY ATLANTYK MAJ 1941 Obudziło mnie szarpanie - to bosman Szpara budził śpiącą część załogi niszczyciela. Miał taką ksywę z powodu bardzo szczupłej sylwetki oraz faktu, że wejdzie w każdą szparę na okręcie, by znaleźć nawet najmniejsze nieprawidłowości. - Wstawać darmozjady, dowódca ogłosił alarm bojowy, samoloty wreszcie odnalazły Bismarcka . Poszukiwania pancernika Bismarck trwały pełną parą od kilku dni. Po tym jak zniszczył brytyjskiego HMS Hooda zdecydowano za wszelką cenę zatopić Bismarcka. Kapitan naszej Błyskawicy Sebastian Tokarski właśnie prowadził odprawę, - jak podaje radio Bismarck zmierza do portu w Brest, a główne siły Rogal Navy płyną mu na spotkanie. - Pierwszy jak to wygląda na mapie? - zapytał kapitan. Oficer Robert Abramski przyglądał się mapie, - według tego jaką podają pozycję Bismarcka, to jeśli utrzyma on prędkość i kurs, to niestety zdąży dopłynąć do portu w Brest zanim nadpłyną okręty R.N. Chyba, że uda nam się Kapitanie w jakiś sposób go opóźnić, bo jesteśmy najbliżej ze wszystkich i mamy najszybszy okręt. Kapitan zamyślił się na chwilę, a potem powiedział: „kurs na Bismarcka ! Cała naprzód ! Musimy dogonić go przed zmrokiem !” Po dwóch godzinach Dowódca zarządził następną odprawę, plan jest taki Panowie… Na dwie godziny przed zmrokiem mieliśmy Bismarcka w zasięgu lornet. Bosman Szpara szalał w maszynowni. - Opróżnić do połowy zbiornik rezerwowy paliwa i wlać tam cały rozpuszczalnik nitro, który miał być wykorzystany do malowania okrętu. Matt Frant – pozwólcie ze mną zawołał mnie Bosman. - Powiedz mi Zen – jak na spowiedzi ile samogonu macie napędzonego – będzie mi potrzebny cały zapas. Wiedziałem, że pyta o to z konkretnego powodu. - Bosmanie – będzie tego z pięć kanistrów. Trzy razy przepuszczony, więc 75% będzie miał na pewno. - Wlej to wszystko do zbiornika zapasowego paliwa, dzisiaj musimy być naprawdę szybcy jak błyskawica jeśli mamy z tej akcji wynieść cało nasze tyłki powiedział z uśmiechem Szpara. O zmroku wszystko było przygotowane, obsługa torped i dział, aż się paliła do walki, Robiło się coraz ciemniej. Zbliżaliśmy się do Bismarcka, aby było widać czarny kontur pancernika na tle stalowego nieba. Gdy odległość wynosiła dwie mile padły rozkazy: - maszynownia – cała naprzód! Przełączyć zasilanie na zbiornik rezerwowy! Nasza Błystka zawahała się trochę, a potem wystrzeliła do przodu jak gepard. Odległość do pancernika malała…1,5 mili…1 mila…i wtedy dostrzegli nas Niemcy. Na Bismarcku zawrzało jak w ulu – zapaliły się wszystkie reflektory, aby oświetlić nasz okręt. Padły następne komendy – obsługa dział p – lot – ognia! Zgasić te światła ! Działka Hotchkissa 13,2 mm zagdakały i rzeka ołowiu poszybowała w stronę reflektorów gasząc je jeden po drugim. Teraz komendy posypały się jedna za drugą: - działa główne- ognia ! – zniszczyć stanowiska dział pomocniczych! Odległość od pancernika zmalała do 0,5 mili. Nasze Boforsy 120 mm pluły ogniem w niemieckie stanowiska uszkadzając co tylko się dało. - Odpalić pierwszą wyrzutnię torped! … i trzy cygara 533 mm pomknęły w stronę rufy pancernika. - Odpalić drugą wyrzutnię ! …następne trzy torpedy pomknęły w stronę kolosa. - Ster na bakburtę i odchodzimy! Sternik trzymaj się za rufą pancernika! Obok naszego niszczyciela zaczęły pojawiać się rozbryzgi wybuchów pocisków niemieckiej artylerii. W oddali usłyszeliśmy dwie detonacje, a po chwili jeszcze jedną. To nasze trzy torpedy dosięgły celu, a nasza Błystka zniknęła w ciemnościach! Byliśmy bezpieczni. O świcie podano nowe wiadomości przez radio: „lotnictwo zwiadowcze namierzyło Bismarcka, płynął z połową prędkości oraz miał widocznie głębiej zanurzoną rufę. Flota RN właśnie go doganiała i szykowała się do bitwy”. Na naszym okręcie wybuchła radość, a Kapitan powiedział – udało nam się spowolnić potwora, teraz niech wykażą się Brytyjczycy! O godzinie 8.47 pancernik HMS King George V i HMS Rodney otworzyły ogień do Bismarcka, dołączyły do nich krążowniki Norfolk i Dorsetshire. Bismarck zaczął dostawać za swoje. Jego wieże milkły jedna za drugą, demolowane ogniem brytyjskich dział, a cały pokład płonął. O godzinie 10.14 było już po bitwie. Pancernik Niemiecki był praktycznie wrakiem. Krążownik Dorsetshire dobił go dwiema torpedami. Bismarck zatonął o 10.40. HMS Hood został pomszczony! Po powrocie do bazy odwiedził nasz okręt admirał Toveya. Na początku dostaliśmy ochrzan za samowolną, brawurową akcję, a następnie pojawiły się same gratulacje i medale Distinguished Sernice Cross, którymi niestety nigdy nie będziemy mogli się pochwalić, ponieważ oficjalnie naszego okrętu nigdy tam nie było. Xd Kapitan nie zapomniał również o naszym poświęceniu i sprowadził dziesięć skrzynek szkockiej whisky dla uczczenia udanej akcji.
  9. Tokoto

    Tokoto - Nowy współpracownik społeczności

    Dzieki :)
  10. Tokoto

    Spotkanie ze społecznością w PL - ANKIETA

    Ja jednak optowal bym za czyms w centralnej czesci Polski ze wzgledu na latwiejszy dostep osob niezaleznie z jakiego regionu.
  11. Tokoto

    Konkurs Uwolnij Wyobraźnie ! - zakonczony

    Zwycięzcy konkursu Uwolnij Wyobraźnie : Wiekszoscia glosow - 1 miejsce Nonez8 (2 glosy na 1 miejsce) / 2 miejsce Lex Lemansky1979 (3 glosy na 2 miejsce) / 3 miejsce PitQ (3 glosy na 3 miejsce)Reszta info oraz prace po weekendzie. Mialo wszystko odbyc sie szybciej ale niestety zycie prywatne nie pozwala :/
  12. Tokoto

    Konkurs Uwolnij Wyobraźnie ! - zakonczony

    Panie i panowie zostalo 6 dni na nadsylanie zgloszen !
  13. Tokoto

    Konkurs Uwolnij Wyobraźnie ! - zakonczony

    @Ter_ion Wystarczy cos pozmieniac generalnie ale nie musi byc to o statkach kosmicznych etc :P byle bylo ciekawe :)
  14. Konkurs dla graczy WoWs ! a w jury : _kurczak,MageT,Szparagus1,Cristoffs :)Nagrody w opisie posta Czas skladania :)cz
  15. Tokoto

    TokotoBBa - Twitch Stream

    Witam a tu taka bitewka na Harekaze :) i prosze o porady czy lepiej jest kiedy filmik przyspiesza w nudnych momentach czy lepszy w calosci ? moze podlozyc jakas muzyczke ? czy oryginal gites ? jakies pomysly ?
×